między słowami tyszert

Między słowami z Ulą Białek

Ty i tyszert

Między słowami z Ulą Białek
Ula Białek

Lubię pomagać innym i często zapominam o samej sobie. Odkładam przyjemności na później – przyznaje Ula. Ja dodam, że z zawodu jest nauczycielem w szkole i terapeutą pedagogicznym. Wszystko staje się jasne!

Ula dziś stawia bardziej na siebie. Może to wynik zmian i przemysleń podczas lockdownu, a może po prostu większa samoświadomość i docenienie swojej wartości. Dziś w kolejnym spotkaniu #między słowami, w którym otwieramy wasze szafy i podglądamy to, co w was ulotne, realizowanym z marką Tyszert, nie będzie o dzieciach, szkole i problemach. Będzie o kobiecości i sile mówienia sobie dobrych rzeczy. Tak, sobie. Aha, i o szalonych pomysłach. To dobra mieszanka, wchodzicie w to?

Ula na co dzień mówi do dzieciaków. A ja zapytałam ją, co ostatnio powiedziała sama sobie. Jesteś mądrą, silną i piękną kobietą, pozwól innym to dostrzec – odpowiedziała. Chyba mogę się od niej czegoś nauczyć. Ula, o czym nam jeszcze opowiesz?

CZUJĘ SIĘ KOBIECO, GDY…

Kobiecość to dla mnie wewnętrzna siła, którą wyzwalamy w sobie każdego dnia. To stan umysłu, który pozwala nam odkryć swoje wewnętrzne „ja”. Jako dziecko miałam dwa marzenia: chciałam zostać piosenkarką i piłkarzem. I wiesz co? Choć to dwie skrajne rzeczy, to czuję się tak do dzisiaj. Z jednej strony delikatna i wrażliwa, z drugiej – mocno stąpająca po ziemi kobieta, która wie, czego chce od życia. Dlatego kobieco czuję się zawsze. Kiedy mam potrzebę założyć sukienkę, to ją zakładam! A kiedy najzwyczajniej w świecie chcę posprzątać dom, wkładam coś luźnego. Jednak w każdej z tych sytuacji jest mi dobrze. 

LUBIĘ W SOBIE…

W zasadzie wszystko. Jestem zdania, że zarówno wady jak i zalety kształtują nas jako ludzi. A grunt to bazowanie na swoich mocnych stronach. Moją zdecydowanie jest współodczuwanie. Jestem osobą bardzo wrażliwą. Kiedy ktoś w moim otoczeniu zachowuje się „nieodpowiednio” – według innych, oczywiście – zawsze staram się doszukać motywu tego zachowania. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Tak już mam i to bardzo łączy się z moją pracą zawodową. Chyba nie bez powodu trafiłam do szkoły (śmiech). Nie ma dla mnie złych dzieci/ludzi. Uważam, że za każdym zachowaniem kryje się jakaś historia. Więc nie można osądzać czy też oceniać. Za to można pomóc! Czasem takie proste słowa jak „Dasz radę!”, „Jesteś supermamą!”, „Rozumiem cię” powodują, że ludzie chcą! Chcą działać. Mają siłę na następne wyzwania. A mi daje to sporo satysfakcji.

CHCIAŁABYM W SOBIE ZMIENIĆ…

Zabrzmi to nieskromnie, ale nic. Lubię siebie taką, jaka jestem. Akceptuję swoje wady i tak jak mówiłam wcześniej, bazuję na swoich mocnych stronach. Kiedy w życiu codziennym coś zaczyna mi doskwierać, po prostu to zmieniam. Dzięki temu nie zaprzątam sobie głowy niepotrzebnymi rzeczami. Wychodzę z założenia, że w życiu wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Jeżeli czegoś chcę, to po prostu działam! Jeżeli czegoś nie udaje mi się osiągnąć, to znaczy, że moja motywacja jest zbyt mała. Wszystko to, czego nie możemy zrealizować w życiu, to nasze blokady. Dlatego zamiast myśleć, dlaczego mi się nie udało, mówię sobie: „zrób to jutro!”. 

OTWIERAM SZAFĘ, A W NIEJ…

Och, nie za wiele. To moja najsłabsza dziedzina. Moja wrażliwa i delikatna dusza zdecydowanie wybiera sukienki w stylu vintage. Z kolei ta druga, w pogoni za dziećmi, woła: „pamiętaj, musi być wygodnie!”. Swoje zdobycze wyszukuję w second handach. A od jakiegoś czasu inwestuję również w polskie marki. Jakość przede wszystkim. Dlatego wolę kupić jedną, ale porządną rzecz, niż pięć byle jakich. Od niedawna staram się robić sobie prezenty, takie od siebie dla siebie. Staram się cieszyć tym, co fajnego zrobiłam dla siebie w ciągu dnia. A jak mam możliwość założyć coś, w czym czuję się świetnie, to już pełnia szczęścia!

