U Dany i Barta - Ładne Bebe

U Dany i Barta

asd

Są takie domy do których wchodzisz i od razu wiesz, że tu powinny być dzieci, spodziewasz się usłyszeć chichot lub kłótnię rodzeństwa. Dom Dany i Barta jest właśnie takim domem. Pachnie w nim ciastem i dobrą kawą, pobrzmiewa muzyka poza tym jest absolutnym arcydziełem zakochanej w designie architektki, która zdecydowała się nam opowiedzieć o oczekiwaniu, życiu w Szwecji i projektowaniu swojego spokoju. Adopcja to długa droga, ale na jej końcu świeci słońce.

W pięknej, starej kamienicy w Malmö muzyk i architektka  mieszkają razem z Polą, 3-letnią spanielką. Dana od jakiegoś czasu zachwyca nas na swoim instagramowym koncie brosha_me cudami, które wyplata z włóczki oraz techniką, którą z chęcią się dzieli. Pracochłonne makatki można kupić w jej sklepie na Etsy. Odgłosy ptaków, jazz i rude włosy, piękne kadry i spokój bijący ze zdjęć. Od Dany trudno oderwać wzrok. Dlatego postanowiłyśmy wysłać naszego wysłannika do jej domu: Paulina Kania odwiedziła ją pewnego słonecznego dnia.

szwecja Dana _DSC1718

szwecja Dana _DSC1716

Gdzie mieszkacie i od jak dawna?

Do naszego wspólnego mieszkania w Malmö przeprowadziliśmy się dokładnie 3 lata temu, z pobliskiego miasta, gdzie mieszkaliśmy przez pierwsze okres naszej znajomości. Mieszkamy w centrum, w starej kamienicy z 1903 roku, z oknami wychodzącymi na fosę, która przepływa wokół starego miasta na którym mieszkamy i widokiem na zielony dziedziniec wewnętrzny, na który wychodzą okna z sypialni i kuchni.

Pierwsze lato na nowym miejscu poświeciliśmy na jego remont. Mieszkanie wymagało prawdziwego liftingu, było zaniedbane i niekochane od bardzo wielu, wielu lat. Było w dość opłakanym stanie, co zdarza się niezwykle rzadko w szwedzkich kamienicach, które są znacznie wyżej cenione niż mieszkania w nowym budownictwie. Było dla nas prawdziwa białą kartką, którą mogliśmy wypełnić po swojemu. Chcieliśmy jedynie zachować atmosferę miejsca, w którym zakochaliśmy się od pierwszego spojrzenia.

Kto mieszka w tym domu, opowiedz proszę kim jesteście, czym się zajmujecie? 

Na dzień dzisiejszy mieszkamy w nim w trójkę. Nasz niespełna 3 letni psiak Pola jest głową i przede wszystkim zarządcą naszych czterech kątów. Mój mąż Bart, nauczyciel muzyki w ciagu dnia, utalentowany gitarzysta i kontrabasista w czasie wolnym. I ja. Z zawodu jestem architektem.

Od przeszło 5 lat pracuje w biurze projektowym znajdującym się w naszym mieście. Zajmuję się przede wszystkim projektowaniem szwedzkich budynków mieszkalnych, szkół jak i restauracji, czy butików. Poprzednie 5 lat spędziłam na rysowaniu wnętrz transatlantyckich statków wycieczkowych. Jak to mówi Bartek: ja zajmuję się urządzaniem życia wokół siebie, on podążaniem za mną, a Pola po prostu cieszy się życiem.

szwecja Dana _DSC1597

szwecja Dana _DSC1600

szwecja Dana _DSC1617

szwecja Dana _DSC1630

Widać u was sporo pasji? Ty wyplatasz kilimy, skąd to się wzięło? 

Z czystej potrzeby serca. Potrzebowałam odskoczni, czegoś w rodzaju kreatywnej medytacji. Znalazłam kilka zdjęć makatek albo jak mówi moja mama dywaników na instagramie, pomyślałam, że spróbuję. Wciągnęło mnie po same uszy. To bardzo mozolna praca, wiązanie tych supełków zajmuje czasem po kilkanaście godzin, ale niezwykle uspokaja i wycisza.

Nie sądziłam nawet, że to co wyplatam komukolwiek się spodoba, robiłam je dla siebie. Cały proces sprawia mi ogromną przyjemność, od doboru kolorów, po ostatnie strzyżenie. Tkanie to taka kreatywna terapia, sposób na to, aby nie zwariować.

szwecja Dana _DSC1626

Na jednym ze zdjęć widać książeczki dziecięce, a z instagrama wiem, że jesteście w trakcie procesu adopcyjnego… opowiedz na kogo czekacie i jak wygląda ten proces? 

Tak, zgadza się. Czekamy. Naszą drogę rozpoczęliśmy w sierpniu 2012 roku. Adopcja zagraniczna różni się nieco od adopcji, które przeprowadza się w Polsce. Przede wszystkim czasem, długością oczekiwania, odpłatnością, jak i tym, że nie przeprowadza się jej na własną rękę, a za pośrednictwem licencjonowanych agencji adopcyjnych.

