edukacja alternatywna myzyka

Kukaj Kukawko!

Muzyka, natura i rozwijanie świadomości kulturowej

Kukaj Kukawko!
Estera Laskowska Photography

Jak ocalić ludową muzykę od zapomnienia? Zespół Kukaj Kukawko znalazł na to sposób i przybliża małym i większym słuchaczom muzykę ich babć i dziadków.

„Tradycja to nie przechowywanie popiołów, ale przekazywanie płomienia”, mówią członkowie zespołu Kukaj Kukawko – dla dzieci. Inspirują się folklorem, nagrywają piosenki i filmy edukacyjne, ale przede wszystkim pilnują, by dawna muzyka była znana nawet najmłodszym słuchaczom. Zespół tworzą Patrycja Kuczyńska (basetla/basy, bębenek, animacja zabaw), Dominika Oczepa (skrzypce, bębenek obręczowy, śpiew) i Witold Roy Zalewski (akordeon, piszczałka podwójna, drumla, śpiew).

Patrycja pochodzi z Czarni, małej miejscowości na Kurpiach Zielonych, jej rodzina zajmuje się folklorem, a ona sama jest z wykształcenia etnolożką i instruktorką tańca ludowego. Muzykę i pieśni z tego regionu zna od dziecka, więc to nie przypadek, że wiele kukawkowych melodii jest właśnie stamtąd. Z Kurpi pochodzi również jeden z instrumentów. Basetlę, podobną do wiolonczeli, Patrycja zbudowała razem z mistrzem budowy instrumentów ludowych. Wspólnie zrekonstruowali ten egzemplarz na wzór 100-letniego oryginału. Doczekał się nawet swojego imienia – Basia.

Witek i Dominika od kilkunastu lat jeżdżą po wsiach różnych regionów Polski, by uczyć się bezpośrednio od śpiewaczek i muzykantów. Sięgają do archiwów i źródeł etnograficznych. Inspirują się pedagogicznymi materiałami sprzed dekad. Równocześnie rozwijają się w dziedzinach współczesnych praktyk i teorii edukacyjnych, muzykoterapii, teatru, edukacji alternatywnej.

Skąd się wzięła nazwa waszego zespołu? 

Kukawka to inaczej kukułka, tak nazywano tego ptaka w niektórych regionach Polski za czasów naszych dziadków. Muzyka, którą gramy, analogicznie nawiązuje do dawnych czasów. Chcemy pokazywać współczesnym dzieciom, czego niegdyś słuchały ich babcie, a nawet wcześniej pradziadkowie. Przybliżamy im dawne, nietypowe skale i brzmienia ręcznie robionych instrumentów. Gramy na skrzypcach, akordeonie, basetli, bębenku obręczowym, drewnianych piszczałkach i przeszkadzajkach, jak również szeleścimy liśćmi, wybijamy rytm kamieniami itp. Ważnym sposobem wyrazu jest też dla nas śpiew. W ten sposób tworzymy autorskie aranżacje muzyczne i zabawy taneczne silnie zakorzenione w folklorze i tradycji Polski.

Gdzie można was spotkać?

Mieszkamy na Dolnym Śląsku, we Wrocławiu i okolicach, ale koncertujemy na terenie całej Polski. Gramy w domach kultury, na festiwalach rodzinnych. Koncertujemy w placówkach publicznych i przedszkolach z edukacją alternatywną, tj. w przedszkolach waldorfskich, Montessori i leśnych.

Jak wyglądały wasze początki?

Pracowaliśmy z dziećmi od lat w różnych projektach i składach w Warszawie. Gdy wybuchła pierwsza fala pandemii, odwołano nam wszystkie koncerty i warsztaty. Uciekliśmy ze stolicy na wielkopolską wieś. Wtedy trochę z nudów, a trochę z rozpaczy – graliśmy. W końcu z silnej potrzeby kreowania czegoś zaczęliśmy wymyślać własne piosenki, potem nagrywaliśmy je w naturze. Tak powstał nasz artystyczny kolektyw Kukaj Kukawko – dla dzieci. I trwa do dziś, obchodzimy już czwarte urodziny, hurra!

Skąd jest wasza muzyka?

