od czytelników

Od czytelników Ładne Bebe

Magda o lockdownie

Od czytelników Ładne Bebe
Pixel Heart Studio

Wasze refleksje są stroną w dialogu, który toczy się między nami od wielu lat. Dlatego postanowiłyśmy stworzyć przestrzeń, w której będziemy się dzielić tym, co od was dostajemy.

Temat rodzicielstwa, który nas tu razem skupia, głównie przerabiamy przez zadawanie wam pytań. Zdarza się jednak, że sami do nas piszecie, by podzielić się obserwacjami, tak jak ostatnio napisała do nas Magda Moskal, jedna z rozmówczyń trójgłosu o macierzyństwie z superpower, która przygląda się życiu swoich dzieci w czasach izolacji. To właśnie jej tekst otwiera nasz nowy cykl „Od czytelników Ładne Bebe”.

Wysyłajcie swoje listy na adres paulina.filipowicz@ladnebebe.pl, w tytule pisząc: Od czytelniczki/nika Ładne Bebe. Bądźmy w kontakcie.

Od Magdy

Jesienny lockdown większość rodziców dzieci w wieku szkolnym przyjęła z pogodną rezygnacją. Spodziewaliśmy się tego, zresztą przy 27 tysiącach zachorowań dziennie nie było o czym dyskutować. Część z naszych znajomych nie odbunkrowała się od wiosny, poziom lęku bywa naprawdę zróżnicowany, nawet w jednej małej szkole i klasie.

W stosunku do drugiego kwartału 2020 roku i tak było lepiej: Google Meet zamiast Skype’a, nauczyciele i uczniowie z lepszymi łączami internetowymi, wspomnienie lata.

Klasy jeden-trzy straciły basen, ten jedyny rok sponsorowany przez gminę, za to zyskały lekcje od rana zamiast na drugą zmianę – w poniedziałki na przykład tylko od ósmej do dziesiątej rano. Starsze dzieci z podstawówki mają podział godzin napakowany i poszatkowany jak w fizycznej szkole, tylko lekcje trwają krócej i do następnej jest kwadrans, pół godziny. W tym czasie starszaki wchodzą na komunikatory, grają wspólnie online, w skrócie – rozpraszają się. Kiedy wchodzę do pokoju syna i słyszę głos nauczycielki, w tyle szum konsoli, na telefonie czat z kolegami, a na ścianie migające ledy, od razu chce mi się wymiotować. Oczywiście, że zabieram telefon, odsłaniam okna, wietrzę, ale ile można być złym policjantem? Ma się rozumieć, że wtedy nie skupiam się na niczym sama. Jeśli pierworodny ma akurat sprawdzian, z pokoju wychodzi młodsze dziecko – znudzone, senne, rozdrażnione. Chce jeść, pić, odgromić się po prostu, a ja trzeci raz próbuję czytać tę samą stronę.

Mąż dziewiąty miesiąc pracuje z sypialni, a firma zapowiedziała, że nie wrócą do biur co najmniej do czerwca 2021 roku, bo w sumie wszystko dobrze działa.

Najmłodsze na szczęście chodzi do przedszkola, choć bywa obrażone, że „wszyscy leniuchują”, a ono musi wychodzić rano z domu. Natomiast starsze dzieci mu zazdroszczą, chętnie wybiorą się ze mną po niego do przedszkola. Młodsze nastolatki obowiązuje zakaz wychodzenia z domu do 16 bez dozoru dorosłego (kto w tym wieku wyjdzie z rodzicem spotkać się z kolegami?), a po 16 jest już ciemno. Światłem ratujemy się w weekendy. Pierworodny na szczęście zachował treningi piłkarskie na świeżym powietrzu. Obserwuję jego napięcie przed wyjściem i rozluźnienie po dwóch godzinach sportu. Rozmawiam ze znajomym sprzedawcą, który ma syna w tym samym wieku, ale nie lubi piłki:

– Wchodzę do niego o wpół do pierwszej i mówię: wyłącz światło. A on na to: zaraz. Za pięć minut to samo: zaraz! – krzyczy. A ja krzyczę na niego.

Mój syn wzrusza ramionami i oznajmia: Karola, Tomek i Ola pisali do siebie na osiedlowej grupie o 3.30.

Motywację wszyscy mają sześć stóp pod ziemią, nawet żeby zorganizować coś dla siebie nawzajem na klasowe mikołajki: slajd z czymś miłym dla wylosowanej osoby. – Tylko pięć osób to zrobiło – mówi syn.

W listopadzie, w szczycie zachorowań, chciałam zrezygnować z zajęć tanecznych dla córki, ale po dziesięciu dniach zapadła się w sobie, nie chciała czytać, leżała tylko z telefonem w ręku. Wróciliśmy na tańce. Patrzę, jak wychodzi z sali uśmiechnięta, ze spoconą grzywką i myślę, że jeśli tylko dam radę, będę ją tu wozić. – Mamo, ja jeszcze jestem mała, a to jest najważniejsze wydarzenie mojego życia, ten koronawirus.

Teraz przez miesiąc będziemy siedzieć dalej w domu, tylko bez lekcji. Bez nart, łyżew, kina i półkolonii, oby bez zakazu wychodzenia do godziny 16. Co będzie po połowie stycznia? Dwunastolatek macha ręką z rezygnacją. – Za chwilę wrośnie liczba zachorowań i znowu zamkną nas w domu.

Magda Moskal, mama Kuby, Agaty i Emila.

*

Czekamy na wasze głosy. Piszcie o tym, co was porusza w rodzicielskiej rzeczywistości. Jesteśmy was bardzo ciekawe.

Kontakt na maila: paulina.filipowicz@ladnebebe.pl, w tytule wpiszcie „od czytelniczki/nika Ładne Bebe”.

Dodaj komentarz