(nie) zwykłe życie fotografia koronawirus

Zwykłe, niezwykłe życie

Fotografowie dzielą się kadrami

Zwykłe, niezwykłe życie

Pochwała domowej codzienności. Kto powie to głośno w entym tygodniu lockdownu, nowej pandemicznej rzeczywistości? Tej zawężonej, obciętej, wybrakowanej. A gdyby tak z wrażliwością fotografa spojrzeć przychylnie na monotonię i powtarzalność zwykłego życia?

Brakuje nam teraz spektakularnych zdarzeń, planów wyjazdowych, zaskoczeń za rogiem. Znamy już każdy centymetr domowych ścian, każdą rysę na stole. Zrobiliśmy porządek w przyprawach, ręcznikach, a może i pod dywanami. Łóżka ścielimy jednym sprawnym ruchem wirtuoza, z blatu wyłuskujemy dla siebie przestrzeń na home office. Kurze ścieramy co drugi dzień, drobiazgi zwykłego życia wypełzają nam nagle na plan pierwszy.

Banalne, powtarzalne czynności zazwyczaj są tylko tłem, życie lubi przecież mocne akcenty złożone z dramatów, dat zapisanych na czerwono w kalendarzach. A tymczasem? Codzienna krzątanina po domu. Przejmuje kontrolę, wychodzi z cienia, teraz ona tu rządzi. Czy jest godna uwagi, przyglądania się, zagapienia? Temu przyjrzymy się w maju na naszych łamach.

Na dobry początek poprosiłyśmy fotografów o kilka kadrów z ich domowej rzeczywistości. Czy wyostrzył się im zmysł obserwacji? Czy lockdown do czegoś fotograficznie inspiruje, a co zabiera? Oto zwykłe-niezwykłe kadry obserwatorów schowanych za aparatem: Przemka Chudkiewicza, Ani Onopiuk, Ani Walterowicz, Agi Mocarskiej, Zuzanny Jach-Kokorczak, Marty Pruskiej, Silvii Pogody oraz Oli i Łukasza Klimek z Pixel Heart.

*

DETAL

Mój zmysł obserwacji „dostał” więcej miejsca – mogę go jeszcze wyraźniej poczuć i usłyszeć, a ponieważ jestem detalistką, to detale codzienności zaczęły być częściej bohaterami moich zdjęć – mówi Marta Pruska.

Drzewo w oknie może stać się bohaterem spektaklu, gry cieni ze słońcem. Nigdy wcześniej nie podglądałaś go codziennie, w okiennej ramie, okraszony, jawi się inny i pędzi ku wiośnie. Ty nie pędzisz. Okruch na stole, brudne szklanki, plama na kanapie, sierść kota, spękana skórka chleba – włączasz tryb makro, zadziwiasz się strukturą, fakturą. Świat wzięty pod lupę w jej kadrach.

fot. 1-5: Marta Pruska

*

NIEŁAD

Uwielbiam lockdown. Napawam się tym, że wszyscy jesteśmy w domu. Czuję, że ten czas fotograficznie jest w pełni mój. Moje zdjęcia pokazują dom rozumiany jako siatka relacji i powiązań, napięć i radości. Rodzinna fotografia dokumentalna to okazja do pokazania, jak to wszystko tak naprawdę wygląda. Ile ma uroku i jak bardzo o westchnienie „o rrrrrrany” przyprawia. Czas lockdownu oddał mi wszystko, za czym tęsknię na co dzień, a co jest tak ważne w fotografii: ludzi, emocje, codzienność, poranny spokój i celebrację – opowiada Aga Mocarska. 

W nawias bierzemy definicję porządku. Zresztą chaos był tu wcześniej, zderzające się atomy absolutnie nie interesuje, czy masz równo (i kolorami) poukładane książki na regale, albo czy klocki wysypują się z kosza tylko trochę, czy już bardzo. Wiecie, tak „bardzo, bardzo”. Przy odrobinie wyobraźni i dystansu plamy na stole przestają być rozlaną kawą, porozrzucane skarpetki częścią garderoby, która wiecznie gubi się na swej drodze do szafki. Przygniecione papierami i awizami biurko staje się designerskim kątem do pracy. Nawet jeśli na blacie stoją dwie osóbki z tatuażem w stylu pop-art. Nieład staje się ładny.

fot.1-4: Aga Mocarska

WF ćwiczymy w piżamach, boisko zamieniamy na przestrzeń między łóżkiem a biurkiem. Asany wychodzą nam wyśmienicie i stadnie, na jednej macie mieścimy rodzeństwo i kota, choć ten prycha z fochem na „psa z głową do dołu”. Na stole, zamiast świeżego bukietu, szereg mniej świeżych szklanek oraz dzieła młodych fowistów, niekoniecznie tylko na kartkach papieru. Kuchnia staje się placem zabaw, sypialnia poligonem.

