Bimbo Bimba vintage wyprawka

Wyprawka z drugiej ręki

Rozmowa z Igą Olczyk, założycielką sklepu Bimbo Bimba

Wyprawka z drugiej ręki
Beata Widłok

Dbajmy o planetę i jej ograniczone zasoby już od pierwszych dni życia dziecka. Kompletowanie wyprawki w oparciu o produkty z drugiej ręki jest pięknym startem do proekologicznych działań w przyszłości. Kształtuje świadomą, niesamolubną postawę i nie powoduje dalszych szkód dla naszej planety. To najszczerszy przejaw myślenia serio o przyszłości następnych pokoleń.

Iga Olczyk, świeżo upieczona mama Ali i założycielka sklepu z używanymi ubraniami dla dzieci Bimbo Bimba, ma świetne rozeznanie w modzie z drugiej ręki. Dlatego też wystąpiła jako jedna z ekspertek w moim modowym raporcie zatytułowanym Podaj dalej. W poniższej rozmowie zapuszczamy się w rejony wyprawkowe, odkrywając wartość ubrań i akcesoriów mających już swoją historię i gotowych na to, by dopisać jej kolejne fragmenty. Gadamy o tym, jak dbać o ubrania z drugiej, trzeciej i kolejnej ręki, jak kupować z rozmysłem i planem, i bez kompleksów. Czytajcie z przyjemnością.

Co przemawia za kompletowaniem wyprawki w oparciu o tekstylia z drugiej ręki?

Przy dzieciach jedyną pewną rzeczą jest zmiana, także w kontekście rozmiarów ubranek. Dzieci rosną szybko, często szybciej niż byśmy chcieli. Ubranka, które kupujemy jeszcze przed urodzeniem, zakładamy kilka razy, innych wcale i w ten sposób trwają one w idealnym lub bardzo dobrym stanie. Bywa, że trudno odróżnić je od tych nowych, ze sklepu. Zdarza się też, że coś nam po prostu nie przypasuje, nie lubimy tego zakładać, dziecko się w tym denerwuje, nie chce spać w śpiworku, nie lubi być otulane, nie akceptuje pajaców ze stópkami, a my zamiast kaftaników cały czas używamy body zapinanych kopertowo – brzmi znajomo, prawda? To tylko potwierdza, że ubranka i akcesoria z drugiej ręki są niezniszczone i z powodzeniem mogą służyć kolejnym pokoleniom noworodków, zamiast leżeć w pudełku.

Jasne, ale tak się dzieje tylko wtedy, gdy ubrania są uszyte z wysokiej jakości tkanin.

I dlatego zachęcam rodziców do wybierania mniejszych, najchętniej polskich, producentów. Wtedy zyskujemy pewność, że nawet po wielu praniach, prasowaniach i odplamianiach, ubranko będzie świetnie wyglądać, a materiał dalej będzie miękki i przyjemny.

Jakie jeszcze argumenty przemawiają za wyprawką z drugiej ręki?

Nie można pominąć aspektów ekologicznego i etycznego. Wierzę, że trudno odmówić sobie kolejnego ślicznego, małego ubranka, ja też nie raz dałam się ponieść chwili. Ale warto pamiętać, że im większy popyt, tym większa podaż danego produktu. Jeśli będziemy kupować coraz więcej rzeczy produkowanych w biedniejszych krajach, w nieetycznych warunkach, przez największe korporacje odzieżowe, ich wytwarzanie będzie tylko zwiększać swoją skalę. To z kolei wywoła kolejne, zużyte w produkcji kilogramy dwutlenku węgla i wody. A obecnie te surowce są na wagę złota!

I ostatni, zapewne najbardziej przemawiający do ogółu argument, czyli oszczędność.

Z posiadaniem dziecka wiąże się nieskończona ilość wydatków, więc minimalizm i umiarkowanie w kompletowaniu pierwszej garderoby pozwolą nam je ograniczyć. Używane rzeczy często możemy kupić nawet za połowę pierwotnej ceny. Ja na początek proponuję kupienie części rzeczy z drugiej ręki, a później uzupełnienie wyprawki o kilka wymarzonych oraz to, co potrzebne. Warto zachować tu zdrowy balans.

