Jacinda Arden znane mamy

Jacinda Ardern – matka roku 2020?

Oto młoda mama-polityk, która rewolucjonizuje pojęcie kobiety u władzy.

Jacinda Ardern – matka roku 2020?

Niedawno skończyła 40 lat. Długie, ciemne włosy, szeroki uśmiech. Jest pierwszą na świecie liderką, która poszła na macierzyński w czasie urzędowania. Zaledwie drugą w historii, która w ogóle urodziła w trakcie swojej kadencji. Najmłodsza światowa przywódczyni i zarazem najbardziej popularna premier wszech czasów w swoim kraju. I po prostu słynna polityk-mama.

Świat zna ją jako „tę, która wyeliminowała koronawirusa”. Teraz wszyscy zastanawiają się, jak tego dokonała, i co ma wspólnego jej styl przywództwa z macierzyństwem. Poznajcie Jacindę Ardern, pierwszą bohaterkę naszego nowego cyklu o nietuzinkowych mamach z pierwszych stron światowych gazet.

Mama liderka

O tym, jak długo pozostanie na zwolnieniu i na kiedy ma termin porodu, wiedział cały świat. W apogeum pandemii miliony internautów patrzyły, jak w znoszonym dresie, z dziecięcymi zabawkami na drugim planie, odbywa z domowego gabinetu wideoczaty z wyborcami. Dziś o Jacindzie Ardern rozpisują się gazety na całym świecie, wskazując ją jako nowy, lepszy typ przywódcy.

Premier Nowej Zelandii przebija nawet włoską eurodeputowaną Licię Ronzulli, która przychodziła na sesje europarlamentu z dzieckiem w chuście, wzbudzając swego czasu nie lada sensację. Ardern łączy macierzyństwo z pracą, nie tylko sporadycznie podczas sesji parlamentu, ale każdego dnia. I robi to na wielu poziomach. Nie dość, że konsultowała ze swoim zastępcą sprawy gabinetowe w czasie połogu, to wróciła do pracy po 6 tygodniach od urodzenia. Przede wszystkim zaś w swoim programie i prawie, które tworzy, koncentruje się na dzieciach.

Zadbać o słabszych i dzieci

Zwiększyła wydatki na edukację i zdrowie publiczne Nowej Zelandii o połowę. Od początku urzędowania wspiera kobiety – np. wydłużając urlop macierzyński. Jeśli nie jesteśmy tutaj dla dzieci i ich przyszłości, to co my tu robimy? – zapytała retorycznie w swoim exposé na temat budżetu. Jej śmiałe postulaty i sposób bycia wprawiają w zdumienie niejednego dziennikarza, a zwłaszcza innych polityków. Publicznie odpowiedziała na list otrzymany od 11-letniej dziewczynki wraz z pięciodolarową „łapówką”. Dziecko zwróciło się do Pani Premier z prośbą o uruchomienie rządowego „dragon research”, czyli czegoś w rodzaju… rządowego planu badań nad smokami. Jacinda Ardern uznała, że choć łapówkę wypada odrzucić, to dziecku należy odpisać zupełnie na poważnie. Listy od dzieci to zresztą nierzadko temat jej postów na Instagramie.

W czasie koronawirusa Ardern zwołała nawet konferencję prasową dla dzieci (sic!), na której zapewniła, że Wróżka Zębuszka i Zajączek Wielkanocny są „niezbędnymi dla funkcjonowania państwa pracownikami”, i że nie zostaną w swoich domach z powodu wirusowego lockdownu (tysiące małych Nowozelandczyków z pewnością poczuło ulgę). Takie traktowanie dzieci, z należytą powagą, kojarzy się z postulatami postępowych psychologów, a nie z językiem polityków, stąd Ardern szybko skradła serca wielu wrażliwców, i przede wszystkim – rodziców.

Na czym polega jej sekret? Młoda mama-premier przenosi swoje opiekuńcze i troskliwe podejście do sfery polityki i stosuje wobec wyborców. Wychodzi jej to bardzo dobrze, bo według badań aż 80% obywateli poparło działania rządu w sprawie wirusa. To statystyczny rekord w skali światowej!

Nowa inspiracja

Chcę, by moje dziecko mogło kiedyś zajrzeć do podręcznika do historii i ocenić mnie i mój rząd pozytywnie – powiedziała Jacinda Ardern przed porodem do przedstawicieli nowozelandzkiego parlamentu. O ile troska o najmłodszych obywateli stała się jej znakiem rozpoznawczym na początku kadencji (objęła urząd premiera w wieku 37 lat), to aktualnie jej wizytówką jest już bardziej ogólnie – empatia. Cóż w tym szczególnego? Światowe media, które ostatnio – można by rzec – wariują na punkcie Pani Premier, podchwyciły styl komunikacji, wyróżniający się na tle innych polityków. Piszą o niej: „normalna”, „słuchająca”, „wyczulona na potrzeby innych”, „pełna empatii”, „spokojna”. Wszystko to cechy zwyczajowo pożądane u matki. Przypadek?

