karmienie piersią

Karmienie piersią to także sprawa ojca?

Pytamy rodziców

Karmienie piersią to także sprawa ojca?

Młode mamy słyszą wiele na temat karmienia dzieci, zwłaszcza karmienia piersią. A czy wystarczająco dużo słyszą na ten temat ojcowie?

Z dzieckiem przy piersi może być ciężko. Na początku, w trakcie karmienia, przy odstawianiu – i są to momenty, w których facet jest niezwykle ważny, bo jest najczęściej najbliższą matce i dziecku osobą, jest obok. Jednak w szkołach rodzenia nikt nie uczy tatusiów, jak działa laktator, i co zrobić, gdy matka ma dość biustonosza do karmienia. Czy mleko to sprawa facetów? Pytamy doświadczone w karmieniu naturalnym mamy o to, jak widzą męską rolę na mlecznej drodze.

„Filip był bardzo zaangażowanym i obecnym tatą od samego początku, uczestniczył w karmieniu Kazika, wstawał do niego w nocy i podawał mi go”.

Kazik jest moim pierwszym dzieckiem, więc jako młoda mama korzystałam z porad siostry – lekarza medycyny rodzinnej i mamy czwórki. W czasie odstawiania od piersi to właśnie ona zaproponowała, by zaangażować mojego męża – Filipa. Planowałam karmić dość długo i gdy przyszedł moment odstawiania, zdecydowaliśmy, że po prostu opuszczę dom na kilka nocy, zostawiając Kazia z tatą. Filip szykował się jak na wojnę, jak się potem okazało – trochę niepotrzebnie. Kazik był gotowy i poszło łatwo. Mimo że nigdy nie używaliśmy butelki, Filip był bardzo zaangażowanym i obecnym tatą od samego początku, uczestniczył w karmieniu Kazika, wstawał do niego w nocy i podawał mi go, choć ja leżałam na łóżku bliżej dziecka (śmiech).

Odstawianie było w pewnym sensie przedłużeniem procesu angażowania się taty w sprawy związane z karmieniem. Wydaje mi się, że gdy Filip został z Kazikiem sam na noc, po raz pierwszy poczuł, że wreszcie coś w relacji z synem zależy całkowicie od niego. Że się może wykazać, bo cała odpowiedzialność za ten proces spoczywała na nim – to była dla niego wielka radość. W końcu tata jest równie bliski emocjonalnie dziecku jak mama, choć poród i pierwszy rok życia naturalnie związują dziecko bardziej z matką. Warto jednak dać szansę mężczyźnie na uczestniczenie w budowaniu bliskości z dzieckiem od samego początku. Tłumaczyłam to ostatnio koleżance, która miała problem, by w czasie odstawiania od piersi „zostawić dziecko samo”. A przecież ono nie będzie samo – będzie z tatą. Faceci też chcą się poczuć ważni, tylko pozwólmy im budować tę relację. Wiadomo, że jako mamy wiemy wszystko najlepiej… Ale pozwólmy tatom robić pewne rzeczy po swojemu.

„Bywało, że podobnie jak wiele kobiet w kryzysie laktacyjnym, odczuwałam porażkę, jakbym kogoś zawiodła. Właśnie wtedy wielkim wsparciem okazał się mój mąż”.

Każde wsparcie w macierzyństwie czy rodzicielstwie jest bardzo ważne. Decydujemy się na dziecko razem, więc oboje o nie dbamy i to nie jest tylko sprawa matki. Karmienie piersią też powinno być wspólną decyzją i wspólną drogą, właśnie dlatego, że dziecko to wspólna sprawa. Oczywiście mężczyzna piersią nie nakarmi, ale pewne decyzje możemy podejmować razem. Na początku mojej drogi związanej z karmieniem miałam problemy, i nie wyobrażam sobie, jak uporałabym się z nimi bez męża. Bywało, że podobnie jak wiele kobiet w kryzysie laktacyjnym, odczuwałam porażkę, jakbym kogoś zawiodła. W końcu jest w mediach niemała presja, by karmić dzieci piersią.

Właśnie wtedy wielkim wsparciem okazał się mój mąż. Nie czułam z jego strony nacisku, tylko właśnie łagodność, zrozumienie i wsparcie. Słyszałam: „zrobisz jak uważasz”, nawet gdy z przystawianiem się nie wiodło. Mąż nie był jedynym mężczyzną, który pomógł mi w sprawach karmienia dziecka. Wielką pomocą okazał się także mój… teść. Był taki moment, gdy córka urosła i zaczęła być bardzo zaborcza, chciała mieć mnie i pierś tylko dla siebie. To bywało trudne i męczące. Teść nas odwiedził, zobaczył, jak mała się uparcie domaga karmienia i zaproponował, że ją po prostu zabierze, odwróci na chwilę jej uwagę, bo widział, jak mnie ta sytuacja męczy. „Pójdę się z nią pobawić, niech zje teraz coś innego, a ty odpocznij” – powiedział. Taka postawa faceta jest bezcenna, gdy zależy nam np. na ograniczeniu karmienia czy rozpoczęciu łagodnego odstawiania od piersi.

„Jeśli jedna osoba w nocy wstaje, żeby zajmować się wspólnym dzieckiem, to druga za dnia powinna dać jej się wyspać”.

