Z dzieckiem na Północy

O rodzinnym podróżowaniu po Norwegii

Gdy u nas były upały, lato, kąpiele na Mazurach i lenienie się na hamaku, Ewa Szymczak wraz z mężem Piotrem i synkiem Michałem ruszyli na północ. Szukali nie tylko miejsc gdzie jest chłodniej, ale też pustych przestrzeni i nieskalanej przyrody. Wyszukali miejsca o widokach, które zapierają dech w piersiach, dzikie i surowe. Oto ich opowieść.

***

To była nasza czwarta wyprawa z dzieckiem do Skandynawii. Już gdy Michał miał półtora roku spędziliśmy wakacje za kołem podbiegunowym, w Finlandii. Pojechaliśmy tam samochodem wyładowanym rzeczami, wynajęliśmy drewniany domek w lesie i chodziliśmy po okolicy z dzieckiem w nosidle. Kolejna wyprawa była wielodniową wędrówką z namiotami – trzyipółletni wówczas Michał większość czasu spędził jednak w nosidle, a przyjaciele pomagali nam nieść zapas pieluch. Rok temu znów pojechaliśmy na północ autem, mieszkaliśmy w domku w górach i wychodziliśmy na długie całodzienne wycieczki, już bez nosidła. Teraz Michał ma sześć lat i uznaliśmy, że podoła wyprawie jak z naszych czasów "sprzed dziecka" - plecaki, namiot i 300 km do przejścia na kompletnym odludziu. IMGP2834 IMGP2849 IMGP2429 Gdzie byliście? Byliśmy w Laponii w okolicach, gdzie spotykają się granice Norwegii, Szwecji i Finlandii, spory kawałek za kołem podbiegunowym. Najpierw w kilka dni podeszliśmy od strony norweskiej na najwyższą górę Finlandii - Halti, potem przeszliśmy fragment długodystansowego, 800-kilometrowego szlaku Nordkalottleden. Spotykaliśmy ledwie po kilka osób dziennie.

Jak tam dotarliście? Polecieliśmy z Warszawy do Oslo, stamtąd do Tromsø, a następnie podjechaliśmy autobusem wzdłuż fiordu w głąb lądu. Wracaliśmy z miejscowości Abisko w Szwecji, najpierw 17 godzin pociągiem do Sztokholmu, potem samolotem do Warszawy. IMGP3042 IMGP1781
Gdzie spaliście? Nocowaliśmy głównie w namiocie, który w krajach skandynawskich można rozbić praktycznie wszędzie, nie tylko w wyznaczonych miejscach. Kilka razy spaliśmy w małych, bezobsługowych schroniskach, co było dobrą okazją do ogrzania się i wysuszenia rzeczy. Domki w Finlandii – z wielu z nich można korzystać bezpłatnie – są bardzo spartańskie: jest kuchenka, piecyk i wielka drewniana półka, lub dwie, gdzie może się przespać z 10 osób. Domki norweskie mają bogatsze wyposażenie i pokoiki z piętrowymi łóżkami z ciepłymi pierzynami i kącikiem do mycia; nocleg w nich jest płatny. Wszędzie trzeba po sobie posprzątać, grzecznie jest przynieść wiadro świeżej wody i narąbać drewna dla kolejnych wędrowców. IMGP2015 IMGP2001 IMGP2138 Co jedliście i gdzie? Jedzenie to jedno z największych wyzwań podczas organizacji takich wypraw, ponieważ cały prowiant na wiele dni trzeba zmieścić w plecakach i nieść. Na szczęście trasa naszej 19-dniowej wędrówki po około tygodniu przecinała szosę w fińskim miasteczku Kilpisjärvi, mogliśmy więc uzupełnić zapasy w tamtejszym supermarkecie. Większość jedzenia, ze względu na jego specyfikę, wzięliśmy jednak z Polski. Podstawę naszego wyżywienia stanowiły kluski z chińskich zupek z sosem i kostką sojową. Michał proteiny sojowej za bardzo nie chciał jeść, mieliśmy więc dla niego suchą kiełbasę, którą potem zastąpiło niemal metrowej długości fińskie salami. W ciągu dnia posilaliśmy się czekoladą, chałwą, bakaliami i chlebem z serem, póki był. Michał dzielnie znosił reglamentację jedzenia; ostatniego dnia zjedliśmy wszystko, co mieliśmy. [gallery type="rectangular" ids="16977,16969"] IMGP1957 IMGP1878 Nigdy nie zapomnicie smaku… Sierpień w Laponii to czas owoców - jagód, borówek, bażyn i moroszek. W tym roku było ich wyjątkowo dużo i objadaliśmy się bez umiaru. [gallery type="rectangular" ids="16959,16965"] Jak spędzaliście czas? Pakowaliśmy się rano, zakładaliśmy plecaki i szliśmy po kilkanaście kilometrów dziennie. O ile jednak dorosły z przyjemnością spędzi kilka godzin po prostu idąc, podziwiając przyrodę i rozmyślając o rzeczach, o których zazwyczaj nie ma czasu pomyśleć, o tyle energicznego sześciolatka coś takiego okrutnie nudzi. A znudzony sześciolatek marudzi i narzeka na wszystko. Na szczęście Piotr wpadł na genialny pomysł opowiadania Michałowi historii - w drodze wymyślał nowe przygody Smerfów, Scooby'ego i jego przyjaciół czy kamiennych ludków. Nawet nie wiedziałam, że ma taki talent! Wymyślenie na gorąco kilku, kilkunastu wciągających historyjek dziennie wymaga nie lada wyobraźni. Podczas opowiadania Michałowi mijało zmęczenie, nuda, głód, ból nóg i wszelkie inne nieszczęścia.

