książki dla dzieci przegląd książek recenzja

Retro na półce z książkami

Nowości wydawnictwa Kropka dla dzieci

Retro na półce z książkami
Lidka Dzwolak

Dać książce nowe życie to coś wspaniałego! Ogromnie nas cieszą przedruki i wznowienia dawnych tytułów dla dzieci, szczególnie kiedy literatura debiutuje w naszym kraju. Tak jest z dwiema ilustrowanymi książkami Abnera Graboffa, które właśnie ukazały się nakładem wydawnictwa Kropka. Majstersztyk z nutą retro.

Dobre książki dla dzieci mają to do siebie, że nie obejmuje ich termin przydatności – służą pokoleniom, bo przemycają prawdy oczywiste, powszechne i ponadczasowe, jak to, że koty mają niebywałe zdolności, a starsze panie mogą zaskakiwać szaloną żywotnością. Dwa tytuły z pięknej serii vintage Kropki – nowego wydawnictwa dla dzieci, któremu bardzo kibicujemy, a o którego nowościach pisałyśmy tutaj – wpisują się w tę charakterystykę. Obie były pierwotnie wydane w latach 60., ale dopiero teraz pojawiają się polskim rynku. Czujemy, że skradną serca dzieci, rodziców i dziadków, bo estetyka retro zgrabnie łączy generacje.

Obie książki, to jest „Co potrafią koty” i „Była raz starsza pani”, mają wspólnego ojca – Abnera Graboffa, czyli urodzonego w 1919 roku amerykańskiego ilustratora rosyjskiego pochodzenia. Warto nadmienić, że Graboff zilustrował kilkadziesiąt tytułów dla dzieci, ale okraszał też rysunkami książki kucharskie i okładki płyt. Z taką wyobraźnią i z taką kreską – nic dziwnego! Do tego miał trzech synów, więc idziemy o zakład, że byli niezłą inspiracją dla zdolnego taty. Styl Graboffa może być brany za nowoczesne retro – wszak wielu twórców wraca do estetyki mistrzów, których pamiętają z dzieciństwa – ale miejcie pewność, że obie książki zostały napisane i zilustrowane w latach 60. I właśnie po te perełki vintage sięgnęli wydawcy z Kropki. Wam też styl Abnera Graboffa przypomina ukochanego klasyka, Józefa Wilkonia?

Zaczęło się bardzo powierzchownie, ale w przypadku takich tytułów wyznajemy zasadę, że książki ocenia się po okładce. A co z warstwą literacką? Swawola, ironia, czarny humor, ale spokojnie – przyswajalny także przez dzieci. Zacznijmy od „Była raz starsza pani”, która już z okładki szokuje (a może wcale nie?) scenką połykania pająka. Trzeba wam wiedzieć, że to dopiero początek, bo po pająku i musze, staruszka pochłania ptaszka, kota, psiaka i… Nie zdradzimy całości, za to uspokoimy was, że te połykanki to pretekst do językowej hecy, czyli rytmicznej wyliczanki. Tekst jest rubaszny i nieco mroczny, generuje u dzieci ubaw po pachy – trochę jak w „Czerwonym Kapturku”, gdy wilk połyka babcię. Groza? Choć to sprawka relatywna, można tu spokojnie mówić o czarnym humorze: „Połknęła tego pająka, by upolował muchę, bo jednym ruchem muchę pożarła. Dziwne, że nie umarła”. Kluczowe jest jednak wspomniane wyliczanie, bo poza tym, że bawi, świetnie trenuje pamięć dzieciaków. Przy okazji – ukłony dla Emilii Kiereś – autorki i tłumaczki książek dla dzieci, oraz córki Małgorzaty Musierowicz – która zajęła się przekładem obu tytułów Graboffa. Ależ to musiała być przyjemność!

W przygodach osobliwej starszej pani swój udział miały rozmaite zwierzęta, ale w drugim tytule król jest tylko jeden i jest nim jego wysokość kot. Książka „Co potrafią koty” wcale nie jest kompendium dedykowanym wyłącznie członkom przepastnej grupy społecznej cat people. Ci oczywiście mogą ubawić się przy niej bardziej, znają bowiem kocie sztuczki i przywary najlepiej, jednak ci z psiej społeczności, albo ci neutralni, uradują się równie mocno. Zasługą jest ponownie doskonała kompatybilność tekstu i ilustracji. Oto utwierdzamy się w przekonaniu, że koty nie noszą kaloszy i nie golą wąsów, za to z gracją i znawstwem używają języka jako grzebienia. „Co potrafią koty” może być mała podpowiedzią z cyklu kocie osobliwości, ale nie traktujcie jej jak instrukcję obsługi – w kocu koty lubią chodzić swoimi ścieżkami. Za to na pewno dostaniecie kota na punkcie jej szaty graficznej – skromna paleta barw z królującym turkusem, wielkie kocie oczy i lekki uśmiech na pyszczku, wymalowany przez Graboffa skradną wasze serca, nawet jeśli nie znacie się na kotach. A do tego pomyślcie, jak pięknie będzie widzieć tę książkę na dorosłej półce waszych dzieci, a później w biblioteczce wnuków… No, książki vintage już tak mają – uwielbiają być dziedziczone.

„Co potrafią koty” i „Była raz starsza pani”, Abner Graboff, tłumaczenie: Emilia Kiereś, adaptacja: Anna Pol, Wydawnictwo Kropka

*

O innych książkach Kropki poczytacie u nas tutaj. A jakie są Wasze ukochane tytuły vintage, które macie na półkach?

Dodaj komentarz