Książki dla dzieci pies rozmowa

Zwierzęta świetnie zdają sobie sprawę, że coś jest na rzeczy

Rozmowa z Kasią Antczak – psycholożką zwierząt i autorką książek dla dzieci

Zwierzęta świetnie zdają sobie sprawę, że coś jest na rzeczy
Anna Hernik

Jeśli macie kota na punkcie psów albo nie chcecie serwować waszemu kotu pieskiego życia w domu z dziećmi – ten artykuł jest dla was. Rozmawiamy o domowych zwierzakach z kimś, kto świetnie się na nich zna!

Kasia Antczak – bo o niej mowa – jest psycholożką zwierząt i trenerką psów, kocha czworonogi, a dodatkowo jest opiekunką niezłego kwartetu: ma dwa psy i tyleż samo kotów. Oczywiście należy błyskawicznie dodać, że jest mamą rezolutnego trzylatka, a całkiem niedawno na literackim rynku pojawiły się dwie książki jej autorstwa. To „Kot – instrukcja obsługi” i „SOS Pies” ilustrowane przez Kasię Fryzę i wydane przez naszą ulubioną Kropkę. Oba tytuły są świetną inspiracją do wypytania Kasi o wspólne domowe życie różnych stworzeń, to jest zwierząt i ludzi.

Napisałaś świetne książki – „instrukcje obsługi” psa i kota – z myślą o kim powstały?

„SOS Pies” powstała z myślą o wszystkich stronach, które mogą czerpać z niej korzyść, czyli dzieciach, psach i rodzicach. Uważam, że szacunku do zwierząt dzieci powinny uczyć się od najmłodszych lat i po prostu należy im się dobra edukacja w tym temacie (jak zresztą w każdym innym). Psy książek nie czytają, ale wiem, że każde bardziej świadome dziecko i rodzic to po prostu szczęśliwszy pies z zaspokojonymi potrzebami. Wiem też, że dorośli często niewiele wiedzą o zwierzętach mimo ich posiadania. Przy okazji książki dla dzieci chciałam zainteresować rodziców behawiorem i potrzebami psów, żeby dorośli mogli rozszerzać swoją wiedzę. „Kot. Instrukcja obsługi” powstała z tych samych powodów tylko dla dobra kotów i ich małych i dużych opiekunów.

Wiem, że i w domu, i w pracy otacza cię dużo zwierzaków – skąd czerpałaś wątki do książek?

Właśnie z obu tych źródeł. Z doświadczeń z domu dlatego, że sama mam zwierzęta i dziecko. Wszystkie moje zwierzaki mają swoje problemy, nad którymi trzeba pracować, chorują i każdy ma indywidualne potrzeby. Ale jednak najwięcej czerpałam z wiedzy zawodowej zdobytej podczas pracy ze zwierzętami i opiekunami, ale też ze wszystkich kursów i seminariów, w których miałam okazję uczestniczyć. Bardzo mi zależało, żeby poza informacjami o fizjologii w książkach znalazły się też wątki dotyczące zachowań i udało się to fajnie połączyć.

Zatem przychodzi pies do lekarza, czyli… do Ciebie! Opowiedz, na czym polega bycie psycholożką zwierząt? Czy pracujesz tylko z psami i kotami?

Haha, nie do końca do lekarza, ale coś w tym jest, bo jednak dbanie o zdrowie psychiczne jest równie ważne, co dbanie o zdrowie fizyczne. Bycie psycholożką zwierząt polega na pracy z całą rodziną, w której mieszka problemowy zwierzak. To ciekawa praca, ponieważ trzeba dużo analizować, znaleźć przyczyny problemów, szukać rozwiązań i motywować rodzinę do pracy według zaproponowanych wskazówek. Bo psycholog czy trener to jednak tylko pomocnik, a największą rolę odgrywają opiekunowie, którzy na co dzień powinni pracować ze zwierzęciem. Ja specjalizuję się w pracy z psami, o kotach wiem dużo, ale nie na tyle, aby z nimi pracować. Na moich studiach była też specjalizacja z psychologii koni. Trenerzy i psychologowie zwierząt mogą pracować w przeróżnych miejscach, m.in. w zoo czy ośrodkach rehabilitacji zwierząt.

Co najczęściej trapi zwierzaki, którym pomagasz? Jakie mają lęki i strachy?

Problemy są bardzo zróżnicowane – od tych związanych z wprowadzeniem psa czy kota do nowego domu, aż po zachowania agresywne czy lękowe. Fajnie, że pytasz o lęki i strachy, bo mi akurat zawsze najwięcej radości sprawiała praca z psami lękowymi. One wymagają mnóstwo delikatności, zrozumienia. Praca z psami lękowymi to konieczność olbrzymich pokładów cierpliwości i spokoju. Ja jestem bardzo spokojna i dzięki temu lepiej mi wejść w emocje tych psów. Ale każdy zwierzak jest inny i każdy może mieć za sobą jakąś trudną historię – brak socjalizacji w wieku szczenięcym, złe traktowanie, częste zmiany domów – wszystko wpływa na jego psychikę.

