dojrzewanie

Dojrzewanie jest jak podróż

Jak rozmawiać z dziećmi o dojrzewaniu, wyjaśniają współtwórczynie projektu moonka

Dojrzewanie jest jak podróż

Dojrzewanie mknie jak rozpędzony pociąg, który na nikogo nie czeka. Twórczynie projektu moonka, wspierającego dojrzewające dziewczynki, są jednak zdania, że czuły rodzic może stworzyć mapę z wytycznymi i legendą, która uczyni tę podróż doświadczeniem otwierającym i bezpiecznym, bo oswojonym i zrozumiałym.

Ustalmy coś – macie w domu odkrywczynię albo odkrywcę. I co z tego, że główką swą ciekawską sięga ledwo ponad stół – chce wiedzieć i basta. Tylko co mu powiedzieć, kiedy znajdzie tampon w łazience albo zainteresuje się tematem miesiączki? I jak głęboko analizować temat, jakimi kryteriami się kierować, jak nie zniechęcić do rozmów, które tyle otwierają? O tym, jak rozmawiać z dziewczynkami i chłopcami o szalonym, niepowstrzymanym procesie dojrzewania, który nie bierze jeńców i nie czeka na niczyją gotowość, oraz z jakich źródeł wiedzy korzystać, opowiadają współtwórczynie projektu moonka, Barbara Pietruszczak i Katarzyna Jabłońska-Kuśmierek.

Moonka to bezpieczne miejsce w sieci, które ma za zadanie szerzyć wiedzę o dojrzewaniu dziewczynek, ale też oswajać tabu miesiączki. W ramach moonki powstał pierwszy polski ciałopozytywny przewodnik po dojrzewaniu dla dziewczynek w wieku od 8 do 12 lat oraz gra karciana dla całej rodziny.

Ilustracje zawarte w artykule pochodzą z książki „Twoje ciałopozytywne dojrzewanie” i strony internetowej moonki. Ich autorką jest Anna Rudak.

Ostatnio w grupie fejsbukowej rodziców z klasy mojej 8-letniej córki rozgorzała dyskusja o tym, czy rozmawiać z dziećmi w tym wieku o miesiączce, czy nie. Temat przewijał się w rozmowach dziewczynek, więc pomyślałam, że warto byłoby na niego zareagować. Moja ochoczość spotkała się jednak z negatywnym odbiorem matki jednego z chłopców. Twierdziła ona, że chłopcy nie są na to gotowi, że poruszanie tego tematu może być dla nich przykre i krzywdzące. Stąd moje pytanie do was: czy – jako rodzice – powinniśmy wyprzedzać temat dojrzewania? Czy lepiej rozmawiać z dziećmi zawczasu, czy czekać na wyraźny sygnał?

Barbara Pietruszczak: Myślę, że nie warto czekać z rozmową o dojrzewaniu, aż dziecko zacznie dorastać. Codzienność podsuwa wiele pretekstów, by rozmawiać o zmianach w ciele czy różnicach między ludźmi, a najfajniejszą na to reakcją jest rozmowa z pozycji pełnej otwartości i zaangażowania. Taka postawa jest sygnałem dla dziecka, że w rozmowie z rodzicem nie ma tematów tabu i że nie zostanie odrzucone.

Co zrobić w chwili, gdy dziecko znajdzie w łazience tampon? Jak rozpocząć temat miesiączki, a jakie zagadnienia zostawić na później?

B: Warto iść za naturalną ciekawością dziecka. Jeśli będzie ono zadawało pytania o podpaski, tampony czy samopoczucie mamy podczas miesiączki, warto podawać odpowiedzi adekwatne do wieku dziecka. Nawet dwu- czy trzylatkom można już powiedzieć, że raz w miesiącu mamie leci krew i to jest w porządku. Znam historię kilkuletniej dziewczynki, która gdy tylko słyszała, że mama miesiączkuje, przynosiła jej podpaski i termofor. To pokazuje, że nawet tak małe dzieci swobodnie przyswajają tę informację. W chwili, gdy dziecko znajdzie tampon czy podpaskę, po prostu wyjaśnijmy mu najprostszym językiem, do czego one służą. Możemy też zaznaczyć, że krew miesiączkowa jest bardzo wyjątkowa.

