len wyprawka

Wyprawka w stylu eko – wygraj ją!

Naturalny zestaw powitalny od Texpolu

Wyprawka w stylu eko – wygraj ją!
Aga Stodolska

Karminowe maki, niebieszczące się strzeliście chabry i kłaniające się w pas koniczyny. Oto kwiecie prosto z polskich łąk, które ozdobiło najnowszą wyprawkową, naturalną i w pełni biodegradowalną kolekcję marki Texpol.

Na certyfikowanych lniano-bambusowych tkaninach zakwitła wiosenna łąka. Wraz z nadejściem słońca pojawiła się bowiem kolekcja wyprawkowa LINEN Line, rodzimej marki Texpol, składająca się z pieluszek, otulaczy, kołderek, okryć kąpielowych, kocyków i ręczników, przeznaczonych dla najmłodszych odbiorców. Za sprawą aksamitnych w dotyku i gruntownie przebadanych, wysokojakościowych tkanin, produkty Texpol są całkowicie bezpieczne dla niemowlęcej skóry, nawet tej najwrażliwszej, borykającej się z alergiami czy Atopowym Zapaleniem Skóry. Wzorowo uzupełniają wyprawkę, służąc wytrwale i ciesząc oko wysmakowanym designem. Spójrzcie na kwieciste printy poduszki i kołderki, pieluszek i ręczników – zupełnie jakby łąka rewanżowała się odwiedzinami w naszym domu. Jakie piękne spotkanie! Zwróćcie też uwagę na konkurs, który zajawiam na końcu. Za sprawą oryginalnej odpowiedzi wygrać można pachnący łąką, ekologiczny zestaw wyprawkowy. Śmiało, startujcie (konkurs rozwiązany).

Obecnie bardzo łatwo pogubić się przy kompletowaniu wyprawki – twierdzi Pola Walentkowska, mama Anieli i Łucji i bohaterka sesji. Ogromny wybór, niekoniecznie dobrych jakościowo produktów bije po oczach na każdym kroku. Tym razem przy wyborze ubranek i tekstyliów dla młodszej córki kierowałam się przede wszystkim jakością. Zawsze przed zakupem zwracam uwagę na skład danej rzeczy. Nie lubię marnotrawstwa, za to bardzo lubię, kiedy to, co kupuję, jest na tyle porządne, żeby potem mogło służyć komuś innemu – dodaje Pola.

Dobrze się składa, bo każdy z produktów w kolekcji LINEN Line działa wszechstronnie i świetnie wywiązuje się ze swoich zadań. Koc plażowy wykaże się szczególnie podczas letnich spacerów i pikników, chroniąc delikatną skórę dziecka przed wiatrem i słońcem. Przegrzanie mu nie grozi – wszak bambus i len słyną ze swoich termoregulujących właściwości. Ręcznik z kapturem jest uszyty w taki sposób, by wchłaniać wilgoć i osuszać ciało dzieci aż do 5 roku życia. Z kolei bambusowo-lniane pieluszki, stworzone w czterech rozmiarach, odpowiedzą na rozmaite potrzeby mamy i dziecka. Mogą bowiem wystąpić w roli śliniaka lub chusteczki, otulacza, ochrony przed słońcem albo chusty, która zapewni prywatność podczas karmienia piersią lub usypiania w letnim plenerze. Reasumując: zestaw wyprawkowy skrojony na miarę. Poza ujmującą urodą i praktycznością zapewnia bezpieczeństwo wrażliwej dziecięcej skórze i odciąża głowy świeżo upieczonych rodziców. Troski precz – teraz można do woli rozkoszować się wakacjami.

*

ROZWIĄZANIE KONKURSU

Drogie Moje, odpowiadałyście pięknie i wylewnie. Szkoda, że nie możemy nagrodzić wszystkich, ale obiecajcie mi coś. Pójdźcie dziś wszystkie na łąkę, zdejmijcie buty, nawet jak będzie padało. I pozwólcie trawie masować stopy a makom kłaść się ciężko na waszych włosach. Niech to będzie dzień wasz.

Zwycięski komentarz napisała Julia, z którą skontaktujemy się niebawem. Brawo!

