z wizytą u

Z wizytą u Cacane

Poznajcie Grażynę i Natalię

Z wizytą u Cacane
Ania Walterowicz

Mama i córka stworzyły markę, która jest wynikiem ich wspólnej pasji, miłości i troski o najmłodszych. W ślad za kolekcją Cacane podąża prostota, uniwersalne kroje i tak ważna wygoda dla dzieci – tej w ubrankach polskiej marki nie brakuje.

Poznajcie Natalię, która opowiada nam o Cacane, i jej mamę Grażynę. Obie w projektowaniu kolekcji dla dzieci skupiły się na kolorach, fakturach materiałów i oszczędności krojów. Cacane to lokalna, rodzinna firma made in Poland, która tworzona w zgodzie ze zrównoważoną produkcją, zaprasza was do swojego świata.

*

Skąd pomysł na stworzenie marki Cacane? 

Po urodzeniu mojej córeczki Antosi, moja mama wróciła do szycia. Zaczęłyśmy projektować i szyć. Pierwsze były ubranka, kocyki, pościele i zabawki dla Tosi. Pomysłów przybywało nam coraz więcej. Poszukiwałyśmy ponadczasowych krojów i naturalnych materiałów – takich, które byłyby na tyle trwałe, żeby przekazywać je dalej, rodzeństwu i znajomym. Pomyślałyśmy, że może warto robić to na szerszą skalę. Znajomi również zachęcali nas do stworzenia własnej marki. Po roku przygotowań, pierwszego października udało nam się ruszyć ze sklepem internetowym.

Piszesz o mamie. Kto dokładnie wchodzi w skład ekipy Cacane?

Moja mama Grażyna – lekarka z głową pełną pomysłów, która w wolnym czasie, którego ma niewiele, uwielbia tworzyć, często coś z niczego. I ja. Natalia – architektka, z zamiłowaniem do projektowania wnętrz, poszukująca prostych rozwiązań.

Jak dzielicie się pracą z mamą? 

Pracę nad projektem całej kolekcji, wybór materiałów i kolorów wykonujemy wspólnie. Mama ze względu na doświadczenie w szyciu i robieniu na drutach głównie zajmuje się ustalaniem szczegółów z krawcową i panią Trudzią – znajomą, która przygotowuje dla nas na drutach swetry i akcesoria. Ja zajmuję się identyfikacją wizualną, kontaktami z dostawcami, social mediami, reklamą, pracą nad rozwojem marki, kontaktem z klientami, wysyłką paczek. Często pomaga nam moja siostra Agata, dzielnie wspiera nas podczas targów, i tata, z którym wspólnie projektujemy i budujemy nasze stoisko.

Nazwa Cacane też ma sporo wspólnego z waszą rodziną, prawda?

Zgadza się. Długo zastanawiałyśmy się nad samą nazwą, miałyśmy na nią kilka pomysłów, ostatecznie postawiłyśmy na Cacane. Kiedyś mój tata, na uszytą przez mamę sukieneczkę, powiedział – o, jakie to cacane! Tata często używa tego słowa, kiedy coś mu się bardzo spodoba. I tak zostało.

Czyli cacy! Kolekcja jest wynikiem poszukiwań produktów, których brakowało wam na polskim rynku?

Stworzyłyśmy Cacane, aby tworzyć ubranka wyjątkowe. Nie jest to proste, ponieważ w Polsce i na świecie jest naprawdę sporo marek, które robią piękne rzeczy. A my cenimy takie, które są pięknie wykonane, z dobrych materiałów. Poszukujemy rzeczy ponadczasowych. Mama zawsze mówi, że elegancja tkwi w prostocie, ta idea siedzi też i we mnie, i w mojej siostrze, a może przekonają się do niej również moje dzieci. Mamy słabość do prostych form, naturalnych materiałów. Staramy się wszystkie te wartości przemycać do naszych projektów.

Skąd czerpiecie inspiracji do tworzenia kolekcji?

Naszą największą inspiracją są dzieci i ich potrzeby. Ich energia, wolność, chęć zabawy, beztroska. W procesie projektowania istotna jest dla nas wygoda, ponadczasowość krojów, kolor, faktura materiału. Ważne jest jest to, żeby ubranka nie krępowały ruchów, były przyjemne dla skóry, stąd wykończenie podszewką. Na razie Tosia jest jedynym maluchem w naszej rodzinie i to ona stanowi naszą największą inspirację. Ważne jest również nasze podejście do mody, stylu.

Czyli Tosia ma już też swój wkład w rodzinną firmę. A jak ty godzisz pracę z macierzyństwem?

To właśnie dzięki Tosi powstało Cacane. Przez pierwsze pół roku dawała mi bardzo dużą swobodę, przesypiała większą część dnia. Obecnie ogromną pomocą są obie babcie, które zajmują się Tosią w tygodniu, dziadkowie, siostra oraz nieocenione wsparcie męża.

Jak powstają ubranka Cacane?

Wybieramy materiały tylko w stu procentach naturalne. Projekty opracowujemy w każdej wolnej chwili, dużo szkicujemy. Następnie odszywamy prototypy, które mierzymy na Antosi i dzieciach przyjaciół. Całą kolekcję szyjemy w lokalnej szwalni, a wełniane ubrania przygotowuje Pani Trudzia. Gotowe, zamówione rzeczy pakujemy w bawełniane woreczki, które rodzice mogą wykorzystać na wiele sposobów, a następnie w tekturowe pudła. Do pakowania nie używamy plastiku.

Co znajdziemy w waszej ofercie?

Tworzymy wygodne ubranka dla dziewczynek i chłopców, staramy się projektować kroje uniwersalne. Mamy kombinezony, kurteczki, spodnie, spódniczki, sukienki, bluzeczki, sweterki oraz akcesoria, jak czapki, kominy i rękawiczki. Chcemy, aby były to rzeczy nadające się do szaleństw na spacerach, placach zabaw, w przedszkolu, ale również służące maluchowi podczas wyjść do teatru, filharmonii, na urodziny, czy rodzinne spotkania.

Na koniec powiedz – jakie są wasze dalsze plany i marzenia?

Naszym największym marzeniem jest stworzenie świata Cacane, miejsca, w którym tworzymy z pasją, w którym nasi klienci czują się dobrze, z którymi możemy tworzyć wieloletnie relacje. Mamy głowy pełne pomysłów, wszystko przelewamy na papier, chciałybyśmy, żeby te plany z szuflady mogły ujrzeć światło dzienne. Marzymy, aby Cacane znalazło się w różnych zakątkach świata.

I tego właśnie wam życzę! Dziękuję za rozmowę.

Dziękujemy!

*

Kolekcję Cacane możecie zobaczyć tutaj.

*

Publikacja powstała przy współpracy z marką Cacane.