okiem mamy współpraca zdrowie

Zapobiegamy i koimy – to nam się przydaje, kiedy dzieci chorują

Termometr, aspirator do nosa, probiotyki i urządzenie na roztocza

Zapobiegamy i koimy – to nam się przydaje, kiedy dzieci chorują
Marta Janicka

O klimat naszego domu dbam codziennie, robiąc szybkie porządki, piekąc ulubione chałki wszystkich domowników, zapalając świece i dekorując przestrzeń roślinami. Dziś jednak będzie o trochę innym domowym klimacie, jaki też należy wprowadzić, by nam wszystkim żyło się łatwiej, przyjemniej i… zdrowiej!

Kiedy chorują członkowie rodziny, zwłaszcza ci najmłodsi, trzeba zadbać o klimat (dosłownie) w naszych czterech ścianach i wziąć pod lupę sposoby, które szybciej pomogą postawić wszystkich na nogi, przy okazji wspierając odporność. Zapraszam was dziś do mojego domu, gdzie poznacie moją rodzinę z bardzo prywatnej strony. Pokażemy wam nasze sposoby na lżejsze chorowanie, na walkę z niewidzialnym pajęczakiem, który – czy chcemy, czy nie – mieszka w każdej sypialni i na każdym dywanie, oraz elektronikę przydatną na ciepłe głowy i mokre nosy.

MIERZYMY TEMPERATURĘ

Na pierwsze objawy osłabienia, przeziębień czy grypy najlepszym patentem jest ciepły koc, pod którym można wypić gorącą herbatę z cytryną, imbirem, goździkami i… no, u nas z cukrem. Przez nietolerancję fruktozy musieliśmy zrezygnować z dobroczynnych właściwości miodu, ale wam, jeśli możecie, polecamy wersję z tym płynnym złotem. Niestety często, mimo cudownych naparów, nie jesteśmy w stanie zdusić infekcji w zarodku. Kontrolujemy wtedy wszystkie objawy i reagujemy na sygnały.

Po pierwsze: temperatura ciała. Chyba każdy rodzic poszukuje sprzętu, któremu można zaufać w kwestii mierzenia temperatury, aby pomiar był dokładny, a urządzenie proste w obsłudze – nawet, kiedy sięgamy po niego zaspani w środku nocy. Od ostatniej infekcji towarzyszy nam termometr Beaba Thermospeed, którym możemy mierzyć temperaturę zarówno na czole, jak i w uchu, gdzie pomiar jest najdokładniejszy. Jest bardzo intuicyjny, wygodny w użyciu i zawsze gotowy do pracy. Duży plus dla Beaba Thermospeed za funkcje przydatne dla rodziców niemowlaków: pomiar temperatury pomieszczenia, wody w wanience i posiłku maluszka, np. przygotowanego mleka. Jeden termometr, tak wiele opcji.

Wielofunkcyjny termometr kupicie m.in. tutaj

POMOC DLA NOSA – POD RĘKĄ

Zatkane nosy dla nikogo nie są przyjemnością – utrudniają oddychanie i wpływają negatywnie na samopoczucie. Zaniedbanie w tej kwestii może prowadzić do problemów, takich jak zapalenie ucha, które miewa przykre konsekwencje w przyszłości. Starszakom łatwo wykonać toaletę nosa, ale co z maluszkami? Głośne i niezbyt poręczne aspiratory podłączane do odkurzacza nie sprawdzą się (zwłaszcza w środku nocy, a przecież katar nie śpi), kiedy mamy w domu starsze dzieci, kiedy mieszkamy w bloku lub gdy musimy opuścić nasze miejsce zamieszkania.

Wtedy dobrze zdaje egzamin podręczny aspirator Beaba Tomydoo – jest niewielkich rozmiarów i zasilany bateriami, cicho pracuje, a do tego pozwala szybko i bezpiecznie pozbyć się wydzieliny z najmniejszych nosków. W zestawie znajdziemy trzy wymienne nakładki – wąska dla niemowląt do trzeciego miesiąca, szersza dla starszych dzieci oraz specjalna końcówka do stosowania przy gęstej wydzielinie. Dzięki tym dodatkom aspirator Beaba Tomydoo jest rekomendowany od narodzin malucha aż do 12 roku życia.

Aspirator kupicie m.in. tutaj

DBAMY O DOMOWY KLIMAT

Zbyt suche powietrze powoduje wysuszenie błon śluzowych, co prowadzi między innymi do suchego kaszlu, bólu głowy i nieżytu nosa, a upośledzona praca rzęsek nosowych nie jest w stanie dobrze filtrować zanieczyszczeń, bakterii i wirusów. Atopia, alergie skórne czy łzawienie oczu również mogą być efektem nieodpowiedniej wilgotności powietrza. Zarówno na co dzień, a już zdecydowanie podczas chorób górnych dróg oddechowych czy sezonu grzewczego, z pomocą przychodzi nam nawilżacz powietrza. Możemy na nim ustawić optymalną wilgotność w naszych pomieszczeniach, czyli między 40-60%, bo zbyt wysoka (powyżej 65%) daje idealne warunki do rozwoju roztoczy, ale i z nimi sobie zaraz poradzimy!

