moja wyprawka okiem mamy wyprawka

Wyprawka Tadeusza

Z wizytą u Luizy Ciesielskiej

Wyprawka Tadeusza
Ewa Przedpełska

„Czasem to, co przygotujemy dla dziecka, bardziej determinuje nasze życie z nim, niż jego czy nasze rzeczywiste potrzeby, i może tylko prowadzić do frustracji. Mam wrażenie, że mamy narzucony taki społeczny model wyprawkowy i mało, kto się zastanawia nad jego słusznością” – mówi nam Luiza. Jaka więc powinna być właściwie skomponowana wyprawka według mamy pięciomiesięcznego Tadeusza i trzyletniego Kazia?

Po pierwszej randce Luizy z jej obecnym mężem okazało się, że oboje chcą wieść powolne życie, być blisko natury i mieć rodzinę. Decyzja o przeprowadzce na wieś zapadła rok temu, a w tym roku rozpoczęła się budowa ich naturalnego domu. Świadome życie w zgodzie z Matką Naturą przekładają obecnie na wszystkie obszary swojego życia: naturalne kosmetyki, środki czystości i już niedługo – mikroklimat ich domu, w sąsiedztwie własnych warzyw i świeżego powietrza. Zrównoważona jest również wyprawka dzieci Luizy. Obfitująca w produkty wysokiej jakości, wytworzone w zgodzie z zasadami etycznej produkcji, a do tego piękne. Oto, co nam o niej powiedziała bohaterka kolejnej odsłony cyklu #mojawyprawka.

*

Kompletując wyprawkę, zwracałam uwagę przede wszystkim na jakość. Musi być bezpiecznie i zdrowo. Naturalne materiały, sprawdzone marki. Poza tym duże znaczenie ma dla mnie estetyka. Lubię się otaczać ładnymi rzeczami i te piękne ubranka, tekstylia i zabawki znacznie mi uprzyjemniają nawet najtrudniejsze momenty z dzieckiem. Wyprawka powinna być dopasowana do stylu życia rodziny i oczywiście przyjazna dla malucha. Czasem to, co przygotujemy dla dziecka, bardziej determinuje nasze życie z nim, niż jego czy nasze rzeczywiste potrzeby, i może tylko prowadzić do frustracji. Mam wrażenie, że mamy narzucony taki społeczny model wyprawkowy i mało kto się zastanawia nad jego słusznością. A dzieci oprócz rodziców potrzebują na początku naprawdę niewiele. W wyprawce Kazika miałam wiele nietrafionych rzeczy, z których nie korzystaliśmy, więc dla młodszego Tadka przygotowaliśmy zupełne minimum, także dlatego, że wiedzieliśmy, iż czekają nas przeprowadzki i różne mieszkania. 

 

*

PIELĘGNACJA

Uważam, że skóra niemowlęcia nie lubi nadmiernej pielęgnacji, dlatego Tadek właściwie nie ma żadnych swoich kosmetyków. Czasem po kąpieli smaruję go olejkiem migdałowym z Ministerstwa Dobrego Mydła, ale raczej dla przyjemności, a kiedy ma suchą skórkę na kostkach używam masła shea z tej samej firmy. Tak naprawdę to moje kosmetyki, więc mam pewność, że się nie zmarnują. Od samego początku rzadko go kąpiemy (raz w tygodniu), przez pierwszy miesiąc kąpaliśmy go tylko w wodzie, a teraz podbieramy płyn do mycia od starszego brata firmy Baby Anthyllis, który uwielbiam za skład i zapach, a w dodatku wprowadzili szklane opakowanie. Codziennie wieczorem jedynie przecieram synkowi buzię, rączki i pupę zwilżonym wodą płatkiem bawełnianym. Podczas przewijania w domu także używam tylko płatków namoczonych w wodzie, a na wyjścia korzystam z chusteczek Water Wipes.


