fotografia karmienie piersią

Chcę oderwać uczucie wstydu od matek karmiących i zakłopotania od osób postronnych

Rozmowa z fotografką Heleną Rojek-Osowską, autorką "Sztuki karmienia"

Chcę oderwać uczucie wstydu od matek karmiących i zakłopotania od osób postronnych
Helena Rojek-Osowska

Chcę dodać otuchy wszystkim przyszłym mamom i tym, które są bądź będą na mlecznej drodze. – mówi nam autorka projektu fotograficznego „Sztuka karmienia” Helena Rojek-Osowska. Zapraszając na wernisaż i rozmowę zaczynamy Światowy Tydzień Karmienia Piersią.

Temat karmienia piersią- i nie tylko, wzbudza wiele emocji, często skrajnych. Każda mama wie, co dla jej dziecka jest najlepsze i o tym z pewnością nie będziemy dyskutować. Dziś zastanówmy się, jak postrzegamy karmienie piersią, i czy sztuka może nam ten temat normalizować. Helena Rojek-Osowska, fotografka, mama trójki, stworzyła projekt „Sztuka karmienia”, w rozmowie opowiada nam dlaczego i co chciała nim przekazać.

,,Sztuka karmienia’’ to projekt fotograficzny, który powstał z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią. Na co chcesz zwrócić uwagę odbiorców?

Przyznam, że w tym projekcie chcę zwrócić uwagę na wiele rzeczy. Między innymi na to, by dostrzec piękno w budowaniu więzi między matką a dzieckiem po zauważeniu trudu z jakim na co dzień mamy się zmagają. Nazwa projektu jednak nie wzięła się z przypadku. Chciałam w nim zawrzeć wszystko z czym mi się kojarzy karmienie piersią. I tak „sztuka” nie tylko jest samą w sobie umiejętnością wymagającą talentu czy zręcznością lub czymś co wymaga specjalnych kwalifikacji, ale także „sztuką” w pojęciu wytworu, działalności artystycznej.

Zastanawiałam się też czy projekt nie mógł nosić tytułu „Sztuka Karmienia Piersią” ale nie chciałam wykluczać mam, które odciągają mleko laktatorem by nakarmić swoje maleństwo czy mam, które karmią mlekiem modyfikowanym. I żałuję ogromnie, że nie udało mi się znaleźć bohaterek, które by pokazały to piękno.

Projekt ma zwrócić uwagę na „sztukę” w czymś prostym i prozaicznym, w przestrzeni, która także udostępnia zwiedzającym swoistą „sztukę” (red: Park Rzeźby w Królikarni w Warszawie). Chciałam pokazać, że karmienie dzieci w miejscu publicznym powinno być postrzegane jako naturalne, „normalne” a nie gorszące. „Sztuka karmienia” ma ukazać piękną więź, którą tworzy się w tym momencie między matką a dzieckiem podczas zwykłej codzienności, aby ludzie zaczęli postrzegać karmienie jako naturalny, piękny proces zachodzący między matką i dzieckiem, który towarzyszy nam każdego dnia. Oderwać uczucie wstydu od matek oraz zakłopotania od osób postronnych.

Czy twoje własne doświadczenia miały wpływ na powstanie ,,Sztuki karmienia?

Tak, zdecydowanie, mimo, że jest to dosyć trudny dla mnie temat. Wiesz, pierwsza ciąża nie była stanem błogosławionym i nie potrafiłam czerpać z niej radości tak, jak bym chciała. Przy drugiej było nieco łatwiej, ponieważ wiedziałam już czego mogę się spodziewać. Ale to też nie był łatwy dla mnie okres. Nie było dane mi karmić piersią. Brak siary, lekarstwa, rana po cesarskim cięciu… I myśl, że muszę wyrzec się siebie by karmić pod presją społeczeństwa. Było ciężko. Brzmi to może kuriozalnie biorąc pod uwagę projekt. Sądzę jednak, że w jakiś sposób dojrzałam i pogodziłam się ze swoimi doświadczeniami. Dzięki temu jeszcze bardziej jestem w stanie docenić magię jaka się tworzy w tej bliskości, trudu i często cierpienia. Myślę, że tworząc swoje fotografie w tym projekcie, w jakiś sposób chcę uleczyć swoje wspomnienia. Docenić tą zagubioną młodą mamę, która intuicyjnie szukała swojej drogi. Nie doświadczyłam karmienia piersią, ale doświadczyłam wszystkie pierwsze razy związane z karmieniem.