 

Musimy wstać wcześnie rano. Pakuję do plecaka kilka ulubionych zabawek, czasem jakąś gazetkę. Tramwaj wiezie nas do centrum miasta. Jest sobota rano, często w tramwaju nie ma nikogo poza nami. Dworzec, kolejka do kas. Bilet wycieczkowy- powrotny. Warszawa Śródmieście, na peronie kwitnie handel książkami. Wkrótce na świat przyjdzie moja pierwsza siostra i będę tutaj dla niej wybierać książeczki- harmonijki. Jesteśmy dużo przed czasem, nasz pociąg nadjedzie za pół godziny. Zawsze jesteśmy dużo przed czasem. Tańczę na peronie, blisko taty. Albo czytam napisy reklamowe. Wreszcie nadjeżdża pociąg. Jedziemy długo, ale uwielbiam te podróże. Patrzymy przez okno opowiadając sobie różne historie; znam na pamięć kilka wierszowanych książek i często śpiewam je pod nosem. Wreszcie jest nasza stacja! Sochaczew. Najpierw uliczkami miasta, później drogą pomiędzy podmiejskimi domami. Za domami pola, łąki… Idziemy prawie 4 kilometry. Czasem trzymam tatę za rękę i idę z zamkniętymi oczami. Droga daleka, ale nigdy nie zastanawiam się, czy warto tyle czasu poświęcać na podróż co tydzień. Wiem, że warto. Jest już nasze pole, widać Jesionowy Lasek, mały lasek pośrodku pola. Przechodzimy miedzą pomiędzy łanami zbóż. I oto mój mały, wielki Raj! Na ganku porośniętym winem stoją dwie doniczki z bratkami. Sadzi je brat mojej babci, który jest dla mnie jak dziadek. Dziadków nie poznałam.. Na starej, przedwojennej komodzie zawsze czeka na mnie czekolada, a w kubeczku z jeżykiem pyszny kompot. Biegnę przywitać się z moimi kotami; Białka i Rudzielec cieszą się na mój widok. Tata zabiera się za pracę, ja też pomagam. Wspólnie sadzimy, siejemy, zbieramy owoce, wytyczamy alejki. Chowam się pod gałęziami wiśni, owoce są wszędzie i są takie pyszne! Niosę ciężkie łubianki pod stodołę, brat babci zawiezie je na targ. A zanim przyjedzie sąsiad po zboże, ja pierwsza będę tradycyjnie ważyć się na wadze do zboża… Tata pracuje w ogrodzie, a ja buduję sobie bazę pod świerkami. Udaję wiewiórkę, moje ulubione zwierzę. Wśród zboża czerwienieją maki, i urzekają swym kolorem chabry, do tej pory moje ukochane kwiaty. Nasza łąka, zagajniki, pola, tajemniczy ogród mojej babci, to wszystko tętni życiem, czuję w sobie tę niesamowitą potęgę natury, jej zapachy, smaki i kolory. Ziemia i wzrastające życie fascynują mnie od najmłodszych lat. Tu jest mój raj, moje miejsce, do którego chcę wracać.

I wiecie co ? Jutro tam będę. Tak wiele się zmieniło.. Nie ma już brata mojej babci, na komodzie nie czeka na mnie czekolada. Nie ma bratków na ganku, ale wino rośnie dalej. Nie ma mojego ukochanego sadu. Ale jest nasza łąka, nasze kwiaty i tyle drzew. Tam wciąż tętni życie, to wciąż jest mój raj! Jutro po tej łące będą biegać moje dzieci. Róża i Jagoda zapakują do plecaków ulubione zabawki; dla Jeremka (który miał być Lilią :))zabierzemy piłkę.. A maleństwo, które noszę pod sercem? Na pewno poczuje moją radość i spokój…

Regulamin naszych konkursów znajdziecie tu.

 

*

Dziękujemy Poli Walentkowskiej i jej córeczkom: Anieli i Łucji za udział w sesji zdjęciowej.

Produkty można zakupić w sklepie bamboo-line.pl

Artykuł powstał we współpracy z firmą Texpol.

Strona internetowa / Facebook / Instagram

Dodaj komentarz