Nigdy nie używałam żadnych maści ani zasypek do pupy, a sporadycznie ratuje nas mąka ziemniaczana. Lubię myśleć, że to kwestia dobrych pieluszek. Używamy tych samych ekologicznych jednorazówek, co dla Kazika – Eco by Naty. Nie zawierają szkodliwych substancji i są oddychające. To szczególnie ważne w przypadku chłopców, aby nie przegrzewać okolic intymnych. Próbowałam wprowadzić pieluchy i wielorazowe myjki do pupy, ale nie podołałam. Nie uważam, że jest to trudne, ale po prostu nie sprawdziło się to u nas w obecnej sytuacji. Może jeszcze kiedyś spróbuję. Tadzio ma ciemieniuchę, ale uważam, że dopóki jest to jedynie kwestia estetyczna, nie powinno się używać żadnych specyfików, bo mogą jedynie zaszkodzić delikatnej skórze. Mamy taką tendencję w dzisiejszych czasach, żeby szybko pozbywać się problemów, a często wystarczy trochę poczekać i pozwolić naturze działać po swojemu.

 

*

UBRANKA

Gdy Kazik był mały zdałam sobie sprawę z tego, że ilości ubranek, które kupuje się według list wyprawkowych są dla nas zbyt duże. Przy kompletowaniu wyprawki dla Tadka zmniejszyłam wszystko chyba o połowę, ale skupiłam się na jakości. Króluje u nas organiczna bawełna, wełna merino czy kaszmir. Wszystkie ubranka mieszczą się do małego koszyka, dość często je piorę, ale dzięki temu, że są z dobrych materiałów, nie niszczą się. Jeśli ktoś dba o ekologię to pranie jest bardziej przyjaznym dla środowiska wyborem niż kupowanie większej ilości ubranek – nie myślimy często o tym, że do produkcji ubrań zużywa się sporo wody. Nasze ulubione bawełniane rzeczy są z Coodo. Są bardzo miękkie i wiem, że Tadkowi jest w nich bardzo wygodnie, a do tego są naprawdę piękne. Body z tej firmy było pierwszym ubrankiem Tadka po narodzinach. Lubię też bardzo wełnę, która ma właściwości termoregulacyjne.

Mamy ulubione cieniutkie wełniane body bez rękawków z firmy Lilli & Leopold, które zakładam pod rampersy czy koszulki. Zamiast skarpetek używamy prawie bez przerwy bucików merino marki Hvid. Spodenek mamy tylko dwie pary – jedne bawełniane, a drugie to kaszmirowe ogrodniczki z Zary – mamy już drugi rozmiar i to one królują w chłodniejsze dni. Tadek właściwie na zmianę nosi kombinację: body merino z rampersem Coodo i body Coodo oraz kaszmirowe ogrodniczki. Chyba przesadziłam jedynie z ilością czapeczek bonetek. Kiedy byłam w ciąży zaszalałam i kupiłam dwie, mimo, że jedną miałam jeszcze po Kaziku. Wszystkie firmy Briar Handmade. Na jesień i zimę kupiłam kultowy już kombinezon wełniany Engel i śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mamy i wcale mnie nie dziwi, że tak dobrze się sprzedają, a fabryka nie nadąża z produkcją. Czasem zakładam go Tadkowi na drzemkę nawet w domu zamiast okrycia kocykiem. Nigdy się w nim nie zgrzał, a widzę, że jest mu w nim bardzo przyjemnie.

*

AKCESORIA

Po Kaziku mamy leżaczek Baby Björn, który ratuje mnie w wielu sytuacjach, bo Tadek dobrze w nim widzi, co się dzieje dookoła i sam się w nim buja, co daje mi trochę czasu na domowe obowiązki, czy prysznic. Nie bez powodu to jeden z najbardziej popularnych rzeczy dla dzieci. Na podłodze mamy matę do zabawy i koszyczek z zabawkami. Na razie najlepiej sprawdzają się te miękkie zabawki, bo nie zawsze udaję się jeszcze utrzymać zabawkę w rączce i wtedy ląduje na buźce. Tadka ulubioną jest piłeczka Kikadu z ciekawymi elementami, które łapie i wkłada do buzi. Z tej samej firmy mamy też szmaciankę przytulankę Pandę, z którą najchętniej uprawia zapasy. Mamy też kilka drewnianych grzechotek i gryzaków. Na tym etapie taka ilość zabawek jest dla nas zdecydowanie wystarczająca, a ja już teraz doceniam to, że Tadek ma rodzeństwo, bo tymi zabaweczkami najczęściej bawi się z nim Kazik.

