wrześniowe debiuty wrześniowe debiuty 2022 współpraca reklamowa

Wyprawka żłobkowicza

Co się przyda przy debiucie z żłobku?

Wyprawka żłobkowicza
Lena Krzepina

Dla tych rodziców, którzy wybrali dla swojego dziecka żłobek, placówkowa przygoda rusza już teraz. Zaczyna się cała ta historia, którą przechodzić będziemy w życiu jeszcze kilka, a może i więcej razy – adaptacja, polubienie opiekunów, poznanie codzienności w miejscu, które wkrótce stanie się w jakiś sposób nasze.

Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe zasady – nawet w naszym dorosłym życiu są to mocne chwile. Jak sobie dawać z nimi radę, jak się otwierać na odkrywanie? Trening zaczyna się już teraz.

Żłobek jest miejscem opieki, ale także ćwiczenia się w tej najpierwszej samodzielności. Dziecko odkrywa, co już może, z czym sobie radzi, kiedy ani mamy, ani innych bliskich nie ma w pobliżu. Temu odkrywaniu towarzyszy całkiem nowa paleta uczuć, i to nowa zarówno dla dziecka, jak i dla jego rodziców. A że adaptacja zaczyna się wcale nie w żłobku, lecz w domu, z ciekawością zaglądam do rysowniczki Marysi Bulikowskiej aka Mroux i jej partnera Dominika, by zobaczyć, jak ten czas wygląda u nich i ich rezolutnej córeczki, dwuletniej Janki.

Dzięki uprzejmości Marysi udało się nam zobaczyć, jak sama wyglądała, kiedy była w wieku Janki i stawiała swoje kroki ku byciu w świecie. Podobne?

Zebranie potrzebnych rzeczy w ramach kompletowania żłobkowej wyprawki i opowiedzenie sobie razem, że są one związane z tym, co nastąpi, pozwala dziecku wewnętrznie przeżyć, że zadzieje się w jego życiu coś nowego. Że to zdarzenie jest ważne i trochę uroczyste. Wspaniale, jeśli jest również radosne i przyjmujemy je z lekkością.

Przygotowałyśmy dla rodziców żłobkowiczów miniprzewodnik. Najpierw okiem dziecka patrzymy, czego można się spodziewać przy rozpoczynaniu etapu żłobkowego, potem mamy kilka pomysłów na to, co praktycznego może się w tym czasie przydać.

Mamo, Tato!

  • Ruszam z domu w nowe i nieznane! Jestem jeszcze maluszkiem, dopiero od niedawna odkrywam świat z pozycji swoich dwóch stojących nóg. A wy mi ufacie, wiecie, że mogę, że daję radę. To, że idę do żłobka, jest znakiem od was, że świat jest bezpieczny i wart poznania.
  • Będę budować swoje pierwsze relacje rówieśnicze. Dla mnie inne dzieci to jak inne lwiątka w stadzie. Będziemy się bawić, podgryzać i ćwiczyć w tym, co wolno, a czego nie.
  • Mój układ nerwowy ciągle się kształtuje. Dlatego to normalne, że po wielu bodźcach dnia muszę odreagować po swojemu. Mogę spać albo wręcz przeciwnie, przeżywać pobudzenie, mogę mieć zachowania, którymi was zaskoczę. Ale to wszystko minie z czasem, po prostu się przyzwyczajam.
  • To, że w żłobku jeden dzień jest podobny do drugiego, jest dla mnie fajne. Atrakcją jest każdy dzień, każdy napotkany po drodze do żłobka piesek.
  • W żłobku się nie nudzę. Cały świat jest dla mnie placem zabaw, nawet dziurka w desce na podłodze.
  • Nie martwcie się, jeśli w żłobku nie udaje mi się łatwo zasnąć albo nie jem. W brzuchu mamy nie znałem rytmu, wciąż uczę się go na świecie. Teraz dopasowanie się do żłobkowych zwyczajów może mi zająć dużo czasu.
  • Czy wiecie, czego jeszcze będę się uczyć w żłobku? To będzie trening ruchowy, nieustanne łapanie równowagi i laboratorium sensoryczne.
  • Po czym poznacie, że w żłobku czuję się już bezpiecznie? Po tym, że się tam bawię. Jeśli tego nie robię, raczej obserwuję, to też jest nadal OK. Może mi potrzeba wielu tygodni, żeby poczuć się pewnie w nowym miejscu? Tak mam i już.
  • W chodzeniu do żłobka fajne jest to, że wy też macie „swoje” życie – dorosłe zainteresowania, pracę, przeżycia, których ja jeszcze nie znam. Jednak już przeczuwam, że jest jakiś inny świat, który na mnie czeka, ciekawy i fajny. Odkrycie, że są różne światy, to ważny etap w rozumieniu życia i jego tajemnic.
  • Osoby, które się mną zajmują, są dla mnie bardzo ważne. Na te kilka godzin dziennie żłobkowe opiekunki będą Słońcem, wokół którego obraca się Ziemia. Ale oczywiście pępuszkiem świata nadal jestem ja!

