siostry siostrzeństwo

Bo kto, jak nie wy?

Marki tworzone przez siostry

Bo kto, jak nie wy?

Moja siostra jest moją szefową. Ogarnia za mnie faktury, gdy ja odpowiadam na firmowe maile. Ja wymyślam, ona pakuje. Ja czasem w prawo, ona woli w lewo. Pracujemy razem, kochamy się i kłócimy, jak wtedy, gdy zabrała moją ukochaną lalkę i zakopała w piaskownicy. Siostrzane biznesy górą!

Siła sióstr. W tym trudnym czasie, gdy małe firmy zastanawiają się, jak przetrwać, i stoją twarzą w twarz z mrocznymi prognozami, jedno jest pewne: siła i wsparcie tkwi wśród najbliższych. Mamy przeczucie, że siła jest kobietą, więc jeśli biznes tworzą dwie siostry, w pełni zasadne jest zapytanie: kto, jak nie my? Oto marki tworzone przez siostry i ich szczere opowieści. Czy na rodzinnych obiadach wkrada się dyskusja o pracy? Jak i czy od siebie odpoczywają? Czego się od siebie uczą? Zobaczcie.

 

*

CACOFONIA MILANO

Sztuka inspiruje, czego dowodem jest marka ubrań Cacofonia Milano, założona przez dwie siostry: Julię i Natalię. Klimt na spódnicy, Mondrian na bluzie, to tylko niektóre z ich propozycji projektowanych przez grafików lub malowanych ręcznie. To nie garderoba dla szarej myszki, tu rządzi kolor i wyraziste printy na bomberkach , na bluzach, spódnicach czy legginsach. Dziewczyny tworzą w duchu slow, a całość szyta jest w Polsce. To marka rodzinna przez duże R, jak same przyznają: jedna z nas zajmuje się bardziej kreatywnymi kwestiami, obsługą klienta i stroną fotograficzną, nasz tata – zarządzaniem i finansami, a chłopak jednej z nas jest naszym głównym grafikiem. Wszystkie osoby, z którymi blisko współpracujemy (inni graficy, konstruktorzy), są naszymi znajomymi.

 

Moja wspólniczka jest moją siostrą, czyli…

J: Osobą, której radzę się, gdy tylko wykluje się w mojej głowie jakiś nowy pomysł na naszą markę.

N: Osobą, która – mimo że ja już na co dzień nie pracuję w Cacofonii – wciąż o mnie pamięta i liczy się z moim zdaniem!

W biznesie jak w naszej siostrzanej relacji…

J: Nie zawsze się ze sobą zgadzamy. Różnica wieku (5 lat) działa tu jednak na plus, ponieważ ja mogę pokazać Natalii punkt widzenia osób bliżej trzydziestego roku życia, a ona w zamian mówi mi mi, co aktualnie podoba się studentom.

N: Już bez przesady, sama dopiero co byłaś studentką (śmiech). Julka jest tą starszą i często zwracam się do niej z prośba o poradę w najróżniejszych aspektach związanych z codziennym funkcjonowaniem – w końcu dopiero dość niedawno wyprowadziłam się z domu rodzinnego i część rzeczy jest dla mnie wciąż nowa.

Cenię moją siostrę za…

J: Za to, że nawet, kiedy nie widujemy się tak często jak kiedyś, wiem, że mogę w każdej chwili na nią liczyć. Nie zawsze tak było: gdy była młodsza, był między nami dystans, strasznie mnie wkurzała (śmiech). Dziś wciąż nie mogę uwierzyć, jak wyrosła i zmądrzała. Wydaje mi się, że nawet bardziej się dogadujemy teraz, gdy każda mieszka osobno!

N: Trochę podobnie jak Juli wydaje mi się, że paradoksalnie lepiej się dogadujemy, jak już nie mieszkamy razem. Cenię Julkę bardzo za to, że zawsze mi pomoże i poradzi, zawsze mogę na nią liczyć. W końcu jestem młodszą siostrą, mniej przeżyłam i nadal potrzebuję pomocy w wielu aspektach „dorosłego życia” – w takich chwilach zawsze wiem, że mogę się jej poradzić.

