Weekend z dziećmi w Krakowie

7 miejsc na 2 dni

Ostatnio pisałyśmy, że z dobrego hotelu można nie wychodzić. Oj, tam – skoro już namówiłyśmy was na weekend w Krakowie, to podrzucamy garść fajnych rodzinnych miejscówek. Ruszamy się po świątecznych leniuchowaniu! Kraków to zawsze dobry pomysł. Co oprócz muzeów, szopek i spacerów po rynku? A może zamiast?

Macie dość choinek, spacerów wśród migoczących mikołajów i reniferów? To dobrze, bo w naszym przewodniku mamy kilka kadrów wielce nieświątecznych, prosto z serca Małopolski. Kilka miejsc, do których warto wpaść, wędrując z dziećmi niespiesznie po mieście. Bez map, bez nawigacji. Pokręćcie się tu i tam, a i tak traficie. A w roli przewodnika i narratora wystąpi nasz mazurski wysłannik Lidka Dzwolak, w towarzystwie dwóch synów.

 

*

HEVRE

Budynek Hevre znajduje się na rogu ulic Meiselsa i Bożego Ciała. Wpadliśmy do niego rozgrzać się kawą i gorącą lemoniadą. W tym miejscu tętni życie kulturalne. Można posłuchać muzyki na żywo lub ciekawych wykładów. Można obejrzeć wystawę, ale nam naprawdę niewiele było potrzeba. Wystarczyła sama przestrzeń Hevre. Piękna w całości i w detalach. Jeśli dorzucimy do tego smaczne jedzenie i sympatyczną obsługę, wychodzi nam miejsce, które w stu procentach polecamy!

 

*

PCHLI TARG

Na ten niewielki pchli targ na Placu Nowym trafiliśmy przypadkiem, kręcąc się po Kazimierzu. Kochamy starocie, a tu odnaleźliśmy prawdziwe skarby! Józio, jako początkujący filatelista, kupił sobie zestaw znaczków pocztowych i banknot z Indonezji (jedynka i kilka zer zrobiła na nim duże wrażenie!). Jurka zachwyciły kolorowe przypinki sprzed lat, a mnie stare zegarki na rękę. Ten pchli targ to świetna alternatywa, jeśli macie dość pamiątek ze sklepów z suwenirami. 

 

*

LOKATOR

Po drodze z Kazimierza na Podgórze, na Mostowej 1, znajduje się najlepsza księgarnia dla dzieci w mieście! Książki zawsze sprawiają, że robi się przytulnie i domowo. Lokator to kopalnia perełek. Gdyby nie ograniczał nas bagaż do samolotu, wyszlibyśmy pewnie z niezłą biblioteczką! Z przyjemnością odpoczęliśmy po spacerze na miękkiej kanapie, a chłopaki płakali ze śmiechu przy książce „Ja wielkolud, ty kruszynka”, którą musieliśmy zabrać do domu bez względu na nadbagaż!

 

*

KŁADKA I PARK BEDNARSKIEGO NA POGÓRZU

Z Kazimierza przeszliśmy przez Kładkę Ojca Bernatka, most zawieszonymi na linach rzeźbami, które w nieodgadniony przeze mnie sposób trzymają pion, i z tysiącem przyczepionych kłódek na znak miłości. Idąc prosto przed siebie w górę, mijając budynek kościoła, trafiliśmy do Parku Bednarskiego. Jeśli będziecie potrzebowali się wyciszyć, pójdźcie tam koniecznie! W parku jest plac zabaw, ale lepszą atrakcją okazały się wiewiórki. Pojawiały się na odgłos stukania orzeszków, zabierały je z rąk chłopakom i znikały robić zapasy na zimę.

 

*

RANNY PTASZEK

Tę nazwę chłopaki przeżywali długo. Musiałam im wytłumaczyć, że to krótsza wersja porannego ptaszka (przy okazji dowiedzieli się, czym jest homonim). Ale to miejsce polecam nie tylko ze względów na zagwozdki językowe. Jest po prostu bardzo przytulne i smaczne. Połączenie koloru różowego i zielonego w wystroju urzeka całkowicie! Można zjeść tu śniadanie lub lunch, napić się kakao i naładować akumulatory na cały dzień. Polecam – ul. Augustiańska 5 na Kazimierzu.

 

*

MUZUEM SZTUKI I TECHNIKI JAPOŃSKIEJ MANGGHA

Chłopaki już od jakiegoś czasu ćwiczą karate. Chciałam im pokazać, że Japonia to nie tylko sztuki walki, a kraj pełen wielu tradycji. Bardzo chcieliśmy pójść na warsztaty budowania smoków z kartonu, ale niestety nie było już miejsc. Za to interaktywna wystawa „Tokio. Smok i Smok” wszystko nam zrekompensowała! Na wystawie można poczuć się jak w prawdziwym Tokio: wystroić się w kimono, „zjeść” Yakitori (szaszłyki z kurczaka) w barze, ale uwaga – trzeba też uważać na Godzillę, choć w naszej obronie stanie pewnie wielki, kartonowy Smok Wawelski, którym z łatwością da się sterować. Budynek Muzeum ma też ciekawy kształt. Polecam go również miłośnikom architektury!

