moja wyprawka

Wyprawka Poli

Ładny zestaw powitalny

Wyprawka Poli
Iwona Sokulska

Wyprawkę można kompletować z listą w ręku, skrupulatnie i bez grzeszków, korzystając z rad doświadczonych mam i trzymając się planu. Karolinie się udało.

Karolina Cwalina jest mamą prawie 3-miesięcznej Poli, coachem, mentorką, autorką książek, prowadzącą swój podcast i kanał Karolina Cwalina na YouTube, oraz współtwórczynią platformy Her Impact, wspierającej młode kobiety na rynku pracy. Wielokrotnie w naszej rozmowie podkreślała, że działanie zgodnie ze z góry założonym planem przychodzi jej z łatwością – jest specem od tabelek i harmonogramów, w dodatku lubi się z deadline’ami i porządkiem. Jej zadaniowe podejście do tematu wyprawki bardzo mi imponuje i chętnie dowiem się więcej o jej metodzie. Ciekawi?

PO PIERWSZE: STRATEGIA

Kompletując wyprawkę, pytałam o radę dwie koleżanki, które są młodymi mamami – opowiada Karolina. Dostałam wcześniej plik Excel z całą listą, co dokładnie powinnam kupić na samym początku, a one od razu zaznaczyły mi, co się realnie przydaje, a co nie. I tak, zbędnym wydatkiem było dla nich kupowanie nowych ubranek na początek. Oczywiście, fajnie sobie parę rzeczy sprawić dla zwykłej przyjemności, ale dobrze jest podsunąć ten pomysł komuś, kto chce kupić dziecku prezent.

KONIECZNIE!

Co było w tabelce? W Excelu wymienione były same potrzebne rzeczy z dopiskiem, że jeśli chce się kupować jakieś drobiazgi typu „zabaweczki na początek”, to po prostu jak najmniej, bo to się przyda później – wyjaśnia Karolina. Podstawa to: pieluchy, pościel, kosmetyki, rzeczy do karmienia, jak butelka. Dodatkowo: kocyki, kurka do karmienia, kołyska, nosidło, krzesełko Stokke, waga, wózek, termofor gąska, ubranka i śpiwór na zimę do wózka, oraz fotelik – dodaje Karolina. Szukając pościeli, trafiłam na tę od Bim.Bla, z bawełnianym wypełnieniem. Jest miękka i ma śliczny wzór, ale najważniejsze, że świetnie pierze się i suszy, a po wyjęciu z pralki czy suszarki jest jak nówka sztuka. Dodatkowo warto wspomnieć, że tkanina, z której uszyto – oczywiście lokalnie – kołderkę, jest gładka i delikatna dla niemowlęcej skóry, przez co zapewnia niczym nie zmącony sen.

Świetnie nam się sprawdzają gryzaki i grzechotki Little Dutch – są wykonane z naturalnych tkanin i zwyczajnie piękne. Mam też poczucie, że na nic nie dałam się „nabrać”, bo sztywno trzymałam się listy. Uważam, że obrońcy planety w pierwszej kolejności powinni zabrać się za matki (śmiech). Starałam się podejść do tematu racjonalnie. Poza tym nie lubię mieć wielu rzeczy – dodaje mama Poli. Wiadomo, less is more.

WYPRAWKA BEZBŁĘDNA

Z tęsknoty za wiosną wybrałam pikowaną matę Konges Slojd. Jest miękka, przyjemna w dotyku, wykonana z dbałością o detal, co zawsze doceniam. W jej składzie jest wyłącznie organiczna, antyalergiczna bawełna. Mata służy nam do leżakowania na podłodze, zabawy zawieszkami i spontanicznych drzemek. Daje się też zabierać w podróże, bliższe i dalsze.

Przyjemną alternatywą dla mat i kocyków, zresztą równie chętnie przez nas używaną, jest dywanik moKee ze skóry owczej. Supermiękki i ciepły, wygląda jak miś. Można na nim leżeć, postawić baby gym i machać stopami. Dobrze spisuje się także jako element dekoracyjny, np. dywan pod łóżeczko.

Pola uwielbia wszelkie wydające dźwięki zabawki. Gdy tylko pojawia się muzyka, momentalnie się uspokaja. A że przy okazji Pozytywka Muzpony jest taka piękna, to musiała się znaleźć na liście hitów. Tej samej marki mam także rożek, dwustronny i zapinany na rzep, szczelnie otulający Polę, ale też służący jako otulacz czy mata do przewijania.

I jeszcze podgrzewacz, sterylizator i buteleczki Philips Avent. Pola od urodzenia jest  karmiona mlekiem modyfikowanym, bo nie miałam pokarmu. Bez tego ani rusz.

DRUGI OBIEG

To lubimy. Pola ma w swojej niemowlęcej garderobie prawie wyłącznie ubranka z drugiego obiegu, odziedziczone po przezornych koleżankach mamy. Wyjątkiem są kombinezony Engel Natur oraz rampersy i bluzy Roe and Joe, marki, którą założyła przyjaciółka Karoliny. To są przepiękne rzeczy, ale myślę, że z łatwością się z nimi rozstanę. Kiedy przestaną być potrzebne, trafią do drugiego obiegu, czyli do komisu BABY ONE MORE TIME – twierdzi Karolina.

WYPRAWKA Z PRZYSZŁOŚCIĄ

Słynę z planowania, dlatego też, zapobiegawczo i ze sporym wyprzedzeniem, zaopatrzyłam się w pojemniki szklane Beaba z hermetycznym zamknięciem Beaba oraz w Babycooka. Wprost uwielbiam tę markę, za funkcjonalność i wysokich lotów design. Mam podgrzewacz tej firmy i po prostu wiedziałam, że muszę nabyć pojemniki i Babycooka. Moje koleżanki, których dzieci przeszły już na rozszerzoną dietę, mają te produkty, używają ich regularnie i są zachwycone!

COŚ DLA MNIE

Zapytana o to, czy w ramach wyprawki skusiła się na zakup czegoś dla siebie, Karolina wymienia zaledwie kilka luksusowych, ale praktycznych rzeczy. Jeśli spodziewacie się szaleństw, będziecie zawiedzeni: Bambusowe kimono Yellow Meadow nazywam czule moją „podomką”. Sprawia, że nie czuję się jak „fleja”, tylko taka stylowa mamuśka z rana, a kolory od razu poprawiaja mi humor. Do szpitala kupiłam dla siebie koszulę Francis & Henry, aby czuć się super i w szpitalu, i zaraz po nim. Dodatkowo sprawiłam sobie kosmetyki Nessa i Alma.

Dodatkowo, Karolina poleca książkę Jak zrozumieć się w rodzinie”: Jest ważną pozycją w mojej biblioteczce. Doceniam zasoby wydawnictwa Natuli, bo wszechstronnie badają temat i oczywiście są znakomitym źródłem wiedzy o macierzyństwie. Napisane z wielu perspektyw, bez oceniania, ale w przystępny sposób, bardzo do ludzi. Ta książka wydaje mi się szczególnie pomocna, bo zwraca uwagę na to, jak ważna jest otwartość i szczerość w rodzicielskiej relacji. Ot, i mamy wszystko.

*

Zajrzyjcie też do innych odsłon cyklu Moja wyprawka.

Artykuł powstał we współpracy z markami Beaba, Bim.Bla, Kolibelek, moKee, Muzpony, Natuli i Yellow Meadow.

Dodaj komentarz