Różni nas…

J i N: W zasadzie może mamy trochę inne style bycia, ale jakby się zastanowić, to nie ma między nami znacznych różnic!

Strona / Instagram / Facebook

*

MISZKOMASZKO

To siostrzany duet na pewno wam znany. Agata i Zosia same uważają się za pracusie, które wiedzą dokładnie, w jakim kierunku ma zmierzać ich firma. Miszkomaszkowe spódnice, sukienki, a teraz nawet spodnie od zawsze zachwycają nas miksem kolorów i autorskimi printami Agaty. Tej wiosny pojawiły się jaskółki i radosne koniczyny – wbrew nastrojom, które przyniósł ostatni miesiąc. Jeszcze będzie kolorowo, a Frida, Tasha czy Astrid zafaluje na wietrze podczas wiosennych spacerów. Agata i Zosia nie zwalniają tempa i wciąż serwują nam nowości w swoim sklepie. Czy o pracy rozmawiają też podczas rodzinnych obiadków? Poczytajcie.

Moja wspólniczka jest moją siostrą, czyli…

A: To trochę jak pracować ze swoim klonem i wcale nie mówię tu tylko o wyglądzie. Kiedy wyznajesz podobne wartości i jesteś tak samo pracowita jak twoja siostra, to łatwo zgodzić się na wspólny cel, do którego będziecie dążyć. Obie mamy też duży dystans do tego, co robimy, a priorytetem działalności jest zawsze dobro firmy i utrzymanie jej charakteru. Przynajmniej w życiu zawodowym. Prywatnie jesteśmy na bardzo różnych etapach życia, co też jest super. Dzięki temu możemy inspirować się wzajemnie i zachowywać poczucie własnej przestrzeni i odrębności.

W biznesie jak w naszej siostrzanej relacji…

A: Moja siostra jest do mnie bardzo podobna, a równocześnie uzupełniamy się nawzajem w pozostałych obszarach. Ja zajmuję się częścią artystyczną biznesu i jego ogólnym kształtem, a Zosia twardo stąpa po ziemi i dzięki niej sprawy bieżące są zawsze pod kontrolą. Wszelkie ważne i trudne decyzje podejmujemy wspólnie. Łączy nas podejście do pracy i życia, poczucie humoru mamy identyczne. Najtrudniejsze jest odpoczywanie od pracy, bo na rodzinnych spotkaniach łatwo zboczyć na tematy zawodowe i ani się obejrzymy, a już omawiamy wszystko to, od czego właśnie miałyśmy mieć przerwę. Obie jednak dużą wagę przywiązujemy do higienicznego trybu życia i zachowania równowagi między pracą a życiem prywatnym.

Z: Ale za to czasem trudno jest nam powstrzymać się przed rozmową o prywatnych sprawach w pracy. Szczególnie kiedy długo się nie widziałyśmy i jest tak dużo tematów do omówienia, a czasu tak mało! Jednak z natury obie jesteśmy pracowite i zdyscyplinowane, więc szybko wracamy na ziemię i pracujemy dalej. 

Cenię moją siostrę za… 

A: Wszystko, moja siostra jest wspaniałą osobą. Za to w tonie bardziej żartobliwym – to dzięki niej nie zapominam jeść, i zawsze zaskakuje mnie tym, co znów dobrego przyniosła na lunch! 

Z: Agata jest ode mnie sporo starsza i zawsze była dla mnie taką drugą mamą. Podziwiam ją za determinację i odwagę w spełnianiu marzeń.

Różni nas…

A: Dzieli nas różnica wieku, aż 16 lat! Dzięki niej możemy pomagać sobie spojrzeć na sprawy z odmiennej perspektywy, bo każda z nas ma inne doświadczenia życiowe i wyrastała trochę w innym pokoleniu.

