Wyprawka Leopolda i Wincenta

Z wizytą u Darii Biedrzyckiej

Kiedy byłam w ciąży, bałam się, że nie podołam, nie poradzę sobie, będę złą mamą, że moje życie będzie inne, słabsze, cięższe. Rzeczywistość jest inna. Nie mogę już sobie przypomnieć, jak było bez nich. Każdy dzień spędzony z chłopcami napawa mnie szczęściem, miłością i dumą.

Daria Biedrzycka – z wykształcenia socjolog, z zawodu stylistka. Od ponad kilku lat związana z redakcjami InStyle i Harper’s Bazaar – mama grudniowych chłopaków, półrocznych: Wincenta i Leopolda. Na urlopie macierzyńskim nie zwalnia i nadal pracuje przy sesjach zdjęciowych i kampaniach modowych. Wypożyczenie i dobór ubrań na sesje zdjęciowe wiąże się też z wizytami showroomach, co często robi wspólnie z synami, w ramach spaceru po Warszawie. Ogromne wsparcie partnera Darii i rodziców sprawia, że aktywnie zawodowo mama świetnie łączy pracę, pasję i podwójne macierzyństwo – będące dla niej wyzwaniem i czymś naprawdę niesamowitym, ciężkim do opisania w kilku słowach.

Jak sama wspomina, w ciąży bała się, że nie podoła, nie poradzi sobie, a jej życie będzie odmienne, słabsze, cięższe. Rzeczywistość okazała się inna, a sama mama nie może już sobie przypomnieć, jak było bez chłopców. Każdy dzień spędzony z nimi napawa ją szczęściem, miłością i dumą. Gdy ich zobaczyła, poczuła, że już się o nich martwi i że będzie tak do końca. Dobierając elementy wyprawki Wincenta i Leopolda, Daria skupiła się na tym, aby wszystko było estetyczne i ładne. Sama lubi otaczać się pięknymi rzeczami, więc to samo chce dawać swoim dzieciom. Co jeszcze powiedziała nam o wyprawce bliźniaków? Przeczytajcie!

 

*

Przy kompletowaniu wyprawki dla chłopców nie do końca wiedziałam, co i jak, więc pytałam swoja siostrę oraz przyjaciółki, które mają już dzieci, o to, co rzeczywiście jest przydatne, a co po prostu zbędne. Nie chciałam gromadzić niepotrzebnych rzeczy, ponieważ praktycznie wszystko kupowaliśmy razy dwa. Szybko moglibyśmy się zakopać. Dużo rzeczy chłopcy odziedziczyli po Antku i Poli, czyli starszych dzieciach mojej siostry. Są to głównie ubranka, rożki, które przydały się nam w szpitalu, i trochę zabawek. Wszystko jest u nas w obiegu, więc teraz te rzeczy wróciły do najmłodszego synka siostry, Janka. Nic się u nas nie marnuje, wszystko pozostaje w rodzinie. Wyprawkowe zakupy zaczęliśmy od wyboru wózka idealnego i udało się! Baby Monster Easy Twin polecam wszystkim mamom bliźniąt, jest lekki, zwinny i przede wszystkim wąski, więc mieści się wszędzie, do windy, czy między półkami w sklepie. Kolejnym krokiem były foteliki i bazy ISOFIX, przy dwójce są naprawdę niezbędne. Bardzo usprawniają nasze samochodowe wyprawy. Później były ubranka, kocyki i pieluszki-otulacze. Tu wybierałam te delikatne, dobrej jakości, o ładnym, minimalistycznym wyglądzie.

*

AKCESORIA

Niestety mieliśmy problemy z karmieniem piersią, a ja nie chciałam rezygnować z podawania dzieciom swojego pokarmu, dlatego zdecydowałam się na KPI (karmienie piersią inaczej) i teraz najważniejsza częścią naszej wyprawki jest laktator. I chociaż na początku zakładałam, że będzie tylko uzupełnieniem, to teraz ściągam mleko regularnie i podaje je chłopcom z butelek. Uwielbiamy te szklane od Beaba. Są bardzo trwałe i odporne, a do tego maja piękne wzory. Przydatną rzeczą w wyprawce okazała się również chusta kółkowa, która jest szybka i łatwa w obsłudze. Mam piękną, lnianą od Wildbird.

