rodzinne wakacje

Moje lato w jednym kadrze

Podzielisz się wakacyjną pocztówką?

Moje lato w jednym kadrze
archiwum domowe

Lubimy dostawać pocztówki, ale że redakcyjna skrzynka kryje tylko listy i awiza, same się o nie doprosiłyśmy. O historię jednego kadru, który został wam w pamięci i w którym zamknęliście esencje waszego lata.

Pocztówek wakacyjnych nie szukamy na Instagramie – sweet focie nie zawsze idą w parze ze szczerością, a my nadal nie wiemy, jaka historia za nimi stoi, poza hasztagiem #lato2021 oraz #chwilotrwaj. Zwróciłyśmy się więc, niczym wygłodniały swej pracy listonosz, do kilku mam, autorek, blogerek, z prośbą o podesłanie nam kadrów z tego lata i historii, która za nimi stoi. Niełatwe zadanie, gdy telefon i aparat puchną od liczby zdjęć.

Wakacje to nie tylko plażing i nowy kostium kąpielowy. To też bałagan powyjazdowy, covidowe akrobacje logistyczne na 10 minut przed wylotem, zmęczone upałem dzieci, pogubienie w trasie, nietrafione kulinarne eksperymenty, ale i widoki tak szczególne, że obiecujesz sobie jednak kiedyś rozważyć emigrację. Historie spotkań wyjątkowych ludzi, niezaplanowane w przewodnikach zachwyty. Jakie są wasze historie zilustrowane jednym zdjęciem?

Eliza Mórawska-Kmita – autorka książek kucharskich i bloga White Plate 

Jedźmy na zachód słońca nad jezioro, przy okazji się wykąpiemy, co ty na to? Po roku pandemii, zdalnej pracy, dzieci znudzonych siedzeniem w domu, potrzebowaliśmy wakacji jak za dawnych czasów. Bez żadnej napinki, zobowiązań, punktów do zaliczenia.

Wsparcie kochającej babci, która opiekowała się wnukami, kiedy my nadrabialiśmy wszystkie służbowe zaległości, i ten moment, kiedy opuściliśmy miasto, żeby odebrać dzieci i przywitać się z jeziorem wieczorną kąpielą. Woda była ciepła, pachniała jak tamte wakacje, kiedy miałam osiem lat i pływałam wieczorem w rzece. W jeziorze zostawiłam troski z ostatnich miesięcy, jakbym zdejmowała stary pancerz. Mogłam teraz zacząć urlop i naładować akumulatory.

Magdalena Kostyszyn, autorka bloga Chujowa Pani Domu

Jutlandia Północna, Dania. Na wydmach w Løkken. Za sobą mamy Morze Północne. Przed sobą ciszę, spokój i zapierającą dech w piersiach przyrodę. W głowach towarzyszy nam myśl, że wow!, są na tym świecie ludzie, którzy mogą tak mieszkać. Oraz: gdzie tu do cholery jasnej jest toaleta?!

Karolina i jej córki – podróżniczki z Czworonas

Mykonos. Lubię to zdjęcie za słońce, za błękitne niebo i za cudny grecki klimat, ale najbardziej za te uśmiechy od ucha do ucha. I aż trudno uwierzyć, że to u nas trzech naraz to niełatwa sprawa! W te wakacje wyjątkowo mocno potrzebowałam wspólnego czasu z tymi dwiema damami. Przerzucanie ich od jednych dziadków do drugich sprawiło, że wyrzuty sumienia wywierciły mi dziurę w głowie. Tym razem mocno chłonę każde ich pytanie i mam jakoś wyjątkowo dużo cierpliwości, żeby na nie odpowiadać. I niech tak zostanie!

Asia Okuniewska – autorka książki i podcastów

Te wakacje będą kojarzyć mi się z piękną pogodą, przepięknymi krajobrazami Polski, pierogami z jagodami i przekleństwem podróży samochodowych z małym dzieckiem. Mam już doktorat z zabawiania roczniaka w foteliku, przetestowane ruchy taneczne i teksty piosenek, które rozładowują napięcie Heleny – niestety nie moje! To zdjęcie to podsumowanie wakacji i koszmaru nudy w samochodzie, oraz przypomnienie dźwięku zabawki ze wściekłością ciśniętej w przepaść. Wszystkim rodzicom zmagającym się z równie irytującymi podróżami wysyłam morze miłości i cierpliwości!