Z: Zdecydowanie więcej nas łączy niż dzieli. Mamy różne wykształcenie, ale sztuką i biznesem interesujemy się obie. Poza tym mało kto wie, ale pracuje z nami również jeden z naszych braci, Stachu. Każde z nas wnosi coś wyjątkowego i wspieramy się w pracy nad rozwojem firmy, która jest naszym drugim domem. To ogromna satysfakcja móc tworzyć coś wspólnie z rodzeństwem.

Strona /Instagram

 

*

YELLOW MEADOW

Basia i Marta stawiają hasztag #LoveYourHomewear. Domowo nie znaczy w wyciągniętych dresach, zwłaszcza że zapowiada się dłuższe zakotwiczenie na swoich metrażach. Może być i wygodnie, i zmysłowo, tropikalnie lub kwiatowo. Dziewczyny już dawno zredefiniowały nasze wyobrażenie o tym, czym jest szlafrok. Zapomnijcie więc o smutnej garderobie ręcznikopodobnej, a powitajcie barwne peonie i soczyste papaje na kimonach z bambusowej tkaniny. Teraz jest idealny moment, by ze szlafroka uczynić strój wyjściowy, szczególnie, że donikąd nie trzeba wychodzić. Zadajemy szyk na wybiegach domowych. A jak się dogadują siostry-twórczynie jako biznesowe partnerki? Jak godzą swoje różne temperamenty?

 

Moja wspólniczka jest moją siostrą, czyli…

B: To jedna z najbliższych mi kobiet na świecie. Od jakiegoś czasu w tym świecie przeplatają nam się tematy firmowe i prywatne. Łączy nas potrzeba piękna, którą realizujemy w Yellow Meadow.

M: Mamy wspólny początek, dzielimy te same wartości – to rodzi ogromne zaufanie i pewność, że druga strona ma tylko dobre intencje. Wspólny biznes zbliżył nas jeszcze bardziej. Więcej czasu razem, nowe tematy do rozmowy, wspólne tworzenie planów na przyszłość – to działa pozytywnie na naszą relację i daje poczucie, że płyniemy w tym samym kierunku.

W biznesie jak w naszej siostrzanej relacji…

B: Bieg wydarzeń ma różne tempo. Czasami dużo się dzieje, spotykamy się prawie codziennie, a czasami bardziej oddajemy się swoim rodzinom i tempo spraw zwalnia. Staramy się pozwalać na ten wolny tryb, zdecydowałyśmy, że to firma budowana przy realizacji rodziny i tego się trzymamy.

M: Myślę, że fajnie się uzupełniamy. Teraz, kiedy Basia ma małą Marysię i jest jej trochę mniej w Yellow Meadow, bardzo mi jej brakuje. Ona jest świetna w tworzeniu pozytywnej, energetycznej atmosfery, którą ja się zarażam, i dostaję kopa, by swoim racjonalnym mózgiem przebudowywać tę energię na strategie i plany. 

Cenię moją siostrę za…

B: Za to, że potrafi zachować zimną krew i zdrowy rozsądek. Oprócz tego jest dobrze zorganizowana i potrafi w szybkim tempie posuwać sprawy naprzód.

M: A ja za jej wewnętrzną, nieskrępowaną radość z życia, za lekkość w podejściu do wielu tematów. Z nią dużo łatwiej przechodzi się przez problemy dnia codziennego i podejmuje wyzwania z pozoru nieosiągalne dla takich małych istotek jak my.

Różni nas…

B: Na pewno temperament i osobowość, dobrze się rozumiemy, ale jesteśmy zupełnie inne. Marta jest racjonalna, spokojna, ma w głowie porządek. Ja jestem bardziej emocjonalna, spontaniczna i mniej zorganizowana (śmiech).