Jak się czułaś, gdy po raz pierwszy zostałaś mamą? 

Oj, był tutaj cały wachlarz emocji od radości, szczęścia, po uczucie strachu i przerażenia. Mimo, że nigdy nie zastanawiałam się głębiej nad tym czy chcę mieć dzieci, bądź czy chcę być mamą, wiedziałam, że na pewno kiedyś nią będę oraz że będę miała gromadkę dzieci. Informacja o ciąży była dla mnie miłym zaskoczeniem, ale jak wcześniej wspomniałam były też obecne trudne emocje, które powodowały, że zastanawiałam się czy będę odpowiednią mamą dla swojego dziecka. Z kolejnymi miesiącami coraz bardziej oswajałam się z myślą, że nadchodzi nowe wyzwanie, nowa rola. Aż w końcu nadszedł dzień narodzin. I powiem Ci, była to taka mieszanka najróżniejszych emocji, doświadczeń że ciężko mi to w ogóle ubrać w słowa by wszystko odpowiednio opisać. Wiem, że na pewno byłam rozczarowana. Rozczarowana tym, że nie doświadczyłam nagłego wybuchu miłości i zachwytu nad swoim dzieckiem tak jak to książki, filmy, doświadczenia innych opisują. Pamiętałam, że moje wyobrażenie na temat słodkiego noworodka kompletnie się imało od czerwonego lekko zasinionego dzieciątka, które dano mi było pocałować. Czułam strach, że nie będę wstanie nauczyć go miłości.

Temat karmienia piersią wzbudza wiele emocji. Jak myślisz, dlaczego jest tak wiele skrajnych opinii o karmieniu w przestrzeni publicznej?

Często bywa tak, że pierś jest przez większość kojarzona w kontekście seksualnym, a nie jako neutralna część kobiecego ciała. Może to być zasługa. a może nawet wina aktualnej kultury, mody czy reklam. Ale patrząc też na naszą historię to polskie społeczeństwo było wychowywane w dużej mierze z założeniem, że nagość jest zła. Że jest czymś, czego powinniśmy się wstydzić. Zasłaniać, chować się i nie mówić o niej. Powoli się to zmienia, jednakże wydaje mi się, że ludzie jeszcze nie są w pełni na ten temat otwarci. Że bardzo często odbierają karmienie piersią w miejscu publicznym jako niepotrzebne epatowanie nagością. Przyznam, że nie wiem dlaczego jest tak wiele skrajnych opinii na ten temat. Na pewno duże znaczenie mają tu przeżycia poszczególnych osób ale też grono jakimi te osoby się otaczają. Mam nadzieję, że mamy, które karmią piersią nie będą same, ale też znajdą w innych zrozumienie. Przecież to jest tak naturalna „rzecz”, że w logicznym rozumieniu nie powinna nikogo zadziwiać. Większość dorosłych ludzi była w ten sposób karmiona. A patrząc z drugiej strony, przecież my sami nie chowamy się z jedzeniem by spożyć posiłek. Wręcz lubimy chodzić po restauracjach by smakować, przeżywać, czuć i poznawać. Dziecko mimo, że ma jedną pozycję w menu też poznaje i się uczy.

Myślisz, że ,,Sztuka karmienia’’ zmieni postrzeganie karmiącej matki?

