przyjęcie

Wiek dziecka plus dwa to właściwa liczba gości

Rozmowa z Małgorzatą Stobiecką, współtwórczynią Hecy

Wiek dziecka plus dwa to właściwa liczba gości
Karol Krukowski

Kto lubi przyjęcia urodzinowe? Dziękuję za rekordową liczbę zgłoszeń. A kto, za sprawą pandemii, musiał zrezygnować z ich organizacji? Znów las rąk. Pomyślcie tylko, że ten czas już za nami, bo znów można świętować. Znamy trzy bystre dziewczyny z Wrocławia, organizujące przyjęcia w całej Polsce, które odmieniły wizję powtarzalnych i męczących dziecięcych urodzin w skrojone na miarę, dopasowane do potrzeb i angażujące projekty urodzinowe. Ale HECA!

Na początek przypomnijcie sobie rozmowę z psycholożką dziecięcą, opublikowaną przed kilkoma tygodniami. Anita Janeczek-Romanowska mówiła o stratach, które odczuły dzieci w związku z lockdownem, m.in. o izolacji od przyjaciół i braku przyjęć urodzinowych. Jak światełko pojawia się HECA, czyli projekt stworzony przez Anulę – socjolożkę, rolniczkę i mamę trojga, Alicję – kulturoznawczynię i edukatorkę oraz Małgosię – mamę dwójki, koordynatorkę festiwali oraz naszą rozmówczynię. W Hecy chodzi oczywiście o zabawę, którą dla każdego dziecka powinno się organizować inaczej. Dziecko autystyczne trzeba powitać i ugościć w inny sposób niż rozbrykanego solenizanta, ale jak? O tym będziemy mówić. Jak urządzić hecę na 14 fajerek, nawet wtedy, gdy trzeba ją dopasować do złożonych potrzeb albo gdy typowe przyjęcia wam nie w smak, opowie Małgosia Stobiecka, współtwórczyni HECY.

Zdarzało wam się organizować przyjęcia urodzinowe dla dzieci autystycznych, co jest dużym wsparciem dla rodziców. Jak się do tego zabieracie?

Zabrzmi to jak banał, ale w HECY bardzo bierzemy pod uwagę to, że każde dziecko jest inne. Każde ma swoje pasje i zainteresowania – ale też swoją wrażliwość, temperament i potrzeby. Także dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Staramy się tutaj nie generalizować i nie wrzucać nikogo do jednego worka.

Pełna zgoda, ale opowiedz o metodzie. Robicie wywiad z rodzicami?

Nie działamy według szablonów. Zaczynamy od spotkania z rodzicami i od rozmowy z dzieckiem. Nie poprzestajemy na ustaleniu tematu. Pytamy o bardzo wiele rzeczy, ale m.in. o to, w co lubi się bawić i jak, o to, czy chętnie brudzi ręce i stopy, o to, czy ma ulubiony kolor, bohatera, książkę, ale także o wszystkie fobie, szczególne potrzeby i marzenia. W przypadku dzieci z autyzmem ten wywiad jest jeszcze bardziej pogłębiony. Z uważnością wypytujemy o preferencje dziecka oraz o sytuacje, w których czuje się niekomfortowo. Dbamy o komunikację, o podtrzymywanie relacji w grupie. Uwzględniamy w zabawach zaburzenia sensoryczne i inne trudności, a wyciągamy na wierzch to, w czym dziecko czuje się dobrze. Przede wszystkim dedykujemy jedną osobę, dbającą tylko o potrzeby tego dziecka, w szczególności o jego integrację z grupą, poczucie bezpieczeństwa i przynależności.

Co w chwili, gdy dzieci ze spektrum jest kilkoro?

W takiej sytuacji musimy zapewnić wsparcie każdemu z osobna. Prawdę mówiąc, z naszych doświadczeń wynika, że im mniejsza liczba gości, tym lepiej, szczególnie jeśli sytuacja jest tak wymagająca. Rodzice autystów lepiej niż ktokolwiek inny rozumieją tę zależność. Kiedyś przeczytałam radę psycholożki, która zapadła mi głęboko w pamięć. Wiek dziecka plus dwa to najbardziej odpowiednia liczba gości – taka, którą dziecko jest w stanie ogarnąć. Szczególnie jest to istotne przy małych dzieciach, tak do 5-6 roku życia, oraz przy dzieciach ze spektrum.

Opowiedz o największym urodzinowym wyzwaniu, przed którym stanęłyście. 

Od razu przychodzą mi na myśl dwie sytuacje. Raz miałyśmy zorganizować urodziny dla bardzo nieśmiałej dziewczynki. Po wstępnej rozmowie z rodzicami wiedziałam, że wprowadzenie obcej animatorki będzie zbyt dużym wyzwaniem dla dziecka. Dziewczynka potrzebowała dużo więcej czasu, żeby poczuć się naprawdę swobodnie i bezpiecznie z nową osobą, niż mogłyśmy jej zapewnić. Poza ustaleniem najbardziej dogodnej pory urodzin, zawężeniu listy gości do kameralnej grupy, przygotowałyśmy zabawy w formie „stacji”, oparte na intuicji, trochę jak w pedagogice Montessori, dając dzieciom narzędzia, możliwości, ale bez naszego animowania i bez mówienia, co teraz robimy i na czym polega zabawa.

Usunęłyście się na dalszy plan, żeby zyskała trochę przestrzeni.