Jak sądzisz, kiedy wreszcie nastaną czasy, gdy kompletowanie wyprawki z drugiej ręki będzie postrzegane jako przejaw odpowiedzialnego konsumpcjonizmu? Myślę, że nadal sporo osób ma kłopot z przyznaniem się, że ubiera dzieci, zwłaszcza niemowlęta, w używane rzeczy. Skąd te kompleksy?

Widzę, że to się zmienia i codziennie poznaję mamy, które świadomie decydują się na wyprawkę z drugiej ręki. Warto tu może nieco zmienić perspektywę – kiedy dziecko wyrasta z kolejnego rozmiaru, my często chcemy te rzeczy przekazać dalej rodzinie, znajomym lub sprzedać, prawda? Oznacza to, że w naszym odczuciu ubranka te są dalej na tyle dobre, że mogą służyć kolejnemu dziecku. Dlaczego więc nasze dziecko nie miałoby też skorzystać z ubranek innego dziecka? Cieszę się, że coraz więcej firm, portali, magazynów głośno mówi o odpowiedzialnym kupowaniu i podkreśla, jaki wpływ na środowisko ma masowa produkcja rzeczy. Ludzie, w tym właśnie rodzice, na to reagują i zaczynają szukać informacji, coraz częściej decydując się właśnie na rzeczy z drugiej ręki.

Myślę, że jeszcze gdzieś zakorzenione jest to poczucie, że rzeczy używane są gorsze, niehigieniczne, mają wady lub plamy. Ta wizja nie pasuje nam do noworodka, którego przecież od pierwszego dnia chcemy otoczyć tym, co miękkie, przyjemne, pachnące i czyste. Być może to właśnie te dwie sprzeczne wizje powodują pewne kompleksy. A przecież rzeczy dziecięce od dawna były przekazywane z pokolenia na pokolenie! Ostatnio ze wzruszeniem czytałam na Instagramie post jednej z mam, po tym jak ubrała córeczkę w swoją sukienkę z dzieciństwa – to przywołuje niezwykłe emocje i wspomnienia!

Ty też, tworząc Bimbo Bimbę, przyczyniasz się do podkreślania wartości rzeczy z drugiego obiegu.

Fakt, że powstaje coraz więcej konceptów promujących kupowanie rzeczy z drugiej ręki napawa mnie optymizmem. Im więcej takich miejsc, tym większa siła przebicia i silniejszy głos. Ja mam taką misję, żeby te rzeczy z drugiej ręki odczarować.

Co masz na myśli?

Chcę, żeby rodzice otwierając swoje zamówienie, poczuli się miło i przyjemnie, żeby mieli pewność, że to, co dostają, jest piękne, pachnące i idealne. I żeby dzielili się tymi wrażeniami z innymi rodzicami.

Jak uniknąć wpadek w kupowaniu ubranek i zabawek z drugiej ręki? 

Mamy teraz dostęp do kilku dużych portali z ogłoszeniami oraz aplikacji, które umożliwiają sprzedaż i kupno ubranek. Często można znaleźć tam prawdziwe perełki, jednak kupowanie w taki sposób niesie za sobą ryzyko, że ktoś prześle nam ubranko niezgodne z opisem, uszkodzone lub po prostu zaniedbane. To na pewno może zniechęcać – myślę, że jest to też jeden z powodów, dla których rodzice wolą jednak zapłacić trochę więcej i kupić nową rzecz. Wierzę, że nie jest łatwo ocenić rzeczy tylko na podstawie dostępnych zdjęć.