 

 

 

*

VIENNA HOUSE EASY CRACOW

Idealną bazą wypadową był nasz hotel, usytuowany na przeciwko Opery Krakowskiej. Lubię, gdy gości małych i wielce energicznych traktuje się tu na równi jak dorosłych. W Vienna House Easy Cracow nie ma czasu na nudę – drobne niespodzianki, kącik pocztowy, czy wypożyczalnia roślin do pokoju załatwiają sprawę. Pyszne śniadania przedłużają poranne leniuchowanie do granic, jeszcze jeden pankejk, jeszcze jedna kawa… Fajny wystrój, sporo dzieci i nikogo nie dziwi, że dwóch chłopców jeździ windą z doniczkami pełnymi roślin. Ja w tym czasie odpoczywam. Aha i świetna jest opcja darmowego noclegu do lat 3 i specjalne zniżki dla starszaków!

*

Zamiast szopek – rude wiewióry w parku, zamiast poświątecznych klimatów – kakao i buszowanie w księgarni. I trochę Japonii. Co dodacie do spacerowej krakowskiej, dzieciolubnej listy?

8 komentarzy

  • Miki:

    Mieszkam z trójką Dzieci w Krakowie i poza Mangghą, która jest świetnym wyborem na wspólne wyjście nie rozumiem
    sugestii z artykułu. Chodzenie po knajpkach, które niemal codziennie mijam w swoich pospiesznych wędrówkach jako propozycja dla Dzieci…? „Ranny ptaszek”, dziupla, zawsze pełna ponocnych marków czy pusty Park Bednarskiego który odstrasza o tej porze roku….? Zdecydowanie brak tu rzeczywiście fajnych, sensownych sugestii, chyba że celem były ładne zdjęcia….co zostało osiągnięte.

    Odpowiedz
    • Lidia:

      Dziękuję za komplement co do zdjęć:) Ranny Ptaszek to tylko propozycja, żeby zjeść śniadanie. Dla nas było tam miło i smacznie. Hevre było dla nas przystankiem żeby odpocząć po wędrówce, choć miejsce jest wyjątkowo piękne i klimatyczne! Muzea lubimy, ale w ciągu jednego weekendu ograniczyliśmy ilość, żeby wciąż się cieszyć ich zwiedzaniem. Czasem fajnie jest powędrować zwykłymi ulicami, żeby poczuć atmosferę miasta. A W parku było naprawdę przyjemnie:) Dzień był słoneczny, a czasem to, co nam dorosłym wydaje się ponure, dla dzieci może wcale takie nie być! Widziałam, że chłopaki cieszą się bardziej z wiewiórek nić z egzotycznych zwierząt w zoo.

      Odpowiedz
  • Bogumiła:

    Cudny spacer po Krakowie innymi ciekawymi ścieżkami ,przepiękne zdjęcia i zachęcająca relacja.Gratuluję Autorce i pozdrawiam Jurka i Józia-małych Obieżykrakowian-Bogumiła

    Odpowiedz
  • miki:

    W odległości kilkunastu kroków od „Rannego ptaszka”(sic) można wpaść do „Piekarni mojego taty”. Tam warto pójść z dziećmi gdyż na miejscu wypiekane drożdżówki nie mają sobie równych. A my wyjdziemy ze smakowitym chlebem. Po kolejnych kilku minutach czeka na nas Muzeum Etnograficzne zdecydowanie nastawione na dziecięcych turystów. Dorośli mogą zaglądnąć do małego sklepiku z oryginalnymi książkami i gadżetami (prawdziwie ludowymi). To świetne miejsce dzieli kolejne pięć minut od Muzeum Inżynierii Miejskiej. Doskonała placówka gdzie stała wystawa zawsze budzi wiele emocji, a ekspozycje zmienne napełniają przekonaniem, że jednak komuś się coś chce.
    I to tyle jeśli chodzi tylko o okolice „Rannego..” A poszukiwania rzeczywiście ciekawych miejsc można prowadzić jeszcze duuużo dalej…
    Piszę o tym, gdyż sądzę, że jak się przywozi dzieci do jakiegoś miejsca warto im pokazać coś czego gdzie indziej nie znajdą. Takich „Rannych ptaszków”, czy księgarni (znamy Lokatora oczywiście) w każdym mieście jest wiele..
    Kraków Pozdrawia 🙂

    Odpowiedz
    • Lidka:

      Pewnie, że w Krakowie jest jeszcze wiele ciekawych miejsc i z przyjemnością wrócimy, żeby poszukiwać dalej! Tym razem mowa o weekendzie, który spędziliśmy i tak intensywnie, a „Lokator” jest idealnym miejscem żeby odpocząć przed kolejnym marszem:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.