Czołem, debiutanci!

Konkurs noworoczny w Ładne Bebe

Nowe miejsca, nowe marki, nowe wszystko dla rodziny. W głowie się kręci od ilości projektów i ich twórców, którzy często mają staż podlotka, ale za to entuzjazm i umiejętności doświadczonego rzemieślnika.

W noworocznym konkursie, w którym kłania się w pas 17 zdolnych debiutantów, wygrać można sukienki, luksusowe piżamy, torby, biżuterię, zapas wyciągniętych z pieca bochenków, meble i ubrania dla dzieci, voucher na masaż, jedwabny top albo ceramikę inspirowaną bijącymi o brzeg falami oceanu. Tego dobra jest więcej, co świadczy o znakomitej formie rodzimych twórców i projektantów. I to cieszy. O zasadach konkursu przeczytacie w dalszej części artykułu, a tymczasem zapoznajcie się z alfabetyczną listą marek, które ufundowały nagrody w naszym noworocznym rozdaniu. Trzymamy za was kciuki.

*

AFFAIR

Marta Kudła i Ola Dubińska wspólnymi siłami stworzyły markę, która jest kompatybilna z intensywnym życiem i potrzebą zwiewności. Pożenienie pierwiastka męskiego i żeńskiego udało się tutaj brawurowo, bo w kwiecistej sukience, lateksowym płaszczu czy kurtce z białego denimu pognać można i na wystawę, i na koleżeńskie spotkanie, za każdym razem czując moc i wiatr w żaglach. Najlepsze kombo. Komu się marzy?

Strona internetowa/Facebook

*

BAMBA CONCEPT

Bamba powstała w głowie Olki Bujewicz, projektantki i krawcowej, na której stoisko zaprowadził mnie kolega podczas wrocławskich targów Bakalie. Dzięki, Jonku! Wrażenie zrobiły na mnie kimonowe bluzki i sukienki, luźne spodnie i faktura tkanin, wśród których przeważa zmiękczony len, zwiewna wiskoza i mięsista bawełna. W asortymencie Bamby znajdują się też pojemne wodoodporne plecaki, zamszowe nerki i ortalionowe saszetki. Każdy chciałby je mieć.

Strona internetowa/Instagram

*

CAŁA W MĄCE

Żytni razowiec z wędzoną śliwką i czarnuszką, chałki jak chmurki, rustykalne wieńce jabłkowe, kawowe pumpernikle i ciasta maślane z pistacjami i migdałami. Ach, życie może być dobre, nawet w styczniu! O ile zdążycie dotrzeć do Moniki Waleckiej, autorki mojego ukochanego bloga Gotuje bo lubi i założycielki studia piekarskiego Cała w mące, by wyprzedzić miliony innych głodomorów. W jej wyczekanej miejscówce przy Krasińskiego 18 c czekają na was smakowitości z ciasta wyrabianego z miłością i zaangażowaniem. Ten, kto ukręci zmyślny komentarz, obiecujący jak chlebowy zaczyn, wygra zapas bochenków z umączonej żoliborskiej piekarni. Do dzieła!

Strona internetowa / Facebook

*

GLOWDUST

Szukasz harmonii i wyciszenia? Tak więc bardzo prawdopodobne, że Glowdust jest dla ciebie. Pięknie skomponowane zestawy minerałów, kryształów oraz naturalnych kadzideł przydają się w czasie treningu jogi, medytacji, magicznych rytuałów lub do oczyszczania czy dekoracji przestrzeni. Kadzidła oraz kamienie pozyskiwane są ze zrównoważonych źródeł i odpowiedzialnych dostawców. Nagrodą za najciekawszy komentarz będzie zestaw początkującej czarownicy, złożony z kamieni, selenitowej wieży, Palo Santo i różnych rodzajów szałwii. Przyjemności!

