Z wizytą u Elizy

wróżki od spineczek Kollale

Znacie Kollale? To fenomen na nie tylko polskim rynku. Ozdoby do włosów tworzone są niczym małe dzieła sztuki. Ruszyłyśmy w nasze ulubione okolice, bo do Wrocławia, by tam poznać Elizę, twórczynię Kollali.

Tu stoi Elizy dom, a także powoli wykańczana pracownia, w której powstają kolekcje Kollali. Eliza prowadzi swoją firmę już 10 lat. Jest też mamą trojga dzieci: Marcelego, Michaliny i najmłodszego – Tytusa. O Elizie i jej wrażliwości na piękno najwięcej mówią jej prace. O resztę dopytujemy my:

Tworzyć własnoręcznie robione spinki. Ten pomysł ma w sobie coś baśniowego i szalonego. Skąd się wziął?

Wszystko zaczęło się, kiedy w naszym życiu pojawiła się mała dziewczynka. To dla Michaliny powstawały pierwsze spineczki.

Wypuszczasz regularnie kolejne kolekcje. Każda ma swój styl, rys, klimat. Szukasz inspiracji w świecie mody?

Raczej idę swoją drogą. Moja praca ze światem mody ma tyle wspólnego, że dbam o regularność kolekcji. Co roku pojawiają się dwie kolekcje i do tej liczby staram się ograniczać. Inspirację czerpię z obserwacji rzeczywistości, z podróży, spotkań. Trendy modowe płyną sobie swoim torem, ja działam swoim. I tak jest dobrze.

O kim myślisz tworząc ozdoby dla dzieci? Czy czujesz się kimś w rodzaju wróżki dla nich?

Chyba daleko mi jeszcze do wróżki! Początkowo spineczki były dla maleńkich dziewczynek, bo Michasia była maleńka i na niej się skupiałam. Mam wrażenie, że Kollale rosną razem z nią, bo ona jest największą inspiracją. Teraz to jest już duża dziewczynka i ta obecna kolekcja też jest inna niż wszystkie do tej pory.

Jak wygląda proces tworzenia spinek?

Kiedy już spinki powstaną w mojej głowie, tworzymy prototypy w naszej pracowni krawieckiej. Spinki szyje moja przyjaciółka Kamilla, z którą współpracuję od samego początku. Bardzo cenię sobie tę współpracę, bo Kamilla doskonale odczytuje moje intencje. Wykorzystujemy naturalne tkaniny: bawełnę oraz len. Następnie spinki są ręcznie malowane, mają wyszywane oczka, doszywane koraliki, tiul lub doklejane kryształki. Niektóre maja doszywane puchate uszka.

Im więcej słodyczy, tym oczywiście lepiej!

Tak, choć ja ją bardzo dozuję. Wolę prostotę. Do naszej najnowszej kolekcji rysunki wykonała Agnieszka Matwiejszyn. Wiedziałam, że kolekcja będzie piękna, kiedy tylko Agnieszka zgodziła się na współpracę, Narysowała ją dokładnie tak, jak ją sobie wyobrażałam.

Testujesz prototypy na dzieciach?

„Testowanie na dzieciach” jest w przypadku Kollali bardzo fajną sprawą. Kiedy pokazuję dzieciom nowe modele, po ich reakcjach od razu wiem, że jest ok lub nie. Mój najmłodszy syn potrafi przytulić spinkę i skomentować: „jaki ten kociuś jest słodki”. Z Michaliną mamy umowę, że wszystkie spinki, które zakłada podczas zdjęć, dostaje w prezencie. Na moje szczęście! Michasia lubi Kollale, i chętnie je zakłada, w ten sposób widzę też, jak zachowują się podczas codziennego użytkowania.

Kollale są i pięknymi ozdobami, i małymi dziełkami sztuki jednocześnie. Jak dalej będą rozwijać się Kollale?

Przez ostatnie lata, kiedy urodził się nasz najmłodszy synek, firmę Kollale prowadził mój mąż. Obecnie staram się w nią ponownie wdrożyć. Myślę, że kiedy wszystko sobie poukładam, będę mogła myśleć o dalszych planach na przyszłość. Teraz dla mnie to jest czas, kiedy pracuję nad kolekcją jesienno-zimową.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dziękujemy za rozmowę! Kollale można kupić między innymi tutaj.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.