Ile warta jest praca matki? - Ładne Bebe

Ile warta jest praca matki?

Jesteśmy spaczeni myśleniem, że praca jest tym, co robimy w zamian za pieniądze. To bardzo wąskie i niemądre spojrzenie – mówi Paulina Matysiak, działaczka polityczna. Czy rzeczywiście jest aż tak źle?

W Polsce – 30% całego PKB. W USA – 170 tysięcy dolarów rocznie. Ile warta na świecie? Więcej niż cały biznes technologiczny. Tylko tyle czy aż tyle? Próby wyliczania tzw. nieodpłatnej pracy kobiet zawsze budzą kontrowersje. Wychowywanie dzieci, dbanie o rodzinny dom dla jednych w ogóle nie są pracą, a służbą. Dla innych – to wygodny układ, w którym partner przejmuje trud ekonomicznego utrzymania. Jak wygląda wartość pracy matek z punktu widzenia gospodarki, a jak w świetle prawa? Czy za prowadzenie domu i bycie mamą należy się emerytura? Układy rodzinne są różne, wiele gospodarstw działa doskonale, gdy kobieta rezygnuje z zawodowej kariery. Gdzie indziej obowiązki domowe i opiekuńcze przejmuje tata. Jaka jest wtedy jego perspektywa? Co na to wszystko socjologowie i ekonomiści, co działacze społeczni, a co pełnoetatowe mamy, które zamieniły biuro na dom?

Przecież ty nie pracujesz

Paweł z Warszawy szuka niani do trójki dzieci. Rekrutuje przez telefon i wylicza: Kilka godzin opieki nad bobasem, zawożenie i odbieranie starszaków ze szkoły w sąsiedniej dzielnicy, dwa razy dziennie, bo kończą o różnych porach. Do tego koniecznie czas na świeżym powietrzu, jakiś plac zabaw. Bobasa trzeba uśpić na drzemkę. Przydałaby się też kreatywna zabawa w domu, albo czytanie książeczki. I przypilnować, by starsze dziewczynki poćwiczyły na pianinie. Jak będzie ta drzemka, to trzeba trochę uprzątnąć, złożyć pranie. Ugotowanie obiadu? Cóż, jeśli będzie mieć Pani całą trójkę pod opieką, to tego już nie oczekuję – mówi do kandydatki na opiekunkę. Kasia, jego żona, przysłuchuje się rozmowie i zauważa: Właśnie powiedziałeś potencjalnej niani, że gotowanie obiadu przy trójce dzieci, to za dużo. Przecież do tej pory ja to robiłam…

Owszem, teraz nie zarabiam. Ale to nie znaczy, że nie pracuję – podkreśla. Dwa lata temu Kasia zdecydowała się nie wrócić na etat do kosmetycznej korporacji. Niani się płaci, bo to jest praca. Pani na świetlicy płaci się za zabawę z dziećmi i odrabianie lekcji, bo to jest praca. Kucharka, sprzątaczka, gosposia – to wszystko są zawody. Dlaczego więc nie zawsze traktuje się rolę matki jak pracę, która jest warta co najmniej tyle, co pieniądze za wszystkie te usługi razem wzięte? – pyta Kasia retorycznie.

kuchnia.jpg

Emilia, mama dwójki: Jestem pełnoetatową mamą, ale mój mental load jest porównywalny z tym, który ma mąż, prowadząc działalność gospodarczą. Kasia zauważa, że praca matki jest bardzo stresująca: Wciąż towarzyszy ci konieczność opanowywania emocji, swoich i dzieci. Nie możesz tupnąć nogą, odejść, powiedzieć „mam to gdzieś” – mówi. Z boku te trudności wydają się prozaiczne – np. dziecko nie chce założyć bucików, ale to jest ciągłe wystawianie cierpliwości na próbę. Jeśli masz trójkę, tak jak ja, to od rana są napięcia: picie nie w tym kubeczku, mokre skarpetki, ktoś nie chce umyć ząbków, starszaki się kłócą… Stałe opanowywanie się bardzo obciąża psychicznie, o wartości tego trudu się nie mówi – dodaje.