Ania Walterowicz nie chowa aparatu. Zaczęłam nagrywać filmy, nie wiem, czy jest to spowodowane tym, że świat spowolnił na tyle, że poszukuję akcji, czy może tym, że w domu nastały nowe obyczaje – moje dzieci bawią ze sobą i trzymają sztamę, ich zabawy mają coraz dłuższe wątki i coraz bardziej zawiłą fabułę. Przełączam tryb na nagrywanie. Kwarantanna jest sinusoidą emocji i myśli, dla mnie to ciekawe, robię dużo notatek.

fot. 1-3: Ania Walterowicz

*

BLIŻEJ

Jestem bardziej wyczulona na to, co się dzieje w gąszczu rodzinnym. Piszę z Agą Mocarską lekcję fotograficzne dla rodziców pod patronatem Służewskiego Domu Kultury o tym, żeby przyjrzeli się temu, co na co dzień może im się wydawać „zwykłe”. Zachęcamy ich, żeby ćwiczyli uważność na nie(zwykłość) tych sytuacji – mówi Zuza Jach-Kokorczak.

Bliżej własnych myśli, czasem aż do bólu. Bliżej innych domowników. Dystans się skrócił, bo oto z radością, albo z poczuciem skazania na tę czynność, obserwujemy siebie więcej, częściej, z uważnością. Spójrzcie na jej kadry.

fot. 1-3: Zuzanna Jach- Kokorczak

Zwróciłam obiektyw w stronę moich najbliższych. Zdjęcia rodzinie robię juz zwykle tylko na wakacjach, a teraz mam i czas, i okazję – dodaje Ania Onopiuk, obserwując syna odrabiającego lekcje.

Poznajemy się na nowo, wychodzą prawdy domowe, zarówno te śmieszne, zaskakujące, jak i te niewygodne. Budujemy grafiki od podstaw, dopisujemy do domowej litanii: myj ręce i sprawdź Librusa. Brat z siostrą drą koty dwa razy mocniej, a może wręcz przeciwnie, na czas pandemii ogłaszają litościwy rozejm? Silvia Pogoda dokłada kolejne kadry do archiwum.

fot. 1-2: Ania Onopiuk; fot.3-4: Silvia Pogoda

*

EMOCJE NA WIERZCHU

To jest właśnie życie. W całej okazałości. Nie tylko piękne uśmiechy. Wymalowane paznokcie. Napięte mięśnie, nowe telefony. Każdy ma prawo do słabości – opowiada Przemek Chudkiewicz.

Emocje wywlekamy na wierzch. Lockdown to ryzykowny test dla nas, dla związku. Jesteśmy w naszych obawach, lękach i nadziejach raczej demokratycznie zanurzeni. I nie zawsze sobie umiemy poradzić. Niech ten emocjonalny rollercoaster was nie przeraża, nikt nas z uśmiechów i spokoju nie rozlicza. Jeśli płacz i smutek mieszają się z głupawką i zabawą, to znaczy, że wszystko z nami w porządku!

fot. 1-3: Przemek Chudkiewicz

*

OTWARTE OCZY, OWARTE GŁOWY

Zaskoczyło nas to, że przez ostatnie tygodnie zaczęliśmy uważniej obserwować wszystko, co nas otacza. Izolacja, choć dokuczliwa pod wieloma względami, zbawiennie wpłynęła na naszą fotografię i dała kopa kreatywności oraz do działania na polu edukacyjnym – przyznaje Łukasz z Pixel Heart.

Nie ma instrukcji działania na najbliższe miesiące. Jak długo, na ile, na jakich warunkach? Dzieci nie potrzebują wytycznych i orędzi premiera, by wiedzieć, co dalej. Im bardziej zamknięci, tym bardziej złaknieni zabaw i towarzyskich spotkań. Plotek z koleżanką z klasy. Uruchamiają pomysły niebywałe, konstruują, spiskują, testują siebie i nas. Odkrywają nowe przestrzenie – balkon czy klatka schodowa okazuje się placem zabaw, stara parasolka spadochronem. Kreatywność przeciska się, panoszy i żaden lockdown jej nie zatrzyma. Pieczemy chleby, robimy origami, pierwszy raz w życiu obcinamy sami włosy, przebieramy się za historyczne postaci z płócien holenderskich malarzy.

fot. 1-4:Pixel Heart Studio

***

Niby mniej się dzieje, a jednak dzieje się dużo. Tylko inaczej. Czy to dostrzeżemy, czy zgodzimy się na ten stan (przejściowy) i nowe oblicze zwykłego życia? Otwórzmy na nie oczy, zróbmy zdjęcie na pamiątkę.

Dodaj komentarz