asd
Małe głodomorki domagają się przystawienia do piersi tu i teraz. Okiem mamy patrzymy dzisiaj w stronę produktów, które ułatwią przejście przez ten niezwykle ważny moment bliskości z maleństwem.
Kasia, mama trzyletniego Juliana i trzymiesięcznej Matyldy, dobrze wie, co znaczy karmić w miejscu publicznym. Jej córeczka domaga się przystawienia do piersi niezależnie od miejsca, w jakim się znajdują. Dobrze wiemy, że dla wielu mam temat karmienia piersią w miejscu publicznym jest kłopotliwy. Ciężko również znaleźć odpowiednie miejsce, w którym nic i nikt nie przeszkodzi w tej ważnym chwili. Zapytałyśmy Kasię, jak radzi sobie z karmieniem piersią poza domem i jakie produkty znalazły się na jej liście tych top, które ułatwiają czas bliskości z maluszkiem.



Kasia, czym jest dla ciebie karmienie piersią?
Nie będę pewnie zbyt oryginalna. Jest wspaniałą przygodą, dającą mi wiele wzruszeń i satysfakcji. Dzięki temu wiem, że daję malutkiej wszystko, co najlepsze, a największą nagrodą są te uśmiechnięte oczka wpatrzone we mnie w trakcie karmienia. Mam wtedy pewność, że to, co robię, ma sens i że rośnie mi wspaniała przyjaciółka.
Jak długo zamierzasz karmić?
Chciałabym karmić nie krócej niż rok, ale cieszę się z każdego kolejnego dnia.
Ile czasu karmiłaś starszego synka?
Prawie czternaście miesięcy. Ostatnie 3 miesiące karmienia były już dodatkiem do „normalnej” diety, aż pewnego dnia chłopak postanowił odstawić mamę i całkowicie stracił zainteresowanie piersią.
Co wtedy poczułaś?
Że pewien etap w sposób nieodwracalny się zakończył i miałam wielką nadzieję, że będę mogła kiedyś jeszcze raz przeżyć tę przygodę. I udało się, aczkolwiek tym razem droga jest o wiele bardziej wyboista i niepewna, ale na pewno będę o nią walczyć.



Czy karmienie piersią w miejscu publicznym jest dla ciebie krępujące?
Bardziej krępuje mnie wylewający się pociążowy boczek podczas karmienia niż samo karmienie (śmiech). A tak na poważnie, to traktuję to jako kompletnie naturalną sytuację i nie widzę powodu, żeby się krępować.
Wybierasz miejsca na uboczu czy raczej karmisz, gdy trzeba – tu i teraz?
Przy wyborze miejsca kieruję się komfortem moim i Matyldy. Jak trzeba, to karmię tu i teraz, a jeśli znajdę wygodne miejsce na uboczu, to z przyjemnością z niego skorzystam. Nie zawsze jednak takie mam na wyciągnięcie ręki.
Kasia, trzymam kciuki za waszą dalszą przygodę z karmieniem. Dziękuję za rozmowę!
Dziękuję!
*
Jesteście ciekawi, jakie produkty ułatwiające karmienie na zewnątrz, poleca Kasia? Sprawdźcie jej listę must have.
*
Firmę NUBEE znam już od kilku ładnych lat i zawsze podobały mi się charakterystyczne kolorowe komino-kaptury w bluzach i płaszczach. Tym bardziej nie mogłam przejść obojętnie obok nowej linii dla mam karmiących, szczególnie że na co dzień lubię sukienki o sportowym, luźnym fasonie. A niełatwo znaleźć takie, które jednocześnie nadawałyby się do karmienia. Bardzo dużo czasu spędzam poza domem, dodatkowo ostatnio stałam się wielką fanką sukienek, dlatego takie ubrania stanowią must have w mojej szafie. Wychodzę z założenia, że jeśli można sobie ułatwić życie, to czemu z tego nie skorzystać.
Sukienkę z najnowszej kolekcji NUBEE MAMA kupicie tutaj.


*
Pakowna torba to podstawa moich spacerów z dziećmi, a w niej obowiązkowo – dużo wkładek laktacyjnych. Są absolutnie niezbędne i zawsze szybko zaczynam żałować, jeśli zapomnę ich ze sobą zabrać. Torba Lassig ma cudowną mnogość przegródek i kieszonek na wszystkie potrzebne i mniej potrzebne szpargały. Swojego czasu wydawało mi się, że torba z jedną, główną komorą jest najlepsza, jednak przy dwójce dzieci wszystko musi mieć swoje miejsce. Dodatkowo bardzo podoba mi się oliwkowy kolor i design torby, a także nieprzemakalny i łatwy do czyszczenia materiał. Na spacer nigdy nie zapominam spakować wody. Bardzo często po rozpoczęciu karmienia momentalnie dopada mnie pragnienie chwycenia szklanki wody w rękę.
Torbę Lassig kupicie tutaj.


*
Uwielbiam ją za wielozadaniowość. Ma u nas sporo zastosowań. Służy jako lekkie okrycie do wózka, otulacz, kocyk w parku, a nawet ręcznik. Sprawdza się również jako chusta do karmienia – mogę nią osłonić Matyldę i siebie przed wzrokiem przypadkowych przechodniów.
Chusty marki Sleepee kupicie tutaj.


*
RĘCZNICZKI DO ODBIJANIA LULLALOVE
Ręczniki do obijania – będące również myjką w trakcie kąpieli Matyldy – mają miły, chłonny materiał, idealny przy odbijaniu po karmieniu i wycieraniu zaślinionej buźki. Tetrową pieluszkę używaną przy Julianie zamieniłam właśnie na nie. To superosłonka, chociażby moich sukienek.
Ręczniki Lullalove kupicie tutaj.


*
Które z produktów umieściłybyście na liście tych ułatwiających karmienie na zewnątrz? I jak u was wygląda ten czas, gdy karmicie poza domem?
*
Rozmawiała: Marta Szczepanik
Zdjęcia: Monika Kraińska