ZAPOBIEGAMY ALERGIOM

Bo choroby to nie tylko przeziębienia, to także alergie. Nawet co trzeci Polak ma jakąś alergię. Z sezonowymi pyłkami możemy walczyć na różne sposoby, ale co z alergiami wywołanymi przez roztocza kurzu domowego, które znajdziemy w każdym domu, na pościeli czy dywanie? Te niewidzialne pajęczaki, które nie kąsają nas bezpośrednio, żywią się naszym naskórkiem. Należy pamiętać o regularnej zmianie pościeli, odkurzaniu i odświeżaniu dywanów oraz łóżek materaca.

Dodatkową walkę pomaga nam podjąć małe urządzenie MiteLess, które emituje ultradźwiękowe impulsy zaburzające cykl życiowy roztoczy kurzu domowego. Rozmnażanie i odnajdywanie pokarmu jest na tyle utrudnione, że w pobliżu działającego urządzenia populacja roztoczy zostaje zredukowana. MiteLess jest także w wersji przenośnej, na baterie i może być używane w miejscu, w którym nie ma dostępu do gniazdka z prądem, np. w aucie, albo jeśli kochacie podróże w vanie! Mniejsza ilość roztoczy to mniejsze obciążenie dla układu oddechowego dzieci, alergików i starszych osób. Nierzadko okazuje się, że AZS przypisywany do alergii pokarmowych jest wynikiem alergii na roztocza. Weźcie to pod lupę.

MiteLess kupicie tutaj

ŁYKAMY ODPORNOŚĆ

A teraz pora na mały quiz! Czy zbilansowana i zdrowa dieta wpływa na naszą odporność? Tak! Czy wiecie, gdzie tworzy się główna bariera ochronna naszego układu odpornościowego? W jelitach! A czy mamy miejsce na „dobre” i „złe” bakterie w naszym organizmie? Tak, ale pod warunkiem, że jest zachowana między nimi równowaga i nie doprowadzimy do dysbiozy! Dysbioza powstaje np. podczas antybiotykoterapii, nadmiernego stresu czy nadmiernego wysiłku fizycznego. Wtedy zostaje rozszczelniona bariera jelitowa i dochodzi do problemów w GALT (jest to system obronny naszych jelit). Do organizmu dostają się patogeny, cytokiny zapalne czy resztki pokarmowe. Może to powodować stany zapalne całego organizmu, alergie pokarmowe lub inne choroby autoimmunologiczne, a nawet depresję. Dlatego dobrze zbilansowana codzienna dieta jest niezwykle ważnym elementem dbania o odporność. Nie powinno w niej zabraknąć kolorowych warzyw, owoców, a to, czego powinniśmy unikać, to przetworzona żywność i przesadna ilość fast foodów.

Kilka lat temu poradziłam się mojej przyjaciółki farmaceutki w temacie probiotyków zawierających przebadane i skutecznie kolonizujące szczepy dobrych bakterii – i wtedy poznałam Sanprobi Probiotyki działają na wszystkie warstwy bariery jelitowej, mogą zapobiegać przyleganiu bakterii chorobotwórczych do nabłonka jelit, hamować ich rozrastanie, a także stymulować produkcje białek przeciwustrojowych, które niszczą patogeny. Odpowiednie szczepy są niezwykle ważne i warto zaufać tym przebadanym, aby nie mieć wątpliwości co do ich skuteczności. Sanprobi są suplementami przeznaczonymi dla dorosłych i dzieci od trzeciego roku życia – możecie na stałe umieścić je w domowej apteczce.

Tutaj dowiecie się, gdzie możecie kupić probiotyki Sanprobi

Mam nadzieję, że miło spędziliście z nami czas. Nikomu nie życzymy chorowania, dlatego po pierwsze: dbajcie o odporność. Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć.

Marta Janicka – ukończyła dziennikarstwo, pedagogikę resocjalizacyjną oraz mediacje i negocjacje społeczne. Obecnie doświadcza świata jako mama trzech grudniowych dziewczynek. Na co dzień zajmuje się fotografią rodzinną i lifestylową oraz copywritingiem. Uwielbia dobrej jakości papier, prowadzi analogowy planner i ma wiele notatników. Zawsze da się wyciągnąć na spacer, gotowy obiad i dobre ciasto.

*

Materiał powstał we współpracy z: Beaba, Sanprobi i MiteLess.

Dodaj komentarz