Wyprawka mamy w ciąży

Okiem Pauliny Dereckiej

To już naprawdę ostatnie dni. Paulina ma za sobą 9 miesięcy oczekiwania, radości, pytań – jak to w ciąży! I 9 miesięcy odkrywania, co się w tym czasie sprawdza, co przynosi ulgę, a co się nie podoba. Zobaczcie, co przydaje się najbardziej mamie w ciąży!

Jeszcze całkiem niedawno Paulina opowiadała na naszych łamach, jakie są początki jej pierwszej ciąży. Było o uczuciach, o nastrojach i pierwszych zmianach. To była prawdziwie wzruszająca i energetyzująca rozmowa. A teraz – same wiecie – nadszedł TEN moment. Budzisz się rano i myślisz – dzisiaj to będzie, czy nie dzisiaj? Studzimy emocje i koncentrujemy się na aspekcie praktycznym. Oto wyprawka Pauliny i jej wskazówki:

*
NA LENIWE PORANKI

Większość ciąży przypadła w moim przypadku na zimę i wczesną wiosnę, więc potrzebowałam czegoś wygodnego, z organicznych materiałów w czym będę czuła się komfortowo ale z drugiej strony nie przegrzeję się. Piżamy Hello Morning używałam tez czasem jako swojego rodzaju dres sportowy po domu.

Paulina ma zestaw Hello Morning Ninja

*
ZESTAW DLA MAMY

W przypadku marki Francis and Henry bardzo miły jest materiał. W pudełku dla mam wybrałam bardzo komfortowy zestaw zarówno na okres ciąży, jak i na czas karmienia. Najbardziej spodobał mi się kardigan, bo można go używać jako narzutki rano/wieczorem, ale też łączę go w roli delikatnego sweterka do codziennego stroju. Jest bardzo uniwersalny, więc można go fajnie łączyć w „outfitach” w zależności od potrzeby i nastroju.

Piękne są otulacze Francis & Henry, bardzo delikatne. Niedługo pewnie będę mogła powiedzieć na ten temat więcej, szczególnie jeśli chodzi o użytkowanie, ale na ten moment na pewno pochwalę warstwę wizualną (przepiękne retro printy).

Zestawy Francis and Henry znajdziecie tutaj.

*
CUDA DO KARMIENIA

Sukienkę Miracle Makers wyróżnia bardzo fajny pomysł z rozsuwanym zamkiem umożliwiającym wygodne, dyskretne karmienie. Tę funkcję mam dopiero przed sobą do przetestowania oczywiście, ale kiecka już jest spakowana do torby do szpitala. Myślę że fajnie będzie wyglądała w zestawieniu np. ze sportowymi butami.

Ubrania ciążowe i do karmienia Miracle Makers znajdziecie tutaj.

*
CIĄŻOWE KOSMETYKI

Typowo ciążowych kosmetyków nie używałam, bo… trochę mam wrażenie że takie rzeczy po prostu nie istnieją. Trzeba słuchać swojego ciała, sprawdzać, co można stosować w danym trymestrze, i tyle. Korzystałam przede wszystkim z mojego ulubionego Mokosha. Wielki plus za skład, piękne zapachy i działanie. Krem figowy na dzień, raz-dwa razy w tygodniu maseczka biała/czerwona, oraz peeling solny (jedyny, który uznaję). Dostałam w prezencie balsam i też dla mnie sprawdza się świetnie (skóra z tendencją przesuszania). Włączyłam też Bio-oil do pielęgnacji skóry brzucha ciążowego. Jedyny chyba typowo ciążowy must-have w mojej kosmetyczce. Stosuję go polecenia znajomej, faktycznie efekty są dobre.

Kupiłam też ostatnio do przetestowania krem Phenome Mum and baby. Z racji, że jestem alergiczką, bardzo ostrożnie próbuję nowości, ale tu przekonał mnie skład i też fajnie się sprawdza na skórę twarzy (stosuję na noc). Dodatkowo z takich „tipów” ciążowych serwowałam sobie aromaterapię z olejkami (większość z Muji). Najchętniej podczas kąpieli. Uważałam z temperaturą wody, żeby nie przegrzewać się za bardzo. Delikatnie ciepłe, ale nie gorące kąpiele bardzo pomagały mi z różnymi bólami spiętych mięśni.

