Panama i Kostaryka rodzinnie

Duża dawka koloru!

Serwuję wam dziś tropiki od Tatr po Bałtyk, co prawda odczuwalne wirtualnie, ale w sam raz jako przedsmak lata. Palmy, turkusy i lazury rozlane po ekranie komputera. Zdjęcia, które spokojnie można zamienić na pulpitowe, a destynacje wpisać na żelazną listę marzeń. Karolina i jej ekipa przyzwyczaili nas bowiem do fotorelacji, po których sięgamy szybko po mapy i przeglądamy strony linii lotniczych, bo a nóż...Dziś inspiracje prosto z Panamy i Kostaryki!

3 tygodnie, 1 plecak, ich czworo. Czworonas czyli Karolina, Jacek, Julka i młodsza Zosia kierują się prostą zasadą w życiu: nie wystarczy marzyć, trzeba marzenia realizować. Nic nie dzieje się samo. Urodzeni podróżnicy nie chowają w czeluściach szaf plecaków, te czekają na nich niecierpliwie w wyjazdowym standby, gotowe na kolejną trasę. Tym razem podzielą się esencją tego, czym może nas Ameryka Południowa obdarzyć, choć to zapewne okruch wrażeń, smaków i doświadczeń, jakie z Panamy i Kostaryki przywieźli. Do tego duża dawka konkretnych informacji i porad. Gotowi na liście monstery wielkości parasola? Karolina, prowadź…

***

DOKĄD

Karaiby, no któż o nich nie marzy? A jeśli o marzenia chodzi sprawa u nas jest bardzo prosta! Zamiast szukać wymówek robimy wszystko, żeby je spełniać. Podróże to jedna z tych rzeczy, na które wydajemy dużą część naszego budżetu. Dlaczego? Bo wolimy przeżywać niż mieć. Kiedy nasi przyjaciele wrócili z podróży po Ameryce Środkowej, było oczywistym, że długo nie będą musieli nas przekonywać o słuszności tej destynacji. Od planów do realizacji minęła chwila, plan podróży sam się nie zrobi. Tematyczne fora internetowe albo szukanie kontaktu z lokalnymi ludźmi, którzy pokażą prawdziwe lokalne życie. To już u nas tradycja, że kiedy za oknem pogoda nie nastraja pozytywnie my uciekamy gdzieś do ciepełka. Tam gdzie słońce cieszy jeszcze bardziej, woda pachnie latem a zachody słońca zapierają dech w piersiach.

Białe kapelusze z liści łyczkowca, rodem z amerykańskich filmów, najsłodsze na świecie ananasy, dzikie liście Monstery o wielkości parasola i czekolada. Witaj Panama & Costa Rica.

*

TRANSPORT

Ciekawi świata tego dalekiego, ale i bliskiego postanowiliśmy skorzystać z okazji i wylot zaplanować tak, by wzbogacić naszą podróż o przystanek w Berlinie. Ruszyliśmy zatem naszym rodzinnym autem do stolicy Niemiec. I przyznamy, że to był świetny pomysł. Dopisała nam piękna, słoneczna pogoda, mogliśmy więc spacerować ile dusza zapragnie. Nasz lot wystartował w Berlinie, z krótką przesiadką w Amsterdamie, by na końcu przywitało nas Panama City. Celowo wybraliśmy połączenie multicity ( Berlin-Panama City, San Jose – Berlin). Dzięki temu mogliśmy podróżować przez Panamę do Kostaryki i zobaczyć tym samym 2 kraje.

*

MIESZKANIE

Planując podróż z dzieckiem wiemy już z doświadczenia, że warto mieć wybrane noclegi z góry. Owszem zawsze jest ta niedogodność, że gdzieś nam się podoba, chcielibyśmy zostać dłużej, ale kolejny zabookowany hotel nam na ten „luz” nie pozwala. Jednak z dwojga złego lepsze takie rozwiązanie, niż wędrowanie z bagażem i dziećmi w upale. Przy poszukiwaniach noclegu posiłkujemy się niezmiennie stroną booking.com. Pozwala nam na dogodne filtrowanie wg lokalizacji i naszych potrzeb. 

