macierzyńska (nie)codzienność współpraca reklamowa

Macierzyńska (nie)codzienność – Matylda Zielińska

Mama wybiera, co ją wspiera

Macierzyńska (nie)codzienność – Matylda Zielińska
Kinga Hołub

Hej, lato! Widzimy, że jesteś tuż za rogiem i myślami już wędrujemy po parkach, plażach i rozgrzanych uliczkach. Zanim złapiemy chwilę wytchnienia wśród morskich fal, zaprosimy wakacyjny klimat do naszych domów, ogrodów i na codzienne spacery. Jak to robi mama czwórki przy wsparciu nowości od sprawdzonych marek – podglądamy u Matyldy Zielińskiej, naszej ulubionej twórczyni autorskiej biżuterii.

Z rodzinnym życiem jest trochę tak jak z tworzeniem biżuterii. Wymaga maksymalnej kreatywności i jednocześnie dbałości o szczegóły. A przede wszystkim dużo, dużo serca do tego, co się robi. Moc czułości i dopracowana logistyka w tle – to przygotowana z jubilerską precyzją receptura Matyldy. Do dwóch jej synków, Ignasia i Tadzia, niecałe dwa lata temu dołączyły bliźniaczki, Tosia i Róża. Czy było to zaskoczenie? Z pewnością, ale przede wszystkim najpiękniejszy prezent, jaki Matylda i jej rodzina mogli sobie wymarzyć! Rozmawiamy z Matyldą chwilę po jej powrocie z Nowego Jorku, gdzie była sama z mężem. Czyli jak to jest z tym byciem mamą wielodzietną? Matylda zdradza, jak dzięki wsparciu bliskich i wspólnym wspinaniu się na wyżyny logistyki udało się ułożyć życie rodzinne tak, by dużo być razem, ale też mieć czas dla siebie – jako kobiety, partnerki i twórczyni.

Jak zaczął się wasz dzień? Jak zwykle wygląda poranek w układzie 2+4?

Budzą nas dziewczynki. Chłopcy to śpiochy! Z zamkniętymi oczami mocno przytulam Różę i Tosię, zapraszam pod kołdrę i próbuję przekonać, że jeszcze nie czas wstawać. [śmiech] Nieczęsto się to udaje i zaczynamy dzień o bardzo wczesnej porze. Schodzę po kawę i idziemy z dziewczynkami do pokoju z zabawkami. Zwykle udaje się, że wypijamy kawę z mężem we względnym spokoju. Córeczki się bawią albo przytulają i dzień powoli się rozkręca. Potem dołączają do nas chłopcy. Daję im czas na zabawę, zanim pojawią się poranne obowiązki – mycie zębów, ubieranie itd. Dziewczynki ogarniam ja, chłopcy podążają za kolejnymi zadaniami. Po wspólnym śniadaniu mąż odwozi Ignacego i Tadeusza do przedszkola, a ja zostaję z dziewczynami w domu.

Szczegółowy plan czy improwizacja – co jest twoją domeną jako mamy? 

Przy takiej gromadce w wielu sytuacjach musi obowiązywać ścisły plan, który nie dotyczy tylko mnie, męża i dzieci. Gdy bierzemy udział w targach, to zaangażowani są rodzice, moi i męża, czasem też niania dziewczynek, moja siostra, brat męża… Śmiejemy się, że z takim doświadczeniem moglibyśmy prowadzić firmę logistyczną. Przy dużej rodzinie i własnej firmie nie da się działać bez planu. Gdy mamy przed sobą tydzień bez naszej obecności w domu, to wszystko dopinamy na ostatni guzik. Planujemy, kto kogo gdzie ma zawieźć, kto komu ma zdalnie zamówić zakupy, nadzorujemy szykowanie prezentów na urodziny znajomych i plan zajęć dodatkowych. Równolegle jest praca, od której właściwie nie ma wolnego. Telefon mam zawsze włączony, odpisuję na maile, przyjmuję zamówienia, zawiaduję wysyłkami. Więc tak, działamy zgodnie z planem. Odpuszczamy, gdy na spokojnie wracamy do domu po pracy i przedszkolu – wtedy jest pora na improwizację i spontaniczne pomysły na spędzanie razem czasu.

Swoją markę biżuteryjną założyłaś po pojawieniu się Ignasia. Czy narodziny dziewczynek też zainspirowały cię do jakiego dużego kroku w życiu, otworzyły na coś nowego?