Strona internetowa/Instagram

*

GUSTA JEWELLERY

Agnieszka Jankowiak to człowiek orkiestra. Poza tym, że projektuje i uczy się wykonywać subtelną biżuterię, to czyni to z szacunkiem do tradycji i wiedzy wielkich złotników. Zajrzyjcie koniecznie do wywiadów z rzemieślnikami, które przeprowadziła, a następnie rzućcie okiem na jej perłowe naszyjniki, wyrafinowane broszki, plecione obrączki oraz biżuterię dla mężczyzn. Bardzo lubimy!

Strona internetowa/Instagram

*

HOLLIE WARSAW

Torby Hollie wykonane są z włoskiej gładkiej skóry, złote okucia również są sprowadzane, ale wykonanie powierzono najznamienitszym rodzimym kaletnikom, którzy łączą tradycję wykonania z wizjonerstwem projektu. Suma tych wszystkich czynników daje efekt wysoce estetycznych, komfortowych toreb, mieszczących wszystko to, z czym tak trudno się rozstać. Moje serce skradła nieprzyzwoicie piękna Lara, a wasze?

Strona internetowa/Instagram

*

ITULI

Codziennie. Blisko. Z natury. Oto trzy hasła składające się na wykładnię wartości debiutującej marki odzieżowej dla dzieci, Ituli. Jej założenia mogą wydawać się proste, ale taka postawa wobec gnającego na oślep świata mody wzbudza nasze zaufanie. Ituli koncentruje się bowiem na projektowaniu dających komfort domowych ubrań i pieluszek. Produkty tej marki wykonane zostały ze zmiękczonej bawełny organicznej i bambusa, przez co nadają się znakomicie do kompletowania wyprawki. Sprytnym rozwiązaniem jest dwukierunkowy zamek w śpioszkach, który można rozpinać także od dołu, a to czyni przewijanie łatwiejszym. I o to chodzi.

Strona internetowa/Instagram

*

LOVLI SILK

Do jedwabiu mamy ewidentną słabość. Tajemnicę jego uroku dobrze rozumie marka Lovli Silk, która w ten oto sposób pisze o nim na swojej stronie: Istnieje wiele gatunków jedwabiu, jednak ten prawdziwy pochodzi z Azji. Według legendy odkryła go przypadkowo w swoim ogrodzie chińska cesarzowa Xi Lingshi ponad 2500 lat p.n.e. i przez tysiące lat produkcja jedwabiu była starannie strzeżoną tajemnicą. Jedwab istotnie kryje w sobie coś zakazanego i tak kruchego, że trzeba wiedzieć jak się z nim obchodzić, by służył wiernie i długo. Autorka najbarwniejszego komentarza zakosztuje smaku tej tajemnicy, otrzymując w prezencie top #No. 1.

Strona internetowa/Instagram

*

LE SONGE

Le Songe identyfikuje się z modą odpowiedzialną, konstruując sukienki, koszule, spodnie, piżamy, szlafroki i kombinezony we własnej lokalnej szwalni, biorąc udział w każdym etapie powstawania produktu i szanując swoich pracowników. Taka filozofia pracy nam imponuje, a kolorytu całej sprawie dodaje kunszt wykonania i dziewczęcość fasonów. Sama lekkość.

Strona internetowa/Instagram

 

*

LINEN LEE

Certyfikowane tkaniny, klasyczne kroje i praktyczne zastosowanie kokonów, kocyków i otulaczy Linen Lee sprawiają, że wyzwanie związane z kompletowaniem wyprawki staje się przyjemną i niestresującą czynnością. Coś jakby wspinaczkę na Fuji zamienić na piknik w Górach Stołowych. Prosto, ale z polotem, bezpiecznie i miękko, wszechstronnie i estetycznie. Czego chcieć więcej? Jedną z nagród w naszym konkursie będzie sympatyczny element niemowlęcej garderoby. Warto się postarać.

