Zdarza się być tak intensywnie, że pytanie: czy oby sobie tego wszystkiego nie wymyślam, jest jedynym integrującym mnie w byt. Odpalam w głowie wielki magiel, sprawdzając, czy oto wydarza się w moim życiu historia, czy tylko uniwersalna historyjka z jakimś nieuniknionym endem, czy nie wydarza się nic, a tylko ja samą siebie uprowadzam, sprytnie zacierając ślady porwania. Ten tekst będzie trochę o tym, ale też zupełnie o czymś innym. Będąc małą dziewczynką, miałam marzenie.