stomatologia zdrowie

Fakty i mity o zdrowych zębach u dzieci

Sprawdź, czy je znasz.

Fakty i mity o zdrowych zębach u dzieci

Jak się okazuje, wokół higieny jamy ustnej powstało wiele mitów. Monika Fabrowska, stomatolożka z dwudziestoletnim doświadczeniem, wyjaśnia, które znane z sieci i opowieści znajomych historie lepiej włożyć między bajki, a na co warto zwracać uwagę.

Próchnicę ma już ponad połowa trzylatków w Polsce, 80% pięciolatków i aż 90% siedmiolatków. Czy te statystyki Ministerstwa Zdrowia nie są przerażające? Na zdrowie jamy ustnej wpływa kilka czynników – nie tylko dokładne mycie. Co do niektórych kwestii związanych z zębami krążą jednak fałszywe teorie. Jak przekonuje nasza ekspertka – ze zdrowymi zębami łączy się wiele kwestii: styl życia, dieta, kwestie związane z rozwojem mowy. Zęby mogą nawet świadczyć o… wadach postawy! O których stomatologicznych faktach jeszcze nie wiesz? Sprawdź największe fakty i mity dotyczące zębów, które objaśnia nam higienistka stomatologiczna Monika Fabrowska*.

Fakt: o higienie jamy ustnej dziecka trzeba myśleć już w ciąży.

„Jeśli myślimy o zębach dziecka, to przede wszystkim pomyślmy o naszych własnych zębach” – żartuje Monika Fabrowska i dodaje: „Tak jak ze wszystkim w rodzicielstwie, dawanie dobrego przykładu dziecku jest ważniejsze niż teoretyzowanie. Nie wystarczy więc mówić «umyj zęby» – należy zacząć od siebie. W przypadku kobiet w ciąży przyzwyczajenia związane z higieną zębów to jednak coś więcej. W jamie ustnej żyją bakterie karoigenne, czyli próchnicotwórcze. Są badania, które wykazały, że już dwa dni po porodzie noworodek przejmuje bakterie z jamy ustnej mamy, np. Strepotococcus mutans. Ponadto to od tego, w jakim stanie będą nasze zęby przed i w trakcie ciąży, zależy zdrowie nasze i dziecka. Ciężarna kobieta jest wyłączona z wielu farmakologicznych metod leczenia, nie ma też możliwości robienia pantomogramu, zatem nie każdy rodzaj leczenia zębów jest dla niej bezpieczny. Najlepiej więc zadbać o profilaktykę przed ciążą, a w ciąży zadbać o regularne przeglądy stomatologiczne. Wiem, że coraz więcej lekarzy prowadzących ciąże tego wymaga” – mówi Monika Fabrowska.

Fakt: na wizytę stomatologiczną najlepiej przyjść od razu po wyrżnięciu pierwszych zębów.

Monika Fabrowska uważa, że dbanie o zęby i przeglądy stomatologiczne powinny być czymś naturalnym, nie wyjątkową, specjalną ceremonią. „Zabierając bardzo małe dziecko na zapoznawcze wizyty do dentysty, na przykład podczas naszych własnych przeglądów, sprawimy, że gabinet nie będzie dla niego przestrzenią obcą, a wizyta u stomatologa lub higienistki stanie się czymś normalnym, i jak najbardziej uważam, że warto przyjść nawet z dzieckiem poniżej pierwszego roku życia” – przekonuje.

Mit: karmienie piersią zwiększa ryzyko rozwoju próchnicy.

„Jest wręcz odwrotnie. Karmienie piersią powoduje, że w jamie ustnej dziecka tworzy się bakteriostatyczne środowisko, a przez różne składniki, takie jak immunoglobuliny, próchnica nie rozwija się w szybkim tempie, na pewno nie tak szybkim jak w przypadku karmienia mlekiem modyfikowanym. Ponadto, dzięki ssaniu piersi, prawidłowo rozwija się układ szczęki i żuchwy dziecka, co ma w przyszłości wpływ na prawidłowy zgryz. To z kolei determinuje łatwość utrzymania higieny w buzi dziecka. W źle wykształconej szczęce lub przy nieprawidłowym zgryzie mogą powstawać tzw. retencje. Czyli miejsca zalegania, w których biofilm bakteryjny się układa i rozwija szczególnie szybko. Bakterie kariogenne (próchnicotwórcze) mają zdolność do produkowania cukrów zewnętrznokomórkowych (glukanów), co sprzyja rozpuszczaniu szkliwa i wywoływaniu próchnicy. Ale nie wszystkie bakterie w jamie ustnej są kariogenne. W drugiej dobie życia noworodka pojawią się w jego jamie ustnej bakterie Streptoccocus salivarius – drogą zakażenia jest matka, a streptoccocus mutans i s.sangius pojawiają się przy wyrzynaniu zębów mlecznych.

Fakt: myć trzeba nie tylko zęby, ale też inne części jamy ustnej.

