beaba

Okiem Marty: pierwszy posiłek

i przemyt warzyw na dużą skalę!

Okiem Marty: pierwszy posiłek

Leci samolot leci i … hop do  buzi. Znacie to? Dzieciaki dzielą się na te, które same proszą o dokładkę warzyw oraz te, które spośród warzyw i owoców najbardziej lubią.. pierogi czy naleśniki. Co robić, zamieniamy się w przemytniczki warzywne,  układając buźki na talerzach, zachwalając, pozwalając smakować powoli, w swoim tempie. A tu pewien mały Staś robi reklamę warzywom taką, że zaraz znikną nam brokuły na straganie! Jego mama Marta to mistrzyni zdrowej kuchni, która na swoim blogu serwuje nam potężna dawkę witamin na talerzu. I mały ktoś nie wygląda na nieszczęśliwego przy stole!

Marta dziś dla nas wspomina pierwsze posiłki Stasia.

????????????????????????????????????

***

Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z jedzeniem?

Pierwszy posiłek niemleczny Stasiek dostał gdy skończył pięć miesięcy. Był to przecier z marchewki. Zjadł wtedy dosłownie dwie, trzy łyżeczki. Od tamtej pory zaczął poznawać kolejne warzywa. Po kilku tygodniach zaczęłam również wprowadzanie owoców, które Stasiek wprost uwielbia. 

Po 6 miesiącu, po konsultacji z lekarzem, zaczęłam wprowadzać do diety Staśka coraz więcej produktów – mięso, ryby, przetwory mleczne. I tak od ponad pół roku trwa nasza przygoda poznawania nowych smaków.

????????????????????????????????????

????????????????????????????????????

????????????????????????????????????

Jakie były początki?

Początek rozszerzania diety poszedł nam całkiem nieźle. Stasiek był zainteresowany nowym jedzeniem, próbował kolejnych smaków. Bardzo lubił gdy podczas karmienia miał swoją miseczkę w której mógł moczyć ręce.

Niestety około 7 miesiąca nastąpił jedzeniowy kryzys. Stasiek zaczął odmawiać przyjmowania jedzenia, które było podawane łyżką (wyjątek stanowiła kaszka, którą dostawał rano i wieczorem). Było to dla mnie sporym problemem, ponieważ uniemożliwiało podawanie papek, a nie bardzo wyobrażałam sobie jak miałby w inny sposób jeść. Od tamtej pory Stasiek zaczął jeść ‘samodzielnie’.

????????????????????????????????????

Zaczęłam przygotowywać mu obiady tak aby mógł wziąć je w rękę. W czasie kiedy próbował jeść, ja dodatkowo starałam się podawać mu jedzenie bezpośrednio do buzi. Minusem takiego karmienia był ogromny bałagan, do którego musiałam się szybko przyzwyczaić. Okazało się jednak, że są też plusy. Stasiek szybko nauczył się sam jeść, bałaganu było coraz mniej, awersja do łyżki w końcu minęła, a teraz kiedy ma rok możemy usiąść wspólnie do stołu i razem zjeść obiad.

????????????????????????????????????

W co warto się Waszym zdaniem zaopatrzyć, kiedy zaczynamy rozszerzać dietę niemowlęcia?

W dużo cierpliwości. A tak poważnie, to oprócz produktów, w rzeczy które nam ułatwią ogarnięcie posiłków i dziecka. Dla mnie podstawą było krzesełko, które łatwo się czyści oraz dobry śliniak. Nie wyobrażam sobie rozszerzania diety Staśka bez śliniaka z rękawami. Próbowałam początkowo karmienia ze zwykłymi, materiałowymi śliniakami, jednak nie dość, że nie dało się ich doczyścić, to jeszcze często ubranie pod śliniakiem nadawało się tylko do wyrzucenia.

????????????????????????????????????

Bardzo ważna jest też łatwość przygotowywania obiadów. Gdy zaczynałam przygotowywanie pierwszych posiłków dla Staśka, pamiętam jak całe soboty spędzałam w kuchni gotując dla niego obiady na cały tydzień, otoczona stosem garnków i misek. Gotowałam na parze wszystko oddzielnie, mieszałam, miksowałam, a potem miałam stertę naczyń do mycia. Gdy potem Stasiek nie chciał tego jeść, ja coraz bardziej frustrowałam. Do tej pory nie mogę sobie darować, że nie zdecydowałam się wtedy na zakup Babycook Beaba. Całe szczęście człowiek uczy się na błędach i teraz jako posiadaczka Babycook doceniam każdą wolną chwilę, którą mam dzięki niemu.