Najwięcej przyjemności sprawiało wam... Myślę, że Michałowi największą radość sprawiło to, że miał nas 24 godziny na dobę. Niezrozumiały dla mnie entuzjazm wzbudzało w nim przechodzenie w sandałach przez lodowate rzeki, czego sama nie cierpię! Piotrowi sprawiała frajdę sama wędrówka po skandynawskich pustkowiach, to od niego zaczęło się upodobanie naszej rodziny do wakacji na dalekiej Północy. Mnie - choć zdarzało mi się wściekać na ciężki plecak, brnięcie kilometrami po bagnie czy śliskich kamieniach - nieodmiennie zachwyca arktyczna przyroda: bezkresne krajobrazy i małe, dzielne, bajecznie kolorowe roślinki pod nogami, według mnie jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. IMGP2788 IMGP1921 IMGP2079 IMGP2642 Co warto ze sobą zabrać w taką podróż? Jak najmniej rzeczy, bo i tak będzie ich sporo. Pod koniec lata trzeba być przygotowanym zarówno na trzydziestostopniowe ciepło, jak i na przenikliwy wiatr, wielodniowy deszcz, a nawet śnieg i temperatury zbliżające się ku zeru. W Skandynawii mówi się, że brzydka pogoda nie istnieje, tylko ludzie nie zawsze potrafią się dobrze ubrać. Dla dziecka warto mieć buty, których nie przemoczy, ale jeszcze nigdy nie udało nam się takich kupić. Chyba jedyne sensowne rozwiązanie to dostępne w Skandynawii kalosze trekkingowe, pewnie wypróbujemy je następnym razem. IMGP2027 IMGP2622IMGP2901 Gdzie warto pójść na zakupy? Jedyne sklepy, jakie nas ekscytują zagranicą, to supermarkety, sklepy turystyczne i antykwariaty z książkami po angielsku. W skandynawskich supermarketach najbardziej lubimy pieczywo, zupełnie inne od naszego: norweskie placki z ziemniaków, szwedzkie puchate, sprężyste chlebki, ciemne bułeczki z Finlandii; świetne są też gęste zupy owocowe w litrowych pudełkach, zwłaszcza z dzikiej róży. IMGP1793 Jakie przywieźliście pamiątki z podróży? Tym razem chyba tylko kamienie...! Michał wybrał sobie zabawkę w sklepie, gdy w końcu dotarliśmy do cywilizacji. Piosenka, Wam towarzyszyła w podroży, może nucona w myślach? Mnie zawsze w podróży przykleja się kawałek piosenki, tym razem był fragment Hello darkness, my old friend zacytowany przez Sufjana Stevensa w "All Delighted People". Zupełnie nie wiem dlaczego, ponieważ prawdziwej "darkness" w czasie naszych wakacji nie było... Choć w sierpniu nawet za kręgiem polarnym słońce zachodzi już za horyzont, wieczory są wciąż długie, a ciemność, nawet w środku nocy, wcale nie taka ciemna. IMGP3019
IMGP1959

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.