Załóżmy, że mamy psiaka lub kota, a na domowym pokładzie niebawem pojawi się niemowlę – podpowiedz, jak przygotować zwierzęta na przybycie nowego domownika?

Zwierzęta świetnie zdają sobie sprawę, że coś jest na rzeczy, ponieważ to czują – ciało kobiety w ciąży się zmienia, również pod względem hormonalnym. Na pewno musimy pamiętać, że pojawienie się w domu noworodka to bardzo duży stres dla psa czy kota – zapach, płacz, brak czasu dla zwierzaka jest szokiem. Ja jestem zwolenniczką przygotowywania się do wszystkiego zawczasu, dlatego warto wcześniej naszykować zwierzaka na pewne nowości – kilka tygodni przed porodem zacząć uczyć zasad panujących w dziecięcym pokoju czy chodzenia na spacery z wózkiem. Fajnie też przegadać w domu kwestie takiego podziału opieki nad dzieckiem, żeby każdego dnia znalazł się czas sam na sam ze zwierzakiem każdego z opiekunów.

Gdy urodzi się dziecko, dobrze byłoby, gdyby drugi rodzic przynosił ze szpitala pieluszki i ubranka pachnące maluchem. Musimy się też przygotować na to, że nie wszystko da się przewidzieć, bo dziecko rośnie i może dopiero po jakimś czasie zacząć stanowić dla zwierzęcia problem. Tutaj dobrze być otwartym na szukanie pomocy specjalisty, jakim jest behawiorysta.

To teraz sytuacja odwrotna – mamy dzieci, a chcemy, by do rodziny dołączył pies lub kot. Co warto ustalić na start? Jak przygotować maluchy i zwierzaka?

Najważniejsze i – to nieważne, w jakim wieku mamy wieku – to, by pamiętać, że zakup czy adopcja zwierzęcia to odpowiedzialność nas, rodziców, i to naszym zadaniem jest uczyć dziecko tej odpowiedzialności. Nie może być tak, że opieka nad zwierzęciem spada na dziecko. I jak już sobie to uzmysłowimy, to możemy pójść dalej.

Proponuję ustalać zasady całą rodziną, a jedną z naczelnych, która nie podlega dyskusji, powinien być zakaz używania przemocy względem zwierzęcia. Warto wspólnie przegadać potrzeby i zasady kontaktu z kotem czy psem. Jeśli jesteśmy rodzicami małych dzieci, to naszym zadaniem jest zadbanie, aby kontakt psa/kota z dzieckiem był dla zwierzęcia komfortowy, a dla malucha bezpieczny. A jeśli mamy w domu starsze dzieci, to ustalmy, kto będzie z psem spacerował, karmił go i pielęgnował. Polecam udział całej rodziny w szkoleniu psa, bo wtedy można zbudować fajną więź ze zwierzakiem.

„Zakup czy adopcja zwierzęcia to odpowiedzialność nas, rodziców, i to naszym zadaniem jest uczyć dziecko tej odpowiedzialności”

Co dobrego dzieciaki czerpią w kontakcie ze zwierzętami? Jak te stworzenia pomagają w wychowaniu małego człowieka?

Na pewno dzieci uczą się odpowiedzialności i olbrzymiej wrażliwości na potrzeby innych istot – ludzi i zwierząt. Mnie praca z moją lękową suczką Luną nauczyła cierpliwości, która pomaga przy wychowywaniu małego człowieka. W ogóle opieka nad zwierzęciem w jakimś stopniu przygotowuje do rodzicielstwa – dbanie o zdrowie zwierzaka, bycie wrażliwym na jego potrzeby, nieustanne pogłębianie wiedzy, to wszystko jest potrzebne również przy dziecku.

Czego my, ludzie generalnie, możemy się nauczyć od domowych zwierząt?

Od psów zdecydowanie najbardziej radości z prostych rzeczy – długiego spaceru czy kąpieli w rzece, a praca z psem problemowym to absolutnie najlepszy trening cierpliwości! Co do kotów, to nikt nas nie nauczy stawiania jasnych granic lepiej niż one. Albo robienia rzeczy na przekór oczekiwaniom, np. kot, który w upalne dni najchętniej śpi pod grubym kocem, przeczy logice, a jednak wybiera to, co jemu pasuje.

Często traktujemy psa lub kota jak człowieka – to wspaniałe, dopóki nie przesadzamy 
i nie wymagamy od niego ludzkich zachowań. Jakie błędy popełniamy najczęściej w relacji 
z ukochanymi futrzakami?