Agnieszka Kuśmierek, mama dwójki, pokazuje jeszcze jeden aspekt. Gdy pracujesz zawodowo, dopasowujesz się do stanowiska. Do bycia mamą niektórzy mają talent i kompetencje, inni niekoniecznie. Ja na przykład jestem osobą, która nie lubi intensywnego kontaktu z ludźmi, hałasu. Zawsze pracowałam w trybie projektów, w ciszy. Jak myślisz, jak odnajduję się w domu pełnym głośnych maluchów, gdzie cokolwiek zacznę robić, muszę to porzucać, bo a to ktoś chce siku, a to coś się rozlało, a to ktoś się z kimś pokłócił?  – mówi Agnieszka ze śmiechem. Gdy córka skończyła dwa latka, wróciłam na krótko do pracy. Miałam poczucie, że jestem na wakacjach. Spokój, cisza, do trzech rozmówców, z których jednak każdy starał się nie przerywać drugiemu…. Nikt na mnie nie krzyczał, nie robił na mnie kupy, nie ulewał (śmiech). Robiłam jedną lub dwie rzeczy na raz, sama wyznaczając tempo swojej pracy. Praca matki jest trudniejsza między innymi dlatego, że nigdy się nie kończy. I nigdy nie możesz jej zaplanować – dodaje Agnieszka.

Gdy jesteś mamą, musisz się ciągle uczyć rzeczy, o których nie masz pojęcia. Ale inaczej niż w pracy zawodowej, gdzie masz mentora, który ci wszystko pokaże. Ja na przykład nie umiałam gotować. Trudno, jakoś musiałam się nauczyć. Matka jest stale rzucana na głęboką wodę – mówi.

kuchnia2-scaled.jpg

Niedoceniana wartość

Pamiętam w szkole córki tzw. dzień kariery. Dzieci miały zaprosić rodziców, by poopowiadali o swojej pracy – mówi Agnieszka, aktualnie etatowa mama dwójki, absolwentka europeistyki i zarządzania. Wiadomo, że każde dziecko wtedy pęka z dumy, a rodzice pokazują się tam dla niego – dodaje.

Gdy to usłyszałam, jakby umarłam w środku. To tylko dziecko, nie musi rozumieć, że to, co dostaje ode mnie na co dzień, to też trud. Dlatego miałam żal, gdy mąż mówił przy niej „Ja zarabiam na chleb”, sugerując, że jego praca jest cięższa czy trudniejsza. Musimy uważać na to, co powtarzamy przy dzieciach, żeby nie utrwalać przekonania, że mama w domu nie robi nic ważnego, a tata tak, skoro przynosi pieniądze. Zdaniem Agnieszki, niesprawiedliwe oceny facetów (i nie tylko ich) na temat pracy matki, biorą się z niewiedzy. Kto nigdy nie był gospodynią domową i mamą, ten po prostu nie ma pojęcia, na czym to polega. – Ja nie miałam. Pamiętam siebie 15-12 lat temu, zdziwioną, gdy koleżanka się żaliła, że przez dziecko nie może utrzymać porządku ani umyć sobie włosów – mówi Agnieszka. Zdaniem Kasi praca matki bywa trudniejsza od pracy zawodowej, bo na etacie zazwyczaj dostajesz pozytywny feedback i motywację. – Po skończonym projekcie miałam pochwały, uściśnięcie dłoni prezesa. Mówiono mi: dobra robota, chcemy cię szkolić, widzielibyśmy cię na wyższym stanowisku. Potrzeba docenienia była u mnie zaspokojona. A w domu? – pyta Kasia.