Nie używamy na co dzień smoczka, ale ten który mamy od Hevea, przydaje się w podróży, koniecznie z zawieszką, bo zdarzało mi się wyciągać go spod fotela w samochodzie. Zawieszka Kikadu służy Tadkowi także jako gryzak, bo jest złożona z koralików z drewna i naturalnej gumy. Jedną z ciekawszych rzeczy, jaką kupiłam do wyprawki, była wielofunkcyjna mata amerykańskiej firmy Gathre. Służy nam głównie jako podkład do przewijania.

 

*

TEKSTYLIA

Tadzio urodził się w maju, dlatego w naszej wyprawce królowały lekkie bawełniane i bambusowe kocyki oraz otulacze. W przeciwieństwie do ubranek lubię mieć ich dużo, bo są wielofunkcyjne i są w użyciu bez przerwy. Otulacze służą nam często jako prześcieradełka, podkłady do przewijania, osłonki przed słońcem, a nawet ręczniki. Naprawdę mają wiele zastosowań. Moje ulubione to otulacze z Garbo&Friends i z Pink No More. Mamy też dwa grubsze kocyki, jeden także z Pink No More z kapturkiem i jeden z Memi, w które lubię owijać Tadka w chłodniejsze dni. Czasem korzysta z nich też Kazik, gdy zdarzy mu się jeszcze drzemka w ciągu dnia. Ze względu na to, że rzadko kąpiemy Tadka to wystarcza nam jeden ręcznik. Zależało mi na tym, żeby był bardzo mięciutki i chłonny, więc zdecydowałam się na taki z mikrofibry marki Gro Company

 

*

KĄCIK MALUSZKA

Odkąd urodził się Tadek już dwa razy zmienialiśmy miejsce zamieszkania. Ze szpitala przywieźliśmy go jeszcze do mieszkania w Warszawie, które sprzedaliśmy i po miesiącu z dziećmi przeprowadziłam się na wakacje do domu moich rodziców w Karpaczu. Teraz wynajęliśmy mieszkanie bliżej budowy i jest to właściwie kawalerka, więc nie ma tradycyjnego kącika maluszka. Tadek od początku śpi z nami, więc łóżeczko, które kupiliśmy dla Kazika sprzedaliśmy. Taki sam los spotkał też przewijak, bo uznaliśmy, że dużo wygodniej nam przewijać go na łóżku czy na macie na podłodze. Jedynie typowo niemowlęcym elementem jest kosz Mojżesza z materacykiem Snuggle Me, w którym kładę Tadka na drzemki w ciągu dnia. Na początku ten materacyk był zbawienny, bo dzięki niemu czuł się bezpieczny i otulony, i mógł spokojnie spać. Jako, że tym razem nie urządzałam pokoiku czy nawet kącika skusiłam się na jedną małą dziecięcą ozdobę, która z nami podróżuje – ptaszek z Tangled dot. Jako, że Tadzio śpi z nami, to do spania potrzebuję tylko piżamek i śpiworka. Gdy synek był mniejszy sprawdził się u nas śpij-worek Snap The Moment. W pierwszych miesiącach świetnie się sprawdził przy nocnej zmianie pieluszki ale też dawał Tadziowi fajne uczucie przyjemnego otulenia.

 

*

Luiza, dziękujemy za możliwość odwiedzin i podejrzenia wyprawki Tadka. Trzymamy kciuki za dalszą realizacje waszych rodzinnych planów!