Jeśli potrzebujemy noclegu dosłownie na jedną noc, nie przywiązujemy wagi do jego wyglądu, a stawiamy na lokalizację. Gdy zostajemy gdzieś na 2-3 noce wybieramy coś bardziej komfortowego z ładnym wnętrzem i pięknym widokiem. A na ostatnie dni naszej wyprawy wybieramy coś ekstra, w końcu nagroda za te pobudki w środku nocy, wspinanie się o świcie na wschód słońca i przemieszczanie się milionem lokalnym autobusów, się należy. Nasza wyprawa kończyła się w Kostaryce i na ostatnie dni relaksu wybraliśmy piękne miejsce Lost Iguana hotel w wulkanicznej miejscowości La Fortuna. Hotel ulokowany jest blisko dżungli. Gęste, zielone zasłony otaczają go z każdej strony. A widok … sami zobaczcie, jest po prostu wyjątkowy.

*

NASZE ZACHWYTY

Panama City, Panama.

Casco Viejo – Stara część Panama City to urokliwe wąskie uliczki, stare kamienice pomalowane na wszystkie kolory tęczy. Można nimi spacerować do woli i odkrywać uroki miasta.

Metropolitan Park – Po 45 minutach spaceru pośród gęstej zieleni, spotykając po drodze dzikiego leniwca i stado charakterystycznych dla tego regionu mrówek „leafcutter”, docieramy na wzgórze, z którego rozpościera się widok na całe miasto.

Wschód słońca na Cerro Los Picachos, Panama.

To jedna z najpiękniejszych przygód jakie przyszło nam doświadczyć. Cerro Los Picachos to położony na wysokości 550 n.p.m zbiór gór o nieregularnym kształcie, pokrytych w całości trawą.

Brzmi całkiem niewinnie, ale droga na szczyt to ścieżka cienka niczym nitka, wijąca się prawie pionowo. Żeby dostać się na samą górę dorosły człowiek musi wspinać się ok 35 minut. Brzmi całkiem prosto, ale wspinaczka o 4 rano kiedy jest jeszcze ciemno, z dwójką dzieci na plecach robi już różnicę. Po pierwszych 15 minutach czułam jak struga potu spływa po moich plecach, ale nie poddałam się. Dziewczynki były także dzielne. Po ok 45 minutach jesteśmy na górze … gwiazdy powoli znikają, żeby ustąpić miejsce białym obłokom, które powolutku przesuwając się przybierają kształty najróżniejszych zwierząt. Widok zapiera dech w piersiach, niebo przybiera kolory tęczy i od ciemnego, jak skóra dojrzałej figi, fioletu powolutku przechodzi w ognisty pomarańcz. Czas na chwilę staje w miejscu. Nie ma nikogo prócz nas, cichego szumu wiatru i majestatycznego wschodu słońca. Ten moment pozostanie w naszej pamięci na długo.

 

Boquete Tree Track, Panama.

Hanging Bridges – Lęk wysokości? Jeśli go masz musisz schować go do kieszeni. Czas na wędrówkę po świecie zwisających mostów i jazdę na linie, bez trzymanki. Soczyście zielony Panamski las deszczowy a pomiędzy jego wierzchołkami, 8 metalowych mostów ciągnących się w sumie przez 4,5 km.

Ziplining – Głośny hurgot rwącego strumienia, dziko śpiewające ptaki i ja pędząca niczym postać z książki Księga Dżungli, po linie. Niesamowite uczucie. 12 ciągnących się na wysokości 60 metrów systemów linowych, po których przez 3 godziny pokonuje się trasę 4,5 km.

Noc w lokalnej wiosce – Rio Cana, Panama.