Wiesz, ja bym nawet nie myślała aby projekt miał zmienić postrzeganie na lepsze karmiącej matki. Powstało już tyle stereotypów, przeświadczeń, że ciężko by było jedną kampanią zmienić myślenie społeczeństwa. Jeśli jednak znajdzie się kilkoro osób, które zastanowią się nad tym tematem będę uważała to za swój sukces. Ale największym moim osiągnieciem będzie dodanie otuchy wszystkim przyszłym Mamom i tym aktualnym, które są bądź będą na mlecznej drodze.

Jak możemy sobie pomóc w tym doświadczeniu jako mamy?

Ofiarując sobie wzajemnie zrozumienie oraz wsparcie. Nie musi być to coś wielkiego. Może być to uśmiech, który skierujemy do mamy karmiącej gdzieś w parku na ławce. Może być to rozmowa, towarzyszenie. Może to być nie uciekanie wzrokiem albo wręcz przestanie się wpatrywać w karmiącą – by po prostu uznać to za naturalną życiową scenę codzienności. Możemy uczyć się, że nie powinnyśmy się wstydzić tej bliskości jaka się tworzy między dzieckiem a karmiącą. Możemy mówić, uświadamiać swoje dzieci, swoich bliskich, że to jest okej, że jest normalne. Że to jest piękne. Możemy takiej mamie dodać słowa otuchy, docenić jej trud, docenić jej odwagę – nie bo karmi w miejscu publicznym, ale że ma odwagę walczyć o każdą kroplę mleka dla swojego dziecka. Oczywiście nie zapominając, że karmienie piersią nie jest jedyną słuszną drogą. Mamy, które odciągają mleko, bądź mamy, które karmią mlekiem modyfikowany też są wspaniałe. Też są odważne i dzielne.

Bohaterkami projektu są cztery mamy. Jak wyglądało wasze spotkanie? 

Nieskromnie mówiąc jestem z siebie dumna jak udało się zrealizować projekt. Trzeba tutaj wspomnieć, że wszystkie dziewczyny stanęły na wysokości zadania. Bo zapomniałam dodać, że projekt jest kobiecy – bardzo mi na tym zależało, aby w każdym aspekcie realizowania był kobiecy pierwiastek. Od Agnieszki, która specjalnie na potrzeby sesji zdjęciowej uszyła piękne sukienki czy Igi, która użyczyła zachwycającą biżuterię marki Perełka Mamy. Miałam ogromne wsparcie w Emilce oraz Anii, odpowiedzialnymi za materiał video. I mimo kilku przeciwnościom udało się znaleźć urodziwe miejsca w parku. Dokładnie w Królikarni w Warszawie. Przyznam, że bardzo dobrze się pracowało w tak zgranym zespole. Dzięki czemu zdjęcia wyszły naturalnie, dokładnie tak, jak to sobie zaplanowałam. Atmosfera podczas pracy była bardzo swobodna, wręcz bym to ujęła luźna. Gdybym przyrównała to do spotkania kilku bliskich koleżanek to dużo bym się nie pomyliła. W sesji zdjęciowej wzięły udział cudowne mamy – Monika, Magda, Martyna oraz Kasia. Ich historie są niezwykle budujące oraz różne. Każda z nich natomiast bardzo mocno zwraca uwagę na to, by inne mamy zaufały przede wszystkim swojej intuicji. Tak jak każda z nas jest inna, tak i nasze historie nie są takie same.  Mam nadzieję, że dzięki swoim historiom staną się wzorem dla innych. Z tego co mi wiadomo, czuły się podczas sesji w pełni zaopiekowane i mimo „polowych” warunków czuły się cały czas bardzo komfortowo.

Dziękuje za rozmowę.

 

 

Helena Rojek-Osowska, to artystka z pomorza. Swoje prace opisuje jako naturalne, prawdziwe, piękne i malarskie. Realizując sesje zdjęciowe patrzy sercem, stąd też nazwa Fotografia Naturalności. Jest mamą trójki dzieci. 

Dodaj komentarz