Agencje przeprowadzają adopcje z wielu krajów, my wybraliśmy tą, która współpracuje z Polską. Czas oczekiwania rozłożony jest na 2 części i dwie kolejki. Pierwsza trwająca 2 lata to oczekiwanie w Szwecji ze względu na dużą ilość przeprowadzanych adopcji. Kolejne to średnio 2 lata oczekiwania w Polsce. Ogólny czas oczekiwania różni się pomiędzy krajami. Obydwa procesy, czy tu w Szwecji, czy w Polsce łączy jedno – czekanie na to Nasze ukochane dziecko, które już od dawna nosimy w sercu, a nie pod nim.

Co jest najtrudniejsze? 

Najtrudniejsza jest niemoc, niewiedza, to, że tak naprawdę nie mamy kontroli nad tak ważnym aspektem naszego życia. Trudno jest nie wpaść w pułapkę, szczególnie po tylu latach zawieszenia swojego życia, planów, relacji. Odkładania wszystkiego na później. Wszystko ucieka przez palce. Zmieniają się relacje z ludźmi i priorytety. Najważniejszy jest balans, znalezienie osób, czy grupy wsparcia, bo nikt nie zrozumie Cię tak dobrze, jak ktoś kto podąża podobną ścieżką. Najtrudniej jest nie zwariować.

szwecja Dana _DSC1672

szwecja Dana _DSC1789

szwecja Dana _DSC1713

Jak wygląda wasz typowy dzień? 

Dość typowo-nietypowo: Bart w drodze do pracy odwozi Polę do pobliskiego „psiedszkola”, czyli przedszkola dla psów, do którego Pola uczęszcza 3 razy w tygodniu, w czasie gdy zajmujemy się pracą zawodową. To popularne rozwiązanie w Szwecji. Potem przez 8 godzin siedzimy i rysujemy kreski, szarpiemy struny z godzinną przerwa na lunch. Po pracy odbieramy wymęczonego zabawą i szczęśliwego psa.

Jakie widzicie różnice w życiu w Szwecji i w Polsce, co was zaskoczyło, czy jest coś co jednak wam się nie podoba? 

Zarówno ja, jak i Bartosz mieszkamy w Szwecji już kilkanaście lat i tu jest nasz dom. Wyjechałam z Polski w wieku 22 lat, zaledwie kilka dni po obronie dyplomu. Mam wrażenie, że całe moje bycie dorosłym zaczęło się właśnie tu. Dla mnie Polska to czasy dzieciństwa, studia, rodzina. Nigdy tam nie pracowałam, czy nie skosztowałam takie zwykłego, dorosłego życia.

Znam je bardziej z opowieści rodziny, znajomych, z wiadomości, które muszę przyznać czytam już coraz rzadziej. Wydaje mi się, że tu żyje się łatwiej, spokojniej. Można być pewnym jutra. W spokoju pracować, planować, budować rodzinę. Ludzie są tu bardziej tolerancyjni i otwarci. Nikt nikomu z przysłowiowymi butami w życie nie wchodzi. Sympatyczne są te uśmiechy od nieznajomych, których mijam na ulicy, życzliwi ludzi w urzędach.

Dopiero tu zauważyłam, że my Polacy jesteśmy trochę jak Włosi czy Hiszpanie, płynie w nas gorąca krew i chyba właśnie tej spontaniczności mi w Szwedach brakuje. Jesteśmy indywidualistami, a tu w Skandynawii wszystko jest „lagom”, czyli umiarkowane.

szwecja Dana _DSC1705

szwecja Dana _DSC1695

Domyślam się, że to ty stoisz za tymi pięknymi wnętrzami, powiedz jak wyglądał proces urządzania domu? Gdzie wyszukujesz te wszystkie skarby? 

Sama koncepcja urządzenia mieszkania, jego styl był podyktowany tym, że te nasze 4 kąty pamietają czasy sprzed 100 lat. Nie chciałam jednak tworzyć pastisz tego, jak mogło ono wyglądać na początku zeszłego wieku. Osobiście uwielbiam lata 50-60 we wzornictwie. Mamy to szczęście, że meble z tego okresu są łatwo dostępne na szwedzkim rynku. Kupuję je na aukcjach internetowych i sama restauruję.

Nowoczesne, skandynawskie wzornictwo czerpie wiele z tego okresu, dlatego tak fajnie komponuje się z naszymi starociami. Lubię ten misz masz. Dla mnie dom musi być ciepły, przyjazny. Być miejscem gdzie możemy realizować nasze pasje. Mieszkanie jest jasne i przestronne dlatego mogłam do woli eksperymentować z kolorem ścian.

Inspiracją były retro broszury ze skandynawskim wzornictwem. Ponadczasowa biel pojawia się jedynie w długim korytarzu, który dzieli mieszkanie na 2 części. Uwielbiam też odważne, graficzne wzory stąd tapeta w kuchni i w małej sypialni.

szwecja Dana _DSC1832

szwecja Dana _DSC1772

szwecja Dana _DSC1774

szwecja Dana _DSC1767

szwecja Dana _DSC1793

szwecja Dana _DSC1837

Dziękujemy za to cudowne spotkanie. Trzymamy za Was mocno kciuki.

Zapraszamy do naszej selekcji, gdzie znajdziecie wybrane przedmioty z wnętrz Dany.

zdjęcia: Paulina Kania

rozmawiała: Marta Jerin