M: O tak, różni nas bardzo wiele. Wiek, wzrost, kolor oczu, kolor włosów, kształt piersi, numer buta. Ja jestem racjonalna, Basia – spontaniczna, ja ostrożna, Basia – bardziej odważna, ja zawsze oszczędna, Baśka od razu wydawała swoje kieszonkowe, ja zawsze wybieram pół godziny snu dłużej, a ona zerwie się z rana, by pobiegać w parku. Fajnie jest się różnić, bo choć grunt pod nogami mamy wspólny, to każda z nas rozkwita na swój piękny sposób.

Strona / Instagram

 

*

BUCKETHOOD

Bucket list, aż dziw, że nikt nie wymyślił dobrze brzmiącego odpowiednika po polsku. Spis rzeczy, które warto zrobić, póki się żyje – tłumacząc dosłownie. Na takich wish listach zawsze znajdują się bliskie i dalekie podróże, co zainspirowało siostry Gosię i Kasię do stworzenia bluz powiązanych z konkretnym miastem. Bluza Rome to wygodne ubranie, a na plecach ma 10 pomysłów, co w tym mieście robić. Spokojnie znalazłybyśmy nawet i więcej, niech tylko wróci wiosna, zarazy pójdą precz, a my znów zamarzymy, by podbijać świat. A na ten niespokojny czas powstała specjalna limitowana seria Travel Safely, na razie testujemy ją w domach!

 

Moja wspólniczka jest moją siostrą, czyli…

G:  Jest bratnią duszą, z którą dopełniamy się we wspólnych działaniach.

K: Siostra, czyli najlepsza przyjaciółka, mentorka, osoba, na której zawsze mogę polegać i przy której czuję się sobą.

W biznesie jak w naszej siostrzanej relacji…

G: Uczymy się od siebie nawzajem, poszerzamy swoje horyzonty, wyznaczamy nowe cele i dążymy do ich realizacji. Dzielimy się swoimi spostrzeżeniami, analizujemy je, a następnie podejmujemy decyzje. Zawsze liczymy na swoje wsparcie.

K: Staramy się podejmować i analizować większość decyzji razem. W wielu przypadkach, zarówno w życiu osobistym, jak i w pracy, jesteśmy zgodne i mamy podobne przeczucia, dlatego łatwo dochodzimy do kompromisów.

Cenię moją siostrę za…

G: Motywację do działania, cierpliwość, szczerość i autentyczność w kreowaniu swojej osoby.

K: A ja za autentyczność, kreatywność i wytwałość. Za szacunek do drugiego człowieka oraz otwartość na nowe wyzwania. 

Różni nas…

G: Proces poszukiwania swojej indywidualności i osobowości.

K: Charakter i doświadczenie, ale uważam, że to jest to dobry aspekt naszej relacji, ponieważ się uzupełniamy.

Strona / Instagram

 

*

PAPERWORKS

Miłośnikom cudów papierniczych Paperworks przedstawiać nie trzeba. Przez duet siostrzany Olę i Gosię mamy ochotę zachować na pamiątkę każdy papier, w który zapakowano prezent. Uwaga, by tylko nie rozerwać. Dziewczyny wprowadziły prawdziwe tropiki na nasze ściany czy do garderoby, ich wzory kojarzą się z wizytą w amazońskiej dżungli. Jakże to kojące u progu tej trudnej wiosny! Wzory Paperworks powstają w Berlinie, a my patrząc na te piękne papiery, już myślimy o okazji do pakowania prezentów! A co o ich relacji mówią same siostry?

Moja wspólniczka jest moją siostrą, czyli…

G: Drugą połową marki Paperworks i partnerem – w biznesie i życiu ogólnie.

O: Jest dość jasne, że Paperworks nie powstałoby, gdybyśmy nie zrobiły tego razem – niezależnie od naszej pasji zbierania papierów do pakowania prezentów, samego pakowania prezentów oraz projektowania. 

W biznesie jak w naszej siostrzanej relacji…

O: Podział obowiązków jest sprawą płynną, ale są też określone preferencje i stała dynamika. Praca z kimś, kogo zna się ponad 30 lat i – jak zły szeląg – ma swoje plusy i minusy, aczkolwiek im jesteśmy starsze, tym więcej ma plusów. Wymieniamy się zadaniami i wzajemnie się wspieramy.

