Świąteczna biblioteczka Mai Sołtysik

Grudniowe lektury

Po książki sięga zapewne tak samo często jak po szkicownik i ołówek. Czytanie i rysowanie współbrzmią i wypełniają świat tej bardzo młodej artystki – patrząc na jej dorobek, nie waham się użyć tego słowa. Ale Maja tylko raz do roku sięga po te książki – grudniowe, wypełnione magią, oczekiwaniem, czasem tęsknotą. Śladami stóp na śniegu, dzwonkami sań i nosami dzieciaków przylepionymi do zaparowanych szyb. W sam raz na dzisiejsze mikołajki!

Gdy okazało się, że Ania – fotografka, która zrobiła zdjęcia do tej sesji – urodziła się w tej samej miejscowości i mieszkała na tej samej ulicy co Maja, wiedziałam, że dzieje się tu jakaś grudniowa magia. Fakt, w tym miesiącu nawet najbardziej zatwardziałe racjonalne głowy otwierają się na odrobinę czarów. Bo kto nie lubi znaleźć prezentu pod choinką? Dajemy się więc całkowicie ponieść atmosferze gwiazdkowej i rozpoczynamy odliczanie przy lekturze. A swoje top pięć książek w tematyce świątecznej poleci nam Maja, która zdążyła przeczytać je wszystkie, zanim ja skończyłam pierwszy rozdział. Zaglądam więc z ciekawością do jej biblioteczki i do szkicownika. Maja, zamieniam się w słuch.

*

Brak liści na drzewach. Chłodny i pędzący z prędkością światła wiatr. Mikołajkowe czapki w sklepowych witrynach. Lista składników na pierniczki z tyłu głowy. Rozmyślanie o udanych prezentach. Te wszystkie rzeczy oznaczają tylko jedno – wielkimi krokami zbliżają się Święta! Niestety, nie napiszę wam listy produktów na pierogi i nie polecę najcieplejszych oraz najpiękniejszych szalików na zimę, jednak zrobię coś innego. Zapraszam was do świata świątecznych książek!

*

„Milion miliardów Świętych Mikołajów”

tekst: Hiroko Motai, ilustracje: Marika Maijala, przekład: Karolina Iwaszkiewicz, Wydawnictwo Dwie Siostry, wiek: 3+

Przenieśmy się do czasów, gdy na świecie był tylko jeden Święty Mikołaj. Na całej Ziemi żyła wtedy zaledwie garstka dzieci. Można było je policzyć na palcach u jednej ręki. No dobra, dwóch rąk. Mikołaj nie miał najmniejszego problemu z dostarczaniem prezentów. Zawsze zatrzymywał się w odwiedzonych domach na ciepłą herbatkę i pogawędkę. Lecz z każdym grudniem dzieci przybywało. Przyjacielowi z długą brodą zaczęło brakować sił. Renifer także był wycieńczony i musiał robić przerwy na odpoczynek. Worek stawał się coraz cięższy. Święty Mikołaj bardzo pragnął, aby mógł się rozdwoić… I uwaga, udało się! Był tylko jeden problem. Otóż nasi dwaj Mikołajowie byli o połowę mniejsi i wkrótce im także zaczęło brakować sił. Jak rozwiązali ten problem? Tego wam nie zdradzę. „Milion miliardów Świętych Mikołajów” to błyskotliwa i nieco wzruszająca książka o tym, jak to w końcu jest z tym sympatycznym panem w czerwonym stroju. Hiroko Motai oraz Marika Maijala, autorki tekstu i ilustracji, świetnie podeszły do tego tematu. Ich nieszablonowy pomysł skradł moje serce. Z waszymi serduchami pewnie będzie tak samo!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*

„Amelia Bedelia i Boże Narodzenie”

tekst: Peggy Parish, ilustracje: Lynn Sweat, przekład: Wojciech Mann, Wydawnictwo Literackie, wiek: 4+