Strona internetowa/Instagram

*

MUA STUDIOS

Inspirowane rejsami po oceanie i hawajskimi wyspami talerze, kubki, misy i patery to dzieło architektki Kati Romanowskiej. Jej metoda polega na tworzeniu własnych mieszanek szkliw, które następnie wylewa na glinę. Polowania na jej unikatowe Wave’y odbywają się na Facebooku, ale udaje się tylko najszybszym. Dla tych, którzy zawsze się spóźniają, mam dobrą wiadomość. Zwycięski komentarz w naszym noworocznym konkursie może liczyć na minipaterkę wykonaną własnoręcznie przez Kati. Proszę się ładnie postarać.

Facebook / Instagram

*

MODAPOLKA

Spójrzcie na nomadyczne kurtki z kimonowymi rękawami całymi w plisach. Zerknijcie na koco-szale wykonane z organicznej przędzy bawełnianej, chroniące przed chłodkami i smuteczkami. Nie możemy oderwać wzroku od ujmujących projektów Poli Stępień, która stworzyła „kolekcję kapsułkową”, jak ją uroczo nazywa, w której wszystko można ze sobą do woli miksować, nakładać warstwowo, eksperymentować i nigdy nie pudłować. Pola bazuje na tkaninach vintage – przy okazji kolekcji Urban Nomad dostała od przyjaciół belkę dżinsu wyprodukowanego w łódzkich zakładach Harnama w 1989 r. Jest świadoma zagrożeń ekologicznych i nie chce przyspieszać klimatycznej katastrofy, dlatego nawołuje do umiaru i przemyślanego modowego wyboru. Piątka, Pola!

Strona internetowa/Instagram

*

MUNDAKA

Kasia Rakowiecka niezwykle ciepło mówi o swojej biżuteryjnej marce: Wszystko zaczęło się lata temu od marzeń o studiowaniu na Akademii Sztuk Pięknych. Udało się! Na wydziale wzornictwa przez specjalizację w biżuterii wyznaczałam sobie kolejne marzenia. Tak powstała Mundaka, która jest mocno związana z moim prywatnym życiem. Marzy mi się mieszkać na wybrzeżu oceanu, codziennie pływać w lodowatej wodzie na falach mniejszych od tych większych, ale większych od tych mniejszych, w hiszpańskiej wioseczce. Zajadając oliwki i tapas. Kasia spełnia się, projektując kolczyki, wisiorki i obrączki, zainspirowana przez dziką przyrodę i swego psa Heluta. Ciekawe, komu dopisze los…

Strona internetowa/Instagram

*

PIXIEHAT

O projekcie Ewy Gizińskiej, stworzonym z inspiracji własną córeczką, pisała pięknie moja redakcyjna koleżanka tutaj. Ja dodam tylko, że czapeczki typu pixie pasują nie tylko maluchom, ale także ich kilkuletnim kolegom. Mieszanina alpaki z merino robi przyjemne ciepło, a taka czapa – troskliwie traktowana – wystarczy na kilka zim. Ręczna robota najwyższych lotów, kto reflektuje?

Instagram

*

SALON UROKI

Od niedawna przy Narbutta 70 na Mokotowie mieści się zupełnie nowy salon urodowy. A w nim spotkać was może tyle dobrodziejstw i uroków, że trudno wyjść. Lepiej zamówić taksówkę z kilkunastominutowym okładem i oddać się radośnie w ręce wykwalifikowanych i koleżeńskich manikiurzystek, masażystek i innych urodowych specjalistek. Po to, by po tych wszystkich zaserwowanych sobie zabiegach nie zbierać w stresie szalików i torebki, lecz móc się z tym miejscem czule pożegnać. Bo na pewno jeszcze tu wrócisz. Szczęściara, która sformułuje najbystrzejszą odpowiedź na pytanie konkursowe, otrzyma voucher na masaż limfatyczny wraz z maską na twarz. Komu, komu?

