Modoterapia #8: W szafie Agi Fojudzkiej

Risk Made in Warsaw & Ładne Bebe

Jak zmiana pracy i miejsca do życia wpływa na sposób ubierania się? Dlaczego czasem lepiej oddać modowe stery komuś zaufanemu? O tym wszystkim opowie Aga Fojudzka, fotografka i mama dwóch chłopców, Bruna i Huberta.

Aga jest ósmą bohaterką Modoterapii – cyklu rozmów prowadzonych na łamach Ładne Bebe przez Antoninę Samecką, założycielkę marki RISK made in Warsaw. W tym jednym wypadku zrzekamy się funkcji wywiadowcy, bo cenimy jej sposób patrzenia na modę – zrównoważony, pełen szacunku i nie umniejszający roli mody w dokumentowaniu historii i budowaniu pewności siebie. Moda to bardzo plastyczne narzędzie: może zadziałać jak lupa, wykrywacz kłamstw, dowód albo amulet. Może pomóc się schować albo wyodrębnić. Dlatego nie ignorujmy jej mocy, ale świadomie z niej korzystajmy. No i bawmy się nią, podejmujmy ryzyko, bezkarnie popełniając błędy. Zawsze można wrócić do ulubionej bluzki z wiązaniem na karku albo koszuli w prążki, w której – niezależnie od sytuacji – czujesz się jak królowa.

*

Dlaczego denerwujesz się rozmową o ubraniach?

Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu.

A ubierasz się?

Jak każdy, jednak mój codzienny strój to dżinsy, T-shirt i wygodne buty. Cenię prostotę i minimalizm więc obawiam się, że ekstrawaganckim strojem nie zaskoczę.

A zgodzisz się z tym, że po ubraniach czasami najszybciej widać zmiany w życiu?

Tak, na pewno. W moim przypadku była to zmiana pracy. Zanim przeprowadziłam się do Warszawy mieszkałam w Poznaniu i pracowałam w korporacji. Tam obowiązywał określony dress code, ale nie usztywniony i bezwzględny. Nie musiałam nosić garsonki czy garnituru.

Dobrze się czułaś w tych ubraniach?

Bardzo dobrze. Byłam wtedy chudziutka! (śmiech)

Zmiana miasta miała wpływ na twoją garderobę?

Myślę, że nie. Co prawda zaraz po przeprowadzce myśleliśmy z mężem o tym, że stolica to wielki świat więc jak powinnam się ubrać do restauracji? Ale zupełnie zmieniłam punkt widzenia zaraz po naszym pierwszym wyjściu do miasta. Zobaczyłam, że w Warszawie mieszkają tacy sami ludzie jak wszędzie indziej. I od razu pokochałam to miasto. Przez energię tu panującą, przez atrakcje dla dziecka i dla nas samych. Cudowne miasto z cudownymi ludźmi.

Z ekonomistki przekwalifikowałaś się w fotografkę, wykonujesz wolny zawód, artystyczny, ale jednak także fizyczny. Co zakładasz na sesje?

W mojej pracy stawiam na wygodę. Musi to być ubranie, które nie ogranicza moich ruchów i dzięki którym dobrze się czuję ze sobą. Zakładam spodnie – nigdy spódnicę czy sukienkę – bluzkę i wygodne buty.

A kiedy idziesz na zakupy, to jak się ubierasz?

Codzienne zakupy robię z moim czterolatkiem więc nie ma tu szaleństw – jeansy, koszula lub T-shirt i wygodne buty. Wszystko po to, żeby dogonić synka, żeby wszystko działo się szybko i sprawnie. Na zakupy odzieżowe raczej nie chodzę. I tu mam dla was niespodziankę, to mój mąż kupuje dla mnie ubrania.

I nosisz wyłącznie to, co on ci kupił?