Zdaniem Agnieszki Kuśmierek matki codziennie podejmują heroiczny wysiłek, którego nie widać, a słowa wdzięczności to rzadkość. – Możesz na nie długo czekać albo wcale się nie doczekać. Efekty tej pracy są często psute, jak zamek z piasku, w który ktoś co chwila wdeptuje nogą. Cały dzień pilnujesz, by bobas jadł zdrowo i nie oglądał ekranów, a ktoś potem rozdaje mu słodycze i włącza bajki. Pracy matki nie da się w żaden sposób przeliczyć. Zaryzykuję, że zawód mama, to jedna z najcięższych prac, wyłączając lekarzy, strażaków, ratowników – mówi mama dwójki. Blogerka Żaneta Bogdziewicz zauważa, że to także często praca syzyfowa: –W sumie myjesz podłogę 4 razy dziennie a i tak w efekcie wygląda to tak, jakbyś tego nie robił – pisze.

prawnik-scaled.jpg

Weź się zamień

Miałem czas, gdy to ja zostałem z dziećmi w domu, a żona wróciła do pracy. Raz przez pół roku opiekowałem się przedszkolakiem i pierwszoklasistką. Po raz drugi zostałem w domu na 11 miesięcy, gdy urodziła się nasza trzecia córka – wspomina Jarek Kania. Mieszka w Gdyni, jest podcasterem, który aktywnie szerzy w sieci ideę dzielenia się domowymi obowiązkami. Był czas, gdy wstawałem wcześnie, wychodziłem na 8-9 godzin. Wracałem i widziałem mieszkanie w takim stanie, że zastanawiałem się, co się działo. A działo się mnóstwo rzeczy, których się nie widzi, gdy się pracuje zawodowo poza domem. Zrozumiałem to dopiero, gdy zamieniliśmy się z żoną rolami i stałem się tatą na cały etat.

To odskocznia, atrakcja. Mówię z własnego doświadczenia. Wyobraź sobie, jak to wyglądało – tłumaczy Jarek. Jedliśmy lody na śniadanie, na obiad popcorn, ubieraliśmy się, w co chcieliśmy, np. piżamę do południa albo w ogóle dwa dni chodzenia w tym samym. Potem film, a na kolację hot dogi na stacji benzynowej. W niedzielę wieczorem wraca żona, a ja do niej: „Kochanie, co ciebie tak męczy? Przecież dzieci to sama przyjemność!”. To były chyba najbardziej krzywdzące słowa, jakie jej powiedziałem, co zrozumiałem po czasie. Kolejne 2-3 dni doprowadzała dzieci do ustalonych nawyków i normalności. Weekend szaleństwa z tatą jest potrzebnym doświadczeniem, ale nie można go porównywać do trybu codzienności etatowego rodzica. Wtedy nie ma prania, gotowania, rutyny, pobudek, pójścia na zakupy, pilnowania zasad. Plus atrakcyjności dodaje tzw. „efekt nowości” – że jest nowa sytuacja z tatą, którego na co dzień widują mniej. Mam ogromny szacunek dla kobiet, które decydują się na pozostanie w domu i wychowywanie dzieci. To jest praca, bardzo ciężka praca. Nie do wycenienia, bezcenna! – mówi Jarek.

gwiazda1.jpg

Kto nie pracuje, ten… wspiera karierę partnera

Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, wziął dwa miesiące przerwy, by pobyć z dzieckiem, a Dyrektor Zalando, Rubin Ritter, posunął się jeszcze dalej, ogłaszając, że rezygnuje z pracy, by „skupić się na wspieraniu kariery żony”. Ritter mistrzowsko rozegrał swoją rezygnację, która z pewnością przyniosła Zalando ogromne korzyści wizerunkowe i darmową reklamę na tysiącach portali. Przy okazji pokazał coś jeszcze: małżonek, który nie pracuje zawodowo, zarazem wspiera tego drugiego w karierze. Fakt rzadko brany pod uwagę, jeśli myślimy o kobiecie zostającej pełnoetatową mamą i gospodynią.