„Oczywiście. Bakterie mamy nie tylko na zębach, ale też na policzkach, dziąsłach, podniebieniu, języku” – powtarza nasza ekspertka. Dbanie o czyste zęby to zatem nie tylko szorowanie ząbków do białości.

Fakt/mit: od jednego nieumycia zębów przed snem próchnica się nie zrobi.

„Jestem mamą i wiem, że nie ma rodziców idealnych. Zdarzają się sytuacje wyjątkowe, gdy po prostu musimy dziecko położyć spać bez mycia zębów. Od jednorazowego pójścia do łóżka bez pasty i szczotki nic się nie stanie, ale to nie znaczy, że możemy temat bagatelizować. Najważniejsza nie jest bowiem higiena, ale styl życia i nawyki. Wypracowanie naturalnego, rodzinnego rytuału mycia zębów. To nie ma być przykry obowiązek, który w trudnych momentach odpuszczamy – starajmy się, by mycie było organizowane, jeszcze zanim dziecko będzie zmęczone. Można myć zęby wspólnie, całą rodziną, jeśli to sprawi, że nasze dzieci przejmą ten nawyk jako coś absolutnie naturalnego i zarazem nieodłączny element codzienności. Tak samo jak wizyty u stomatologa – to powinna być normalna sprawa” – przekonuje Monika Fabrowska.

Mit: od jednorazowego pożyczenia szczoteczki nic wielkiego się nie stanie.

„Pożyczanie szczoteczki to bardzo niedobry pomysł, choć prawdę mówiąc, raczej członkowie rodziny mają zbliżoną florę bakteryjną w jamie ustnej. (śmiech) Warto pilnować, by nikt inny nie używał naszej szczoteczki, oznaczać je dokładnie podczas nocowanek dziecka u kolegów i wyjazdów i zdecydowanie nie zamieniać się z nikim. Szczoteczki i ich końcówki w modelach elektrycznych należy regularnie wymieniać – przeważnie jak tylko zauważymy, że włoski się odchylają i „rozczapierzają” – mówi nasza ekspertka. „Przy okazji dodam, by uczyć dziecko mycia zębów bez zbyt mocnego dociskania. Tutaj bardzo przydane są szczotki elektryczne z czujnikiem nacisku”.

Fakt: powinno się przecierać dziąsła niemowląt.

„Specjalne silikonowe nakładki na palec, z wypustkami, albo gaziki do przecierania wałów dziąsłowych dzieci przed ząbkowaniem to bardzo przydatne narzędzia pomagające wykonać ten potrzebny zabieg higieniczny. Dzięki niemu jesteśmy w stanie ograniczyć rozwój niekorzystnych bakterii. Proszę pamiętać, że każdy, nawet pierwszy ząbek, jest narażony na próchnicę. Nie wolno bagatelizować zdrowia zębów mlecznych, bo z nich próchnica może błyskawicznie przenieść się na zęby stałe. Także już na etapie niemowlaka starajmy się po karmieniu – szczególnie po spożyciu kaszek i kleików – przecierać wały dziąsłowe”.

Mit: dzieci nie powinny nitkować zębów.

„Nitkowanie jest dobre dla zębów dziecka, o ile robimy to prawidłowo. Można nauczyć dziecko robić to samodzielnie, ale jeszcze lepiej jest pomagać mu w tym. W moim odczuciu dobrze, gdy to rodzic myje dziecku zęby – co najmniej do piątego roku życia. Rzadko się zdarza, by młodsze dziecko same domywało zęby wystarczająco dokładnie. Lepiej też, gdy to rodzic dawkuje dziecku ilość pasty i ma pod kontrolą to, czy maluch jej nie połyka. Jeśli nie jesteśmy w stanie nauczyć dziecka wypluwania pasty, wtedy trzeba stosować łagodny preparat bez fluoru. Oczywiście warto przy okazji doskonalić naukę samodzielnego mycia”.

Mit: aplikacje do mycia zębów są przeciwskuteczne i sprawiają, że dziecko nie uczy się higieny jamy ustnej.

„Nie zgadzam się z tym, ponieważ uważam, że każdy rodzic powinien szukać własnych metod, które pomogą mu zachęcić dziecko do umycia zębów” – mówi Monika Fabrowska. „Jeśli oglądana przez 2 minuty aplikacja o myciu zębów pomaga – to czemu nie? U małych dzieci najważniejsza jest higiena. A na kształtowanie motywacji i edukowanie, jak myć samodzielnie, przyjdzie czas” – tłumaczy.

Mit: wiekowe oznaczenia past to chwyt marketingowy.

Nie jest tak, że producenci piszą „pasta od pierwszego roku życia” bez żadnego uzasadnienia. „Pasty do zębów są oznaczane jako odpowiednie dla danego wieku, na podstawie zawartości fluorku sodu. Podane jednostki to PPM – czyli jedna milionowa część. 1000 PPM to jest 0,1% fluorku sodu. W zależności od wieku człowiek jest w stanie przyjąć inną śladową ilość tej substancji, bez negatywnych skutków dla zdrowia. Trudno jest doprowadzić do sytuacji, by myjąc zęby odpowiednio dobraną pastą pod okiem rodzica, który pilnuje, że ilość pasty jest niewielka, dziecko przekroczyło bezpieczną dawkę fluoru” – mówi nasza ekspertka.