G: Bardzo dużym ułatwieniem jest to, że mamy podobny gust. Utrudnieniem bywa to, że obie jesteśmy uparte, a mamy nieco odmienne charaktery – ale tu, jak w każdej relacji – i zawodowej, i życiowej, praca nad sobą przynosi efekty.

Cenię moją siostrę za…

O: Za kreatywność, rzetelność, szacunek i troskę wobec ludzi i duży napęd do pracy. Oraz za jej organizacyjne umiejętności, które sprowadzają się nie tylko do tego, że Paperworks działa, ale i do tego, że mam paszport, konto w banku, jadę czasem na wakacje itd. Gosia jest mistrzem ogarniania, a ja – jak na osobę kochającą papier – jestem kompletną nogą, jeśli chodzi o sprawy „papierkowe”.

G: Cenię Olę za to, że zawsze można na nią liczyć – w każdej sytuacji, zarówno zawodowej jak i prywatnej. Cenię ją za wspaniałe zdolności artystyczne i dużą wiedzę biznesową. Fajnie mieć takiego wspólnika!

Różni nas…

O: Podejście do procesu kreatywnego, wynikające chyba z różnic w naszych charakterach. Gosia lubi burze mózgów i eksperymenty, średnio przepada za określonymi ramami i jeśli coś można zmienić, bardzo chętnie pokombinuje.

G: Olka woli sprawne działanie, ustalone zasady, ciszę, spokój i brak dyskusji – dostaje nudności na myśl o burzy mózgów, a czasem gorączki, gdy dyskusje się przedłużają (śmiech).

Strona /Facebook

 

*

FEMALE STORE

Te dziewczyny wiedzą, jaki jest przepis na kobiecość. Nawet jeśli od dekoltów wolisz golf, spróbuj – podobno w czasach #stayhome warto dla polepszenia humorów odważyć się na coś kompletnie nowego. Gołe plecy? Czemu nie. Zmysłowy dekolt po domu? Dokładnie tak. Anita i Kasia odmieniają kobiecość przez różne przypadki, od sukienek na ramiączkach maxi do mini, a wszystko w kojących odcieniach szarości, czerni, lila czy beżu. Oprócz sklepu online mają też sklep stacjonarny w Wilanowie. My jesteśmy już myślami na jakimś nadmorskim deptaku, a wy? A co powiedzą o sobie dwie siostry?

Moja wspólniczka jest moją siostrą, czyli…

A: Wiem, że nigdy mnie nie okłamie i mogę jej całkowicie zaufać. Szczególnie teraz, kiedy mając półroczne dziecko, sprawami firmy od miesięcy zajmuję się w bardzo małym stopniu.

K: Jest moim największym wsparciem.

W biznesie jak w naszej siostrzanej relacji…

A: Po każdej burzy wychodzi słońce. Każda negatywna sytuacja – czy to porażka w firmie, czy kłótnia z siostrą – to nauczka na przyszłość i dawka energii do rozsądniejszego działania.

Cenię moją siostrę za…

A: Za to, że zawsze jest obok mnie. I że jest najkochańszą i najbardziej kreatywną osobą, jaką znam.

K: W biznesie jak w naszej siostrzanej relacji trzeba dbać o każdy szczegół. Być czujnym na potrzeby i pielęgnować kontakty.

Różni nas…

A: Kilka kwestii, ale na pierwszy rzut oka Kasia jest od zawsze w teamie „szarość”, z kolei ja uwielbiam ubierać się na czarno!

K: Różni nas wiele, a mimo to potrafimy wspólnie podejmować zgodne decyzje. Fakt, że jesteśmy kompletnie inne, tworzy naszą markę otwartą na rozmaite potrzeby klientek (i sprawia, że mamy wiele ciekawych pomysłów!).

Strona / Instagram

*

W siostrach siła, w nas siła. Niech wirusy nie krzyżują waszych planów i pomysłów, i tego się trzymamy.