W jaki sposób?

B: Dokonując rozróżnienia. Większość dzieci kojarzy krew z bólem i czymś negatywnym, na przykład rozbitym kolanem, dlatego warto podkreślić, że ta krew nie pochodzi z rany czy przemocy, a jest znakiem, że mama jest zdrowa i wszystko u niej w porządku. Ale też nie róbmy wokół miesiączki wielkiego zamieszania – kluczowe jest konkretne odpowiadanie na pytania dziecka i podążanie za nim. Dzieci są wspaniałymi przewodnikami po trudnych tematach, na które rodzice często nie potrafią rozmawiać.

Kasiu, a czy twoje dzieci zapytały cię kiedyś, do czego służy podpaska lub tampon?

Kasia Jabłońska-Kuśmierek: W naszej łazience wszelkie przybory miesiączkowe są zawsze w zasięgu oka, nigdy ich nie ukrywałam. Prawie 9-letniego Antka specjalnie to nigdy nie interesowało, ale moją 5-letnią córkę Kajkę już tak. Nie tak dawno miała taki czas, że zakładała sobie podpaski, aby być jak mama. Ale szybko jej przeszło, bo uznała, że to jednak średnio wygodne. To również był pretekst do naszej pierwszej rozmowy o miesiączce. Znów poszliśmy za ciekawością dziecka. Kaja z ciekawością przyjęła, że to naturalne dla dziewczynek, że w pewnym momencie zaczynają miesiączkować, czyli raz w miesiącu jest kilka takich dni, kiedy leci nam krew z cipki. Bardzo dosłownie i bardzo wprost. Co ciekawe, Kai to w ogóle nie przeraziło. Oczywiście zapytała, czy to boli. Odpowiedziałam, że czasami boli mnie brzuch, a czasami plecy i wtedy potrzebuję sobie poleżeć i pić duuużo ciepłej herbaty, bo wtedy chce mi się troszkę więcej pić niż zazwyczaj. No i przed miesiączką często mam ochotę na coś słodkiego, na co sobie pozwalam, i to jest moja osobista chwila przyjemności. Powiedziałam jej również, że jej ciocie i babcie też miesiączkują albo miesiączkowały. Wtedy padła oczywiście cała lista znajomych nam kobiet – czy już, czy nadal (śmiech). Dla pięciolatki to było wystarczające i bezpieczne. Przed nami kolejne rozmowy, bliżej pierwszej miesiączki Kai. Ponieważ ja zaczęłam miesiączkować bardzo wcześnie, możliwe, że Kajka też tak będzie miała. Na pewno rozmowy o pierwszej miesiączce zaczniemy, zanim ona się wydarzy. Intuicyjnie obstawiam jakieś 7-8 lat Kai, ale być może wcześniej.

Z mojej obserwacji wynika, że obecnie dziewczynki zaczynają miesiączkować znacznie wcześniej, niż jeszcze dekadę temu. Czy jest w nich gotowość na zmiany, jakie dzieją się w ich ciałach i głowach? 

B: To zależy od dziewczynki i od tego, w jaki sposób była dotąd wspierana przez rodziców i czy wie, na czym polega proces dojrzewania. Średni wiek, w jakim pojawia się pierwsza miesiączka u dziewczynek w Polsce, to około 12 lat. Ale oczywiście każda dziewczynka ma inaczej. Dlatego ważne jest, by zacząć rozmowy na ten temat jak najwcześniej, zainwestować w emocjonalną obecność i bycie z nimi w procesie, pytanie o to, jak się czują, bo to – wbrew pozorom – wcale nie jest oczywiste. Pokazywanie im, że jesteśmy dla nich i mogą na nas liczyć. Drugi ważny kawałek tego tortu to wspieranie dziewczynek wiedzą oraz wsparcie logistyczne.

Co masz na myśli, mówiąc „wsparcie logistyczne”?