Absolutnie nie. Muszę się dobrze czuć w ubraniu. Jeśli tak nie jest, odsyłam je. Poza tym rzadko bo rzadko, ale ja sama też kupuję sobie ciuchy, zwykle w internecie, tyle że finalizowanie transakcji trwa wieki. Najpierw wkładam do koszyka to co mi się podoba, ale potem zwykle odkładam komputer, bo wolę poczekać na promocję. Myślę wtedy, że za chwilę pojawi się dzień przecen, bo zbliża się Dzień Kobiet, Black Friday czy jakakolwiek inna okazja. Ale kiedy już wracam i chcę wcisnąć ikonkę „kupuj”, znajduję informację typu: Pani rozmiar został wyprzedany. Tak to się zazwyczaj kończy. Pamiętam, jak niedawno przeglądałam koszyk w sklepie RISKA i znów sobie wmawiałam, że lepiej poczekać. Że za dużo nawybierałam, może je z tego koszyka powyrzucam? I wtedy mój mąż pyta: Co robisz? i zabiera mi telefon. I kupuje wszystkie te ubrania bez cienia wahania. On już taki jest, że szaleje, a ja jestem ta bardziej poukładana, co pomyśli dwa razy, zanim zrobi.

Które z ubrań, które kupił ci mąż, lubisz najbardziej?

Zdecydowanie koszulę Riska – taką bez pleców. Czuję się w niej dobrze właśnie dlatego, że pokazuje odrobinę ciała. A pamiętam, że początkowo miałam z tym problem, czułam się naga. Nigdy wcześniej nie odsłaniałam pleców. Dzisiaj bardzo często ją zakładam.

Jak długo jesteście parą?

Poznaliśmy się na studiach. Najpierw była przyjaźń, a potem miłość. W tym roku świętowaliśmy 12 rocznicę ślubu.

Czy poznanie męża zmieniło coś w twoim ubiorze? Pamiętasz jakieś szczególne momenty związane z wami i z odzieżą?

Nie przypominam sobie żadnej większej zmiany w moim wyglądzie. Być może było to spowodowane tym, że najpierw byliśmy przyjaciółmi? Nie musiałam się starać specjalnie dla niego o mój wygląd. Po prostu byliśmy najlepszymi na świecie przyjaciółmi. I tak zostało do dzisiaj. Mój mąż ciągle powtarza, że teraz wyglądam tysiąc razy piękniej niż dawniej. Ale może to dlatego, że wybiera mi ciuchy (śmiech).

Tobie też zdarza się wybierać mu ubrania?

Raczej nie. On ubiera się w swoim ulubionym sklepie w którym jest wszystko, na każdą okazję. Ja nie czuję potrzeby wtrącania się w jego wybory.

Twoje największe, najbardziej druzgocące odzieżowe faux pas.

Ależ mi było wstyd. Na ślubowanie w pierwszej klasie liceum ubrałam się w biały sweter zamiast białą koszulę. Zupełny brak wyczucia z mojej strony. Moja wychowawczyni nie wpuściła mnie na aulę. Do dziś czerwienię się na samo wspomnienie.

To był wyraz buntu?

Nie, zupełnie nie. Nie spodziewałam się, że ktoś może w ten sposób zareagować. Ja się sobie podobałam, ale to zdecydowanie nie był odpowiedni strój na taką uroczystość. Dziś już to wiem. Człowiek uczy się na błędach.

Pamiętasz, co ci mówiła o ubraniach mama, kiedy byłaś małą dziewczynką?

Wiesz, ja byłam małą dziewczynką ponad 30 lat temu, a to były zupełnie inne czasy. Nie myślało się za dużo o modzie. Miesiąc przed moimi narodzinach ogłoszono stan wojenny. Potem przez wiele lat półki sklepowe świeciły pustkami. Ludzie mieli ważniejsze sprawy na głowie niż moda. A jeśli o niej myśleli to pozostawała ona w strefie marzeń

Ja mam wrażenie, że zawsze się coś o modzie myśli lub mówi. Niezależnie od czasów, zawirowań historycznych, ona jest obecna. Na przykład moja babcia mówiła mi, żebym zawsze, niezależnie od okazji, miała na sobie piękną bieliznę.