1,5 h łodzią z portu w Grande Chiriqui, przecinając wzburzone fale morza Karaibskiego przenosimy się do innego świata. Do świata w którym czas się na chwilę zatrzymał, w którym ludzie żyją powoli, bez elektryczności, bez dostępu do wody bieżącej. Plemię żyjące w delcie rzeki Rio Cana, pozwala nam na chwilę posmakować ich życia w prymitywnych warunkach z widokami o których można tylko pomarzyć. Próbujemy jeść z liści bananowca, pijemy wodę prosto z kokosa i delektujemy się rajskimi widokami.

Noc pod namiotem na bezludnej wyspie Escudo de Veraguas, Panama.

Kąpiel w rzece meandrowej zamiast prysznica, kolacja prosto z ogniska, a zamiast wygodnego łóżka materac z lekko uchodzącym powietrzem. Cóż dla takich widoków warto. Tych chwil się nie zapomina.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

La Fortuna Waterfall, Costa Rica.

Najwyższy wodospad w Kostaryce, mierzący 75 metrów wysokości swoją siłą mógłby zmieść niejednego. I to właśnie chyba jego ogrom i siła robi takie wrażenie. Delikatna bryza unosi wszędzie dookoła i mieni się w słońcu jak tysiące złotych drobinek brokatu.

Farma Czekolady, La Fortuna, Kostaryka.

To jedna z najzabawniejszych wycieczek jakie doświadczyliśmy podczas całej wyprawy. Śmialiśmy się wszyscy do łez i już sama nie wiem kto bardziej, czy dziewczynki czy ja z Jackiem. Naszym przewodnikiem po farmie kakao był pan, który każdy etap tworzenia czekolady, od zerwania owocu kakao z drzewa do wytworzenia czekolady, potrafił przedstawić w sposób zupełnie nieoczekiwany i tak zabawny, że wszystkich bolały brzuchy ze śmiechu.

Nie dość, że kazał pluć na odległość ziarnami kakaowca, to na dodatek przy ugniataniu ziaren kakao w wielkim drewnianym moździerzu kazał odtańczyć wszystkim dorosłym plemienny taniec do muzyki. Ta wycieczka jest świetnym przykładem na to, jak wiele można się nauczyć poprzez zabawę i śmiech.

*

PORADY

Transport na miejscu – Bardzo wygodną formą jest wypożyczony samochód. I tu podobnie jak z hotelami, można bez problemu znaleźć taki, który będzie odpowiadał gabarytami i ceną. Własny samochód daje duży komfort i niezależność. Spędzamy czas tak jak chcemy i kiedy chcemy.

Pogoda – w zależności od wybrzeża, które wybierzemy może płatać figle. Wybrzeże po stronie Pacyfiku jest zawsze bardzo suche i słoneczne. Spotkamy tam szerokie plaże jednak możemy zapomnieć o białym piasku i turkusowej wodzie.

Wybrzeże Karaibskie ( wybraliśmy właśnie to) jest nieprzewidywalne pogodowo. Słońce jak i wielka ulewa może pojawić się w każdym momencie.  My podjęliśmy ryzyko, bo kochamy białe plaże i mimo kilku deszczowych dni, było warto.

*

CZEGO SIĘ NAUCZYLIŚMY

Znajomość innych języków obcych niż angielski to cenna umiejętność. Tu zdecydowanie łatwiej dogadać się po hiszpańsku. Pozostaje nam wpisać to pozycję na rodzinną listę do zrobienia!

*

SMAKI

I Panamę i Kostarykę zwiedzaliśmy od strony Morza Karaibskiego. Zdecydowanie czuliśmy napływ tamtejszego klimatu w kuchni. Ceviche z lokalnych ryb, buritto, placuszki i chipsy z platanów towarzyszyły nam prawie każdego dnia.

***

Jakże ja się piszę na te lazury, a jeśli wam mało koloru to na deser film, jaki przygotowali z tej wyprawy. Czy ja wspomniałam, że znam hiszpański? Karolina, zabierzecie mnie następnym razem?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.