Tak jak ze wszystkim w rodzicielstwie, dawanie dobrego przykładu dziecku jest ważniejsze niż teoretyzowanie. Nie wystarczy więc mówić «umyj zęby» – należy zacząć od siebie.

Fakt: czarne zęby u małych dzieci nie muszą świadczyć o zaawansowanej próchnicy.

Widok czarnych jedynek u maluchów może szokować i wpływać na negatywną ocenę dziecka i jego rodziców. Okazuje się jednak, że nie wszystko, co czarne na zębach, jest próchnicą. „To mogą być sole srebra, które od co najmniej lat 60. stosuje się, żeby zatrzymać proces psucia zębów czy zabezpieczyć odwapnienia na zębach” – tłumaczy Monika Fabrowska. „Lapisowanie to bardzo skuteczny proces, który pomaga zapobiec rozprzestrzenianiu się próchnicy i powoduje, że zęby są „zaimpregnowane” do czasu, gdy nie wyrosną nowe, stałe. Dziś medycyna poszła do przodu i na szczęście dostępne są już preparaty, które nie barwią zębów na czarno, takie jak żywica icon. Niemniej jednak ostracyzm wobec dzieci z wybarwionymi na czarno przednimi zębami jest nieuzasadniony”.

Mit: zęby można lakować wyłącznie zaraz po wyrżnięciu.

„Niekoniecznie zaraz po. W lakowaniu chodzi o zalanie bruzd preparatem światłoutwardzalnym, by mocno wyrównać powierzchnię bruzd, w której mogą gromadzić się bakterie, a która może być trudna do domycia. Ząb musi być natomiast zdrowy, ale nie jest powiedziane, że taki będzie tylko zaraz po wyrżnięciu. W moim gabinecie często pojawiają się dorośli, którzy mają zalakowane zęby od dzieciństwa w ramach profilaktyki, co zawsze staram się traktować z aprobatą” – mówi Monika Fabrowska.

Fakt: największym zagrożeniem dla zębów nastolatków jest Cola-Cola.

„Wszystkie gazowane napoje z cukrem, izotoniki, a nawet woda smakowa są problemem u dzieci starszych” – mówi Monika Fabrowska. Nastolatki często sięgają po te produkty, a zawarty w nich cukier i kwas węglowy działają na szkliwo jak rozpuszczalnik i jednocześnie dokarmiają bakterie odpowiadające za próchnicę. „Coca-Cola powoduje, że zęby są wytrawiane” – kontynuuje nasza ekspertka. „Zabieramy z nich składniki mineralne – jony fluoru, wapnia, fosforu – które są ich budulcem, prze co ząb staje się bardziej podatny na atak bakterii. Jednocześnie zawarty w napojach cukier bakterie przerabiają na kwasy. I tak dochodzi do psucia zębów”.

Mit: stały aparat wiąże się z większym ryzykiem próchnicy u dziecka.

„Dobór metod leczenia ortodontycznego powinien być dostosowany do wady zgryzu. Oba aparaty mogą mieć wpływ na zagrożenie próchnicą. I choć na pewno stały aparat wymaga więcej pracy, to nie jest tak, że nosząc go, dziecko jest na coś narażone. Trzeba po prostu nauczyć się dbać o higienę jamy ustnej w aparacie stałym i ruchomym. Bywa przecież tak, że aparat ruchomy jest wstępem do noszenia aparatu stałego” – tłumaczy Monika Fabrowska.

Mit: żółty kolor zębów świadczy o braku higieny.

„Kolor zębów to sprawa genetyczna. Ząb zbudowany jest z zębiny i szkliwa, które jest układem kryształów, u różnych osób jest różnej grubości i przezroczystości. Zębina z kolei, w zależności od genów, może być bardziej lub mniej żółta. Naturalnie więc będą osoby o jaśniejszym i ciemniejszym kolorze zębów. Zawsze też kły – czyli trójki – są ciemniejsze, bo mają więcej zębiny” – mówi Monika Fabrowska.

Fakt: najważniejsza dla zdrowych zębów jest profilaktyka.

„Na próchnicę ma wpływ dieta – nasze nawyki żywieniowe, higiena jamy ustnej i regularne wizyty u stomatologa. Niby są to rzeczy powtarzane do znudzenia, ale wciąż mamy epidemię próchnicy u dzieci i dorosłych. Dlatego apeluję, by zwracać uwagę na żywienie i nawyki higieniczne. Do stomatologa powinno się chodzić prewencyjnie co 6 miesięcy” – mówi nasza ekspertka.

*Monika Fabrowska – higienistka stomatologiczna i asystentka chirurgiczna z ponad 25-letnim doświadczeniem w pracy w gabinetach stomatologicznych, ekspertka higieny jamy ustnej, prowadzi szkolenia z zakresu profilaktyki i higieny jamy ustnej.

Dodaj komentarz