COODOtwórczynie

Rozmowa z Mileną Nowotniak

„Chciałam, aby Matylda miała kompana do wspólnych zabaw, a później bratnią duszę na całe życie. Teraz sporo pracy przed nami, aby zbudować jak najlepszą relację między dziewczynami”. 

Rozmowa z Mileną – mamą miesięcznej Neli i dwuletniej Matyldy, siostrą Beaty i Mateusza – to opowieść o rodzeństwie. To też nowy rozdział, który rozpoczynamy w ramach cyklu COODOtwórczynie – wraz z najnowszą kolekcją Coodo, inspirowaną siłą rodzeństwa, zgłębiać będziemy tajemnice tych relacji.

*

Milena, zerkasz na swoje córki z ukrycia? 

Podglądam je, jak śpią, nawet kosztem straty czasu dla siebie. Śpiące dzieci są niesamowicie rozczulające. Ładuję swoją energię tym widokiem.

A w ciągu dnia?

Dziewczynki są jeszcze malutkie, więc gdy są aktywne, najczęściej są blisko mnie. Starszej, Matyldzie zdarza się bawić przez chwilę samodzielnie, wtedy lubię zerkać z ukrycia, jak sama organizuje sobie czas, jak jest kreatywna i jak potrafi snuć te dziecięce opowieści w trakcie zabawy. Mam nadzieję, że niedługo będą bawić się razem.

Chciałaś być mamą rodzeństwa?

Z Pawłem, moim mężem chcieliśmy, aby Matylda miała kompana do wspólnych zabaw, a później bratnią duszę na całe życie. Chcielibyśmy, aby dziewczyny były blisko nie tylko dlatego, że są siostrami, ale też dlatego, że są dla siebie ważne. Dla nas na co dzień to też duża zmiana, większy gwar, radość i miłość. Posiadanie i wychowywanie dziecka to wymagająca, ale jednocześnie cudowna przygoda, dlatego warto przeżyć ją chociaż dwukrotnie. Teraz sporo pracy przed nami, aby zbudować jak najlepszą relację między dziewczynami.

Co masz na myśli? 

Chcielibyśmy towarzyszyć im w budowaniu relacji, unikając oceniania, porównywania, czy przypisywania ról. Z pewnością nie ominą nas kłótnie, sprzeczki, obrażanie się, wyrywanie sobie zabawek i inne znane rodzicom rodzeństwa trudne momenty, ale w tych sytuacjach chcielibyśmy być mediatorami, a nie sędziami, oskarżycielami, czy obrońcami. Na ten moment jest to dla nas tylko teoria, w praktyce na pewno nie raz będzie to trudne do zrealizowania. Pod wpływem emocji, łatwo pójść w stwierdzenia: „Oddaj jej, bo ona jest młodsza”, „Zawsze niszczysz jej budowle”, „Twoja siostra nigdy nie zachowuje się w ten sposób”… Dlatego powiedziałam, że sporo pracy przed nami. Nie będzie łatwo.

Jak głęboko chciałabyś ingerować w relacje pomiędzy dziewczynkami?

Ingerować zapewne będziemy przez pierwsze lata w sytuacjach konfliktowych. Trudno zostawić dwulatkę i czterolatkę, aby samodzielnie rozstrzygnęły spór. Mam nadzieję, że uda nam się pokazać dziewczynom, jak rozwiązywać konflikty, aby z czasem potrzebowały nas coraz mniej w tych momentach. Mam nadzieję na stwarzanie jak najwięcej okazji do bycia razem, fajnego spędzania czasu, celebrowania wspólnych rytuałów, aby być blisko i budować dobrą relację.

Czy przygotowałaś Matyldę na przyjście maleństwa na świat? 

Odkąd mój brzuch stał się widoczny, temat maluszka zagościł u nas na dobre. Często rozmawialiśmy z Matyldą o tym, co Nela będzie robić, jak zamieszka z nami, czego będziemy musieli ją nauczyć, zastanawialiśmy się wspólnie, jak będziemy reagować, gdy będzie na przykład płakać. Sporo rozmawiałam z nią również o tym, co będzie się działo, gdy pojadę do szpitala. 

A wyobrażałaś sobie moment ich pierwszego spotkania? 

Nie. Podskórnie czułam, że Matylda bardzo ucieszy się z naszego powrotu i będzie zachwycona, jak zobaczy Nelę. Tak właśnie było… Myślałam i nie ukrywam stresowałam się, jak rozwinie się jej stosunek do Nelki w kolejnych dniach, tygodniach. 

Była zazdrosna o siostrę, o uwagę mamy?