B: Nierzadko dziewczynki nie wiedzą, jak używać podpasek, jak je przyklejać czy jak często zmieniać. To są trudne rzeczy, których każda osoba menstruująca musi się nauczyć. Tutaj pomoc rodzica będzie bardzo istotna, choćby poprzez pokazaniem dziecku oferty produktów. Ciekawą alternatywą jest też bielizna menstruacyjna, której jednak też trzeba się nauczyć. „Plusem” covidowych czasów jest to, że temat pierwszej miesiączki jednak łatwiej wyjaśnić i przepracować w domu, bo gdy chodzi się do szkoły, jest więcej niepewności i stresu związanego z ewentualnymi przeciekami czy dbaniem o higienę.

Jak rozmawiać z chłopcami o miesiączce? Jakich słów używać, jak wyjaśniać, co w tym czasie dzieje się z kobietą? Jak budzić w chłopcach szacunek do kobiecej fizjologii? 

B: Z chłopcami należy rozmawiać dokładnie tak, jak z dziewczynkami. Na portalu Pani Miesiączka, który prowadzę, przytaczałam historię dwu- i trzyletnich chłopców, którzy wiedzą, że miesiączka łączy się z podpaską i określonym zachowaniem mamy, że dzięki niej mogli się urodzić. Nie trzeba od razu omawiać dokładnie wszystkich aspektów, ale też nie przemilczać, tylko tłumaczyć cierpliwie, na czym dojrzewanie polega. To rewolucyjne w edukacji płci.

K: Wszystko zależy od wieku chłopca i jego emocjonalnej gotowości. Mój syn szybko się zorientował, że co jakiś czas boli mnie brzuch, nie mam ochoty iść na basen, potrzebuję odrobiny więcej czasu pod kołdrą, w cieple i ciszy. Miał jakieś 6 lat, kiedy zapytał mnie, czy to jest choroba. Opowiedziałam mu wtedy pierwszy raz o miesiączce. Wracaliśmy z przedszkola i po prostu sobie gadaliśmy. Był tym żywo zainteresowany. W naszej rozmowie nie było ani wstydu, ani obrzydzenia, ani skrępowania.

Kiedy was słucham, od razu myśli mi się pozytywniej o przyszłości. Bo wiecie, znam kilku dorosłych mężczyzn, którzy na hasło „okres” najchętniej zapadliby się pod ziemię, czasem nawet reagują na nie obrzydzeniem. 

K: Myślę, że ci mężczyźni, o których mówisz, nie rozmawiali w dzieciństwie o miesiączce. Pamiętam taką sytuację ze studiów, kilka godzin przed imprezą, na którą wybierałam się z moim byłym chłopakiem – powiedziałam mu „słuchaj, dostałam miesiączki, wszystko mnie boli”. On miał wtedy 20 lat i był autentycznie przerażony, kompletnie nie wiedział, co ma robić, jak się zachować. Ale zapytał o wszystko i sobie całkiem miło pogadaliśmy o miesiączce. Może to była jego pierwsza rozmowa. Pewnie łatwiej jest chłopcom, którzy mają siostry – to naturalny pretekst do rozmowy o różnicach w dojrzewających ciałach. Ale nawet jak się ma jedynaka albo samych synów, warto rozmawiać o dojrzewaniu dziewczynek. Uważam też, że ważną rolę odgrywają ojcowie. To oni często modelują chłopięcy świat.

Barbara, opowiedz o napisanej przez ciebie książce „Twoje ciałopozytywne dojrzewanie”. Do kogo przede wszystkim ją kierujesz? 

B: „Twoje ciałopozytywne dojrzewanie” napisałam jako książkę, która wprowadza w dojrzewanie, ale ma też dać dziewczynkom wsparcie i pomóc budować „ciałopozytywne” spojrzenie. To znaczy takie, które zachęca do skupienia raczej na funkcjonalności ciała niż na tym, jak ono wygląda; na tym, że ciało jest naszym domem, a w bardzo szerokiej perspektywie: to my jesteśmy naszymi ciałami. Dorastające dziewczynki, a potem kobiety często o tym zapominają. Otaczająca nas kultura ma obsesję na punkcie wyglądu kobiet, co sprzyja uprzedmiotowianiu się – to znaczy na patrzenie na siebie z boku i traktowanie właśnie jak przedmiot, który ma wyglądać w jakiś określony sposób.