WIERNA CZY ZMIENNA? 

Z tym bywa różnie. Nie śledzę trendów i choć lubię czasem zaszaleć, to zawsze wracam do swoich ulubionych rzeczy. W mojej szafie bazuję na kolorach, w których czuję się po prostu dobrze. Dlatego królują w niej jasne, niezbyt kontrastowe barwy.

MÓJ STYL

Mniej znaczy więcej. Myślę, że to doskonale określa mój styl. Z wiekiem moje podejście do zakupów bardzo się zmieniło. Kiedyś miałam sporo rzeczy, jednak więcej niż połowa wisiała na wieszakach. Teraz w mojej szafie znajdują się ubrania, które po prostu noszę. Stawiam przede wszystkim na jakość. No i bardzo ważne są dla mnie tkaniny. Kocham len i bawełnę, i nie zamieniłabym tego na nic innego.

ODKĄD JESTEM MAMĄ…

Posiadam supermoc! A tak poważnie, to od kiedy stałam się mamą, jestem innym człowiekiem. Pamiętam do dziś, jak urodził się mój starszy syn. Po pierwsze bezgraniczna miłość, po drugie – pomyślałam sobie „O ja cię kręcę, ale moja mama miała ze mną prze…, czy ja dam radę? Czy będę potrafiła tak jak ona?”. Och, tak – byłam gagatkiem. Chyba nawet jestem do dziś. No ale nic, bycie rodzicem to fascynująca sprawa. Myślę, że to piękny i zarazem trudny czas, w którym uczymy się sporo o sobie samym. A najbardziej podoba mi się to, że w końcu nauczyłam się dbać o swoje potrzeby. Myślę też, że teraz jestem dużo spokojniejsza. Zawsze byłam takim małym szalonym wulkanem. Teraz z roku na rok uczę się osiągać wewnętrzny spokój, bo wiem, że moje dzieci obserwując mnie, nauczą się tego samego.

MOJA PASJA…

Czy mnie nakręca? Czasem za bardzo. Jestem chyba w gorącej wodzie kąpana i mam milion pomysłów na minutę. Jednak znowu kłania się moje życiowe motto „Nic nie dzieje się bez przyczyny”, dlatego w życiu staram się realizować te moje szalone pomysły. Zawsze zaprowadzi mnie to gdzieś dalej. I tak od prawie dwóch lat śpiewam w grupie wokalnej w moim mieście. Zawsze o tym marzyłam, teraz po prostu działam. Druga rzecz to fotografia. W tej kwestii dopiero zaczynam, ale jestem pewna, że się rozkręcę i jeszcze wyjdzie z tego coś fajnego. 

Mam kilka szalonych pomysłów. Wybrać jeden? To przeprowadziłabym się nad morze. Wystarczyłby mi mały domek. Śniadania na tarasie z widokiem na morze i wieczorne spacery przy zachodzie słońca. Cud, miód, malina. Niczego więcej nie trzeba.

INSPIRUJE MNIE…

Muzyka i ludzie. Myślę, że bez jednego i drugiego nie potrafiłabym żyć. Budowanie relacji z drugim człowiekiem jest dla mnie bardzo ważne. Choć teraz już wiem, że życie jest jak podróż pociągiem. Podróżuje z nami sporo ludzi, czasem jednak wysiadają na różnych przystankach. Są też i tacy, którzy dopiero wkraczają w naszą podróż. Jednak jedno wiem na pewno – ja jadę dalej! I chcę, aby ta moja podróż była pełna przygód.

ŻYCIOWA LISTA MARZEŃ

Hmm, niech pomyślę… Jestem dość szalona i w mojej głowie rodzi się sporo pomysłów. Teraz moim priorytetem jest kupno nowego aparatu. No i chciałabym zrealizować kilka ciekawych pomysłów w mieszkaniu. Z takich bardziej odległych to podróż do Portugalii.  Marzy mi się wyprawa do Faro. Piękne poranki nad brzegiem morza. Spacery w wąskich uliczkach. Wieczorne koncerty przy rytmach fado i klimatyczne restauracje. Ach, rozpłynęłam się na samą myśl.

Zatrzymać słowa w głowie, przyjrzeć się sobie w lustrze. To dobra terapia. Ula robi to z cudowną naturalnością. Tak, portugalskie fado do ciebie pasuje Ula, kto wie, lato dopiero nadchodzi! A poprzednie spotkanie #między słowami znajdziecie tu.

*

Ula ma na sobie: T-shirt Krótka Historia, sukienkę Minimalistka oraz lniane i przewiewne kimono Morning Mist z edycji limitowanej! Inne perełki od Tyszert znajdziecie tu

Dodaj komentarz