Święta to czas pełen śmieszków i chichotów. Z pewnością podwoi je Amelia Bedelia – szalona gosposia. Mogę się założyć, że każdy chce, aby podczas wigilijnej kolacji wszystko było dopięte na ostatni guzik. Pani Rogers nie była wyjątkiem, jednak jej pomoc domowa wszystkie polecenia potraktowała bardzo dosłownie. Pierwszym zadaniem Amelii było upieczenie świątecznego ciasta. A co najbardziej skojarzyło się jej ze Świętami (nie tylko tymi grudniowymi)? Kartki z kalendarza. Gosposia z wielką dokładnością wycięła wszystkie czerwone daty i wrzuciła je do ciasta. Później Amelia Bedelia musiała napełnić skarpety, ale… w życiu o czymś takim nie słyszała! Napełniała nadzieniem indyka, ale skarpetki? To nie lada wyzwanie. Nasza bohaterka zrobiła mnóstwo nadzienia, po czym uzupełniła nim skarpety. Dobrze, co dalej? Ach, choinka! Amelia zupełnie nie mogła zrozumieć, czemu drzewko ma takie odstające gałęzie. Przecież powinno świecić talią! Dekorowanie choinki bombkami także wydawało się jej bardzo niemądre. Jak gosposia poradziła sobie z ubieraniem choinki? Oczywiście tego się ode mnie nie dowiecie. Koniecznie sięgnijcie po „Amelię Bedelię i Boże Narodzenie”. Gwarantuję dużo śmiechu! A jeśli polubicie się z bohaterką książek Peggy Parish, zdradzę wam, że są jeszcze inne części.

*

„Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie”

tekst: Monika Utnik-Strugała, ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, wiek: 6+

Pozwólcie, że zabiorę was w podróż. Wyobraźmy sobie, że jest 24 grudnia. Rodziny narzucają już obrusy na stoły i układają na nich przygotowane wcześniej potrawy. Uwaga, użyjemy teraz magii książek i przeniesiemy się na Ukrainę, Litwę i do Rosji oraz do Polski – jednocześnie. Bardzo możliwe, że na wigilijnym stole dostrzeżemy kutię. Kutia to z greckiego kokkos, czyli ziarnko, pestka. Zapewne wiecie, że powstaje ona z pszenicy, maku, rodzynek, orzechów oraz miodu. Zajrzyjmy teraz do Szwecji. Pokusa Janssona jest szwedzką zapiekanką z ziemniaków, cebuli i szprotek. Natomiast glögg to grzane wino ze skórką pomarańczy, cynamonem, kardamonem, goździkami i imbirem. Istnieje również wersja bezalkoholowa – owocowa lub czekoladowa! Wiecie może, w jaki sposób powstała pierwsza na świecie bombka? Niegdyś choinkę przystrajano jabłkami, orzechami i słodyczami. Wystarczyło sięgnąć ręką i już łakocie lądowały najpierw w buzi, a później w brzuchu. Jednak nie wszystkie rodziny było stać na zakupienie takich pyszności, niestety. Bieda panowała między innymi w niemieckim miasteczku Lauscha. Skromny pracownik miejscowej huty, chcąc uszczęśliwić swoje dzieci, wpadł na pomysł, by z pomocą rozgrzanej do czerwoności szklanej rurki wydmuchał owoce ze szkła. Radosnych podskoków (najpierw dzieci, a później całego świata) nie było końca. Jestem ciekawa, czy znacie adres Świętego Mikołaja i wiecie, kiedy wypada grudniowe prima aprilis… Jeśli nie, z prędkością światła musicie zdobyć przepiękną książkę „Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie”. Jestem przekonana, że przypadnie do gustu zarówno młodszym czytelnikom, jak i wam (dorosłym – przyp.red.).