Nie wyobrażam sobie też życia bez leżaczków BabyBjörn, jeden kupiliśmy, a drugi pożyczyliśmy od mojej koleżanki. Ratują mnie, kiedy jestem z chłopcami sama i są głodni w tym samym momencie (a w 90% przypadków tak właśnie jest). Poza tym obydwaj lubią się na nich bujać. Już dobrze opanowali, jak robić to samodzielnie. Must have są również smoczki Bibs, które uspokajają chłopców podczas drzemki i w nocy, zawsze musimy mieć dwa zapasowe, dzieci często gdzieś nimi rzucają. Niezbędne są też: Termos Quaranta Settimane – w którym zabieramy butelkę z mlekiem na spacer, a który w domu zastępuje nam podgrzewacz elektryczny – oraz opakowanie termiczne Beaba, które też sprawdza się na spacerach i w podróży.

*

PIELĘGNACJA

Jeśli chodzi o kosmetyki, to używamy tych naturalnych, o prostych i krótkich składach. W kąpieli sprawdza nam się Ziajka i Hagi Baby. Wincent ma suchą skórę i często dostaje wysypki, wtedy też używamy emolientów. Po kąpieli smarujemy ciałka oliwką Weledy lub olejem z migdałów, którego sama używam na rozstępy na brzuchu, pozostałe po ciąży. Do zmiany pieluszki używamy chusteczek nasączonych jedynie wodą, kremu Weleda lub robionej na zamówienie maści aptecznej, której skład przekazuje nam znajoma pediatra. Włoski myjemy szamponem w piance Mustela, a później czeszemy szczotką z naturalnego włosia Lullalove.

*

TEKSTYLIA

Chłopaki od urodzenia śpią w śpiworkach, które dostali od moich redakcyjnych koleżanek. Kocyki na zimę zrobiła babcia, były polarowe i grube, więc teraz używamy tych od Petit Coco, które kupiłam na targach. Mamy niezliczoną liczbę pieluch tetrowych, używamy ich do wszystkiego: wycierania po jedzeniu, przykrywania, kąpania, a nawet do zabawy. Po kąpieli najlepiej sprawdzają się piękne ręczniki z kapturkiem z Layette, są naprawdę bardzo miękkie i delikatne. Sporo ubranek dostaliśmy po dzieciach mojej siostry. Ubieram chłopców głównie w stonowane kolory i proste formy. Lubię basicowe bodziaki i spodenki z sieciówek: H&M, Zary, F&F, czy KappAhl. Zawsze wybieram te z delikatnej bawełny. Lubię też ubranka od dziewczyn z The Odder Side, bluzy z kapturem rosną razem z chłopakami. Wincent i Leopold urodzili się w grudniu, wiec zimowe czapeczki zrobiła im na drutach babcia.

*

KĄCIK MALUSZKA

Od niedawna chłopaki maja swój pokój i oddzielne łóżeczka. Wcześniej spali w jednym, postawionym obok naszego. Teraz jest zdecydowanie wygodniej, ostatnio zaczynali się już kopać. W ich pokoju głównym elementem wystroju jest piękna tapeta kosmos Dekornik. Wnętrze uzupełniają personalizowane poduszki-balony z ich imionami z Malomi Kids. Na fotelu leży mata z reluganu, która podobno jest megazdrowa dla dzieci, przeczytałam o tym u jednej z mam z Instagrama. Przewijak kładziemy na łóżeczku, a w komodzie mamy najpotrzebniejsze akcesoria. Kiedy byłam jeszcze w ciąży, Maciek, mój partner, chciał kupić bobasom idealne maskotki, które będą ich ulubionymi przez długie lata, wybrał wtedy cudowne sztruksowe pluszaki z Jelly Cat. Słonika dla Wincenta i żółwia dla Leopolda.

Chłopaki lubią również Lwa i Nosorożca z Maileg, a ulgę przy swędzących dziąsłach przynoszą im gryzaki w kształcie owoców z Oli and Carol. Ostatnio pokochali też wilczka Nicolasa – kulę aktywizującą z Lilliputiens. Lubią też patrzeć i bawić się karuzelą Muzpony, ostatnio aż oderwali jedną rakietę. Na dzień dziecka dostali matę do zabawy Skip Hop. Jest naprawdę świetna, miękka, łatwa w czyszczeniu i bardzo duża, więc jest wystarczająco miejsca do zabawy i obrotów dla obydwóch.

 

*

Daria, dziękujemy za rozmowę i wspólnie spędzony czerwcowy poranek. Chłopaki, jesteście super!

*

Kto z was kompletował bliźniaczą wyprawkę?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.