Facebook

*

SMA.TING

Marcin i Magda dobrali się jak w korcu maku. Jedno wyżywa się artystycznie w drewnie, drugie sprawdza, czy wszystko wyszło jak należy. Kitchen helper ze sklejki liściastej to flagowy produkt Sma.ting, który pozwala dziecku bezpiecznie przyglądać się kuchennej krzątaninie i przygotowywaniu posiłków, a przez to rozwija drzemiące w nim kulinarne pasje. Kubi.max może być stolikiem lub krzesełkiem, a Kubi.tab zagra chętnie rolę ławeczki. Poznajcie się!

Strona internetowa/Instagram

 

*

TOCZTO

ToczTo wymyśliła Sabina Chwastyk, zafascynowana pracami Andrzeja Mędrka, zajmującego się ceramiką od ponad 30 lat. Pan Andrzej lubuje się w kamionce i porcelanie, które zdobi następnie autorskimi szkliwami. Tak powstają obłe wazony i butle, czarki i misy oraz kunsztowne zestawy do herbaty. Te ostatnie rozbroiły nas zupełnie. A co się wam podoba?

Strona internetowa/Instagram

*

ZASADY KONKURSU

Mamy dla was morze nagród, które złowić łatwo. Wystarczy napisać w komentarzu, którego z noworocznych postanowień zamierzacie z premedytacją nie dotrzymać. Nasi jurorzy, czyli założyciele wyżej wymienionych marek i miejsc, wybiorą spośród nich swoje ulubione odpowiedzi, a ich autorkom/autorom przyznają nagrodę. Pamiętajcie – każdy z jurorów wybiera tylko jedną odpowiedź i przygotowuje dla jej autorki/autora prezent. Dzielcie się swoimi odpowiedziami do wtorku 21 stycznia. Wyniki ogłosimy 24 stycznia w tym miejscu. Regulamin konkursu znajdziecie tu.

71 komentarzy

  • Sylwia:

    Zacznę od tego, że ja w ogóle nie jestem fanką postanowień noworocznych. Dlaczego? Według mnie praca nad sobą powinna trwać cały rok i zaczynać się w momencie, gdy do naszej głowy wpadnie myśl, że czas coś zmienić! Nie ma co odkładać postanowień na kolejny dzień, tydzień, miesiąc, najpewniej o nich zapomnimy i nic z tego nie wyniknie. Postanowienie noworoczne, które najbardziej mnie irytuje to „pójdę na siłownie”, „schudnę”, „zacznę uprawiać jakiś sport”. Po pierwsze, te postanowienia są bardzo nieprecyzyjne, z samego pójścia na siłownię nic nie wyniknie, jeżeli wcześniej nie miałeś/łaś ze sportem nic wspólnego to najpewniej twoje nogi pokierują cię na bieżnię, pobiegasz 20 min., a potem poćwiczysz na kilku innych maszynach, prawdopodobnie robiąc to źle, co wyrządzi więcej szkody niż pożytku, a po miesiącu, takiego nędznego ćwiczenia, zrezygnujesz. Zastanów się jaki sport może Ci się spodobać, czego chciałbyś/chciałabyś spróbować? Chcesz schudnąć? Dobrze, ale w jaki sposób masz zamiar to zrobić? Siłownia stała się ostatnimi czasy bardzo popularna, ale prawda jest taka, że bez żadnej wcześniejszej wiedzy i doświadczenia w temacie ciężko jest się na niej odnaleźć laikowi. Łatwo się za to zrazić i czuć niekomfortowo. Dlatego ja polecam wybrać się na zajęcia grupowe lub prywatne(jeśli was na to stać) z trenerem, pod którego okiem nic wam się nie stanie, wiele się nauczycie i będzie was motywował do dalszej pracy. Poza tym nie ma co czekać na początek stycznia ze swoim sportowym postanowieniem, bo to właśnie wtedy jest największy tłok w takich miejscach. Ja specjalnie unikam chodzenia na siłownię w styczniu i wolę odczekać do lutego kiedy zostaną już tylko najwytrwalsi 😉 Pamiętajcie też, że nie ma co się zrażać, jeśli nie ma efektów już po 1 tygodniu czy miesiącu, przeważnie można ich oczekiwać po około 3 miesiącach regularnego ćwiczenia, a i tak nie sprawdza się to w każdym wypadku, każde ciało jest inne! Zamiast od razu wybierać siłownie, zastanów czy w ogóle Cię to jara, może lepszą opcją będą zajęcie taneczne, yoga, aerobik, a może zamiast płacić tyle pieniędzy za karnet na siłownie, tylko po to by biegać na bieżni, lepiej zainwestować te pieniądze w dobre buty i pobiegać po parku? Postanowienia powinny być przemyślane i sprecyzowane oraz zakładać, że nie będą trwały tylko miesiąc, ale cały rok, dlatego warto przemyśleć czy stawianie sobie poprzeczki zbyt wysoko prędzej nas nie zniechęci niż sprawi, że staniemy się fit maniakami.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2020!
    I powodzenia w dotrzymywaniu postanowień noworocznych, oby nie znikły z naszego życia zanim choinka bożonarodzeniowa wyląduje na strychu 🙂

