fotografia Olympus

Leo Pogoda, mały fotograf

Dziecięce pasje

Leo Pogoda, mały fotograf

To jest pierwsza jaskółka zmian w dziecku, które nagle przestaje być malutkie, zależne, symbiotycznie przywiązane do rodziców. Zauważyliście na pewno, że od dłuższego czasu rusza przed siebie prawie zupełnie się nie oglądając, rozpędza się na hulajnodze nie słysząc wołania, wybiera sobie książki do czytania i upiera się przy wychodzeniu z domu w piżamie albo rajstopach w 30-stopniowym upale.

Zrzucaliście to na karb procesów rozwojowych kilkulatka, ale być może nie przyszło Wam do głowy, że ta niezależność może być zwiastunem pierwszej dziecięcej pasji. Czegoś, w czym jest i kiedyś być może będzie dobry, a nawet bardzo dobry. Może też tę drogę porzucić, od tak, bez mrugnięcia okiem, wyrzutów sumienia i  smuteczków. Zwyczajnie chwyci się czegoś nowego, z równie nieopanowanym apetytem.

My uważamy, że kiedy mały człowiek szuka swojej drogi, nie powinno się mu przeszkadzać, wskazywać lepszych torów, bezpieczniejszych kładek i atrakcyjniejszych widoczków na przyszłość. Dla nas to jest najlepszy sprawdzian z rodzicielstwa – schować siebie i w pełnym opanowaniu patrzeć na chwytające za aparat, klawisze, bębny, plakatówki, postukujące garnki albo pointy dziecko. Nawet choćby miał to być strój Elsy.

Silvia i Bartek żyją z fotografowania. Ono jest naturalnie wpisane w ich codzienność i odświętność bycia rodzicem. Ich 2,5-roczny syn Leo przyglądał im się w zachwycie aż wreszcie sam złapał za to coś z chowającym się obiektywem. Co wyszło z tej przygody dowiecie się z rozmowy z ilustratorką, fotografką i mamą małego fotografa, Silvią Pogodą. W ten oto sposób rozpoczynamy nowy cykl w ładnebebe – Dziecięce pasje.

Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.10.10

****

Czy zawsze chciałaś być fotografką? 

Właściwie nie wiem, od kiedy liczyć to „zawsze”, ale zdaje mi się, że nie (śmiech). Ani myślałam zostać fotografką, bo w mojej opinii fotografia była zajęciem hobbystycznym, czymś co robisz, kiedy masz wolną chwilę. I potem czekasz wiele miesięcy, żeby zbudować swoje małe laboratorium pełne odczynów i innych chemikaliów w tyciej łazience, najlepiej w niedzielny wieczór żeby nikomu nie przeszkadzać w kąpieli. Siedzisz tam przy dziwnym czerwonym światełku, wokół paskudne opary chemikaliów a ty osiągasz wyżyny doznań artystycznych, kiedy zdjęcie zaczyna wyłaniać się na papierze.

To się nazywa gorzka prawda, skąd Ty to w sobie masz?

To była wizja fotografii, jaką sobie stworzyłam na bazie moich oberwacji warsztatu taty fotografa. Wielkie brązowe butle z chemikaliami ukryte na najniższej półce w kredensie, żeby mnie kusiło ale też żebym wiedziała, że nie mogę ich tknąć bo są dla ojca świętością.

Kiedy zaczęłaś fotografować?

Spróbowałam dopiero w wieku 20 lat. Pewnie dlatego tak późno, bo mój ojciec zabraniał mi dotykania jego aparatu. I pewnie także z tego powodu, że moja mama nigdy nie postrzegała fotografii jako czegoś wartościowego, na zawsze pozostała dla niej irytującą pasją mojego ojca.

Skąd czerpiesz inspirację do fotografowania? Masz autorytety w tej dziedzinie?

Inspiracja jest wszędzie. Moje podejście do fotografii zmieniało się w ciągu tych kilkunastu lat wielokrotnie. W tej chwili najbardziej cenię intymność. Zwykle usiłuję złapać chwilę ciszy w sobie niż rozglądać się wokoło a najbardziej inspirująco działa na mnie natura.

Co różni Twój, Bartka i Leo punkt widzenia w trakcie robienia zdjęć? Co przyciaga Twoją i chłopaków uwagę?

