COODOtwórczynie

COODOtwórczynie

Rozmowa z Dominiką Hull Kazek

COODOtwórczynie
Ewa Przedpełska

Moja dobra koleżanka Julka powiedziała mi kiedyś: „zróbcie sobie randki z dziećmi, zobaczysz jak to działa”, i wprowadziłam te randki. Spędzam ten czas tylko z jednym dzieckiem, nie ma taty, nie ma telefonów, jesteśmy tylko my dwoje. Te randki robią robotę – mówi nam mama czwórki, bohaterka kolejnej odsłony cyklu #COODOtwórczynie – Dominika Hull Kazek.

Kobieta-orkiestra, kumulująca swoją energię w codzienności z dziećmi, zostawiająca sobie przestrzeń na angażującą działalność charytatywną, którą jest organizacja dobroczynnych koncertów z udziałem osób znanych ze świata mediów. Dominika – mama dziesięcioletniego Michała, trzyletniego Antoniego i półtorarocznej Wandy oraz mieszkającego już obecnie z dziadkami szesnastoletniego Olafa. Z zawodu treserka psów, z zamiłowania producentka i menadżerka muzyczna. Nasza kolejna bohaterka cyklu, który tworzymy wspólnie z marką Coodo. Spotkanie u nich w domu na warszawskim Targówku pędziło szybciej niż wskazówki po tarczy zegara, a zimna kawa, którą wypiłyśmy pod jego koniec, była kwintesencją tego, jak to jest być mamą czwórki.

*

Trzech synów i córka – niezła z was ekipa! Jak wygląda wasza codzienność?

Nie ma u nas nudy. Teraz Antek ma taki czas, że często wstaje o piątej trzydzieści, więc poranki i starty w nowy dzień bywają ciężkie. W tygodniu szybka zbiórka, szybkie śniadanie, obowiązkowo moja kawa w locie i najpierw rozwożenie dzieciaków po placówkach, i dalej dzień się toczy. Chociaż mamy do ogarnięcia tylko trójkę, bo Olaf, mój najstarszy syn, nie mieszka z nami na co dzień, to nadal każdy dzień dzieje się za szybko. Mam takie wrażenie, że gdy on jest z nami, jesteśmy chyba bardziej zorganizowani.

Każdy dzień jest wyzwaniem?

Wyzwaniem jest raczej ten czas, gdy dzieciaki są chore i każde w tym czasie potrzebuje mnie po trochu, jeszcze bardziej, jeszcze mocniej, jeszcze intensywniej, a ja każdemu chciałabym to zapewnić. Jeśli się uda i przychodzi wieczór, a dzieciaki są już w swoich łóżkach, uśmiechasz się i mówisz do siebie: ale mam cudną rodzinę. Chociaż jest też druga wersja, zależna od nastrojów ekipy: udało się, przeżyłam, dobrze, że one już śpią. (śmiech)

Dzieci są dla siebie wsparciem w codziennych czynnościach?

Tak! Michał czasami pomaga, gdy kładziemy Wandę spać, lub kiedy ja muszę się zdrzemnąć i wtedy czyta Antoniemu bajki. Czasem zrobi mu też kanapkę i pomoże mu się ubrać. Zauważyłam też, że Antek ostatnimi czasy poczuł się starszym bratem dla Wandy i próbuje konkurować z Michałem, zajmując się siostrą. Kiedy Olaf jest u nas, bardzo pomaga przy dzieciach i w domu.

Zauważyłaś, żeby u rodzeństwa wytworzyła się jakaś hierarchia?

Tego nie zauważyłam. Działają jak zgrana drużyna, mimo że nie są na co dzień razem. Kiedy Olaf do nas przyjeżdża, są megaszczęśliwi. Czasem się kłócą, czasem się boją, jak to w rodzeństwie, jak to dzieci, ale opiekują się sobą nawzajem. Jeden za drugim wskoczyłby w ogień. Jestem tego pewna, widzę, jak bardzo się kochają i jak mocno są ze sobą związani.

I z Tobą. To dzielenie miłości, czujności, uważności na czwórkę jest trudne?

Od jakiegoś czasu nie, chociaż po narodzinach Wandzi był moment, że Antoni próbował zwrócić na siebie szczególną uwagę. To był dla niego ciężki czas. Moja dobra koleżanka Julka powiedziała mi kiedyś: zróbcie sobie randki z dziećmi, zobaczysz, jak to działa, i wprowadziłam te randki. Powiem ci, że to jest świetny czas, bo każdy z dzieciaków czuje się wtedy zaopiekowany. Randka z dzieckiem polega na tym, że spędzam ten czas tylko z jednym dzieckiem, nie ma taty, nie ma telefonów jesteśmy tylko my dwoje i te randki robią robotę.

Jak się układa relacja najstarszego Olafa z młodszym rodzeństwem, biorąc pod uwagę, że on bywa w domu tylko czasami?

Chłopcy tęsknią za sobą, ale już przywykli do takiego układu. Jak przyjeżdża Olaf, Michał zawsze próbuje mu zaimponować w jakikolwiek sposób. Antek lubi spędzać czas z Olafem, bo starszy brat na więcej mu pozwala, gdy rodziców nie ma. Kochają się mimo odległości, jaka ich dzieli. 

Zauważyłaś, żeby w patchoworkowym rodzeństwie pojawiła się konkurencja?