    Odpowiedz
  • Karolina:

    Odkąd zostałam mamą po raz pierwszy, co roku obiecuję sobie iż znajdę czas tylko dla siebie i będę o siebie bardziej dbać…
    Mija kolejny rok, a ja zostałam mamą po raz trzeci. Tak więc, ponieważ czasu coraz mniej, postanowiłam iż w tym roku nie będę sobie obiecywać po raz kolejny: „w tym roku zadbam o siebie”, bo i tak ciągle nie wychodzi.
    Jednakże jestem pewna iż z takim zestawem od Glowdust udałoby się mi wyczarować choć troszeczkę czasu tylko dla siebie 🙂

    Odpowiedz
  • rita:

    Pojechać wreszcie do Norwegii, rozprawić się z mitem tego bogatego, żyznego, dobrotliwego dla matek i dziatek, pokojowo nastawionego kraju, który okazuje się być jednym z największych eksporterów broni palnej. To może ja nie pojadę, może tego postanowienia nie dotrzymam, ale za to skumuluję całą swoją w energię w łapanie dystansu i czujność na wypadek, gdyby ktoś znów próbował mnie nabrać.

    Odpowiedz
  • berta:

    ach jak to zrobić, żeby tak nic nie postanawiać, a żeby i tak się spełniało. bo ja bym wtedy chciała wniknąć stopą w mech i przenieść się do miękkości. a potem wrócić spokojniejsza do dzieci i chłopaka i psa, nie warczeć na nich wszystkich.

    Odpowiedz
  • Ewa Gie:

    Wyjechać za granicę…by zacząć wszystko od nowa. To „nowe” jest mi potrzebne jak tlen….ale postanowiłam zostać i zawalczyć o lepsze jutro. Oby było warto….

    Odpowiedz
  • Luiza:

    Z premedytacją nie dotrzymam swojego postanowienia uszczęśliwiania siebie na siłę. Zwalniam tempo i zaczynam delektować się małymi przyjemnościami, teraz wiem, że bardziej uszczęśliwia mnie rodzinne oglądanie netflixa na kanapie niż nocne imprezowanie, wspólny spacer czy przygotowywanie i spożywanie posiłków, gdy jesteśmy w komplecie, dopiero teraz zaczynam dostrzegać, że największe szczęście daje mi nasza rutyna, to, że w zdrowiu tak sobie pomału idziemy przez życie !

