psycholog rodzicielstwo bliskości

Rodzicu, jesteś równie ważny jak dziecko

Rodzicielstwo bliskości ma ci służyć, a nie cię obciążać

Rodzicu, jesteś równie ważny jak dziecko

„Rodzicielstwo bliskości nie jest skoncentrowane wyłącznie na dziecku. Przypuszczam, że to przekonanie bierze się stąd, że mocno akcentuje się w nim potrzeby dziecka i jego prawo do samostanowienia. To nie czyni twoich potrzeb mniej ważnymi. Twój dobrostan, twoje zasoby i twoje potrzeby mają ogromny wpływ na to, jak ta relacja się buduje” – pisze Gosia Stańczyk. Przeczytajcie, odetchnijcie.

Często słyszę o bliskościowym rodzicielstwie różne rzeczy, które mnie zatrzymują. Rodzice mówią:

„Rodzicielstwo bliskości wpędza mnie w poczucie winy”

„Nie jestem dość bliskościowy”

„Nie robię wszystkiego tak, jak nakazuje bliskościowe podejście”.

Otóż, bliskościowe podejście, tak jak ja je rozumiem, niczego nie nakazuje. Niczego też nie dyktuje i niczego nie obiecuje. W materii relacji międzyludzkich trudno mówić o tym, że jakieś działanie z pewnością przyniesie określony skutek. Zbyt wiele czynników składa się na końcowy efekt, byśmy mogli z pełnym przekonaniem powiedzieć, co miało decydujący wpływ. Tu nie ma instrukcji i gwarantowanych efektów. Nie ma rozwiązań, które sprawdzają się zawsze. O konkretnych działaniach decydujesz zawsze ty, biorąc pod uwagę to, co wiesz o dziecku, o sobie, o waszej rodzinie. Wybierasz z tego, co jest ci w danej chwili dostępne. Elementem bliskościowego podejścia jest też założenie, że robisz to najlepiej, jak jesteś w stanie w danym momencie.

Jesteś ważna, jesteś ważny

Rodzicielstwo bliskości to dla mnie szukanie sposobów na budowanie relacji, w której każda z osób, niezależnie od wieku i doświadczenia życiowego, ma równą godność, a wszyscy członkowie rodziny są równie ważni. Rodzicielstwo bliskości nie jest skoncentrowane wyłącznie na dziecku. Przypuszczam, że to przekonanie bierze się stąd, że mocno akcentuje się w nim potrzeby dziecka i jego prawo do samostanowienia. To nie czyni twoich potrzeb mniej ważnymi. Twój dobrostan, twoje zasoby i twoje potrzeby mają ogromny wpływ na to, jak ta relacja się buduje.

Jako psycholog pracujący w tym nurcie, współpracuję głównie z rodzicami i lwią częścią mojej pracy jest wspieranie ich w opiekowaniu się nie tylko dziećmi, ale i sobą. To świadomość siebie, swoich potrzeb, granic i przekonań uruchamia dostęp do różnych zasobów, które są w rodzicielstwie wspierające. To dobrostan, bycie wypoczętym, pogłębianie relacji z sobą i z innymi uzdalnia nas do uważności na dziecko i czerpania radości i satysfakcji z rodzicielstwa.

Twój głos ma znaczenie

W pokoleniu dzisiejszych rodziców obserwujemy coś, co można nazwać wychyleniem wahadła. Podczas gdy w naszych rodzinnych domach często „dzieci i ryby głosu nie miały”, my zapragnęliśmy wsłuchać się w ten dziecięcy głos. Słuchamy go tak uważnie, że czasem zapominamy o swoim. O swoim głosie, o swoich emocjach, potrzebach, marzeniach, upodobaniach, myślach i planach.

Myślę, że to wychylenie wahadła jest typowe dla procesu zmian i prowadzić będzie do szukania nowej równowagi. Bardzo trudno być rodzicem, nie słuchając i nie korzystając z własnego głosu. To, czego chcesz i czego nie chcesz, to, czego pragniesz i czego potrzebujesz, ma znaczenie. To, czy masz wsparcie, ma znaczenie.

Wszystko zaczyna się od ciebie.

Masz popełniać błędy

Nasze dzieci potrzebują rodziców z krwi i kości. Takich, którzy miewają dosyć, którym czasem coś nie wychodzi, którzy mylą się i doświadczają bezradności. Takich, którzy pokażą im, że to naturalne, że czasem coś się nie uda. Którzy pokażą im, jak zaopiekować się wtedy sobą. I pozwolą doświadczyć, że po trudnej sytuacji można zawsze wrócić do bycia w kontakcie i bliskości.

Nie musimy być idealni. Nie musimy zawsze wiedzieć, co robić. Nie oczekujmy od siebie niemożliwego. Nie dokładajmy sobie ocen i porównań. Rodzicielstwo jest wystarczająco trudne i bez tego.

 

Gosia Stańczyk – psycholożka wspierająca rodziców i profesjonalistów pracujących z dziećmi. Autorka książki „Rodzeństwo. Jak wspierać relacje swoich dzieci”, związana z warszawskim Bliskim Miejscem.

Materiał ilustrowany jest fotografiami Helen Levitt – amerykańska fotografka szczególnie znana jest z niepowtarzalnych kadrów z ulic Nowego Jorku i cyklu zdjęć z metra.

Dodaj komentarz