Jak rozpoznać misia?

Nowość Wydawnictwa Zielona Sowa

Z początku możecie uznać, że autorka tej zabawnej książki usiłuję oddać dzieciom niedźwiedzią przysługę. O, nie – poradnik dla początkujących tropicieli misiów jest mądrą przestrogą, jak podchodzić do zwierząt z jednoczesną ciekawością i rozwagą. Z korzyścią dla obu stron.

Mały, uroczo szczerbaty bohater książki „Jak rozpoznać misia. Poradnik dla początkujących” wyrusza do lasu, by stanąć oko w oko z prawdziwymi niedźwiedziami. Jest uzbrojony w ciekawość i pluszowego misiaka, który w jego mniemaniu służy za oręż. Bo w gruncie rzeczy czarny i brunatny niedźwiedź z ilustrowanej opowieści Michelle Robinson symbolizują dwie ważne kwestie. Pierwszą jest natura – świat zwierząt, intrygujący, ale też enigmatyczny i arcygroźny. Drugi symbol to ogrom tego, co nieznane, nieodgadnione, ale fascynujące. To cała dziecięca ciekawość, cudowne wścibstwo i głód wiedzy, zaspokojany wbrew realnym zagrożeniom.

Ubrany w niebieską kominiarkę chłopiec wyrusza do Krainy Niedźwiedzi, która jawi się barwnie i sielankowo. Ten zuchwały bohater to tak naprawdę maleńki everyman – reprezentuje wszystkie ciekawskie dzieciaki, którym niestraszne są nasze, dorosłe lęki. W eksploracji świata liczy się silna chęć poznania, starcia, dotknięcia i posmakowania. Wielbiciel niedźwiedzi z „Jak rozpoznać misia” udaje się na przechadzkę do lasu, w którym żyją te wielki i fascynujące stworzenia. Termin „przechadzka” jest tu eufemizmem – jak, do licha, porównać wyprawę w dzicz do niezobowiązującego spaceru? I to właśnie pięknie pokazuje podejście maluchów do tego, co nieznane i nieoswojone. Autorka książki, Michelle Robinson, nie dość że jest mamą, to jeszcze od zawsze chciała być jak jej ulubiony pisarz Roald Dahl (tak, to ten od „Charliego i fabryki czekolady”). To oznacza, że jak nikt ma wyczucie w kwestii dziecięcej odwagi. Towarzyszący jej rysownik David Roberts z brawurową, nieco komiksową kreską, idealnie zilustrował ciekawskiego, a przy tym nieroztropnego chłopca. W ramach obrony niefrasobliwego tropiciela niedźwiedzi zdradzę jedną rzecz – jego niepozorna oręż finalnie okaże się skuteczna.

 

Jak na poradnik przystało, w tym małym niedźwiedzim vadamecum dzieciaki znajdą garść wskazówek czysto technicznych, choćby dotyczących rozpoznawania gatunku futrzastego zwierzaka. Autorka opisuje dwa z nich, i tak w przypadku niedźwiedzia czarnego, inaczej zwanego baribalem albo z łaciny Ursus americanus, kluczową cechą jest to, że ów przedstawiciel ma… czarny kolor. Podobnie jest z brunatnym Ursus horribilis, który ma umaszczenie w odcieniu ciemnobrązowym z dodatkiem szarości. Te cechy powierzchowne są tożsame z tym, że mamy do czynienia z osobnikami drapieżnymi, a ujmując to prościej – niebezpiecznymi. Wówczas poszukiwacze niedźwiedzi otrzymują wskazówkę, by udawać martwego albo brać nogi za pas! No, cóż – nie zawsze starcie z czymś groźnym wymaga konfrontacji. Czasem należy skapitulować i dla własnego dobra – odpuścić. Ale tylko czasem, bo zuchwały tropiciel raczej nie da za wygraną i sięgnie po nową tajną broń lub skorzysta ponownie z tej poprzedniej, która nigdy nie zawodziła. Teraz też nie zawiedzie, dając do zrozumienia, że strach ma tylko wielkie oczy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

*

„Jak rozpoznać misia. Poradnik dla początkujących”, Michelle Robinson, ilustracje: David Roberts, przekład: Barbara Supeł, Wydawnictwo Zielona Sowa.

 

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.