WYPRAWKA ŻŁOBKOWICZKA

  1. ŻYCIE STOLIKOWE

Kiedy dziecko jest już na tyle sprawne, żeby samodzielnie siadać na krzesełku, część zabaw przenosi się z podłogi na stół. To cudowny czas, kiedy możemy razem zacząć gotować, zagniatać ciasto i bawić się plastycznie. Wspólnie jedzone posiłki wreszcie mają bardziej „partnerski” charakter.

W żłobkowej wyprawce Janki znalazły się fartuszkowy śliniak i silikonowy kubek duńskiej marki nuuroo. Piękny odcień retro ceglastej czerwieni, która wybrała Marysia, przyciąga spojrzenie osób znużonych zwyczajową plastikozą produktów dla dzieci. Fartuszek nuuroo jest przemiły w dotyku, a jego krój sprawdza się przy najśmielszych eksperymentach BLW czy zadaniach artystycznych.

Silikonowy kubek ze słomką nuuroo jest ciepły i matowy w dotyku, bezpieczny do chwytania i łatwo się domywa w zmywarce. Delikatność silikonu jest fajna, kiedy mamy energiczne dziecko i łatwo o „dziubnięcie” się słomką.

Czas żłobka to także czas zmian w diecie dziecka. Wiele mam już wtedy nie karmi piersią i powoli rezygnuje z mleka modyfikowanego. Na coraz więcej posiłków mamy to samo – i dzieci, i dorośli. Na okres przejścia doskonałe są kaszki instant, tak dobrze znane naszemu pokoleniu. Umożliwiają szybkie przygotowanie ciepłego i pełnowartościowego posiłku. Francuskie kaszki Modilac mają bardzo krótkie składy z certyfikatem eco. Nie są dosładzane i smakują dzieciom. Zajrzyjcie do sklepu Mlekolandia, który ma bogaty asortyment wspierający rozszerzanie diety na zdrowo.

Po albo przed jedzeniem można zając się zabawą laleczkami zaprojektowanymi przez amerykańska ilustratorkę Suzy Ultman. Zostały wykonane z drewna, a ich uroda zdecydowanie wykracza ponad to, co wstydliwie chowamy w skrzyni z zabawkami. Niech lalki powędrują na parapet!

2. DROGA DO ŻŁOBKA

Czas spakować się do wyjścia. Doświadczeni już wiedzą, że bez prowiantu lepiej się z domu nie ruszać, a z kolei dobrze przygotowana wałówka pomoże przy odbieraniu ze żłobka, zwłaszcza, jeśli po drodze mamy park lub plac zabaw. Wiele klubików i żłobków stawia na śniadania i obiadki przyniesione z domu, więc rozwiązania ułatwiające sprawne spakowanie jedzenia są nie do przecenienia.

Przekąski takie jak migdały, warzywa krojone w słupki, krakersy czy kawałki jabłka możemy zapakować do tekstylnych, nieprzemakalnych woreczków Lassig z suwakiem. Są łatwe w czyszczeniu, wielorazowe i mają niezbędne atesty. Zupę pomidorową z lanymi kluseczkami pakujemy w trwały, szczelny i dobrze trzymający termos Lassig. Jeszcze tylko woda do bidonu – ten ze stali nierdzewnej Lassig jest lekki, nie stłucze się i tak, jak inne produkty tej marki, posłuży nie tylko żłobkowiczowi, lecz przyda się nawet w szkole. Jest bardzo wytrzymały! W zestawie znajdziemy zwykłą nakrętkę lub taką z ustnikiem, która sprawdzi się przy młodszych dzieciach. Skoro wszystko gotowe, pora na ważny krok w życiu żłobkowicza: niezbędne „przydasie” nie wędrują już do torby mamy, ale nosi się je samemu w ukochanym plecaczku. Ten lisek został zaprojektowany tak, by pasować na małe plecy: ma szerokie pasy, wszystkie regulowane, do tego jest leciutki, lekko usztywniony i daje się łatwo wyczyścić.

No to ruszamy! Droga do żłobka, a potem do domu stanie się łatwą porcją zdrowego ruchu, jeśli weźmiemy ze sobą hulajnogę. To sprawdzony patent rodziców. Znacznie skraca drogę i jest lepszy dla dziecka od bycia podwożonym z domu prosto pod placówkę. Janka ma hulajnogę Highwaykick1 marki Scoot And Ride. Ten model łączy kilka funkcji, które przydają się przy mniejszych dzieciach: ma siedzisko, umożliwia pracę obu nóg jednocześnie jak przy jeździku i został tak zaprojektowany, by nie przewracać się na nierównym terenie. Do tego koniecznie kask: lekki, oddychający, a przy tym zapinany w taki sposób, z którym da sobie radę dziecko. Magnetyczne zapięcie nie przytrzaśnie skóry i nie będzie uwierać.

