moja wyprawka

Wyprawka Józia

Lista niezbędników, które dla synka wybrała Dominika Ludwińska

Wyprawka Józia
Piżmak Studio

Nie jestem minimalistką mówi o wyprawce Józia Dominika, jego mama i połówka Twice Upon a Time – miejsca, które daje drugie życie używanym dziecięcym ubrankom. Dziś w cyklu Moja wyprawka opowieść pełna pięknych przedmiotów najlepszej jakości, okraszona dawką rodzinnej czułości, która ogrzewa lepiej niż gorąca herbata w jesienne dni. 

Rodzina w komplecie to: Dominika, Adam, Antek, Józio i kotka Misia. Dominika jest miłośniczką pięknych przedmiotów i gotowania, Adam pracuje w IT, a jego pasją jest lotnictwo. Starszy brat Antek to wielki fan motoryzacji i wspólnego gotowania z mamą. W ich pięknym mieszkaniu na Starym Mokotowie ciepło kryje się w każdym kącie. Jest w spojrzeniach rodziców kierowanych do siebie i dzieci, niepohamowanej radości Antka na widok nowego pojazdu, wspólnych zabawach z kotką Misią na łóżku. Ciepłem otulony jest urodzony ostatniego dnia sierpnia Józio – czujny obserwator i oaza spokoju. Przed wami jego wyprawka. 

CZAS SIĘ PRZYGOTOWAĆ

Dominika: Odkąd pamiętam, w naszych rozmowach o rodzinie zawsze pojawiała się dwójka dzieci. Na hasło „więcej”, Adam z uśmiechem mówił, że się nie zgadza (śmiech). W drugiej ciąży marzyłam o córce. O Józefince, od której wzięło się imię dla Józia. Sama mam młodszą siostrę, moja mama również ma siostrę, zawsze wokół mnie były dziewczyny. Widziałam się w roli mamy córki. Kiedy przyszły wyniki badań genetycznych potwierdzające płeć, zapewne za sprawą hormonów, przepłakałam dwa wieczory. Trudno mi było ukryć początkowe rozczarowanie. Dość szybko ułożyłam się jednak z wizją, że rośnie we mnie chłopiec i na jego przyjście zaczęłam się przygotowywać. Jestem mamą chłopców i teraz inaczej sobie tego nie wyobrażam (śmiech).

Adam: Planowaliśmy dzieci z różnicą wieku 2-3 lata i tak nam wyszło. Bez specjalnego przykładania się do realizacji tego planu (śmiech). Dla mnie konkretna płeć nigdy nie była istotna. Oczywiście, jak pojawił się Antek, myślałem, że fajnie byłoby zobaczyć, jak to jest z dziewczynką, na zasadzie kontrastu. Teraz dostrzegam, zwłaszcza przyszłe, plusy bycia tatą dwóch chłopaków!

NOWE BYWA… MAŁE

Dominika: Ze względu na ciążowe komplikacje, Józio przyszedł na świat przez cesarskie cięcie. Adamowi udało się go kangurować, ale po tym krótkim czasie z nim musiał opuścić szpital. Kiedy urodził się Antek, był z nami niemal całe dnie. Wieczorami położne przeganiały go, mówiąc, że zamykają oddział (śmiech). Tym razem nie było żadnej możliwości bycia razem. Poród w czasie pandemii to bardzo trudne doświadczenie.

Adam: Dobrze znam Dominikę i wiedziałem, że rozłąka będzie dla niej trudna. Mi z tymi chwilami pomógł zmierzyć się Antek, który zajmował większość mojego czasu. Przygotowywaliśmy się na powrót do domu Dominiki i Józia. Pomogła nam moja mama, która zrobiła rewolucję porządkową i ugotowała zupę mocy. Miałem też jedną misję – kupno nowego fotelika. Zakończoną sukcesem (śmiech). Ten czas był wypełniony po brzegi i dużo się działo. Razem z Antkiem czekaliśmy na dzień, w którym poznają się z bratem.

Dominika: Antek był bardzo ciekawy Józia. W trakcie ciąży bardzo się interesował i pytał, kiedy wreszcie wyjdzie. 

