Bali z dzieckiem

O podróży Marty i Janka.

Marta Wajda, nasza autorka zajmująca się przede wszystkim kulinariami (może ją znacie jako made with love) oraz fajnymi tutorialami wybrała się ze swoim synkiem Jankiem na Bali. Nie mogła nie podzielić się z nami wrażeniami i tym samym zainspirowała nas do szybkiego planowania kolejnych zimowych wakacji.

* * *

Podróż zaplanowaliśmy tak, by większość czasu lecieć w nocy i mieć jak najkrótsze przestoje. Wszystko zajęło nam ponad 24h, ale Pan Jan - mimo moich obaw - poradził sobie świetnie. Samoloty i lotniska same w sobie są super atrakcją dla 5 latka. Po podróży Pan Jan szybko się zregenerował i był gotowy na poznawanie nowego świata. Nie wystraszył go upał, nie zdziwiła egzotyczna roślinność, ani też nie zraziło to, że nikt nie mówił w jego języku. Mogliśmy zacząć na dobre naszą wielką egzotyczną przygodę. marta_wajda_bali_22 Bali to niewielka Indonezyjska wyspa. My stacjonowaliśmy w centralnej części w okolicy miasta Ubud, a dokładnie w Kadewatan, nad rzeką .... Gospodarze pokazali nam prawdziwe życie wyspy: miejsca, gdzie przeciętny turysta nie ma szansy trafić. Miałam przyjemność gotować z balijskimi kobietami, a Janek miał swoją koleżankę Czandrę (z którą, mimo bariery językowej, dogadywał się bezbłędnie). Balijczycy to bardzo serdeczni i radośni ludzie, uwielbiają pracę w grupie i wspólną zabawę. Ich ulubionym sportem jest puszczanie latawców. Są bardzo rodzinni i uwielbiają dzieci - to idealne miejsce na wyprawy z maluchami. Staraliśmy się funkcjonować zgodnie z lokalnymi zwyczajami. Wybierając się w tamte rejony dobrze jest zapoznać z kalendarzem świąt (a jest ich bardzo dużo): to znacznie ułatwi funkcjonowanie na wyspie, ale też dzięki temu będziecie wiedzieć kiedy i gdzie iść. marta_wajda_bali_25  marta_wajda_bali_15 marta_wajda_bali_01marta_wajda_bali_10 Podczas mojej pierwszej wizyty parę lat temu zwiedzałam głównie świątynie, bazary i galerie ze sztuką lokalną, tym razem jednak postanowiliśmy znaleźć kilka atrakcji przeznaczonych tylko dla dzieci. Obowiązkowym punktem jest Bali Bird Park, gdzie zgromadzono ponad 250 gatunków ptaków podzielonych wg miejsca pochodzenia. Pod wielką zadaszoną przestrzenią odtworzono naturalne środowisko Papui Nowej Gwinei oraz bogatą ekspozycję lokalnych gatunków. Co godzinę w różnych punktach parku odbywają się pokazy i przedstawienia, można uczestniczyć w karmieniu lub zrobić sobie zdjęcie z papugą (uwaga, strasznie drapią!). Z parkiem ptaków sąsiaduje znacznie mniejszy park gadów i płazów, który można zwiedzić na ten sam bilet. Dla tych co lubią ekstremalne przeżycia polecamy też pontonowy spływ rzeką Ayung.  To kupa śmiechu dla całej rodziny. Spływ trwa około 2h, rzeka jest  usytuowana w przepięknym głębokim wąwozie, jest kilka trudnych "górskich" odcinków, ale doświadczeni instruktorzy świetnie sobie radzą nawet z pełnym pontonem. Poza tym zwiedziliśmy pracownię batiku, ekologiczną farmę, lokalne bazary, szkołę oraz na kilka dni wybraliśmy się nad morze, gdzie pluskaliśmy się w wodzie, próbowaliśmy pływać z maską i zbieraliśmy muszelki. marta_wajda_bali_07 marta_wajda_bali_06 marta_wajda_bali_05 marta_wajda_bali_20 Jan uwielbia jeść i nie boi się nowych smaków, dzięki temu bez reszty oddawał się konsumpcji egzotycznych owoców i lokalnych rarytasów. Najbardziej smakował mu smoczy owoc o bardzo intensywnej amarantowej barwie, lekko kwaśne mangustyny i rambutany o śmiesznej włochatej skórce. Z tradycyjnych dań próbowanych w przydrożnych barach, najbardziej przypadł nam do gustu satay, czyli grillowane szaszłyki (mogą być z mięsa lub ryb) w różnych wersjach oraz krupuk, czyli coś co przypomina nasze polskie prażynki. marta_wajda_bali_18 marta_wajda_bali_11 marta_wajda_bali_02marta_wajda_bali_12 marta_wajda_bali_08 Ulubioną rozrywką Janka okazały się przedstawienia lokalnych społeczności. Bilety na te przedstawienia są bardzo tanie a wrażenia niezapomniane. Naszym ulubionym okazało się to w świątyni graniczącej z naszym domem - w miejscowości Kadewatan. Grupa wystawiała taniec Baronga, kytóry symbolizuje odwieczną walkę dobra ze złem. W przedstawieniu pojawiają się także wojownicy, małpy, księżniczki i tancerki, a wszystko przy dźwiękach gamelanu. [gallery type="rectangular" ids="12514,12516,12510"] Byliśmy jeszcze na koncercie największego bambusowego gamelanu - Jegog przy  w świątyni Pura Dalem Bentuyung w Ubud. Warto też zajrzeć do Kecak i poznać ich taniec ognia: przedstawienie wystawiane jest tylko podczas pełni i nowiu księżyca. To hipnotyczny taniec mężczyzn z użyciem ognia. Janek całkowicie oddawał się dźwiękom i całym sobą chłonął taniec, który nadal co jakiś czas odtwarza. Obserwując Janka z boku podczas tych trzech tygodni podróży widziałam, jak całym swoim małym ciałem chłonie nową, bajkową rzeczywistość. Jak reaguje na nowe doznania, jak radzi sobie wśród obcej kultury. Dzięki temu ta wyprawa była też dla mnie wielką inspiracją i dzięki Jankowi mogłam poznać Bali od innej strony, bardziej naturalnej, codziennej. Głęboko wierzę, że jeżeli nawet nie zapamięta nic z tej wycieczki, to pozwoli mu lepiej poznawać świat. marta_wajda_bali_24 marta_wajda_bali_14 marta_wajda_bali_04 p.s. w drodze powrotnej zahaczyliśmy o Singapur ale to już zupełnie inna historia o niezwykłym jedzeniu i zębie Buddy! Wszystkie zdjęcia wykonane aparatem CANON EOS M dzięki uprzejmości CANON POLSKA.

1 komentarz

  • Eliza:

    dzień dobry, za miesiąc lecimy z dziećmi na Bali i widziałam, że są tam głównie plaże z dość agresywnym oceanem, wielkimi falami, a u Pani na zdjęciach woda jest zupełnie spokojna. Gdzie jest ta plaża ze zdjęcia?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.