????????????????????????????????????

Co Wam szczególnie się przydało?

Gdy Stasiek zaczął naukę samodzielnego jedzenia zbawieniem okazał się też talerzyk z matą EZPZ. Mata przysysa się do stołu dzięki czemu dziecko nie jest w stanie zrzucić talerza, co Stasiek robił notorycznie kiedy nie chciał już jeść. Dodatkowo jego wygląd inspiruje mnie o tworzenia kompozycji z jedzenia.

Tak jak wspomniałam wyżej niezbędne okazały się też dobre śliniaki. Początkowo ten z rękawami, który bardzo dobrze chroni ubranie przed zabrudzeniem. Obecnie najczęściej używamy plastikowego śliniaka Beaba z kieszonką. To ulubiony śliniak Staśka, ponieważ jeżeli wypadnie mu kawałek jedzenia, zawsze może go ze śliniaka wydostać.

????????????????????????????????????

Jeszcze chciałam wspomnieć o jednym gadżecie, który jest u nas w użyciu od kilku miesięcy – sztućce. Stasiek jeszcze słabo nimi operuje, jednak podsuwam mu łyżkę i widelec do każdego posiłku. Wypróbowałam kilka modeli i te Beaba okazały się najlepsze. Staśkowi łatwo je trzymać w małych rączkach. Widelec ma właściwie kształt łyżki z ząbkami więc dziecku łatwiej nabierać jedzenie.

A co się Wam nie sprawdziło?

Materiałowe śliniaki, które nie dość że kiepsko chroniły ubranie to jeszcze bardzo trudno utrzymać w czystości.

Na co warto zwrócić uwagę kompletując wyprawkę na czas pierwszych posiłków?

Przede wszystkim na to z czego wykonane są produkty, czy są bezpieczne dla dziecka. Dla mnie bardzo istotna jest również łatwość czyszczenia oraz wygląd, bo przecież je się też oczami.

Ulubione smaki?

Owoce. Stasiek uwielbia dosłownie wszystkie, przynajmniej te których już próbował.

Stasiek bardzo lubi też wszelkiego rodzaju kluski i placki. Robiłam mu je już chyba ze wszystkim – z warzywami, owocami, serem, mięsem, rybą. Można powiedzieć, że w robieniu klusek i placków doszłam już chyba do perfekcji.

????????????????????????????????????

Jeszcze jedno! Po wcześniejszej awersji do wszystkiego co podawane łyżką, Stasiek stał się fanem zup. Ulubione to tak jak chyba większości dzieci – rosół, pomidorowa i ogórkowa, jednak cały czas poznaje kolejne smaki.

A co dziś gotujemy?

Zupę – krem z brokułów, którą można podać zarówno maluchowi, który dopiero zaczyna przygodę z jedzeniem, jak i starszym dzieciom. Stasiek jest na etapie nauki jedzenia łyżką, więc gęste zupy kremy nadają się do tego najlepiej. Dodatkowo do zupy przygotowałam pieczoną marchewkę, aby mógł ją jeść rękami.

Zupa brokułowa

składniki

*Warzywa – marchewka, pietruszka, kawałek pora, kawałek selera (ja korzeń zastąpiłam liśćmi z ogródka babci)

*Przyprawy – szczypta pieprzu, słodka papryka

*Odrobina oleju rzepakowego

Warzywa obieramy i kroimy na kawałki. Gotujemy na parze w Babycook Beaba. Gdy warzywa będą ugotowane, przesypujemy je do dzbanka, dodajemy przyprawy oraz olej i miksujemy. Jeżeli chcemy aby zupa była rzadsza dodajemy ugotowaną wodę.

????????????????????????????????????

????????????????????????????????????

Do zupy podałam pieczone chipsy marchewkowe.

składniki:

*Marchewka

*Oliwa z oliwek

*Papryka w proszku

*Zioła prowansalskie

Kroimy marchewkę w plasterki. Przekładamy ją do miski, dodajemy oliwę, paprykę oraz zioła i wszystko dokładnie mieszamy. Przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach przez 25-30 minut.

????????????????????????????????????

Nie wiem jak wy, ale my pędzimy szybko do warzywniaka… W końcu sezon na warzywa i owoce w pełni!

fot. Marta / ourtime.pl