Joanna Marcysiak – właścicielka sklepu Nomad Warsaw

Na obu zdjęciach widać auto – to nasz dwudziestoletni Volkswagen T4. I my w środku, spełniający właśnie marzenia o wolności. O prawdziwych wakacjach trochę bez planu. Tego lata postanowiliśmy pojechać z dziewczynami do Francji, zwiedzić Lazurowe Wybrzeże i Prowansję. To były zdecydowanie nasze najlepsze wakacje. Mimo braku wygód i ciągłego się przemieszczania, myślę, że te wakacje niesamowicie nas zbliżyły. Inaczej wyglądają wakacje w resorcie, jeszcze inaczej nawet na kempingu na Helu – a tu przez 3 tygodnie byliśmy razem, żyjąc na bardzo ograniczonej powierzchni. To trochę test na to, jak bardzo lubisz się ze swoimi ludźmi! Wiadomo, że się kochamy, ale inaczej te wakacje wyglądają, gdy przy okazji trzeba współpracować – kiedy kolejnego dnia chcemy rano wyjechać i dochodzą takie kwestie logistyczne jak pakowanie. Trochę obawiałam się, jak to będzie wyglądać i czy przy okazji się nie pozabijamy, ale wróciliśmy w pełnym składzie (oczywiście drobne kłótnie zawsze się zdarzają), z jeszcze większym utęsknieniem czekając na kolejne wakacje i kolejny road trip. Helena nawet stwierdziła, że ona chce żyć w tym vanie!

Bycie w drodze, poczucie wolności, że jeśli chcemy, to możemy w danym miejscu zostać tydzień, a jeśli nam nie pasuje – to w 30 minut jesteśmy w stanie spakować się i jechać dalej, to chyba najlepsza forma wakacji. Zamienienie wygód, które mamy na co dzień, na kilka metrów kwadratowych daje do zrozumienia, jak niewiele tak naprawdę potrzeba do życia – ja wiem, że prócz ulubionych ludzi i słońca niewiele więcej potrzebuję!

Joanna Szpak-Ostachowska – fotografka

Bruksela. Jeżeli przez całe życie ciągasz dzieci po miejscach związanych z ulubionymi artystami i artystkami, to kiedy twój 16-letni syn proponuje wyjazd do Café Belga, to nie masz wyjścia. Odpuszczasz plaże, chill, ulubiony włoski koniec świata i spędzasz wakacje w stolicy Unii Europejskiej. Cafe Belga to brukselska kawiarnia, w której Taco Hemingway napisał płytę pod tym samym tytułem. Czy zupełnie niespodziewanie spotkaliśmy tam polską gwiazdę rapu? Czy mamy wspólne fotki, wpis na płycie i miłą rozmowę za sobą? Bardzo możliwe… Wakacje dyktowane przez nastolatka mają swoje zalety.

Marta Greber, fotografka i autorka bloga What Should I eat for Breakfast Today?

Jakie było moje lato? Tegorocznego lata nauczyłam się zdzierać papę z podłogi, wyrywać deski łomem i rozbierać ściany. Po tegorocznym lecie wiem, że potrafię pięknie żyć bez wody w kranie i toalety w domu. Tego lata straciłam wiarę w ludzi i nabrałam niezwykłej wiary w innych. Przekroczyłam granice przepracowania, by odkryć, że takowe nie istnieją (przynajmniej jeszcze). Po tegorocznym lecie chcę być specem od remontów, bo częściowo już nim chyba jestem… I jeszcze jedno, co na szczęście odkryłam już całkiem dawno – bez dobrych ludzi nie ma pięknych zakończeń, ani wesołych środków.

Magda Pankiewicz – fotografka

Warszawa, pierwszy raz Leo w tym mieście. Na zdjęciu z plecakiem to my na Pradze. Cudowne miejsce, dla mnie chyba najpiękniejsza w Warszawie. Spędziłyśmy tam pół dnia, zaglądając w każde stare podwórko i bramę, którą znalazłyśmy. Zdarzało się, że nas wyproszono, widząc, że robię zdjęcia. Rozmawiałyśmy z cudownymi ludźmi – głównie starszymi, którzy mieszkali tam od urodzenia. Plecak dla Leo kupiłam w jednym z antykwariatów właśnie na Pradze – pamiętałam, że kiedyś mój tato miał taki, a wcześniej z takim moja prababcia chodziła z nami po górach. Leo siedzi tutaj już troszkę zmęczona. Właśnie się zastanawiamy, czy jeść na Pradze, czy jechać na Stare Miasto. Wygrało to drugie! Byłyśmy wtedy już okropnie głodne po dniu na Pradze, siedziałyśmy zaraz obok Zamku Królewskiego, czekając na moją siostrę, w tle ktoś pięknie grał na skrzypcach, a my pierwszy raz w życiu jadłyśmy pańską skórkę. Dawno nic nam tak nie smakowało.

*

Trzymać to lato za nogi! Nie pozwolić mu się rozejść na cztery strony świata. Samo, dość litościwie, wdraża nas w projekt pod tytułem „Jesień”, serwując nam ciemność o 19-tej i koce nieśmiało czekające przy kawiarnianych stolikach. Oby zostawiło nam po sobie w spadku choć babią wersję – też ją lubimy u progu września. Tym chętniej wracamy do zdjęć, kadrów, które nam przypominają, czym było, smakowało, pachniało lato 2021. Podzielicie się swoimi zdjęciami?

Dodaj komentarz