Zeszłyśmy w cień. Byłyśmy trochę z boku, czekając, aż solenizantka i inne dzieci samą się zajmą przygotowanymi animacjami, ewentualnie spytają, o co chodzi lub poproszą o pomoc.

A druga sytuacja?

Urodziny pięcioletniego chłopca. Kilkoro gości miało ogromną potrzebę ruchu, w zasadzie niełatwo było ich na jakiejkolwiek zabawie zatrzymać na dłużej i naprawdę zainteresować. Najbardziej bawiło ich zrywanie i niszczenie starannie przygotowanych dekoracji. Kiedy tylko zauważyłyśmy, że zabawy ruchowe jeszcze bardziej ich nakręcają, szybko zmieniłyśmy zaplanowany scenariusz i wystawiłyśmy niezawodne sensoryczne tacki. Chodzenie gołymi stopami po szyszkach, wacie, igiełkach sosny, mące, a także zanurzanie rączek w lepkich cieczach i piasku kinetycznym, w którym poukrywane były różne figurki zwierząt, natychmiast rozładowało emocje. Bardzo ich to uspokoiło i mieli prawdziwą przyjemność z sensualnych doświadczeń.

Jak to jest być alternatywą w urodzinowym światku, gdzie wszystko organizowane jest na jedną modłę, z nielicznymi wyjątkami? Czy to ciężki kawałek chleba?

Na pewno jest to zajęcie wymagające dużej kreatywności oraz czasochłonne. Trzeba też być bardzo elastycznym i, mimo zaplanowanego scenariusza, nieustannie uważnym na reakcje dzieci. Jeśli jakaś zabawa nie spotka się z zainteresowaniem, trzeba szybko znaleźć alternatywę, dostosowaną do sytuacji.

Często oferuje się dzieciom nie to, czego im tak bardzo potrzeba. Zamiast uważności, skupienia na konkretnym dziecku i jego potrzebach, serwujemy to, co jest modne, krzykliwe, pod ręką. Hałas, ruch, bodziec za bodźcem, a każdy nie na miarę, bo typowy, dla wszystkich taki sam. Dzieci nie czują się wtedy ani wyjątkowe, ani ważne.

Włos mi się jeży na głowie na wspomnienie takich imprez. Było ich całe mnóstwo.

Dla nas bardzo istotne jest, żeby dziecko czuło, chociaż w tym wyjątkowym dniu, że to jest ,,jego świat”. To, co go w tej chwili interesuje, to, co mu sprawia przyjemność, i nawet jeśli nie jest to nic wyszukanego, tylko np. dinozaury czy piraci, to żeby to były wyjątkowe aktywności, a nie według jednej sztancy. Zapewniamy aktywną i pełną wrażeń zabawę, ale szanujemy dziecięcą wrażliwość i podatność na bodźce. Animujemy i pobudzamy kreatywność, ale zostawiamy też przestrzeń dla wyobraźni.

O, jesteście w komplecie! Czy możecie przywołać wspomnienie najbardziej udanego przyjęcia z okazji waszych urodzin?

Małgosia: Rodzice rzadko organizowali mi urodziny dla przyjaciół, spędzaliśmy je raczej w rodzinnym gronie. Pamiętam, że w czwartej klasie podstawówki zgodzili się, żeby przyszło do nas kilka osób z mojej klasy, w pokoju panował półmrok, a my mogliśmy tańczyć wolnego. A ponieważ mieszkaliśmy w bloku i mieliśmy zabudowaną loggię połączoną z moim pokojem, to pod pretekstem wyjścia na balkon, zerkali kontrolnie przez okno.

Alicja: Ja pamiętam urodziny z końca podstawówki, kiedy przyszły do mnie koleżanki i jadłyśmy truskawki ze śmietaną, leżąc na kocu na trawie w ogrodzie. Miłe wspomnienie!

Anula: Tylko raz miałam urodziny z zaproszonymi przez siebie gośćmi. Miałam 9 lat, moje urodziny przypadły w sobotę. Chociaż nie pamiętam wiele z dzieciństwa, ten dzień pamiętam świetnie. Przygotowałam pasty do krakersów, zaprosiłam Jacka, Grześka, Agnieszkę, Dominikę i Anię. Ania miała rękę w gipsie. Bawiliśmy się w ogrodzie, było wesoło, pamiętam, że czułam się dobrze.

Dziękuję i serdecznie wam kibicuję!

Twórczynie HECA o sobie:

Trzy kobiety, które od lat pracują z dziećmi, obserwują je i uważnie ich słuchają. Małgosia jest kierownikiem produkcji, rzecznikiem prasowym i koordynatorem międzynarodowych festiwali. Spełnioną mamą dwójki dzieci, zwolenniczką rodzicielstwa bliskości, zafascynowaną Montessori i sensoryką. Anula to socjolożka, rolniczka, czasami pisarka. Mama trójki dzieci, pasjonatka przyrody, prowadzi grupę leśnych przedszkolaków. Alicja to kulturoznawczyni i edukatorka. Prowadzi fundację Płynne Muzeum i regularnie spędza czas z dziećmi.

W HECY projektujemy indywidualne, dopasowane do zainteresowań i potrzeb dziecka, przyjęcia urodzinowe w wyjątkowych miejscach.

Więcej informacji na temat Hecy znajdziecie na Facebooku.

Dodaj komentarz