Ignaś był i jest moim oczkiem w głowie i motorem do działania. Czas z nim otworzył mnie na nowe, dał odwagę i chęci. Pojawienie się każdego naszego dziecka to, poza ogromem miłości, czułości i pracy, kolejny kop motywacyjny. Mam o kim myśleć tu i teraz, ale też na kim skupić swoje plany na przyszłość. A do tego po każdym dziecku była przeprowadzka. Po narodzinach dziewczynek też naszła mnie chęć zmiany i wizja nowego otoczenia. Wymarzyłam sobie miejsce, gdzie będzie przestrzeń do biegania, śnieg za oknem zimą, basenik do zabawy latem… Tak, by było nam wszystkim komfortowo i przyjemnie spędzać tu jak najwięcej czasu razem.

Czyli dzieci powodują kolejne wielkie zmiany. 

Nie tylko, widzę nowe też w najbliższej codzienności. Dziewczynki otworzyły mnie na kolor, delikatność, kwiaty. To taka zmiana we mnie i kierunek projektów, które przy nich pojawiają się w głowie. Generalnie pomysłów mam mnóstwo, tylko czasu za mało. [śmiech]

Bycie mamą chłopców i mamą dziewczynek – czy to dla ciebie różne doświadczenia? Co z nich czerpiesz dla siebie?

Codziennie się uczę czegoś nowego, codziennie przyglądam się uważnie dzieciom i nimi zachwycam. Niesamowite, ile te małe istoty chłoną. Uwielbiam patrzeć na ich relacje, czasem specjalnie stoję z boku, obserwuję. Czy płeć ma znaczenie? Moim zdaniem trochę ma. Widzę różnice pomiędzy temperamentami, zachowaniem w określonych sytuacjach, delikatnością, a nawet zainteresowaniami. To ciekawa obserwacja i cieszę się, że mam okazję jej doświadczać.

Bez czego nie udałoby się łączenie biznesu z macierzyństwem? Jaki jest twój klucz do sukcesu?

Przede wszystkim bez mojego męża, ale też przyjaciół, rodziny i ludzi, którym zaufałam, żeby mogli mi pomóc w niektórych sprawach. Razem tworzymy zgraną drużynę! Bez tego sama bym nic nie zrobiła – w końcu mam tylko dwie ręce, a dzieci czworo. Kluczem do sukcesu jest relacja. Zawsze uważałam, że relacja, kontakt to jest coś, co może zbudować trwały związek, czy to w życiu, czy w biznesie.

Twój pierwszy butik jest na Saskiej Kępie. Czy tu też mieszkacie?

Saska Kępa to od zawsze było moje wymarzone miejsce na biznes. Zanim wiedziałam, co chcę robić, już byłam pewna, gdzie będę to robiła. [śmiech] Nie mieszkamy w tej okolicy i chyba nigdy nawet bym nie chciała. Wychowywałam się w centrum Warszawy, więc moim marzeniem było dać dzieciom trochę przestrzeni. Zawsze chciałam mieszkać poza miastem i teraz mogę powiedzieć, że to się udało! Mimo tej ucieczki – życie w znacznej mierze toczy się w dużym mieście, dla naszych dzieci to naturalne środowisko.

Czy zawsze widziałaś siebie jako mamę wielodzietną? Czy to było twoje marzenie?

Tak! Gdy na weselu goście pytali o nasze plany, to odpowiadałam, że chcę minimum trójkę! Bliźniacza ciąża, ta trzecia, rozwiązała dylemat, czy ma być trójka, czy czwórka dzieci. [śmiech] To był po prostu dar od losu. Najpiękniejszy!

Czy i jak chodzi się na randki, gdy ma się czwórkę dzieci?

Chodzi się, chodzi, a nawet czasem udaje się wyjechać. Jak już mówiłam, kwestie logistyczne mamy dopracowane do perfekcji, więc jeśli planujemy coś dla nas dwojga, idzie za tym lista zadań do przekazania lub odhaczenia przed tym wydarzeniem. W takich momentach możemy liczyć na dziadków dzieci. Cała czwórka jest zaangażowana, po dwoje na parę dzieci. Zresztą doszliśmy już dawno do wniosku, że randki nie zawsze muszą być wieczorem. Umawiamy się czasem we dwójkę, gdy chłopcy są w przedszkolu, dziewczynki z nianią. Mamy jeszcze tę część wieczoru, gdy dzieci już śpią – randki w domu też są super! Jest mnóstwo możliwości, by spędzić czas we dwoje.

Co jest teraz, na tym etapie, najtrudniejsze?

Nie skupiam się na trudnościach, staram się zawsze patrzeć na to, co jest najlepsze!

To co jest najfajniejsze w byciu mamą?

Chyba odwzajemnienie miłości ze strony tych małych ludzi.