Bartek jest myśliwym, on zdecydowanie łapie momenty, jest jak łowca. Daj mu aparat, postaw go na środku ulicy a zamieni się w innego człowieka. Jest w nim jakaś dzika energia, która przenosi go wtedy w pewien rodzaj transu. Rusza na łowy.

 

03_16_NZ_3013250157 Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.10.20 Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.12.06

 

Ja z kolei jestem spokojniejsza, unikam tłumów i potrzebuję trochę czasu dla siebie. Czasem robię zdjęcia snapowe, ale to nie jestem ja. Czuję się wtedy, jakbym coś kradła. A ze mną jest tak, że kiedy robię zdjęcia to muszę coś dać żeby otrzymać coś z powrotem.

Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.11.31

Leo natomiast robi zdjęcia tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę. Ma czyste intencje, robi to dla zabawy i mam nadzieję, że mu to zostanie na długo.

leo wakacje3

W którym momencie zdecydowaliście, że założycie mu konto na instagramie?

To się stało dla zabawy. Kiedy przyłapaliśmy go na fotografowaniu, okazało się że ma z tego wielką frajdę. Bardzo lubi też oglądać swoje zdjęcia. Postanowiliśmy, że zaczniemy je kolekcjonować w jednym miejscu a instagram wydał się dobrym rozwiązaniem.

 

Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.10.01

Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.11.51 Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.11.23

 

Czy możesz opowiedzieć, jak doszło do tego, że Leo zaczął fotografować? Jak to się zaczęło? W jakich okolicznościach?

Zawsze jest w domu kilka aparatów, wszystkie potrzebne i pod ręką. Leo interesował się nimi już jako 8-miesięczne dziecko. Przyszedł taki moment, że nie chciał ich zostawić, więc postanowiliśmy, że sprawimy mu jego własny aparat. Choćby po to, żeby nasze aparaty mogły przetrwać (śmiech). A poza tym podczas naszych podróży zatrzymujemy się bardzo często, by zrobić zdjęcie (nawet co 5 minut) a więc Leo potrzebował aparatu by poczuć się jak członek zespołu (śmiech).

03_16_NZ_1163200251 Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.09.29leo wakacje204_16_NZ_7614090339

Co przesądziło o wyborze modelu aparatu?

Zrobiliśmy dobry research i najpierw daliśmy mu aparat dla nieco starszych dzieci, dobry i estetyczny. To byla jednak rzecz na krótką metę, gdyż Leo postrzegał go wyłącznie jako zabawkę i znów zaczął sięgać po nasze aparaty. No to kupiliśmy mu Olympus Tough i wtedy dopiero poczuł się jak prawdziwy fotograf.

Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.10.29

Co jeszcze, poza fotografowaniem, lubi robić Leo?

Zdjęcia to tylko niewielka część tego, co zajmuje go w ciągu dnia. Zwykle pstryka w czasie podróży albo gdy zauważy coś ciekawego w swoim pokoju. Wtedy łapie za aparat, robi zdjęcie i … kompletnie o tym zapomina. Bardzo chętnie bawi się w układanie „kolejki” z dinozaurów, kiedyś robił tak z konikami. Ta zabawa polega na ustawianiu figurek jedna za drugą wg pewnego klucza, który zna tylko on. Kiedy już poustawia je w idealnym szyku, siada, patrzy na nie i woła do mnie: „mamo, zobacz jaka kolejka!”.

 

Zrzut ekranu 2016-06-18 o 12.11.40

 

Czy myślisz, że w Leo w przyszłości wróci do fotografii? Potrafisz ocenić, czy to miłość na całe życie?

Takie stwierdzenia są trochę niebezpieczne. Moja mama zwykła wmanewrowywać mnie w robienie rzeczy, które – jej zdaniem – były idealne dla mnie. Upłynęły całe lata, zanim zrozumiałam, co naprawdę jest dobre dla mnie a w zasadzie nadal jestem w drodze do tego celu. Nie chcę tego zrobić mojemu synowi. Na jego horyzoncie jest wszystko, co sam widzi a ja jestem po to, by pomóc gdy mnie o to poprosi i dopingować go w jego wyborach całymi dniami. Codziennie.

***

Rozmawiała: Dominika Janik

Zdjęcia: Leo Pogoda