Adam: Pojawienie się Józia w domu wprawiło go w oszołomienie, nie mógł uwierzyć, że jego brat jest taki malutki. Te pierwsze godziny w domu, we czwórkę, były magiczne. Moja firma jeszcze przed pandemią przeszła na tryb pracy zdalnej, dzięki temu przez pierwsze tygodnie mogę pracować z domu. Kiedy urodził się Józio, Dominika chciała, abyśmy byli razem, dopóki nie poczuje się pewnie z dwójką. 

OCZKO W GŁOWIE

Dominika: Na co dzień pomagam dziewczynom, które przychodzą do stacjonarnego sklepu Twice Upon a Time, w kompletowaniu wyprawek ich dzieci. Uwielbiam to robić. Mamy pytają mnie i moją wspólniczkę Natalię, co się sprawdza, a co nie. Odpowiadamy szczerze o naszych doświadczeniach. Kiedy nadszedł czas, wybieranie odpowiednich rzeczy dla Józia stało się moim oczkiem w głowie. Od początku wiedziałam, co konkretnie chcę. To było odmienne doświadczenie od kompletowania wyprawki po raz pierwszy. Z Antkiem zrobiłam zakupy w kilku miejscach za jednym zamachem, kiedy byłam w drugiej połowie ciąży. Następnie przez tydzień otwierałam drzwi kurierom (śmiech). Z Józiem był to proces trwający całe 9 miesięcy. Miałam listę rzeczy, na których mi zależało, i kiedy trafiały do Twice, od razu je dla nas odkładałam. 

Cieszy mnie to, że duża część Józiowej wyprawki pochodzi z drugiej ręki. Nasz wyprawkowy hit, czyli krzesełko Stokke, to prezent od mojej mamy, ale nakładka dla noworodka pochodzi z Twice. Dzięki temu zestawowi mogę wypić ciepłą kawę, podczas gdy Józio leży i przygląda się kontrastowej ośmiornicy lub słucha szumu misia. Towarzyszy nam też podczas wspólnych posiłków. 

Adam: Druga wyprawka była bardzo przemyślana przez Dominikę. Wszystko, co się w niej znalazło, się nam przydaje. Nie wybierałem rzeczy do wyprawki, ale teraz jestem ich testerem (śmiech). 

SKARBY Z DRUGIEJ RĘKI

Dominika: Największą część wyprawki stanowią tekstylia. Garderoba Józia to zbiór przeróżnych ubranek, mieszanka stylów. Uwielbiam skandynawski minimalizm marek typu Konges Slojd, zwłaszcza ich wzór w cytrynki. Józio nosi, nawet dziś, ubranka z tym printem, znajduje się on także na pojemniku na tekstylia w sypialni. Prostota i kolory ziemi to jeden z biegunów moich odzieżowych wyborów. Drugi stanowią francuskie marki dziecięce, których domeną są kolory i zdobienia w postaci kołnierzyków i guzików. Jestem zakochana w markach Jacadi czy Petit Bateau. Z tej drugiej pochodzi cała kolekcja rozpinanych sweterków. Lubię pobawić się modą, kiedy dziecko jest na tyle małe, że w ozdobnych ubrankach wygląda uroczo. 

Z marek oferujących dziecięcy basic bardzo lubię piżamki z The Odder Side. Są nie do zdarcia, tak samo jak rampersy z Coodo, zwłaszcza te welurowe. Kiedy brakowało mi czegoś w garderobie, zarówno Antka, jak i Józia, szukałam tego w Newbie. Mam z tej linii rzeczy, których nie mogłam znaleźć nigdzie indziej. Cenię sobie ich wygląd i jakość. Moi pozostali ulubieńcy to wełniane rzeczy Hvid – Józio ma kokon, kocyk i buciki tej marki. Uwielbiam też kocyki Mille Baby, których outletowe rzeczy są dostępne w Twice. Mam słabość do bonetek z uszkami od Bamboliny, których posiadamy całą kolekcję. Jestem też wierna wełnianym kombinezonom Engel Natur. Antek miał je we wszystkich rozmiarach, a teraz nosi je Józio. Cenię je za łatwość zakładania dziecku i miękkość. Nie ma mowy o sztywnych rączkach, które same wystają z wózka (śmiech).  