Bez czego nie wyobrażasz sobie macierzyństwa? 

To trudne pytanie, bo odpowiedź nie jest oczywista. Dla mnie kluczowa jest miłość, bycie razem przy wzlotach i upadkach. Świadomość, że najważniejsze, co mam, jest tu i teraz, a każdy etap mija. A z bardziej przyziemnych kwestii – nie wyobrażam sobie swojego macierzyństwa bez karmienia piersią i wspierającego męża.

Czego się o sobie dowiedziałaś dzięki byciu mamą?

Jestem silna, wytrwała i mogę więcej, niż myślałam.

Co – na podstawie tego, co już wiesz o byciu mamą – powiedziałabyś sobie na początku tej drogi?

Korzystanie z pomocy innych to dobry pomysł. Ty też jesteś ważna i potrzebujesz czasu dla siebie.

***

Co Matylda zabierze ze sobą na rodzinny wyjazd, a co będzie jej towarzyszyć w codzienności w mieście i w okolicy, w której mieszka? Jako estetka zwraca uwagę na design. Na równi z wyglądem stawia funkcjonalność, a nawet wielofunkcyjność. Mama wielodzietna bowiem myśli szeroko, przyszłościowo i nieszablonowo.

HOP, PLUSK, QUUT!

Nie ma lata bez wodnych szaleństw! Niezależnie od tego, czy planujecie długi urlop na egzotycznej plaży, czy wakacje spędzacie na zwiedzaniu pobliskich placów zabaw z piaskownicami i pompami – potrzebujecie odpowiedniego ekwipunku. Sprawdzonym wyborem są akcesoria belgijskiej marki Quut. Jak to jest, że jej design jest przemyślany od A do Z? Twórcy marki prowadzą agencję projektową działającą na rynku innowacji od ponad 20 lat. Stąd ta wielofunkcyjność i ergonomia! Łopatka i grabki łatwo pakują się jedno w drugie, mają też lejek – to się nazywa oszczędność miejsca przy pakowaniu! Do tego konewka z sitkiem i lejkiem, plażowe piłki oraz koła z bezpiecznych materiałów, które są recyklingowalne, i jesteście ekogotowi na cały dzień zabawy. „Do ogródka zaprosiliśmy jeszcze dinozaura-skoczka, a dmuchany basen będzie z nami na pewno cały sezon”, mówi Matylda. A po zabawie cała ekipa owija się dwustronnym ręcznikami z mikrofibry. Są przyjemne w dotyku, szybko schną i mają patent na przetrzymanie dzieci na suchej powierzchni – mogą się zamienić w matę do zabawy!

KINDERKRAFT – SZYTE NA MIARĘ POTRZEB MALUCHA 

Po harcach w wodzie pora na przekąskę! Krzesełko Enock marki Kinderkraft zadba o wygodną i zdrową pozycję w trakcie posiłku, rysowania i innych zajęć. Co ważne, model bez tacki umożliwia maluchowi jedzenie przy wspólnym stole. Zjedzone? To hop do wózka i ruszamy na spacer. Z towarzyszem takim jak wózek Kinderkraft Grande Plus każda miejska trasa będzie czystą przyjemnością. Wszystkie koła mają amortyzację i wykonane są z nieprzebijalnej pianki – szach, mat, kostko brukowa! Siedzenie jest rozkładane na płasko, więc wózek będzie odpowiedni już od pierwszego wyjścia z domu. Dzięki wytrzymałej ramie i wielopoziomowej regulacji oparcia i podnóżka Grande Plus będzie wam towarzyszyć podczas bliższych i dalszych wypraw aż do czwartych urodzin. Wyjazd na wakacje czy szybki city break w innym mieście – przez swój kompaktowy rozmiar wózek NUBI 2 jest doskonałym wyborem. Matylda doceniła jeszcze jedną funkcję modelu NUBI 2: „Składanie i rozkładanie jednym przyciskiem to najlepsza opcja! Nie ma możliwości, bym miała dwie ręce wolne, gdy wychodzę z dziećmi”. Wózki są dostępne w kilku stylowych kolorach i w nowej edycji Happy Shapes. Kontrastowe wzory pozytywnie nastroją rodziców już w progu domu, a dzieci zachęcą do rozwoju poznawczego, pobudzając ich koncentrację.

