Przed kilkoma dniami przez media przetoczyła się istna burza. Wszystko to z powodu doniesień o opaskach, które miałyby nosić dzieci przemieszczające się metrem po Warszawie. Problem narodził się w związku z wymianą starych legitymacji szkolnych na tzw. e-legitymacje. O co tyle hałasu?
Ledwo minęła majówka, a ospali i odzwyczajeni od podnoszących poziom kortyzolu newsów rodzice musieli stawić czoła nowej medialnej sensacji. Gazeta Wyborcza opublikowała informację, z której wynika, że od nowego oku szkolnego 2024/2025 dzieci podróżujące metrem będą musiały mieć ze sobą specjalne, otwierające bramki opaski. Bez nich uczniowie szkół podstawowych nie dostaną się do pociągu.
OPASKI, KARTONIKI…
Jak podała Wyborcza, „ZTM nie zgadza się na wgranie do nowych legitymacji odpowiednich nośników, które otwierałyby bramki. Nowe legitymacje zastąpią Kartę Ucznia, z którą dzieci z podstawówek jeżdżą teraz komunikacją miejską za darmo. Do metra jednak z nimi nie wejdą. ZTM proponuje opaski albo kartoniki do otwierania bramek” – takie informacje uzyskała gazeta od informatora.
WSZYSTKO PRZEZ E-LEGITYMACJE
Zamieszanie związane z opaskami dla dzieci podróżującymi metrem wzięło swój początek od e-legitymacji, które zostaną wprowadzone na początku przyszłego roku szkolnego rozporządzeniem Ministra Edukacji i Nauki. Nowe legitymacje w formie plastikowych kart będą wydawane już od12 lipca, zaś wariant papierowy nie od razu straci swoją ważność. E-legitymacje w pierwszej kolejności trafią do nowych uczniów szkół podstawowych, uczniów zmieniających szkołę oraz tych, którzy zgubili papierowy dokument.
FAJNA TA E-LEGITYMACJA
Nie da się ukryć, że plastikowa wersja legitymacji szkolnej ma sporo plusów. Ratusz proponuje, żeby e-legitymacje pełniły także dodatkowe funkcje: identyfikatora przy wejściu do szkoły, karty bibliotecznej i obiadowej. Przede wszystkim jednak e-legitymacja miałaby funkcjonować jako karta miejska, czyli odgrywałaby rolę dotychczasowej Karty Ucznia, czyli nośnika służącego do bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską w 1. i 2 strefie przez uczniów warszawskich podstawówek i dzieci mieszkające w Warszawie, które uczą się poza granicami miasta. Wiadomo na ten moment, że od września uczniowie korzystający z nowych legitymacji nie otrzymają Karty Ucznia.
HOUSTON, WE HAVE A PROBLEM
I tu zaczynają się kłopoty. W instrukcji, która została rozesłana do burmistrzów warszawskich dzielnic, wiceprezydentka Renata Kaznowska napisała: „Uczniowie korzystający z przejazdów metrem otrzymają opaskę, która będzie otwierać bramki w metrze. Sama opaska nie będzie jednak wystarczająca w przypadku kontroli – uczeń nadal musi posiadać przy sobie ważną e-legitymację”. Nikt jednak nie wie, jak rozwiązać kwestię nośnika biletu w plastikowej e-legitymacji uczniowskiej. Społecznik i ekspert do spraw transportu Kuba Czajkowski widzi rozwiązanie – proponuje, by zlikwidować bramki w metrze. „To absurdalna przeszkoda, a pomysł z opaskami to kolejny argument przeciwko nim” – mówi zapytany o komentarz Czajkowski. – „Są niepotrzebne, ponieważ ponad 75 proc. użytkowników metra ma bilety miesięczne, kwartalne bądź uprawnienia przejazdowe i nie trzeba ich kontrolować” – dodaje.
EPILOG
Jaki będzie koniec tej historii? W międzyczasie portal Radio Zet uzyskało w sprawie opasek komentarz Tomasza Kunerta, rzecznika Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie. Rzecznik dementuje informację o tym, jakoby ZTM nie zgadzało się na wgranie nośników umożliwiających wejście do metra na nowe legitymacje. Kunert podkreśla, że warto rozróżnić karty z nadrukiem (danymi, zdjęciem) oraz karty z nadrukiem i warstwą umożliwiającą zapis danych. Jak się domyślacie, ten drugi typ dokumentu pozwala także na wgranie uprawnień warszawiaka, cyfrowego zapisu biletu komunikacji miejskiej oraz nośnik otwierający bramkę metra. Z tego względu ZTM rekomenduje wprowadzenie legitymacji drugiego typu.