Podczas gdy światowi liderzy byli nieuchwytni, groźni albo bagatelizowali zagrożenie wirusem, Ardern umiała wzbudzić zaufanie. Postawiła na transparentność. Przyznała się otwarcie do wątpliwości, powiedziała, że nie do końca rozumie sytuację – ale zapewniła obywateli, że będzie po ich stronie za wszelką cenę. Spokój i szczerość podziałały.

Okazało się, że Nowa Zelandia doskonale radzi sobie z wirusem i Jacinda Ardern znalazła się w centrum światowej uwagi, a dla wielu stała się wręcz inspirującą bohaterką i symbolem współczesnej liderki. Nowa Zelandia wciąż pozostaje krajem virus-free, notowania Pani Premier rosną, a przecież to nie pierwszy kryzys, z którym się zmierzyła jako polityk.

Nie tak dawno w mieście Christchurch miało miejsce tragiczne dla Nowozelandczyków zdarzenie w postaci zamachów terrorystycznych na tle uprzedzeń religijnych. Wtedy też Ardern stanęła na wysokości zadania i „pocieszyła” swój naród, niczym niezawodna, kochająca i dająca oparcie mama. Czy jej postać to nowy archetyp kobiecości i przełom w sposobie pełnienia funkcji politycznego przywódcy? A może tylko inteligentny sposób sprawowania władzy?

Głosy krytyczne

Nie wszyscy są zachwyceni Jacindą Ardern. Na jej kierowane do dzieci wypowiedzi wiele osób kiwało z politowaniem głowami, uznając je za infantylne czy niepoważne. Inni, chyba bardziej świadomi jej rosnącej popularności w sondażach i mediach, odebrali je jako sprytny PR, sposób na złagodzenie panującego napięcia i złamanie spirali strachu. Pani Premier jest absolwentką kierunku Komunikacja i najwyraźniej ma niezłą intuicję medialną. Potrafi na czatach z obywatelami wspomnieć, że „właśnie uśpiła córkę”, przepraszając za mało profesjonalny strój. Na Instagramie dzieli się pozbawionymi filtra zdjęciami z domowych pieleszy, choćby takim, gdzie widać, jak upiekła ciasto na roczek swojej córki, albo pokazującym żakiet służbowy z plamą po Sudocremie. Niby najważniejsza osoba w państwie, a jednak jedna z nas!

Dziecko stale jest obecne w jej politycznym wizerunku, od kiedy w zasadzie ogłosiła, że jest w ciąży (a pracowała do ostatniej chwili przed porodem). Przeciwnicy Pani Premier zarzucają jej relatywizm, bo mimo wypisywania na sztandarach troski o dzieci, bezdomnych i generalnie bezbronnych czy potrzebujących obywateli, wprowadziła ustawę zezwalającą na aborcję dzieci ze względu na podejrzenie zespołu Downa. Wielu nie podobają się centrolewicowe poglądy Ardern i pomysły na gospodarkę. To, co jednak podoba się wszystkim, to sposób komunikacji.

Eleganckie reakcje na liczne kpiny czy grubiańskie żarty komików, to tylko jedna z wielu rzeczy, której można się od niej nauczyć. Łączenie pracy z macierzyństwem? Jacinda nie udaje, że jest perfekcyjna, i stale podkreśla, że za jej sukcesami stoi wspierający i „siedzący” (nie unikniemy tego słowa) w domu mąż, zwany w mediach uszczypliwie „pierwszym tatą” (First Dad).

Najważniejsze jednak pytanie, które wielu z nas – rodziców – mogłoby sobie zadać, obserwując Panią Premier, to, czy umiemy być tak łagodni, cierpliwi, pełni ciepła wobec swoich najbliższych, jak ona jest wobec swoich rodaków? Czy umiemy słuchać dzieci, jak ona słucha ludzi? Czy chcemy w naszym rodzicielstwie raczej rządzić, czy raczej przewodzić? Co jest bardziej skuteczne w dłuższej perspektywie? Jacinda wygrała walkę z wirusem, a za miesiąc okaże się, czy także walkę o kolejną kadencję. Sondaże dają jej 30% przewagi nad oponentką. Ktoś mógłby zapytać: a jaką Premier Jacinda jest mamą? Trzeba będzie poczekać na wywiad z małą Neve Te Aroha Ardern Gayford, która za kilkanaście lat, miejmy nadzieję, zechce opowiedzieć, jak to jest być córką najważniejszej kobiety w Nowej Zelandii.

*

Jacinda Ardern – urodzona 26 lipca 1980 r. w Hamilton, nowozelandzka polityk i liderka Partii Pracy. Ukończyła Komunikację Społeczną i Public Relations na Uniwersytecie w Waikato. 21 czerwca 2018 r. urodziła córkę, stając się pierwszą kobietą-głową państwa w historii, która wzięła urlop macierzyński w czasie pełnienia obowiązków. 

 

Zdjęcia w artykule pochodzą z oficjalnego konta Pani Premier Jacindy Ardern na Instagramie.

Dodaj komentarz