Jesteśmy ssakami. Mleko matki jest dla nas dobre. To fakty. Ale cywilizacja ludzka rozwinęła się na tyle, że jeśli nie chcemy lub nie możemy karmić piersią, istnieją równie dobre substytuty. Wszystko ma plusy i minusy. Fakt, za mało mówi się o tym, że karmienie piersią jest fizycznie wyczerpujące. Bo jeśli budzisz się w nocy kilka razy, jak tu nie być zmęczoną? Czy za mało się o tym mówi? Nie mam takiego wrażenia. Ważne, żeby kobiety sygnalizowały, że potrzebują wsparcia. My chyba dobrze trafiliśmy, bo w naszej szkole rodzenia (zwykła przyszpitalna na Bielanach) maglowano ten temat i położne wielokrotnie zwracały się do ojców, że mają odciążać partnerki. Mój mąż pomagał mi uruchomić laktator, karmił butelką, kiedy chciałam odpocząć i wyjść. Jestem mu za to wdzięczna i myślę, że powinno to być normą – jeśli jedna osoba w nocy wstaje, żeby zajmować się wspólnym dzieckiem, to druga za dnia powinna dać jej się wyspać.

„Jeśli już na początku macierzyństwa włączymy ojca w pewne sprawy, wyślemy go po »laktator«, łatwiej będzie nam układać sobie rodzinne relacje w przyszłości”.

Mam wrażenie, że w mediach i na portalach w kwestii karmienia piersią dominuje presja wywierana na kobietach. Wszyscy znamy zalety tego sposobu karmienia, ale tworzenie atmosfery nacisku może niektóre dziewczyny mocno zniechęcać. Bardziej niż tworzenie presji, mogłoby pomóc akcentowanie, jak ważne jest wsparcie ze strony ojca dziecka: na początku, gdy jest noworodek, a mama jest obolała po porodzie, często mają miejsce perturbacje. Potem pojawia się kwestia rozłąki z mamą, chęć wyjścia z domu, dziecko na piersi trudniej zostawić. I znowu postawa faceta staje się istotna, a przecież można sobie ze wszystkim poradzić, są laktatory itd. Potem jest odstawianie, i znów tata może okazać się niezastąpiony.

Powstaje pytanie: czy to faceci nie potrafią wspierać kobiet w karmieniu piersią, czy może to kobiety ich nie dopuszczają do tej pomocy, w poczuciu, że wiedzą lepiej lub że powinny radzić sobie same? Jeśli już na początku macierzyństwa włączymy ojca w pewne sprawy, wyślemy go po „laktator”, łatwiej będzie nam układać sobie rodzinne relacje w przyszłości, dzielić się odprowadzaniem do przedszkola itd. Po prostu warto wychodzić do facetów po pomoc i z niej korzystać.

„Wiem że są różne układy, ale ja z trójką dzieci i bliźniaczkami nie wyobrażam sobie funkcjonować i karmić piersią, nie mogąc liczyć na faceta”.

Mój mąż, Sebastian, jest wielkim zwolennikiem karmienia piersią. Był moment, gdy chciałam już odstawić dziewczyny, ale brakowało mi impulsu. Sebastian nie powiedział wtedy „zrób to teraz”… Jednak przez cały okres karmienia moich dzieci piersią był wsparciem i każdą moją decyzję popierał. Pomagał przy pierwszej córeczce Antosi, pomagał, gdy byłam chora i leżałam z gorączką, pomagał przy bliźniaczkach. W zasadzie to nie pomagał – nie używam takiego określenia, bo to nie była pomoc, o którą prosiłam, tylko wykonywanie rodzicielskich obowiązków na równi ze mną. Wstawał w nocy, podawał mi dziewczynki do karmienia. Nigdy nie mówił „muszę się wyspać, jutro mam pracę”, był dla mnie na każde zawołanie, nawet o piątej rano. Staram się nie oceniać innych, wiem, że są różne układy rodzinne, ale w moim przypadku, z trójką dzieci i bliźniaczkami, nie wyobrażam sobie funkcjonować i karmić piersią, nie mogąc liczyć na faceta.

„(...) zaczęły się pojawiać tematy łagodnego odstawiania od piersi, bo to jest równie trudne jak sama walka u niektórych kobiet o karmienie – i właśnie w dalszym ciągu brakuje publikacji na temat wsparcia partnera, ojca”.

W związku z tym, że jestem właśnie na etapie łagodnego odstawiania Matyldy od piersi, temat jest mi mocno znany. Myślę, że jeszcze chwilę temu dużo mówiło się o walce o karmienie piersią, potem na szczęście zaczęły się pojawiać tematy łagodnego odstawiania, bo to jest równie trudne jak sama walka u niektórych kobiet o karmienie – i właśnie w dalszym ciągu brakuje publikacji na temat wsparcia partnera, ojca. Są różne sytuacje domowe, różni ludzie, i każde dziecko też jest inne. W niektórych domach temat odstawiania „bierze” na siebie tata, w niektórych sytuacja jest skomplikowana, bo na przykład dziecko akceptuje i toleruje w tych momentach tylko mamę. Pamiętam, jak walczyłam o moje karmienie piersią i widziałam bezradność męża. Wtedy powiedział mi: „cokolwiek zrobisz, zrobisz to najlepiej”, i to mi naprawdę wtedy wystarczyło. Takie poczucie, że gdyby mi nawet nie wyszło, mam akceptację drugiej osoby i nie będę czuła się winna.

Podzielcie się z nami, jak wyglądało zaangażowanie waszych partnerów w sprawy związane z karmieniem piersią. Mogłyście liczyć na pomoc czy raczej wszystko kontrolowałyście same?

*

Zdjęcie główne pochodzi z projektu „Anytime, anywhere” Irminy Walczak, w którym artystka postawiła sobie za cel oswojenie tematu publicznego karmienia piersią. Jej zdjęcia stały się pewnego rodzaju manifestem i symbolicznym apelem o prawo kobiet do karmienia piersią swobodnie. Rozmowę, którą przeprowadziła z Irminą Paulina Filipowicz, znajdziecie tu.

Dodaj komentarz