Po moim powrocie ze szpitala nasilił się tzw. bunt dwulatka – częstsze mówienie „nie” i wpadanie w histerię. Nie wiem, na ile było to związane z pojawieniem się Neli, bo przerabialiśmy to już przez jakiś czas przed porodem, ale był to dla mnie bardzo trudny czas. Na szczęście na ten moment minął, uff.

Sama masz rodzeństwo – kiedy myślisz o waszym dzieciństwie, jakich trudności spodziewasz się w relacji pomiędzy dziewczynkami?

Mam siedem lat starszą siostrę i siedem lat młodszego brata. Wydaje mi się, że siedem lat a dwa lata różnicy między rodzeństwem generuje kompletnie inną relację, dlatego wychowując dziewczyny, trudno mi będzie odnosić się do moich doświadczeń. 

To duże różnice wieku.

Przez zdecydowaną większość mojego dzieciństwa byłam ze swoim rodzeństwem na kompletnie innych etapach rozwoju. Podziwiam moich rodziców, którzy w tym samym momencie zmieniali pieluchy jednemu dziecku, uczyli czytać drugie i rozpoczynali wiek nastoletni z trzecim. Przez tę różnicę wszyscy w dużym stopniu podążaliśmy swoimi ścieżkami. Dopiero, gdy byłam nastolatką, a moja siostra już studiowała, rozpoczął się dla nas czas tak zwanych wspólnych tematów.

I ten czas sprawił, że zaczęłyście się trzymać razem?

Mieszkając w mniejszym mieście, jeździłam do niej do Poznania, gdzie studiowała, a później do Warszawy, gdzie zaczęła pracę. Obserwowałam wybory życiowe mojej siostry i z pewnością miały one wpływ na moje decyzje. Różnica wieku między nami dała mi możliwość korzystania z jej doświadczeń. Gdy wyjechała na studia, wiedziałam, że ja też to kiedyś zrobię, ale gdy na pewnym etapie swojego życia poświęcała się zbytnio pracy w korporacji – ja podziękowałam za taki styl pracy. Teraz prowadzi własną firmę i jest świetną mamą dwójki dzieci. Podziwiam ją, że ruszyła z biznesem, mając w domu malutkie dzieci, a teraz łączy prowadzenie firmy z byciem mamą. 

 

Doświadczanie macierzyństwa dodatkowo was zbliżyło?

Macierzyństwo nas teraz łączy. O tym, co przeżywamy, możemy rozmawiać dniami i nocami. Nie jest to jednak proste, bo najczęściej spotykamy się, będąc z dziećmi, a wówczas możliwość spokojnej wymiany myśli jest ograniczona. Ciągle nam brakuje wspólnego czasu.

A brat? 

Mój brat jest teraz na etapie kończenia studiów i realizowania się w pierwszej pracy zawodowej. Ma duże marzenia, nie boi się o nie walczyć i jest mistrzem pragmatycznego podejścia do życia. Nie tylko przypomina mi o studenckich latach, ale jest też gwarantem spojrzenia na różne kwestie z innej perspektywy.

 

Fajnie jest być mamą dwójki? Czy to ekipa zamknięta? 

Najlepiej! Odkąd pojawiła się Nela, nie wyobrażam sobie już innego układu niż nasza czwórka. Na dzień dzisiejszy jesteśmy ekipą zamkniętą, ale jutro – kto to wie, co przed nami.

Wyobrażasz sobie dziewczynki w przyszłości?

Raczej skupiam się na tym, aby jak najlepiej towarzyszyć im w rozwoju oraz w zaspokajaniu ich potrzeb, tu i teraz. I chociaż czasami jest ciężko i pojawiają się chwile zwątpienia, to mam nadzieję, że zaprocentuje to w przyszłości. 

Czego byś im życzyła, jak dorosną?

Chciałabym, aby wyrosły na szczęśliwe, znające swoją wartość, empatyczne dziewczynki, a później kobiety. Oby z otwartym sercem i umysłem podążały przez życie. 

Tak, tego i ja im życzę! 

Dziękuję.

*

Nela ma na sobie: śpiochy w musztardowe w paski, prążkowane body kopertowe mleczna czekolada, sukienkę basic paski malinowe.

Matylda ma na sobie: sukienkę basic mleczna czekolada, białą bluzkę oversive longsleeve, spodnie oversize 4/5 light musztardowe, bluzkę oversize longsleeve pudrowy róż i getry prążkowane pudrowy róż.

*

Milena Nowotniak – mama miesięcznej Neli i dwuletniej Matyldy, siostra Beaty i Mateusza, zawodowo związana z branżą HR. Pracuje jako rekruterka w mediach.

*

Publikacja powstała przy współpracy z marką Coodo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.