Narodziny dziecka zawsze dzielą życie na dwie połowy, ale mam wrażenie, że mój poród podzielił na pół cały świat. W Dzień Kobiet, gdy jechaliśmy do szpitala, ulice były pełne i nikt jeszcze nie bał się koronawirusa. Gdy wracaliśmy z maleńkim Kajtkiem do domu, zaczynał się lockdown. Jak wszyscy rodzice noworodków, od razu zakopaliśmy się w pieluszkach, częściach do laktatora i kropelkach na wzdęcia – kwarantanna nie robiła nam więc zbyt dużej różnicy. Powrót do domu wywołał