Odkąd wzięliśmy ślub, przestałam pracować i zajęłam się domem, jego kariera nabrała tempa – mówi Agnieszka, z wykształcenia pedagog, w tej chwili niepracująca zawodowo i spodziewająca się pierwszego dziecka. To, że mój mąż za swoją pracę dostaje pieniądze, nie sprawia, że ja mam w rodzinie jakąś niższą pozycję. Nasza decyzja dla wielu osób była szokująca, bo zadecydowaliśmy, że nie pójdę do pracy jeszcze zanim byłam w ciąży. Myślimy o naszej rodzinie w kontekście zasobów. Na decyzję najbardziej wpłynął Excel – mówi. Wiele zależy od podejścia, wartości, jakimi się kierujesz w życiu, jak patrzysz na równość i godność człowieka. My na przykład nie dopuszczamy możliwości rozwodu. Nawet nie traktujemy tego, co robimy, jak obowiązku. Żony/mamy będące w domu to bardzo ciekawy temat do rozważań w czasach, kiedy łatwo się skupić na tym, że wszystko musi być po równo – mówi Agnieszka.

Jeśli kobieta bierze na siebie obowiązki w domu, mężczyzna zyskuje między innymi komfort psychiczny i swobodę w pracy zawodowej. Ja biorę na siebie całą rodzinną logistykę. Mąż nie musi się stresować, że przedłuży mu się w pracy i nie zdąży po dziecko, bo ja je odbieram. Nie martwi się, kto z dziećmi zostanie, gdy zachorują. Oczywiście zdarzają się odstępstwa od tej reguły, ale jednak ma spokój i może skupić się na pracy – mówi Kasia, która kiedyś sama pracowała w dużej firmie kosmetycznej.

W poszukiwaniu równowagi ról

W Polsce kobiety w niewielkim stopniu dzielą się opieką nad dziećmi z mężczyznami. Według ostatniego raportu CBOS pt. „Kobiety i mężczyźni w domu” wykonują też większość domowych prac, takich jak pranie i prasowanie ( 80-81% ankietowanych kobiet). Przygotowywaniem posiłków w prawie dwóch trzecich gospodarstw domowych zajmują się wyłącznie kobiety (65%). Jednocześnie coraz częściej zdarza im się wykonywać w domu zadania przypisane dotąd w statystykach mężczyznom, takie jak zlecanie napraw i prace remontowe.

Mamy role związane z naszą obecnością we wspólnocie rodzinnej, a zwłaszcza z gospodarstwem domowym, które tworzymy: związane zarówno z pracami domowymi i opieką nad członkami gospodarstwa, którzy tego potrzebują, jak i z rolą „żywiciela”, dostarczyciela środków utrzymania. Cały czas mówimy, żeby to kobieta została w domu i zrezygnowała z pracy zarobkowej. A czy mężczyzna nie może być dobrym opiekunem i osobą prowadzącą gospodarstwo domowe lub współdzielącą jego prowadzenie z partnerką?  – pyta profesor Kotowska.

Profesor Irena E. Kotowska dodaje, że żeby społeczeństwo funkcjonowało, niezbędny jest pewien zasób opieki, która musi być świadczona. Przybywa osób starszych, coraz więcej dorosłych potrzebuje wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Musi się zmienić umowa społeczna dotycząca podziału zobowiązań opiekuńczych, nie tylko między państwem i rodziną, ale także między kobietami i mężczyznami. Mamy pewną asymetrię dokonujących się zmian w obszarze samouświadomienia własnych potrzeb i aspiracji, tego czego chcemy od życia, naszych zobowiązań i ról społecznych, które pełnimy w rodzinie i poza rodziną, ale te zmiany zachodzą. Bardziej dynamicznie przebiegają u kobiet, bo one są promotorkami tej zmiany. Wiedzą czego chcą – ich rosnącemu wkładowi w bezpieczeństwo materialne rodziny nie towarzyszy bowiem odpowiednia zmiana podziału zobowiązań prowadzenia domu i opieki – mówi.