O to chyba musiałybyśmy zapytać chłopców, bo mnie się wydaje , że nie ma tutaj miejsca na coś takiego jak konkurowanie, który tata jest lepszy i tak dalej. Oni bardzo się kochają i jeszcze teraz, kiedy pojawiła się Wanda, mamy w domu taki nasz wspólny mianownik. Chłopcy są bardzo opiekuńczy w stosunku do niej.

Widzę, że Antek nie potrafi żyć bez Wandzi i to chyba działa w dwie strony? 

Kiedy urodziła się Wanda, dla Antka był to bardzo trudny czas. Nie przepadał za siostrą. Zawsze musiał ją a to uszczypnąć, a to coś jej zabrać, a to krzyczeć, żeby się obudziła. Zawsze było coś. Na szczęście teraz to się zmieniło. Wanda jest coraz większa, dużo mówi i już potrafi się z Antkiem komunikować. Potrafią się razem bawić, a kiedy Antek wraca z przedszkola, siostra biegnie zawsze do drzwi i rozkłada ramiona na jego widok. Bardzo się kochają.

Wanda chce być taka jak bracia?

Chyba za wcześnie, żeby to stwierdzić, ale na pewno uwielbia ciuchy. Potrafi siedzieć godzinę przy swoich ubraniach i udawać że się przebiera. Ale autami też się bawi chętnie, a kiedy dostała lalkę na swoje pierwsze urodziny, dwa tygodnie zajęło jej przyzwyczajenie się do niej. 

Siostra wnosi pierwiastek dziewczyńskości do chłopięcej ekipy? 

Teraz na pewno łatwiej można im wytłumaczyć pewne sytuacje czy zachowania innych dziewczynek, ze szkoły, z przedszkola. Mają teraz siostrę, a to zupełnie inne emocje niż posiadanie tylko brata. Myślę, że na co dzień wiele się od niej uczą.

Też masz siostrę. Jak wyglądają wasze relacje?

Bywało, że nie rozmawiałyśmy ze sobą tygodniami, a nawet miesiącami. Klaudia jest starsza ode mnie o dwa lata i zawsze była tą bardziej ułożoną i grzeczną siostrą, a ja – buntowniczką. Teraz dzielą nas kilometry, więc nie widujemy się zbyt często, ale właściwie codziennie rozmawiamy przez telefon. Myśle, że wciąż dojrzewamy do tej siostrzanej przyjaźni, uczymy się jej i to jest piękne.

Mnóstwo w was dobre energii – jak spędzacie wolny czas?

Każdy z nas jest inny i każdy lubi inne rzeczy, ale zarażamy się swoimi pasjami. Mój partner Mateusz na przykład uczy Michała surfingu i jak tylko pojawi się okazja, to obaj wskakują do wody. Mnie napędzają codziennie moje dzieciaki. U nas cały czas coś się dzieje. No i jedna z najważniejszych rzeczy, którą absolutnie kochamy wszyscy, czyli podróżowanie. Naszym domem jest dom na kółkach.

Często wyjeżdżacie?

Zdecydowanie za mało. Zazwyczaj zaczynamy w maju i kończyny w sierpniu. Najpierw weekendy, bo dzieci mają szkołę, ale zaraz po rozdaniu świadectw ruszamy na dłużej. Głównie jeździmy po Polsce – co roku ląduję na kempingu w Chałupach, na tydzień lub dwa, i potem jedziemy dalej. W podróżowaniu kamperem wszystko jest możliwe. Kiedyś wracając spod białoruskiej granicy do domu, pod samą Warszawą zdecydowaliśmy, że jednak skręcimy i pojedziemy nad morze. To są piękne, spontaniczne decyzje. Dom na kółkach zabierasz wszędzie tam, gdzie chcesz akurat być.

To jakie macie plany podróżnicze na kolejny rok?

Bardzo chciałabym zobaczyć Bieszczady jesienią. W tym roku się to nie udało, więc liczę, że uda się w przyszłym. Mamy też plany, by ruszyć z dziećmi do Norwegii i taką długą wyprawę koniecznie połączyć ze zwiedzaniem miasteczek. Co chwilę w naszych głowach pojawiają się nowe pomysły. Założyłam nawet profil na Instagramie Hymer_team i liczę, że zacznę wreszcie wrzucać więcej zdjęć z naszych podróży.

Kim chciałabyś, aby dzieci były dla siebie w przyszłości?

Przede wszystkim, żeby byli dla siebie dobrzy i żeby potrafili siebie wzajemnie słuchać. Żeby nie krytykowali rodzeństwa tylko dlatego, że ma inny pomysł na swoje życie, i żeby szanowali siebie i swoich partnerów. Chciałabym im życzyć prawdziwych przyjaźni i zrozumienia drugiego człowieka. Mocno wierzę, że im się to uda, bo chociaż jesteśmy totalnym patchworkiem, to dzieciaki kochają się na maksa i wiem, że ta więź rodzeństwa w ich przypadku jest bardzo silna.

Tego też im życzę! Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję!

*

Wanda ma na sobie: body Longsleeve, sukienkę Basic, rampers Hoodie.

Antoni ma na sobie: bluzkę Hoodie, prążkowaną bluzkę Longsleeve.

*

Dominika Hull Kazek – mama szesnastoletniego Olafa, dziesięcioletniego Michała, trzyletniego Antoniego i półtorarocznej Wandy, siostra Klaudii. Producentka i menadżerka muzyczna.

*

Publikacja powstała przy współpracy z marką Coodo.