Gramy i śpiewamy dawne ludowe melodie, wykonując je wiernie według tego, czego nauczyliśmy się od naszych mistrzyń i mistrzów. W repertuarze mamy również własne, bardziej współczesne aranżacje. Często aranżujemy utwory tak, by było w nich miejsce na pauzę, wtedy dzieci wymyślają swoje słowa, na przykład wymieniają nazwy zwierząt w naszej piosence „Wiosna radosna”.

Jesteśmy pasjonatami szeroko pojętego folkloru dziecięcego. Podczas naszych spotkań pokazujemy dawne rytuały, które są już zapomniane: chodzenie z gaikiem, z kogucikiem czy kolędniczy zwyczaj chodzenia z kozą. Odwiedzamy z dziećmi i ich rodzicami sąsiednie domostwa, aby w praktyce odtworzyć ten zwyczaj. Wychodzą z tego ciekawe wydarzenia z kolorowymi rekwizytami, drewnianymi instrumentami i przebraniami uczestników. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że to performance, kiedyś natomiast ludzie tak po prostu spędzali wolny czas. Była to nie tylko forma rozrywki, ale też integracji lokalnej społeczności, co dzisiaj już nie jest takie oczywiste.

Czy zauważacie różnice w przeżywaniu muzyki między dziećmi z edukacji alternatywnej i tymi z przedszkoli publicznych?

W przedszkolach leśnych, które poznaliśmy na terenie całej Polski, zobaczyliśmy, jak kontakt z naturą wpływa na dzieci. Te, które codziennie spędzają czas na zewnątrz, są bardziej pewne siebie, pełne energii, odważne, często brudne i… szczęśliwe. Chętnie wchodzą w kontakt, słuchają uważnie, angażują się w nasze propozycje, mają kreatywne pomysły. Często mają też swoje zdanie i od razu widać po nich, jeśli coś im się nie podoba.

W naszych muzycznych spotkaniach to trochę inny kontakt niż z dziećmi, które większość czasu spędzają w pomieszczeniach. Ze strony dzieci z edukacji systemowej czasem doświadczamy niezrozumienia, rozkojarzenia, zawstydzenia. Takie grupy są bardziej karne,  szczególnie w pobliżu nauczycielek. Dzieci wykonują polecenia i często animacja radosnej, spontanicznej zabawy jest większym wyzwaniem. No i kadra – jest dla nas kluczowa w pracy z dziećmi. W naszych spotkaniach wiele zależy tak naprawdę nie od dzieci, a od nauczycielek, które dają im przykład. Pedagożki zdecydowanie różnią się w przedszkolach wolnościowych i systemowych, ale to już inny temat. Nie chcielibyśmy generalizować, bo bywa różnie i zdarzają się wyjątki.

Gracie tylko dla dzieci?

Cenimy autentyczność i prostotę międzypokoleniowych spotkań. Mimo że nazwa naszego zespołu “Kukaj kukawko – dla dzieci” wskazuje na to, że gramy dla najmłodszych, bawią się również dorośli. Lubimy pikniki rodzinne w przedszkolach. Kiedy są dzieci, seniorzy, młodzi rodzice, pedagożki – tworzy się wspólnota. Jesteśmy tam po to, by zintegrować społeczność przedszkola. Na początku koncertu zwracamy się do dorosłych zapraszając do pomocy i aktywnej zabawy. Staramy się animować wszystkich zebranych. Tu kluczem jest słowo „animacja”. Otóż nasze koncerty to nie jest występ na scenie, gdzie dzieci siedzą na krzesłach, dorośli mają wtedy wolne, a po wszystkim biją nam brawo. Nasze koncerty to spotkania, podczas których razem z publicznością śpiewamy i tańczymy. Dobieramy się w pary, skaczemy w kręgu, tupiemy w korowodach. Wymyśliliśmy zabawy z ilustracją gestów, w których wszyscy powtarzają za nami. Pokazujemy, jak tańczyć dany taniec, tłumaczymy kroki. Podczas naszego programu zadajemy również pytania i uczymy tekstów piosenek. Układamy patyczki na krzyż i pokazujemy skakany taniec przy prostych słowach piosenki. Po jakimś czasie dzieci i dorośli same wymyślają z nami zwrotki, mnożą pomysły na to, jak jeszcze można się wspólnie bawić. Każdy z nas poniekąd tworzy to spotkanie i może dodać coś od siebie – to jest coś, co nas w tej pracy bardzo kręci i wręcz inspiruje do dalszych działań. 