COŚ STAREGO, COŚ NOWEGO

Dominika: Wyprawka Józia powstawała w dwóch miejscach – w moim sklepie i w Bebe Concept. Jestem klientką Olgi i Marty od początku. Pierwsze zamówienie złożyłam od razu po powstaniu sklepu internetowego, kiedy Antek miał trzy miesiące. Zamówiłam wełniany rampers, który teraz będzie nosił Józio. Tym razem kupiłam u dziewczyn chustę Studio Romeo, bo bardzo mi zależało na konkretnym princie. Józio uwielbia w niej spać i daje się bez problemów odłożyć, jak już zaśnie. Dla siebie natomiast wybrałam miękką braletkę w kwiatowy wzór, która świetnie się sprawdza przy karmieniu, i haftowane kimono.

Nie jestem minimalistką, uwielbiam piękne przedmioty i takimi chciałam otoczyć Józia. Zwracam jednak uwagę także na ich wymiar praktyczny. Jeśli nawet z czymś nie udało mi się trafić, nie martwię się, bo te rzeczy będą miały drugie – i biorąc pod uwagę ich jakość – także i kolejne życie. W Polsce moda na przekazywanie sobie rzeczy dalej dopiero rozkwita. We Francji, na przykład, mamy pozbywają się rzeczy po swoich dzieciach dość szybko i bez problemów. 

PRAKTYKA CZYNI MISTRZA

Adam: Jestem pragmatykiem i najważniejsza jest dla mnie funkcjonalność przedmiotów, z których korzystamy. Wyprakowymi hitami są wspomniane już krzesełko Stokke i wózek Yoyo z małą gondolą. Idealnie mieści się do windy w starej kamienicy, w której mieszkamy. Jak dobrze się ustawimy, możemy nią jechać we czwórkę (śmiech). W łazience na stałe mamy przewijak, co daje dostęp do bieżącej wody. To nasz patent, który świetnie się sprawdzał przez długi czas przy Antku. Po kąpieli sadzałem go na przewijaku, aby go wytrzeć i umyć mu zęby. Teraz wróciliśmy do tego rozwiązania. Józio nie wymaga specjalnej pielęgnacji, wystarczają nam przyjazne dla skóry pieluszki, woda termalna i delikatny krem. Swoją skutecznością zaskoczył mnie aspirator do nosa. Ratuje przy każdym katarze. Józio nie polubił się tylko z koszem Mojżesza, który zajmuje sporo naszej  przestrzeni. Mam świadomość, że to rozwiązanie mogło się sprawdzić – nie było to jednak zależne od nas (śmiech).

Dominika: Bardzo chciałam, aby Józio spał w koszu, aby udowodnić Adamowi swoją rację, ale ku mojemu rozczarowaniu synek budził się, jak tylko go do niego odłożyłam. Ma w nim tylko ładne zdjęcia (śmiech). Chętnie śpi natomiast w łóżeczku dostawnym, które jest też kołyską. W naszej sypialni mamy gadżet, którego się u nas nie spodziewałam. W szkole rodzenia, do której chodziliśmy przed narodzinami Antka, położna polecała podgrzewacz do mokrych chusteczek. Prześladował mnie tak długo, że jak w końcu trafił do sklepu, uznałam, że musimy go przetestować. Ku mojemu zaskoczeniu, jest całkiem przydatny, chusteczki są ciepłe i przyjemne w dotyku.

DWA ŻYWIOŁY

Dominika: Józio zaskoczył nas swoim spokojem. Spodziewałam się, że początki będą dużo trudniejsze. Moja największa obawa dotyczyła poranków, które najtrudniej ogarnąć. Tymczasem wszystko idzie zaskakująco gładko (śmiech). Józio wstaje około 8:30, więc rano mamy czas, aby zjeść wspólne śniadanie z Antkiem, przed wyjściem do przedszkola. Poza jednym dniem, który był kryzysowy, jest nam bardzo dobrze. 

Adam: Nasze podejście do Józia było takie, że musimy zapoznać go z naszym planem dnia i zobaczyć, co on na to (śmiech). Nie założyliśmy, że to nasza rzeczywistość musi się teraz całkowicie zmienić. Dla niego wszystko jest nowe, bo dopiero się urodził, i łatwiej nam proponować nowe rzeczy jemu, niż przestawiać wszystko, co już wypracowaliśmy. Dzięki jego łagodnemu usposobieniu to na razie się sprawdza. Józio późno chodzi spać, bo najpierw kładziemy Antka, a dopiero potem jego. I zdecydowanie jest oazą spokoju, tak samo jak Dominika.