3. COŚ NA NÓŻKI

Na małe nogi, które tupią, biegają, wspinają się i często marudnie szurają. Chorwackie buciki Froddo są genialne: zrobione z dobrej jakości skóry, z gumową, bardzo przyczepną i elastyczną podeszwą, i mające dużo miejsca na palce. Coraz częściej się mówi, że buty, w których chodzimy, są za wąskie na czubku. W sklepie Bibalu znajdziecie modele, które zmierzają w stronę trendu barefoot, czyli tworzenia butów dobrze trzymających stopę, ale niewpływających na ich naturalny kształt. Także tu znalazły się idealne kapcie dla Janki. To – tym razem słowackie – Kirby w kolorze pięknej fuksji. Miękka, gumowa podeszwa, dużo miejsca na palce i zapięcie, które sprawia, że kapcie nie spadają – oto przepis na sukces.

4. KIEDY PADA DESZCZ

Błogosławione niech będą gumowe stroje, które od października do kwietnia ratują niemal każdy spacer. Dzięki nim okrzyki „uważaj, kałuża!” zniknęły w przeszłości (oby). Tu znowu warto polecić duńskie nuuroo. Ich dwuczęściowy strój przeciwdeszczowy ma klejone szwy, jest bardzo wytrzymały, a jednocześnie lekki, miękki i nie ogranicza ruchów dziecka. Do tego sprawdzą się gumowe (nie plastikowe) kalosze tej samej marki. Guma jest nie tylko bardziej ekologiczna, ale także wytrzymała. Te kalosze nie pękną i nie rozszczelnią się. Mogą, podobnie jak strój, posłużyć kilku generacjom deszczowych spacerowiczów.

5. GARDEROBA ŻŁOBKOWICZA

Strój od deszczu to świetne rozwiązanie, a co pod spód? W czym biegać, by było oddychająco, wygodnie i pięknie? Janka ma kolekcję sweterków, które wydziergała dla niej mama Marysi. Jednak póki co, jesień zapowiada się piękna i sezon żłobkowy otworzymy w bawełnie.

Potrzebne będą koszulki, bluzy, lekkie kurtki i czapka na pierwsze chłodne poranki. Janka ma lawendowe getry i koszulkę marki COODO – wygodne, uszyte z biobawełny i niezwykle miłe w dotyku. Szykując się do wyjścia, zakłada do tego mięsistą welurową bluzę z kapturem i przedłużonym tyłem.

Do vintage stylu Marysi i Janki pasują projekty Pan Tu Nie Stał. Koszulka Kurczak domowy jest w ofercie marki od wielu lat i nic nie straciła na uroku. Do tego bomberka na bawełnianej podszewce, ale z wełną na wierzchu i niedrapiąca, wygodna czapa żywcem wyjęta z przełomu lat 70/80 – i już wiadomo, co to znaczy ubierać się na wrześniowe kaprysy pogody na cebulkę.

Na koniec bardzo ważna sprawa: podpisywanie ubranek. Jeśli chcemy mieć ich niewiele, ale dobrej jakości, ułatwmy im niegubienie się. W żłobkowej szatni i na placach zabaw wszystkie ubranka się ze sobą mieszają, niektóre są wręcz identyczne. Podpisanie ułatwi sprawę nam, opiekunom i samym dzieciom, które szybko nauczą się rozróżniać swoje imię jako znak. Ubrania i inne żłobkowe rzeczy Janki zostały oznaczone zestawem Stikets. W sklepie marki możemy zamówić naklejki, breloczki, a także wiele innych personalizowanych rozwiązań, jak worki na ubrania, marki wzrostu, ramki i breloki.

6. LUBIĘ ŻŁOBEK

Na koniec słówko o tym, co bierzemy ze sobą z domu do przedszkola, by tam zawsze było, czekało na nas i nam trochę żłobek „udomawiało”. Poza pachnącym domem workiem z ubrankami na zmianę i przytulanką, do żłobka pakujemy także zestaw na czas odpoczynku bądź drzemki. Dla wielu dzieci kocyk rzeczywiście pełni funkcje koła ratunkowego – można się nim otulić, można się pod nim schować. Zestaw Fun with Mum jest śliczny, mięciutki i naprawdę otulający. Doceniamy to, jak łatwo się go pierze, co ma znaczenie, kiedy mamy tylko weekend na odświeżenie żłobkowej pościeli.

W kwestii higieny w żłobku ważne są też szczoteczka do zębów i pasta. Tutaj dzieci zaczynają trenować samodzielne mycie zębów. Pasty więcej zjadają niż wypluwają, ale trening jest! Od lat uwielbiamy to, co robimy marka Jack N’Jill w tym temacie: ich ekologiczne pasty mają doskonałe składy, a szczoteczki Jack N’Jill i kubki są z biodegradowalnego tworzywa.

To jak, gotowi? Jance i wszystkim innym żłobkowiczom życzymy wielu udanych zabaw i radości z każdego żłobkowego dnia.

Poniżej znajdziecie listę publikacji, która może wam się przydać przed wrześniem:

Adaptacja i życie żłobkowe okiem opiekunki Marleny Chlabicz

Pedagożka Małgorzata Musiał o wspieraniu samodzielności dzieci 

Żłobek w opiniach mam 

*

Materiał powstał we współpracy z markami: COODO, Froddo, Fun with Mum, Jack N’Jill, Kirby, Lassig, Modilac, nuuroo, Pan Tu Nie Stał, Scoot and Ride, Stikets

Dodaj komentarz