Korzystając z mądrości zawartej w wielopokoleniowych tradycjach, możemy nawiązać lepszy kontakt z dziećmi i wspierać je w rozwoju.

Muzyka ludowa to dość nieoczywisty wybór.

Muzykę, którą wykonujemy, niełatwo znaleźć w mass mediach czy w programach nauczania, gdzie dominują tanie produkcje wykorzystujące elektroniczne instrumenty i przetworzony głos śpiewających osób. Nasza muzyka, czerpiąca z polskiej tradycji, charakteryzuje się wykorzystaniem akustycznych instrumentów, śpiewu naturalnego i podziałami rytmicznymi pochodzącymi z polskich tańców – oberka, poloneza, wiwata, polki itp.

Co ważne, grając na żywo, mamy możliwość ciągłego podążania za dziećmi, korzystania z ich kreatywności i z okazji, które podsuwa nam otoczenie. Choć przychodzimy z gotowym programem, często wymyślamy zabawy na poczekaniu. Dużo improwizujemy i oddajemy inicjatywę dzieciom.

Stwarzamy też dzieciom możliwość żywej ekspresji. Na przykład kiedy wołamy wiosnę, to sami używamy otwartego głosu, który odbija się od ścian lasu lub okolicznych budynków. Dzieci, dołączywszy do nas, mogą poczuć swoją siłę i sprawczość. Podobnie działają wszystkie aktywności ze skakaniem, tańce czy ganianki. Na koniec, podczas relaksu przy kołysankach, wszystkie te doznania integrują się w ciele. Istotną częścią naszych spotkań jest również cisza. Odgrywa ważną rolę podczas koncertów, dajemy jej szczególne miejsce, aby mogła wybrzmieć. W dzisiejszym świecie rzadko doświadczamy ciszy. Korzystając z mądrości zawartej w wielopokoleniowych tradycjach, możemy nawiązać lepszy kontakt z dziećmi i wspierać je w rozwoju.

W tradycji siła?

Dla nas tradycja to nie jest coś przestarzałego i obciachowego. To nie przechowywanie popiołów, ale przekazywanie płomienia. Kilka lat temu byliśmy na rezydencji w Irlandii. Przez dwa tygodnie prowadziliśmy szkolenia dla edukatorek i graliśmy koncerty dla rodzin z dziećmi. Po jednym z naszych przedstawień dzieci, rozbawione i zainspirowane, same zaczęły śpiewać i pokazywać swoje zabawy. To są piękne momenty. Wtedy najwięcej się uczymy. Możemy adaptować poznane od nich zabawy i zapożyczać wierszyki, współczesne słownictwo, klaskanki lub wyliczanki. Możemy wykorzystać ich rytmikę, dynamikę i dziecięcy sposób bawienia się, używając muzyki ludowej, którą gramy. Wspólnie z dziećmi tworzymy nową jakość i następuje wymiana! To jest żywy folklor, którym jesteśmy zafascynowani.

Jeśli chcecie się bawić przy naszej muzyce, zapraszamy na nasz kanał na YouTubie. Być może będzie też okazja spotkać się na żywo. Sprawdźcie, gdzie aktualnie gramy, zaglądajcie na nasz profil na Facebooku.

Jakie macie plany na najbliższe miesiące?

Niebawem nagrywamy nowe utwory, których jeszcze nigdzie nie opublikowaliśmy. Na przełomie kwietnia i maja wchodzimy do studia. Trzymajcie kciuki. Muzyka będzie dostępna za darmo na streamingach w Internecie. Jeżeli uważacie, że to, co robimy jest wartościowe, możecie nas w tym wspierać – zorganizowaliśmy zbiórkę.

W ramach ciekawostki dodamy, że zamiast fizycznej płyty CD można zakupić piękny, graficznie wykonany plakat, który będzie zawierał kod QR z naszą muzyką. W sam raz do powieszenia w pokoju lub podarowania komuś na prezent.

Czego życzycie sobie na kolejne cztery lata?

Życzymy sobie wytrwałości. I by polska muzyka nie była niszą, tylko była popularna w każdej publicznej placówce przedszkolnej i szkolnej.

Tego wam i sobie życzymy!

Dodaj komentarz