Przede wszystkich trzeba o dokładnie wypytać sprzedającego – potwierdzić, że ubranko nie ma plam, zaciągnięć, uszkodzonych nap (to chyba najbardziej newralgiczne punkty pajacyków i bodziaków, które szybko ulegają zniszczeniu) czy oczek, a zabawka – uszkodzeń innych niż standardowe ślady użycia. Jeśli wada jest zaznaczona w opisie, warto poprosić o wyraźne zdjęcie, żeby zobaczyć, czy może to przeszkadzać w użyciu. Wiele plam jest bardzo łatwych do usunięcia, więc tego nie musimy się bać. Warto również uzgodnić możliwość ewentualnego odesłania ubranka czy zabawki, np. umówić się na wpłacenie połowy kwoty z góry, a reszty po obejrzeniu rzeczy. Jest to zwykle trudne, dlatego myślę, że koncepty podobne do mojego wychodzą tym rozterkom naprzeciw.

Prowadząc sklep, daję rodzicom gwarancję, że ubranka są w świetnym stanie. Osobiście dbam o to, żeby były odświeżone, nie miały dziurek ani plam, to, co można – naprawiam. Wiem, że dostępne u mnie rzeczy są uszyte z dobrych tkanin i porządnie wykonane. Jeśli jest to rzecz z outletu, zawsze wada jest dokładnie opisana. Rodzice mają też możliwość zwrotu ubranka, jeśli tylko nie pasuje rozmiar lub jest niezgodne z oczekiwaniami.

Jak nie ulec kupowaniu zbyt wielkiej ilości rzeczy z drugiej ręki, skoro są tak piękne, bo pieczołowicie wyselekcjonowane i w dodatku w okazyjnej cenie?

Kompletowanie wyprawki, szczególnie po raz pierwszy, to często zagadka. Nie wiemy, co się sprawdzi, co tak naprawdę jest potrzebne. Możemy znaleźć setki postów z wyprawkowym must have, należy jednak pamiętać, że wszystkie te listy są bardzo subiektywne. Oczywiście, mogą stanowić inspirację, ale to, co w ostateczności będzie nam najlepiej służyć, okaże się dopiero w praktyce. Zachęcam więc rodziców do postawienia na kilka pewniaków – rzeczy, które będą stanowiły niezbędną bazę wyprawki, bo oczywiście musimy na start te rzeczy kupić. Nie trzeba zaopatrywać się od razu na pół roku, kupować wszystkich rozmiarów i jednocześnie pościeli, śpiworka i kokonu. Dość szybko zorientujemy się, jeśli będzie nam czegoś brakować i wtedy możemy spokojnie zamówić to online.

Jak dbać o ubranka vintage, by przedłużyć ich żywotność?

To naprawdę nic trudnego! Napisałam nawet na ten temat dość szczegółowy artykuł na sklepowym blogu. Jest kilka podstawowych zasad, które dobrze zapamiętać, żeby ubranka na długo pozostały w świetnym stanie. Przede wszystkim dobrze jest zwrócić uwagę na informacje na metkach oraz środki, które stosujemy do prania. Do białych i jasnych ubranek wybierzmy proszek do białego, najlepiej ten niebiologiczny, który nie zawiera substancji potencjalnie uczulających i będzie najdelikatniejszy dla skóry maluszka. To niby oczywiste, ale wiele osób stosuje środek do prania kolorów do każdego rodzaju ubranek. Ja zawsze wybieram niższą temperaturę niż sugerowana oraz trochę mniejsze obroty wirowania. Na szczególną troskę zasługują ubranka z wełny – pierzemy je tylko w specjalnie przeznaczonym do tego płynie, na dedykowanym programie lub ręcznie.

Dobrze tu zrezygnować z silnych, chemicznych odplamiaczy i zaprzyjaźnić się z niezawodnym mydełkiem galasowym, które pomoże na większość plam.

A jak dbać o wełnę?

Do wełny nie używamy żadnych dodatkowych płynów do płukania i pierzemy ją tylko w dedykowanych do tego środkach. Wełnę najlepiej prać ręcznie lub w pralce z ustawionym specjalnym programem, a następnie odcisnąć nadmiar wody i wysuszyć na płasko. Na najbardziej oporne plamy pomoże nam słońce. Odłożone ubranka przechowujmy w suchym miejscu, najlepiej z woreczkiem lawendy, która ochroni je przed niechcianymi gośćmi (ach, te straszne mole!). Do zamówień, które zawierają wełniane ubranka, zawsze dołączam krótką instrukcję.