W książce staram się też normalizować fizjologię i fizyczne zmiany związane z dojrzewaniem. Także takie, jak pojawiające się rozstępy czy cellulit, które nie są żadną „wadą” wbrew temu, co wmawia nam przemysł kosmetyczny, tylko naturalnym zjawiskiem związanym z posiadaniem ciała. Staram się też na każdym kroku podkreślać, że to naturalne, że różnimy się między sobą, i nie ma jednej formy, do której można zmieścić wszystkie kobiety świata, czy jednego wzoru, który obejmie wszystkich.

Z którego rozdziału jesteś najbardziej zadowolona?

B: Jestem dumna z całej książki, ale szczególnie z rozdziałów „Wzmocnij się” i „Jak na siebie patrzysz”. Z jednej strony przekonują, że mówienie „nie” jest OK i nikt nie ma prawa przekraczać naszych granic bez pozwolenia, a z drugiej – opowiadają o obrazie ciała i o tym, co wpływa na to, jak na siebie patrzymy.

Do jakich innych źródeł warto, waszym zdaniem, zaglądać? Co czytać i oglądać w temacie dojrzewania, by lepiej rozumieć zagadnienie i dzielić się z córkami i synami swoją wiedzą?

B: Napisałam książkę dla dziewczynek, żeby dać im wiedzę i wsparcie, ale też zaszczepić przyjazną postawę wobec ciała. Myślę jednak, że to rodzice, którzy w okresie swojego dojrzewania nie otrzymali stosownego wsparcia i opieki, mogą potrzebować w obliczu dorastania własnych dzieci reedukacji i przepracowania tych zagadnień. Dobrym kierunkiem są seriale Netflixa: animowany „Big Mouth” i „Sex Education” (ten drugi o starszej grupie wiekowej). Dzięki nim dorośli mogą sobie przypomnieć o trudach dorastania, o pierwszej miesiączce, czy pierwszej erekcji. Seriale robią jeszcze jedną ważną rzecz – oswajają język. Jeśli chodzi o książki, to polecam kanoniczną pozycję dla rodziców, której nie mogę się nachwalić: „Nowe wychowanie seksualne” Agnieszki Stein. Sama często do niej sięgam. Pomocą w przełamywaniu tabu i ułatwianiu dyskusji może być wydana w ramach moonki gra karciana „Dorastanie”. Odpowiednia dla dziewczyn i chłopców, daje preteksty do rozmowy, odpowiada na pytania, a poza tym jest przepiękna. 

K: Jeśli chodzi o książki o dojrzewaniu dla dzieci, bardzo lubię „Odpowiedz mi!”, niemieckiej autorki Kathariny von der Gathen – wydaną przez Dwie Siostry. Jest to 99 odpowiedzi na pytania zadane przez dzieciaki ze szkoły podstawowej. Konkretne pytania i konkretne krótkie odpowiedzi. To mi porządkuje wiele myśli. Dla córek i synów. Niestety muszę przymykać oko na ilustracje. Czytamy też z Antkiem „Niezbędnik każdego chłopaka” i „Kacper dojrzewa”. Znów przymykam oczy na warstwę graficzną i biorę dla siebie i Antka pomocne, dobrze podane treści.

Dziękuję wam za rozmowę i podzielenie się źródłami. Trzymam kciuki za pomyślne wiatry w żaglach moonki!

Barbara Pietruszczak – dziennikarka i autorka specjalizująca się w tematyce miesiączki, obrazu ciała, seksualności i tabu związanego z cielesnością. Współtwórczyni projektu moonka i autorka „Twojego ciałopozytywnego przewodnika po dojrzewaniu”. Miesiączkowa Matka Chrzestna w społeczności Pani Miesiączka stworzonej wspólnie z Kamilą Raczyńską-Chomyn. O ciele pisze dla dzieci w „Kosmosie dla dziewczynek”.

Katarzyna Jabłońska-Kuśmierek – trenerka, prowadzi grupy wspierające kobiety. Współtworzyła projekt moonka, organizując zbiórkę społecznościową. Mama Antka i Kai. Miłośniczka impro i lasu. 

Dodaj komentarz