    Odpowiedz
  • Urszula Białek:

    Nie jestem typkiem, który robi postanowieni noworoczne. Zdecydowanie bardziej lubię robić sobie wyzwania na bieżąco. Ale moc zrobić sobie wyzwanie i z premedytacja je olać. No to muszę być ja! W takim razie postanawiam sobie tu i teraz że w tym roku zrobię się zdecydowanie bardziej sumienna i zacznę prasować od razu po ściągnięciu prani z suszarki! A co! Hmm nie no ja to napisałam? 🙊 ufff jak dobrze móc go nie dotrzymać 🤣🤟🏻

    Odpowiedz
    • Natalia:

      Miałam mieć postanowienie, że w tym roku nie sprawimy kolejnego malucha- sory stary za fajne dzieci nam wychodzą! Miłości i słodyczy w końcu nigdy dość! 😉 z przyjemnością nie dotrzymam tego postanowienia!

      Odpowiedz
  • Agnieszka:

    W związku z pojawieniem się malucha w życiu wypadałoby poczynić kroki, aby popracować nad organizacją życia i domu – wiadomo dziecko to rewolucja w życiu! Jak ogląda się Perfekcyjną lub kanały na yt, poświęcone tematyce organizacji czasu i prac domowych, pomyśleć można, że to jest super i nie ma nic bardziej przyjemnego. Być może. Ja w tym roku odpuszczam, być może i kolejne lata też. Nie ukrywam, chciałoby się mieć wypucowany dom na błysk, jednak w zamian wybieram wspólne chwile spędzone z rodziną. Chcę maksymalnie wykorzystać pozostały czas do mojego powrotu do pracy, bo tych chwil zwłaszcza z maluchem nikt później mi nie zwróci. Przeżyję bez ubrań złożonych zgodnie z filozofią Marie Kondo – żyłam bez tego 30 lat, wytrzymam i parę kolejnych. Na wszystko przyjdzie czas 🙂

    Odpowiedz
  • Rosemary:

    Nigdy nie robiłam noworocznych postanowień. Chyba nigdy tak naprawdę ich nie potrzebowałam. W tym roku jest inaczej – właśnie mija rok od kiedy zostałam mamą. I muszę przyznać, że macierzyństwo dało mi nieźle w kość! Fizycznie i psychicznie. I dlatego też postanowiłam, że czas zerwać z tradycją braku postanowień. Czas wrócić na dawne tory i przywrócić trochę balansu w naszej rodzinie. Chcemy być wszyscy tak samo ważni – wszyscy mamy swoje potrzeby. Nie tylko nasze dziecko 😉 Także 2020 r to czas delektowania się małymi przyjemnościami. To jest mój cel. Chcę mieć czas na wypicie swojej ulubionej herbaty. Znowu chcę piec te wszystkie ukochane focaccie z rozmarynem, chałki i brioszki z czekoladą. Codziennie rano będę znowu szczotkować swoje ciało. Będę chodzić na randki sama ze sobą – na kawę w spokoju, na pyszną napoleonkę, na prosecco. Wybiorę się też na randki z mężem 😉 Raz w miesiącu pójdę na masaż. Pójdę w końcu do ukochanego teatru muzycznego. Będę czytać książki – choćby po kilka stron dziennie 😉 Pomaluję usta czerwoną pomadką. Usiądę na ławce w parku i będę wygrzewać twarz w słońcu. Także będę po prostu uszczęśliwiać siebie!

    P.S. Wczoraj byłam na tajskim masażu i było bosko. A przed chwilą wyciągnęłam z piekarnika focaccie z rozmarynem i oliwkami. Także plan jest już wdrażany w życie!

    Odpowiedz
  • Agnieszka:

    W tym roku nie postanawiam się zmieniać. Cóż, zawsze sobie myślę, że muszę być lepsza, chudsza, cierpliwsza dla moich córeczek, bardziej wyrozumiała dla męża, znaleźć pracę, ubierać się lepiej, żyć ekologiczniej i zdrowiej ii…i tak ciągle. O rany! To wszystko ma sens i jest dobre dla mnie i moich bliskich- a jakże, ale jedynym efektem są niekończące się wyrzuty sumienia i permanentne zmęczenie psychiki. Uświadamiam sobie, że zdecydowanie nie warto. Co w zamian? Miłość do siebie, do Boga, do ludzi, do ciała i czas, który całą tę przestrzeń przekształca tak, że nawet najśmielsze postanowienia tego nie ogarną.