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

„Wigilia Małgorzaty”

tekst: India Desjardins, ilustracje: Pascal Blanchet, przekład: Jadwiga Jędryas, Wydawnictwo Dwie Siostry, wiek: 10+

Dobrze, zmieńmy teraz klimat z radosnego na nieco refleksyjny. Wigilia zazwyczaj kojarzy się nam z rodzinnymi rozmowami, lekkim chaosem i wizją o wylaniu barszczu na biały obrus. Jednak Wigilia Małgorzaty Goden wygląda zupełnie inaczej. Małgorzata to kobieta w podeszłym wieku. Jest zadowolona z tego, że nie musi wyściubiać nosa z domu. Kilka lat temu udekorowała swoje mieszkanko najlepiej, jak umiała. Powiesiła stroik bożonarodzeniowy. Straszliwie ją to wykończyło. Dlatego postanowiła, że już nigdy go nie zdejmie. Teraz stroik wisi w oknie przez cały rok, a na Święta Małgorzata zapala tylko lampki. Jej dzieci i wnuki chciałyby spędzić Wigilię ze swoją mamą i babcią, ale Małgorzata zawsze im powtarza, żeby sobie odpoczęli i dobrze się bawili. Kiedyś spędzała Święta z całą swoją rodziną – przygotowywała w kuchni różne smakołyki, a jej daniem popisowym było ciasto czekoladowe. Potem zaczęły jej drżeć dłonie, więc porzuciła gotowanie. Teraz każdą Wigilię spędza przed telewizorem. Czasami urozmaici sobie wieczór podglądaniem sąsiadów. Ale ileż można tak wytrzymać? Książka „Wigilia Małgorzaty” z pewnością skłoni was do refleksji. Będzie także powodem do rozmowy o starości oraz samotności. Na zachętę dodam, że czyhają w niej znakomite ilustracje, które zostały docenione najbardziej prestiżową nagrodą w Bolonii.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*

„Skrzaty”

tekst: Wil Huygen, ilustracje: Rien Poortvliet, przekład: Barbara Durbajło, Wydawnictwo Bona, wiek: 12+

Skrzaty. Jeśli chodzi o ich wygląd, bardzo często przypominają Świętego Mikołaja w ponad dziesięciokrotnym pomniejszeniu. To piętnastocentymetrowe stworzenia, które dożywają do czterystu lat! Wyglądają, jakby wiecznie marszczyły brwi, ale tylko w słońcu mrużą oczy. Potrafią biegać szybciej nawet od jelonków i sarenek. To dzięki kondycji oraz butom ze skóry daniela. Ich sposobem na sprawne hasanie po mokrej trawie jest stawianie stóp do środka. Chłopaki noszą czerwone, spiczaste czapki, a dziewczyny – szare bądź w kolorze khaki. Istnieją skrzaty leśne, ogrodowe, wydmowe, domowe i wiejskie. Leśne i ogrodowe mieszkają pod dużymi drzewami, wydmowe – w króliczych norach, domowe – w ogródkach bądź gospodarstwach, a wiejskie – w stodołach lub stogach siana. Każdy skrzat ma swoją pasję, którą doskonali. Może być to stolarka, szycie ubrań, wyroby z wikliny albo gotowanie. W wieku stu lat skrzaty płci męskiej wybierają się w podróż w poszukiwaniu partnerki. A później ślub i bliźniaki. Tak, każda skrzacia para ma bliźniaki. Wyobraźcie sobie, że takie małe stworzenia mają siedem razy więcej siły niż człowiek. Zastanawiacie się, dlaczego nie możemy dostrzec skrzatów? Przede wszystkim dlatego, że to nocni robotnicy. Te istoty mają również swój własny język. Wiecie może, co oznacza słowo „slitzweitz”? Jesteście ciekawi, co skrzaty jadają na śniadanie? A może chcecie się dowiedzieć, jak wygląda ich dzień? W takim razie zachęcam was do sięgnięcia po „Skrzaty” – kompendium wiedzy o tych małych bohaterach. Jeśli dokładnie przeczytacie tę książkę, jestem pewna, że będziecie specjalistami od skrzacich wiadomości.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

*

Aura sprzyja pozostaniu w fotelu, biblioteczka uzupełniona, więc zanim ten szalony w tempie grudzień się skończy, zaczynamy powolną lekturę, która sypnie śniegiem i magią na szarobure miasta.

więcej książkowych u rysunkowych inspiracji na profilu Mai- CzytaMaja , Maja Sołtysik oraz blogu.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.