Moja mama to kobieta ceniąca klasykę i umiar. Babcia też taka była. Zawsze elegancka, nawet w dawnych czasach, gdy niczego nie było w sklepach. Myślę, że dzięki nim ja też dziś to doceniam. Nie potrzeba wiele wzorów, kolorów żeby skompletować odpowiedni strój na każdą okazję. Ja zawsze byłam grzeczną dziewczynką, nigdy się nie buntowałam. Wiem też, że zawsze się podobałam mamie. Nigdy nie wtrącała się do moich wyborów modowych. Kiedy w podstawówce podwijałam kilkakrotnie nogawki spodni, bo tak mi się podobało, ona nie komentowała mojego wyglądu. Zawsze zostawiała mi wolność wyboru. Nie mówiła: tego nie noś, bo brzydkie, a to noś, bo ładne.

A jak ty postępujesz wobec swoich dzieci? Narzucasz konkretny styl czy dajesz wolność?

Ja mam łatwo, bo jestem mamą dwóch chłopców. Zwykle unikam kolorowych, Disneyowskich nadruków. Ale ostatnio wyciągnęłam z szafy koszulkę po starszym synu – a jest między nimi 7 lat różnicy – z ludzikiem Lego. Jak ona mu się spodobała! Nie mam serca jej przed nim chować, to jest jego dzieciństwo, niech się tym cieszy. Wiadomo, że gdybym poszła do sklepu i stanęła przed wyborem: koszulka z motywem z Disneya czy jednolity T-shirt, to wybrałabym ten drugi. Ale gdyby on był tam ze mną, to pewnie by chciał tę pierwszą. I ja bym mu ją kupiła.

Czyli postąpiłabyś dokładnie tak jak twoja mama.

Tak samo. Starszy syn jest już nastolatkiem. Sam wie w co się chce ubrać. Ja się na wszystko zgadzam. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby nosił czyste ubrania.

Spodobał ci się ostatnio czyjś styl, sposób ubierania się?

Zwykle nie zwracam uwagi na to, jak ubierają się osoby wokół mnie, ale podczas naszej podróży do Amsterdamu spodobał mi się styl tamtejszych kobiet. Wszystkie w sukienkach i białych tenisówkach. Moją uwagę zwróciły też eleganckie kurtki przeciwdeszczowe, które noszą Amsterdamczycy. Tam nikt nie używa parasolek, ale wszyscy wyglądają w swoich sztormiakach naprawdę stylowo. Bije od nich wyrafinowana prostota i luz: dżinsy, marynarka, sportowe buty i dopasowana kurtka z kapturem.

Wymień pięć ulubionych rzeczy w twojej szafie.

Dżinsy, lniana koszula, koszula z odsłoniętymi plecami, klasyczny biały T-shirt i długi sweter.

Jakie dodatki najchętniej wybierasz?

Niedawno odkryłam skórzaną torebkę zakładaną na biodro, jest jednocześnie elegancka i sportowa. Poza tym nie rozstaję się z aparatem, więc torebka na ramię w moim przypadku się nie sprawdziła. A dzięki saszetce pozbyłam się dodatkowego ciężaru z ręki. Poza tym dzieci mam już na tyle duże, że nie jest mi potrzebna wielka torba. W sezonie jesienno-zimowym uwielbiam czapki. A  pomyśleć, że kiedyś ich nie cierpiałam!

Co ostatnio wyrzuciłaś z szafy?