    Odpowiedz
  • Ewula:

    A ja postanowiłam z żadnego z moich postanowień nie rezygnować – w imię uszczęśliwiania innych oraz bycia miłą i posłuszną, zrezygnowałam już ze zbyt wielu rzeczy. Nie stoję nad grobem, ale mieszkam przy ruchliwej ulicy i jutro może zabić mnie tramwaj. Nie chcę umierać na jezdni myśląc „Nareszcie, i tak nie żyłam dla siebie, teraz będę miała spokój”. I tak, przeczytam w tym roku 50 książek (w 2019, udało mi się dobić do 47), douczę się ceramiki, poprawię swój niemiecki i rysunek.

    Może powinnam wyluzować, ale nie jestem pewna. Na wszelki wypadek tego nie zrobię – dopiero się rozkręcam.

    Odpowiedz
  • Olinka:

    Każdego grudnia, na sam koniec roku przepisuję postanowienia których nie zrealizowałam. Co roku przepisuję – w tym roku też- jeśc mniej, zdrowiej i nie podjadać. W tym roku wiem, że znów z premedytacją nie dotrzymam tej próby, bo kto odmówi dodatkowemu kawałkowi parmezanu, albo jeszcze jednej małej porcji ramenu? fałdki ukryję pod oversizeami 😛

    Odpowiedz
  • moira:

    spoważnieć. nie zamierzam. już nie raz, nie dwa próbowałam, a efekty były opłakane. dosłownie i w przenośni. dlatego zaryzykuję wieczną niedojrzałość, sorry dzieciaki, sorry mąż. no co ja zrobię.

    Odpowiedz
  • Paulina Nachman:

    Z premedytacją nie będę oszczędzać i zamiast kupować więcej w sieciówkach mam zamiar kupować mniej i rozważniej od polskich marek w Polsce tworzących ❤️

    Odpowiedz
  • Sandra:

    Mamy 20 styczeń a u mnie noworoczne postanowienie zostało już niedotrzymanie. Miałam nie jest za dużo smakołyków, ale się nie da. Mam w domu 2 małych kucharzy, którzy tyłko chcą robić ciasteczka, rogaliki i inne dobroci. Wdrapuja się na blat wyciągają mąkę, wałek i proszę żeby coś upiec. A jak im odmówić widząc ich oczy jak u kota ze Shreka. Zatem pieczemy, a później razem zjadamy.

    Odpowiedz
  • Natalia:

    Obiecałam sobie, że w tym roku schudnę. Po 5 latach od ostatniego porodu, po depresji i innych wymówkach – kij tam! W tym roku, powoli bez gwałtu na sobie schudnę! Plan był optymalny, dopracowany, nawet przyjemny – zdecydowanie obiecujący. Tylko coś poszło nie tak, bo zupełnie nie planując i nawet nie bardzo chcąc (teraz i w tym roku) test ciążowy wyszedł pozytywnie. Wiec oczekujemy 4 dziecka, 30 kg na plusie i troszkę stresów (opinia publiczna mnie zmiażdży „kolejna” ciąża). No ale jak widać tego planu noworocznego zupełnie nie będę chciała dotrzymać, bo w moim przypadku w ciąży się nie da schudnąć 🤦🏼‍♀️ Test z 2.01 także za długo obietnic noworocznych się nie trzymałam 😉

    Odpowiedz
  • Paulina:

    Pierwszy raz w życiu postanowiłam coś postanowić ha ha ale oczywiście nie udało się🙈 jedno uzależnienie mam są to słodycze🙈 w nowym roku chciałam ich zaprzestać jeść ale cóż wszytko legło w gruzach i nici z mojego postanowienia noworocznego🙈 dobrze ze chociaż ćwiczę wiec napewno wszytko spalam tak wiec nie pozostaje mi nic innego jak zajadać się dalej 🙃

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.