kwaśni-scaled.jpg

Z drugiej strony coraz większej obecności kobiet na rynku pracy nie odpowiada stosowna zmiana ich pozycji zawodowej. U mężczyzn zmiana świadomości dokonuje się  powoli, ale też im jest trudniej: muszą podjąć się nowych zobowiązań i ról w sferze prywatnej, a jednocześnie ustąpić z dotychczasowej hegemonicznej pozycji na rynku pracy. Ale spokojnie – proces przeobrażeń ról społecznych trwa, choć jest niezsynchronizowany i wymaga wysiłku oraz współdziałania  – podkreśla profesor Kotowska.

O tym samym procesie i misji uświadamiania społeczeństwa mówi też posłanka Paulina Matysiak. Rola matek nie jest wystarczająco doceniana, a tematykę tę podnoszą zresztą od lat ruchy feministyczne, które w latach 70. XX w. domagały się Płacy za Pracę Domową (ruch Wages for Housework). Dzisiaj ta tradycja jest silna także w ruchu na rzecz bezwarunkowego dochodu podstawowego. Do zmiany myślenia potrzebujemy jednak poza takimi postulatami pracy nad świadomością. Nie ma innej drogi niż mówić, mówić i jeszcze raz mówić o tym, jak wygląda życie matek w domu. Róbmy to, póki nie jest za późno – dodaje.

Dopóki układ działa: o prawie i finansach matki

Zdaniem Judyty Kruk, działaczki społecznej i mamy szóstki dzieci (w tym jednego niepełnosprawnego), rozważania na temat tego, czyja praca jest więcej warta, mogą świadczyć o problemie w relacjach rodzinnych. Jeśli rozmawiamy o finansach w kontekście wartości pracy partnerów, może warto przyjrzeć się rolom i podziałowi obowiązków i coś zaktualizować? – proponuje Judyta Kruk. W podobnym duchu wypowiada się prawniczka, Karolina Góralska:

Rozmowy o wartości pracy kobiety w domu w kontekście prawnym pojawiają się w zasadzie dopiero w momencie sytuacji sporu czy rozstania. Dopiero wtedy zachodzi potrzeba konkretnej wyceny i pomysłu na zadośćuczynienie kobiecie za to, że prowadząc dom, nie pracowała i nie rozwijała się zawodowo – mówi Karolina Góralska. Jarek Kania dodaje: Nikt nie lubi przygotowywać się na najgorsze: chorobę, śmierć czy rozwód. Ale przezorność nakazuje, o tym pomyśleć, w końcu w Polsce rozwodzi się co trzecia para.

Znam przypadki kobiet, które całe życie były żonami i mamami, a teraz są przed pięćdziesiątką i zostają z niczym. Nawet jeśli mają wykształcenie i znają języki, lata pracy w domu pozbawiły je szansy na zdobycie zawodowego doświadczenia. To sytuacja, w której alimenty dla żony powinny wyrównać do poziomu ekonomicznego, jaki kobieta miała zapewniony w trakcie trwania małżeństwa. Z uwzględnieniem faktu, że wejście takiej kobiety na rynek pracy jest bardzo trudne. Zapisów prawnych na tę okoliczność nie ma, ale w procesach bierze się pod uwagę tego rodzaju sytuacje i sądy wszystko to uwzględniają. Alimenty dla byłego małżonka (przy orzeczeniu winy) są zasądzane do końca życia, więc może być tak, że po rozwodzie kobieta będzie dostawać „emeryturę” od swojego byłego małżonka. Za każdym razem jednak wycena pracy matki/gospodyni domowej jest indywidualna. Nie ma tabelki, która mówi nam, że jeśli byłaś mamą 10 lat, to należy ci się tyle i tyle.