Piękny biustonosz, który widać na zdjęciu obok kosmetyków Pauliny, to Bimby & Roy ze sklepu Francis and Henry. Jest miękki i świetnie się nadaje na ostatnie tygodnie ciąży i do karmienia.

 

*
NA ZIARNKU GROCHU

Oprócz tego poduszka ciążowa! Bez tego ani rusz! Niestety w 2. trymestrze miałam rwę kulszową i to była jedyna opcja aby sobie znaleźć pozycję do spania. A potem już tak zostało, bardzo też pomaga mi teraz w 38 tygodniu. Poduszka do karmienia Poofi jest fajna, bo bardzo kompaktowa i myślę, że przede wszystkim przyda się w podróży np. albo na spacerach. Jest przyjemna, niewielka i myślę że to jej plus.

Poduszka na rękę do karmienia to innowacyjny produkt Poofi. Ma formę obręczy, którą zakłada się na przedramię, aby móc wygodnie ułożyć dziecko w pozycji brzuszek do brzuszka. Poduszka składa się z dwóch oddzielonych od siebie komór, z których każda posiada możliwość regulacji ilości wypełnienia. Z czasem może stać się małym jaśkiem. Przyszła mama może bowiem używać jej do podparcia brzuszka, stabilizacji bioder czy też separacji nóg podczas leżenia na boku.

*
POKOIK DLA DZIECKA

Ta przestrzeń jest jeszcze cały czas urządzana, bo mieszkam dosłownie 4. tydzień w nowym mieszkaniu, ale najważniejsze rzeczy przygotowaliśmy. Bardzo spodobały mi się tapety Dekornika, więc jedną ścianę ozdobiliśmy retro tapetą w las i zwierzątka.

Jestem wielką fanką mebli vintage, szczególnie drewnianych. Z wiekiem nabierają szlachetności i wyrazu, a każde zadrapanie niesie za sobą jakąś historię. Widziałam mnóstwo pięknych łóżeczek na targach designu, sklepach internetowych, ale czułam że nie jest to coś „upolowanego” przeze mnie, idealnego do tego pokoju. Któregoś dnia przeglądając market place na facebooku zobaczyłam bardzo dobrą ofertę sprzedaży holenderskiego łóżeczka vintage. Od razu się zakochałam, dla mnie było idealne. Ciemne drewno, piękne rzeźbione detale i przy tym bardzo dobry stan. Obstawiam ok. lata 50. Nie zmieściło się nawet do samochodu kombi. Udało się z pomocą Pana taksówkarza, który bardzo się rozczulił i pomógł nawet je wnieść.

*
TEKSTYLIA

Ja nie szalałam, ale zrobiły to przyszłe babcie i ciocie. Podstawową wyprawkę kupiłam w Newbie i HM. Coraz częściej masowe marki mają bardzo ładne wzory i szyją z bawełny organicznej. Mam też chustę. Wybrałam markę Moon Sling z Bebe Concept. Bardzo podoba mi się idea wiązania chust. Stwierdziłam, że zaczniemy od kółkowej, w wersji lnianej, testowanie mamy dopiero przed sobą!

*
BĘDZIE CZYTANE

Jestem totalnie zafiksowana na punkcie książeczek dziecięcych, może ze względu na wykonywany zawód. Bardzo dużo pozycji zebrałam już kilka lat temu do własnej biblioteczki, oczywiście z założeniem że kiedyś się przydadzą.Uwielbiam książki portugalskiego wydawnictwa Planeta Tangerina, ale także naszych rodzimych Dwóch sióstr czy Wytwórni. Szczególne miejsce na półce zajmują książki vintage, wyłapywane na targach staroci – najbardziej kocham te ilustrowane przez moją ulubioną Franciszkę Themerson. Na najbliższy czas kupiłam kilka kartonowych książeczek zaprojektowanych i napisanych przez Olę Cieślak, są fantastyczne, zabawne no i pouczające.

Paulina rodzi już wkrótce. Obiecujemy wam, że zajrzymy i do wyprawki małego Ignasia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.