PLENEROWY BUFET OD PASIEK RODZINY SADOWSKICH 

Dzieciństwo to beztroski i słodki czas, a najlepsza słodycz dla najmłodszych to ta prosto z owoców! Wiedzą o tym specjaliści od naturalnych łakoci – pszczelarze z Pasiek Rodziny Sadowskich. Testują przeróżne smaki i połączenia, by w ofercie znalazły się najpyszniejsze opcje. Dodatki do śniadań i deserów, czyli żelowocki i musy, podkręcający smak domowej mrożonej herbaty syrop z derenia z miodem i chrupiące przekąski. Miodogryzki i liofilizowane owoce są wprost idealne do zabrania w plener (pa, pa, mokre i lepkie rączki!) i do przegryzania w biegu. Truskawki i banany z Pasiek Rodziny Sadowskich są liofilizowane, czyli zapewniają pełnię wartości odżywczych, jak świeże owoce! „Latem dużo czasu spędzamy w naszym ogrodzie i tu przenosi się spora część życia domowego. Zawsze mam pod ręką, a właściwie na kocu, jakieś zdrowe przekąski, mimo że kuchnia nie jest specjalnie daleko”, śmieje się Matylda.

DOMOWE SAFARI Z TABLICĄ FOXY FAMILY

Jak utrzymać dwulatki w miejscu na dłużej niż 3 minuty? Sprawdzonym patentem są tablice manipulacyjne! Jak to działa? Twórcy marki Foxy Family, obserwując swoje dzieci, zauważyli pewną prawidłowość. To przedmioty codziennego użytku wzbudzają największe zainteresowanie maluchów. Nic dziwnego – od urodzenia przyglądają się rodzicom i mają naturalną potrzebę naśladowania ich działań. To najlepszy sposób na uczenie się otaczającego świata. Tablice manipulacyjne udostępniają wszelkie ukochane przez najmłodszych przyciski, haczyki i kabelki w bezpiecznej formie. A do tego uzupełniają wystrój pokoju dziecięcego. Foxy Family to rodzina zwierzątek z różnych stron świata. „W pokoju z zabawkami zamieszkał Słoń Kostek. Dobrze, że jest tak duży, bo czasem tłoczy się przy nim cała czwórka, nie tylko dziewczynki”, przyznaje Matylda.

HERBRELLA – MAMA ZEN, NATURALNIE! 

Co łączy wszystkie mamy małych dzieci, te od jedynaków i te z pokaźną gromadką? Deficyt snu! A to leży u podstaw trudności z koncentracją i przeciążenia stresem, co powoduje dalsze problemy z zasypianiem… Błędne koło kłopotów ze snem pomogą przerwać suplementy, czerpiące z tego, co najlepsze w naturze. Ziołowe ekstrakty od marki Herbrella to certyfikowane źródła i formuły dobrane tak, by jak najefektywniej wspierać w odzyskiwaniu równowagi psychicznej i fizycznej. Tak działają adaptogeny – wspierają ogólny dobrostan i zmniejszają reakcje organizmu na stres. „Żyję na wysokich obrotach, chyba inaczej się nie da przy czwórce dzieci i własnym biznesie. Ufam mocy ziół i fascynuje mnie, jak potrafią wspierać organizm”, mówi Matylda. Obok zdobywającej coraz większą popularność ashwagandhy do kosmetyczki mamy warto wrzucić również różeniec górski. Szczególnie pomocny jest przy spadku koncentracji, skutecznie może zastąpić kofeinę. To wyjątkowo ważna informacja dla tych z nas, którym akurat nie po drodze z ciepłą kawą.

DZIECIĘCE FILOZOFOWANIE – SOWIE OPOWIEŚCI

Całą rodzinę na kocu lub kanapie zgromadzi dobra lektura. Dobra, czyli z pięknie poprowadzoną historią i równie wartościowym morałem. Do przedszkolaków i szkolniaków trafią opowieści z serii „Sowie Opowieści” autorstwa Érica-Emmanuela Schmitta. Najmłodsi zatrzymają się przy bogato ilustrowanych stronach, a dorosłym zrobi się ciepło na sercu przy lekturze opowiastki autora „Oskara i pani Róży” – książki, którą wielu z nich zaczytywało się na etapie szkoły. W serii dla dzieci przez filozoficzne dylematy prowadzi sowa Minerwa. W najnowszym tomie wydawnictwo Media Rodzina przedstawia słonia Sakso, który nie szanuje innych i jest bardzo samolubnym zwierzęciem. Matylda recenzuje: „Ta książka to bardzo miło spędzony wspólnie czas przy lekturze, ale też dużo rozmów ze starszakami po niej. Daje do myślenia i wywołuje mnóstwo kolejnych pytań”. 

Materiał powstał we współpracy z markami: Quut, Kinderkraft, Pasieki Rodziny Sadowskich, Foxy Family, Herbella, Wydawnictwo Media Rodzina. 

Dodaj komentarz