urodziny

Tort, który udaje się zawsze!

Urodzinowy klasyk

Tort, który udaje się zawsze!
Justyna Jamborowicz

Nie ma urodzin bez tortu i świeczek. Jeśli zerkasz przez okno cukierni, pod nosem komentując nie umiem, nigdy nie wychodzi, nie mam czasu – to jest to tekst dla ciebie. Ten przepis wychodzi zawsze.

Chcemy pocieszyć wszystkie cukiernicze lewe ręce: nie każdy musi lubić pieczenie ciast. Jeśli nie wychodzą bezy czy drożdżowe, niekoniecznie taki sam los musi spotkać króla urodzinowym wypieków, czyli tort. Ten kupowany często kusi wyglądem, ale poza toną cukrowych rzeźb, smaku trzeba w nim szukać z latarką.

Poprosiłyśmy więc Justynę, królową smakowitych kadrów, by podzieliła się z nami swoim urodzinowym przepisem pewniakiem, oto on! Tak się składa, że urodzinowy domowy tort jest u nich na stole co roku, a dzieciaki uwielbiają pomagać w jego robieniu. Mają więc zapewne więcej wprawy niż my… Chętnie przyjrzymy się imprezie, która zaczyna się już w kuchni. Składniki dobrej zabawy? Tylko trzy: pyszny tort, bąbelki od Piccolo aż w kilku smakach (arbuzowa nowość!) i dobre humory.

TORT ŚMIETANKOWO-TRUSKAWKOWY

Justyna radzi, by nie eksperymentować, tylko zaufać sprawdzonemu przepisowi. Ona swój znalazła na blogu mojewypieki (przepis z 2011!) i co roku robi wariant z innymi owocami. Truskawki spokojnie zamienicie na borówki, ostatnie maliny czy porzeczki – owocowa dekoracja to zdecydowanie pole do popisu dla dzisiejszych małych szefów: pięcioletniej Lili i trzyletniego Kajtka. Podobno potrafią pytać o urodziny już na kilka miesięcy przed datą. Piccolo już się chłodzi! Małe ręce na pokład – dziś cukiernikiem może być każdy. Biszkopt, masa śmietankowa i góra owoców – idealny urodzinowy tort, i jaki prosty!

 

Składniki na biszkopt:

6 jajek
niepełna szklanka drobnego cukru do wypieków
3/4 szklanki + 2 łyżki mąki pszennej
1/4 szklanki + 1 łyżka skrobi ziemniaczanej

Składniki na kompot:

1 szklanka truskawek
1,5 szklanki wody
3 łyżki cukru

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy do uzyskania sztywnej piany, pod koniec powoli dosypujemy cukier, nie przestając ubijać. Dodajemy po kolei żółtka, nadal ubijając. Przesianą mąkę i skrobię łączymy z ubitą masą. Tortownicę (ok. 24 cm) wykładamy papierem do pieczenia, wlewamy ciasto, wyrównując jego powierzchnię. Pieczemy w temperaturze 160-170 stopni przez minimum 40 minut, do suchego patyczka.

Gdy ciasto się piecze, robimy truskawkowy wywar do nasączenia ciasta. Gotujemy kompot z truskawek, wody i 3 łyżek cukru. Studzimy i odcedzamy.

Gdy wyjmiemy ciasto – uwaga: klucz do sukcesu – upuszczamy je w formie z wysokości ok. 30 cm na blat. Po wyjęciu z formy (boki oddzielamy nożykiem, gdy ciasto jest już wystudzone!) przyda nam się dobry nóż do przekrojenia na 3 blaty. Uda się!

Czas na serce tortu, czyli masę śmietankową – gdy słyszę, że jest na bazie mascarpone, od razu wiem, że jestem na właściwej drodze. Lila, Kajtek, czy można oblizywać palce i miskę?

 

Składniki na masę:

400 ml schłodzonej śmietany kremówki 36%
500 g serka mascarpone
ok. 5 łyżek cukru pudru
1 łyżeczka pasty z wanilii lub ziarenka z 1 laski wanilii
ok. 1 kg truskawek
+ sezonowe owoce do dekoracji: od jeżyn i borówek, po maliny i truskawki

Wszystkie składniki ubijamy na sztywny krem w misie miksera. Możemy dla przedłużenia kulinarnych rozrywek podjadać krem, wylizywać łyżki, podbierać bratu/siostrze owoce do dekoracji. Możemy się też solidnie wybrudzić.

A teraz niczym z klocków Lego budujemy po kolei piętra naszego tortu. Dolny biszkopt kładziemy na paterę i nasączamy go 1/2 porcji kompotu. Nakładamy na niego 1/3 masy śmietankowej, a na nią pokrojone truskawki. Na to kładziemy kolejny biszkopt, znów nasączamy go 1/2 porcji kompotu i smarujemy 1/3 masy oraz wkrojonymi owocami. Na koniec przykrywamy ostatnim biszkoptem. Wierzch i boki smarujemy resztą masy. I jeszcze dekoracja – tu już hula fantazja dwóch mocno niepełnoletnich szefów kuchni. Mogą być to migdały, wiórki czekolady, makaroniki i owoce. Efekt WOW gwarantowany!

Podczas gdy zmęczeni cukiernicy sączą bąbelki Piccolo, my ćwiczymy cierpliwość, bo tort musi trafić do lodówki, by się schłodzić. Damy radę?

Na koniec, gdy już serwujemy kolejna dokładkę, mały urodzinowy tip od Justyny. Zapytałam ją o ich rodzinne tradycje związane z dniem urodzin. Okazuje się, że w tej kwestii są maksymalistami! Naszą małą tradycją jest celebrowanie urodzin kilka dni z rzędu – taki birthday week. Gwoździem programu jest oczywiście dzień urodzin i dzień urodzinowej imprezy, a w pozostałe dni kilkadziesiąt razy dziennie wykrzykujemy: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Zapoczątkowaliśmy tę tradycje na dłuuugo przed pojawieniem się dzieci – no, po prostu my bardzo lubimy urodziny!

Smacznego!

 

Materiał powstał we współpracy z marką Piccolo.

Dodaj komentarz