Opowiedz jeszcze o ofercie sklepu, na co stawiasz w pierwszej kolejności?

W Bimbo Bimba można znaleźć ubranka i akcesoria z drugiej ręki – początkowo myślałam, że będą to te pierwsze rozmiary, ale dzięki temu, że zgromadziło się w mojej społeczności dużo mam starszych dzieci, chętnie poszerzam asortyment o większe rozmiary. Teraz można znaleźć w sklepie rzeczy w rozmiarach od 50/56 do 122, ale absolutnie się nie ograniczam! Chcę, żeby rodzice mieli pewność, że kupują rzeczy w idealnym stanie, gotowe do użycia. Osobiście sprawdzam każdy centymetr, dbam o to, żeby nie było dziur czy plam. Ubranka jadą do klienta pięknie zapakowane i pachnące lawendą, do każdego  zamówienia dołączam też osobiste podziękowanie.

Staram się, żeby nasze rzeczy miały zachęcające ceny, często jest to nawet połowa ceny regularnej – w dużej mierze zależy to od firmy, stanu danej rzeczy. Zdarza się też, że mamy ubranka z metką lub takie, które były tylko raz wyprane. Gwarantuję, że wszystkie są warte swoich cen. Poza tym myślę, że niektóre rzeczy jeszcze kiedyś do nas wrócą. Od początku założyłam, że chciałabym jak najbardziej wspierać i promować polskie firmy. Staram się, aby większość rzeczy dostępnych w sklepie była polskiej produkcji. Mam nadzieję, że to też zachęci rodziców do spróbowania i przekonania się, że za taką jakość warto więcej zapłacić.

Oprócz tego w Bimbo Bimba są dostępne ubranka firm zagranicznych, ale raczej tych mniejszych, chociaż dobrze znanych i lubianych.

Skąd wiesz, jakich marek szukają rodzice?

Bacznie obserwuję, co im się podoba i co najchętniej wybierają dla swoich dzieci. Staram się na te potrzeby odpowiadać. Często też dostaję konkretne prośby. Wiele rzeczy nawet nie trafia do sklepu, bo od razu jedzie do nowego domu. Pracuję też powoli nad poszerzaniem działu outletowego – tutaj dostępne są już wyłącznie polskie marki. Współpracuję z firmami, które chcą sprzedać rzeczy, które nie znalazły się w regularnej sprzedaży, np. z drobnymi wadami produkcyjnymi, po sesjach zdjęciowych lub z poprzednich kolekcji. Zapraszam też rodziców do sprzedaży ubranek po dzieciach – wiem, ile czasu zajmuje wystawienie ubranek na portalach, zrobienie zdjęć, wysyłanie paczek – ja to biorę na siebie (śmiech).

Gdzie można przekazać ubrania i akcesoria, kiedy nadal są w dobrym stanie, a już dziecko z nich wyrosło? Podaj proszę kilka miejsc godnych zaufania, z których sama korzystasz.

Po pierwsze, zapraszam do mnie. Jeśli tylko są to ubranka, które mogę wystawić w Bimbo Bimba, to chętnie kupię każdą ilość. W sklepie znajdują się też ubranka po mojej córeczce. Są też inne sklepy działające na podobnej zasadzie – sama z nich korzystam i wysyłam ubrania po Ali, które kupiłam jeszcze w ciąży w sklepach sieciowych. Klasycznie dzielę się też z koleżankami, bo to bardzo przyjemna forma wymiany i pretekst do spotkań.

Staram się również w miarę możliwości pomagać potrzebującym – nasze ubranka trafiają do rodziny prowadzącej rodzinne pogotowie opiekuńcze w Łodzi lub lokalnie do mam z Krakowa, które są obecnie w trudnej sytuacji. Zawsze dbam jednak o to, żeby ubrania były czyste, odświeżone i w dobrym stanie.

Dziękuję za rozmowę. Trzymam kciuki za Bimbo Bimbę.

*

Artykuł powstał we współpracy z marką Bimbo Bimba.

Strona internetowa / Facebook / Instagram

Dodaj komentarz