Dominika: Mam taką metaforę, która przybliża rozkład temperamentów w naszej rodzinie. Gdybyśmy wyjechali w jakieś ciepłe miejsce, to ja leżałabym na leżaku z książką, a Adam z Antkiem eksplorowaliby okolicę. Ciekawe, do której drużyny dołączy Józio! Na razie jest bardzo wyluzowany. Lubi wpatrywać się w światło lampki-króliczki lub leżeć na macie i patrzeć na kontrastowe zabawki. Wiem jednak, że to może się zmienić. Najwyżej będę sama leżeć na tej plaży, nie obrażę się (śmiech). 

LEKCJA ODPUSZCZANIA

Dominika: Jako mama dwójki jestem dużo bardziej wyluzowana i mniej kontrolująca. Józio przyniósł mi luz. Kiedy Antek był u mojej mamy, w czasach przed Józiem, potrzebowałam od niej ciągłych raportów. Co zjadł, o której poszedł spać. Dziś wiem, że jest zaopiekowany i nic mu się nie dzieje. Józio nauczył mnie odpuszczania. To mi dobrze robi i świetnie się z tym czuję. Mam nadzieję, że jak Józio też się usamodzielni, ten stan ze mną zostanie!

Adam: Obydwoje mamy rodziców w Warszawie i to jest nieocenione wsparcie. Dzięki niemu staramy się z Dominiką znaleźć przestrzeń dla nas samych. Kiedy Antek zacznie regularnie chodzić do przedszkola, w opiekę nad Józiem bardziej zaangażujemy naszą nianię, aby Dominika miała więcej czasu dla siebie i dla pracy. Ja z kolei korzystam z tego, że w weekendy Antek jest u dziadków i robię licencję pilota.

Dominika: Moje dbanie o siebie to teraz przede wszystkim znalezienie przestrzeni na „wyszykowanie się” i wyjście z domu. Źle czułabym się, gdybym miała spędzić cały dzień w piżamie. Lubię się ładnie ubrać, nawet jeśli idę tylko po kawę i na spacer po okolicy. Józio towarzyszy mi w łazience, obserwując mnie lub drzemiąc w bujaczku BabyBjorn. Dbam o swoje rytuały – poranne i wieczorne – na te mam czas, jak Antek już śpi, a Adam spędza czas z Józiem. Dużo spaceruję, mam wtedy czas na słuchanie podcastów, ostatnio po francusku, i pracę – często jedną ręką prowadzę wózek, a drugą wysyłam wiadomości (śmiech). Od nowego roku wracam do pracy w większym wymiarze, chcę zastąpić moją wspólniczkę Natalię, która jest w ciąży i ma termin porodu na początek lutego.  

*

Dominika: Zawsze mówię moim koleżankom to, co sama kiedyś usłyszałam i bardzo mi pomagało, zwłaszcza podczas maratonów skakania na piłce, aby uśpić Antka. W każdej trudnej sytuacji – ataku histerii, napadzie kolki, chorobie, w każdym kryzysowym momencie, pamiętaj, że to minie. Każda histeria się skończy, każdy kryzys, prędzej czy później, uda się zażegnać. Czas pędzi nieubłaganie szybko, dlatego nie warto skupiać się na szczegółach, a warto spojrzeć szerzej. Po każdej burzy jest słońce.  

Adam: Nie przywiązujmy wagi do opowieści innych rodziców. Każdy z nas ma swój sposób na radzenie sobie z różnymi sytuacjami w rodzicielstwie. Każda historia jest wyjątkowa, a podejmowanie decyzji na podstawie doświadczeń innych nigdy nie jest dobrą drogą. Trzeba słuchać siebie. My, rodzice bardzo wiele problemów tworzymy sami. Słuchając rad, naśladując innych. Powinniśmy skupić nasze myśli i działania na tym, jak chcemy, aby funkcjonowała nasza rodzina. W centrum oczywiście są dzieci, ale warto nie rezygnować z siebie.  

* 

Dziękuję Dominice, Adamowi i Antkowi za wspólny czas i rozmowę! 

W wyprawce Józia znalazły się:

Zajrzyjcie do pozostałych odsłon cyklu Moja wyprawka. 

Dodaj komentarz