Powrót do szkoły oznacza powrót do codziennego pakowania śniadaniówki. I choć na początku roku mamy jeszcze mnóstwo pomysłów, po kilku tygodniach często pojawia się to samo pytanie: co właściwie dać dziecku, żeby zjadło ze smakiem, a jednocześnie miało w pudełku coś więcej niż kolejną kanapkę?

To dobry moment, żeby zamiast szukać jednej idealnej przekąski, nauczyć się komponować lunchbox z kilku prostych elementów. Nie chodzi o perfekcję ani o to, żeby każdego ranka przygotowywać małe kulinarne dzieło. Najważniejsze są różnorodność, wygoda i produkty o prostym, naturalnym składzie, które dziecko rzeczywiście lubi.


Zasada: coś konkretnego, coś owocowego i coś na deser
Dobrym punktem wyjścia jest podzielenie śniadaniówki na kilka części. Może znaleźć się w niej kanapka, wrap albo placuszek, do tego świeży owoc lub warzywo, a na koniec niewielka przekąska, która będzie miłym akcentem podczas szkolnej przerwy.
W tej ostatniej roli świetnie sprawdzają się Miodogryzki Manufaktury Rodziny Sadowskich . To owocowo-miodowe przekąski o prostej formule, przygotowywane na bazie miodu wielokwiatowego oraz owoców. Ich forma przypomina miękkie, owocowe żelki, dzięki czemu łatwo mogą stać się naturalną alternatywą dla typowych słodyczy.
Co ważne, Miodogryzki nie są jednym smakiem powielonym w kilku opakowaniach. Możemy wybrać Miodogryzki Truskawka, jeśli dziecko jest fanem klasycznych owocowych smaków, Miodogryzki Marchewka, które łączą owoce z warzywnym akcentem, albo Owocowy Miks – propozycję dla tych, którzy lubią większą różnorodność. Dzięki temu łatwiej dopasować przekąskę do upodobań dziecka i jednocześnie zachęcać je do poznawania nowych połączeń.
Naturalna słodycz zamiast wojny o słodycze
Wprowadzanie dobrych nawyków żywieniowych nie musi oznaczać całkowitego zakazu słodyczy. Dzieci lubią słodki smak i jest to zupełnie naturalne. Zamiast więc budować wokół niego atmosferę zakazu, warto pokazywać, że słodka przekąska może mieć różne formy.
Miodogryzki powstają z owoców, a ich bazą jest miód wielokwiatowy. W podstawowej recepturze wykorzystywane są między innymi jabłka, truskawki, gruszki, maliny, wiśnie, borówki, mango, ananas i pomarańcze.
To właśnie prostota składu jest tu ciekawym punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem o jedzeniu. Możemy wspólnie czytać etykiety, sprawdzać, z czego powstaje dana przekąska, wybierać ulubione smaki i próbować nowych. W ten sposób dziecko stopniowo uczy się, że jedzenie może być jednocześnie pyszne i oparte na składnikach, które dobrze zna.

Chrupiące owoce do małej przegródki
Drugim prostym sposobem na urozmaicenie śniadaniówki są owoce liofilizowane. To szczególnie wygodna forma owocowej przekąski: są lekkie, chrupiące, nie wymagają obierania i można je zabrać ze sobą właściwie wszędzie.
W ofercie Manufaktury Rodziny Sadowskich znajdziemy między innymi poziomki, truskawki, maliny, wiśnie, borówki, banany i morele. Można je po prostu wsypać do jednej z przegródek lunchboxa i podać jako samodzielną przekąskę.
Liofilizowane owoce mają także tę zaletę, że wykorzystasz je również w domu. Kilka kawałków truskawek albo malin wystarczy, żeby urozmaicić jogurt, owsiankę czy budyń. Pokruszone owoce mogą stać się posypką do naleśników albo domowego ciasta. Z kolei borówki czy poziomki świetnie sprawdzą się jako kolorowy dodatek do deseru.
Dzięki temu jeden produkt może mieć kilka zastosowań: rano trafia do śniadaniówki, po południu do jogurtu, a w weekend może zostać wykorzystany podczas wspólnego pieczenia czy wycieczki.
Oddaj decyzję w ręce dziecka
Jako rodzice dobrze wiecie, że najlepsze nawyki powstają wtedy, kiedy nie kojarzą się z przymusem. Dlatego warto pozwolić dziecku uczestniczyć w przygotowaniu śniadaniówki. Może samo wybrać owoc, zdecydować, który smak Miodogryzków woli, albo przygotować mieszankę kilku liofilizowanych owoców.
Można też wprowadzić prostą zasadę: każdego dnia do pudełka trafia jeden produkt, który dziecko dobrze zna i lubi, oraz jeden, którego jeszcze nie próbowało. Bez presji, że nowość musi zostać zjedzona. Chodzi raczej o oswajanie nowych smaków. Z takich właśnie drobnych kroków powstają codzienne przyzwyczajenia.

Śniadaniówka nie musi być idealna
Warto odpuścić sobie perfekcjonizm. Jednego dnia dziecko zje wszystko, a drugiego wróci z pełną przegródką. Taka sytuacja nie powinna jednak powodować naszej irytacji. Sami na pewno jeszcze pamiętamy swoje długo zalegające kanapki na dnie plecaka i chyba wiemy, że czasem po prostu apetyt, humor czy szkolny dzień układają się inaczej, niż zaplanowaliśmy.
Zamiast więc przejmować się każdą niezjedzoną przekąską, lepiej dać dziecku wybór i stopniowo poznawać jego upodobania. Jednego dnia najlepiej sprawdzić się zrobiona na szybko najprostsza kanapka, innym razem wzbogacona o Miodogryzki czy liofilizowane owoce. Ważne, żeby w śniadaniówce było trochę różnorodności, a przede wszystkim coś, co naprawdę sprawia dziecku przyjemność.