Tak, mamy ogromną tendencję do antropomorfizowania zwierząt, a psów to już zdecydowanie. Często zapominamy, że one są zupełnie innym gatunkiem. Mam alergię na formułkę, że pies/kot robi coś „na złość”. Nie, nie, nie! Zwierzęta nic nie robią nam na złość! Załatwianie się w domu lub – w przypadku kota – poza kuwetą, niszczenie, uciekanie na spacerach i wiele innych to sygnały, że czas poszukać pomocy. Takie zachowania mają podłoże albo zdrowotne, albo psychiczne, i naszym zadaniem jest znaleźć ich przyczynę.

Druga sprawa to często używane: „wie, że źle zrobił”. Jeśli pies według nas wygląda na winnego, to albo przejął nasze emocje (np. złość na niewłaściwe zachowanie), albo po prostu się nas boi – warto wtedy zastanowić się, dlaczego. Nasze błędy wynikają z tego, że nie znamy i często nie chcemy poznać specyfiki danego gatunku. A naszym zadaniem jako opiekunów jest zrozumienie, jakich sygnałów używa pies czy kot, i co nimi komunikuje.

Muszę wspomnieć też, że niestety wciąż wiele osób uważa, że dobrą nauczką dla psa jest uderzenie go lub krzyk. Ale nie! Takie zachowanie jest niedopuszczalne zarówno w kontakcie z dzieckiem, jak i zwierzęciem.

Lato wystartowało w pełni, a to oznacza upały i utrapienie także dla zwierząt. Podpowiedz, co dobrego możemy teraz zrobić dla psów i kotów?

Przed wszystkim nie zostawiać zwierząt w samochodzie, tak samo jak dzieci. Nie zostawiajmy psów również samych pod sklepem. Pamiętajmy o częstym sprawdzaniu, czy zwierzęta mają wodę, umożliwiajmy im chłodzenie, udostępniając chłodne pomieszczenia i maty chłodzące. Długie spacery czy treningi podczas upałów lepiej robić z samego rana lub późnym wieczorem. A w kwestii kotów – pamiętajmy, że one raczej rzadko piją wodę, więc warto dolewać im wodę do posiłków. Przy okazji uczulę, że wszystkie zwierzęta cierpią przez upały. Jeśli widzimy zwierzę, które nie ma jak się schować przez słońcem lub nie ma stałego dostępu do wody, to zgłaszajmy to odpowiednim służbom. Zachęcam też do wystawiania misek z wodą dla ptaków, jeży czy kotów wolno żyjących. Ja mam w ogrodzie taką miskę i ptaki przylatują się w niej kąpać – cudowny widok!

Masz dwie adoptowane suczki – jak Coco i Luna dogadują się z małym Filipem?

Moje psy mimo przygotowań ciężko zniosły pojawienie się Filipa, a najgorszym dla nich momentem było to, kiedy synek zaczął chodzić i zawłaszczać całą przestrzeń w mieszkaniu. To wymagało od nas nieustannej kontroli, żeby wszyscy dobrze się czuli. Coco jest psem reaktywnym, czyli bardzo szybko się pobudza, do tego ma dużą strefę komfortu, czyli przestrzeni osobistej, w której nikt nie powinien się znajdować, i te dwie rzeczy nie ułatwiają jej funkcjonowania z dzieckiem. Swoje w jej przypadku robi też wiek – gdy pojawił się Filip, miała już około dziewięciu lat. Luna zdecydowanie łatwiej zniosła powiększenie rodziny. Uwielbiała na początku momenty karmienia, bo wtedy mogła się długo do mnie przytulać.

Teraz jest dużo łatwiej, bo Filip zaraz skończy trzy lata i jest bardzo mądrym i czułym na zwierzaki dzieckiem. Chętnie angażuje się w opiekę nad zwierzętami – podaje jedzenie, ćwiczy komendy, chodzi na spacery czy informuje, że trzeba sprzątnąć kuwetę. I właśnie pojawienie się naszych kotów – Biby i Lego, najbardziej zaspokoiło potrzebę kontaktu Filipa ze zwierzętami i odciążyło psy.

Właśnie, a jak Filip dogaduje się z kociakami?

O, tak, to zdecydowanie miłośnik kotów. Obu nadawał imiona, poznał je przed adopcją, więc pytaliśmy, czy chciałby, żeby akurat te koty z nami zamieszkały, był ważny, bo również podejmował decyzję – i to widać w ich pełnej szacunku relacji. Ale mimo, że Filip już dużo wie na temat opieki nad zwierzętami to wciąż musimy dbać, żeby szanował przestrzeń psów, żeby nie dotykał Coco, bo ona tego nie lubi i żeby nie krzyczał, bo tego z kolei nie lubi Lego. Cóż, pogodzenie tylu istnień w jednym domu wymaga bycia uważnym na potrzeby każdego z nich.

Tego życzymy wszystkim w naszych domach – dziękuję za rozmowę!

Dodaj komentarz