Rzadko robię porządki w szafie, więc mam czego się pozbywać. Podczas wiosennych porządków wyrzuciłam kilka porozciąganych T-shirtów i rzeczy, w których na pewno nie będę chodzić. Pozbyłam się wzorzystej sukienki, to już zdecydowanie nie mój styl. Odkopałam też ubrania ciążowe które kupiłam 12 lat temu i które nosiłam podczas pierwszej ciąży! Zupełnie nie wiem po co je trzymałam tyle lat. W drugiej ciąży nawet nie wyjęłam ich z szafy. Przeleżały zupełnie zapomniane więc pozbyłam się ich bez żalu. Były drogie i paskudnie brzydkie. Zbędny wydatek. W drugiej ciąży nie kupiłam ani jednego ubrania ciążowego.

Opowiedz o swojej ślubnej sukni.

Była piękna, wciąż mi się podoba. Myślę, że dziś wybrałabym taką samą.

Masz ją jeszcze?

Nie – wypożyczyłam ją na ślub. Pamiętam, że weszłam do sklepu z mamą i wybrałam pierwszą sukienkę, którą przymierzyłam. Bardzo się sobie w niej podobałam. Teraz jest to dla mnie nie do pomyślenia – pewnie przymierzałabym różne suknie godzinami, a koniec końców mój przyszły mąż musiałby podjąć za mnie decyzję, bo ja nie mogłabym się zdecydować (śmiech).

Czy w chwili, gdy fotografujesz kobiety, dostrzegasz ubranie? Czy ono pomaga albo przeszkadza w ich portretowaniu?

Lubię, kiedy kobiety zakładają delikatne, jednolite ubrania, bo wtedy deseń nie wysuwa się na pierwszy plan i nie zasłania bohaterki. Fajnie, gdy pokaże kawałek ciała, ale też ważne jest, żeby ubranie było dobrej jakości i żebym nie spędzała potem godzin w Photoshopie usuwając zmechacenia czy zagniecenia. Piękne ubranie uszlachetnia kobietę. Zawsze powtarzam moim modelkom, żeby zakładały to w czym czują się najpiękniejsze.

Dzięki za rozmowę.

*

Z kolekcji RISK made in Warsaw Aga wybrała: koszulę Jolka, różowy tiszert Sawa, biały tiszert, bluzowy kardigan, koszulę Catch me if you can.

Całą kolekcję RISK made in Warsaw znajdziecie tu

*

Aga Fojudzka – fotografka, mama 4-letniego Bruna i 11-letniego Huberta, z wykształcenia ekonomistka. Przez wiele lat mieszkała w Poznaniu, obecnie związana z Warszawą.

Rozmawiała: Antonina Samecka / RISK made in Warsaw
Zdjęcia: Ewa Przedpełska
Makijaż: Marta Podbielska / Annabelle Minerals

Polska marka Annabelle Minerals to synonim pięknego, naturalnego i pielęgnującego makijażu mineralnego. Sypkie formuły kosmetyków w większości są skomponowane jedynie z czterech naturalnych składników i dostępne w wielu odcieniach. Pozwalają uzyskać promienny, lekki efekt makijażu i zachwycą każdą kobietę, szczególnie tę o cerze wrażliwej, skłonnej do podrażnień czy alergii. Annabelle Minerals cieszy się uznaniem kobiet świadomych, którym zależy na jakości i bezpieczeństwie, minimalistek dbających o ilość nakładanych na skórę składników, fanek stylu eko czy weganek.

Materiał przygotowany we współpracy z marką Risk made in Warsaw.

1 komentarz

  • Dominika:

    Bardzo lubię ten cykl, lubię zaglądać deo szaf fajnych osób:). Podobnie jak dla bohaterki, osoba babci była ważna w kształtowaniu stylu, pamiętam że zwracała uwagę byśmy z moimi kuzynkami do kościoła szły w wyprasowanych porządnie sukienkach, czystych butach i z kokardami we włosach:). I bardzo szanowała ubrania, miała ich mało ale dobrej jakości, nieraz z przedwojennych materiałów!
    Pytanie do redakcji – czy cykl, w torbie mamy, który też lubię- wróci?:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.