moja wyprawka okiem mamy wyprawka

Wyprawka Ireny

Z wizytą u Agaty Napiórskiej

Wyprawka Ireny
Ewa Przedpełska

Lubię przedmioty, które opowiadają jakąś historię. Lubię znać osoby, które je zrobiły i wiedzieć z jakich są materiałów lub jaką przejechały drogę. Poza tym naprawdę od tych wszystkich rzeczy, o których tu opowiadam ważniejsza jest bliskość i wspólnie spędzany czas.

Dla Agaty Napiórskiej – wydawczyni i redaktorki naczelnej magazynu „Zwykłe Życie”, autorki książek i mamy trzymiesięcznej Irki – ostatnie tygodnie to próba wejścia w nieznany do tej pory rytm dnia. I jak sama mówi, nie jest to wcale bułka z masłem, a duża próba, z którą mierzą się wspólnie z Ireną. W czasie pierwszej drzemki córki Agata odsypia razem z nią nieprzespaną noc, w trakcie drugiej – siada do komputera. Pisanie wymaga od niej skupienia, co też często wiąże się z wychodzeniem z domu. Nic tak nie pomaga w twórczej pracy jak wizyta w kawiarni za rogiem czy w bibliotece. Wtedy też Agata zawsze może liczyć na duże wsparcie ze strony męża i babci, która przyjeżdża, gdy zdarzają się pracowe kumulacje. Jej córka jest zawsze na pierwszym miejscu, a praca nie ucieknie – co wybrzmiało podczas naszej rozmowy o wyprawce. Jakie niezbędniki Agata skompletowała dla Irki i jaka powinna być według niej wyprawka niemowlęcia? Przeczytajcie, co mówi świeżo upieczona mama.

*

Wyprawka powinna być przede wszystkim praktyczna. Nie dajmy się zwariować – te rzeczy są na bardzo krótko. Na rynku jest cały ogrom przepięknych przedmiotów dla dzieci, łatwo można od tego dostać oczopląsu i zbankrutować. Pracuję teraz nad biografią ilustratorki Anny Gosławskiej-Lipińskiej (Ha-Gi) i natknęłam się na zdanie, któremu trudno odmówić racji: „W domu chciałabym mieć wyłącznie rzeczy potrzebne lub piękne”. Zdaje się, że Ha-Ga wzięła je od Georgii O’Keeffe. Moja mama też zawsze powtarzała mi, że lepiej mieć jedną rzecz porządną niż tuzin byle jakich. Trzymam się tej zasady całe życie. Lubię przedmioty, które opowiadają jakąś historię. Lubię znać osoby, które je zrobiły i wiedzieć, z jakich są materiałów lub jaką przejechały drogę. Poza tym naprawdę od tych wszystkich rzeczy, o których tu opowiadam, ważniejsza jest bliskość i wspólnie spędzany czas.

*

UBRANKA

Wiele przedmiotów na pierwszy okres życia naszej córki mamy z drugiej ręki. Ubranka po dzieciach przyjaciółek, ale też z lumpeksu – moja mama jest mistrzynią w lumpeksiarskich łowach. Niedawno znalazła na przykład rampers z grubej, japońskiej bawełny. Ja zresztą też jestem w tym niezła i bardzo to lubię. Mamy pełne szuflady ubranek dla Irki. Śmiejemy się z mężem, że nasza córka ma więcej ubrań niż my razem wzięci. Wszystko jest prześliczne i ciągle dostajemy coś nowego po dzieciach przyjaciół. Te za małe natomiast przekazujemy dalej młodszym dzieciom innych przyjaciół. Bardzo mi ten ubraniowy recykling odpowiada. Mamy kilka perełek, w których ubieranie Irki nas cieszy i śmieszy. Ta pasiasta kijanka rampers do spania marki Coodo jest wygodna i jakże zabawna. Na zimę Irka dostała w prezencie od babci ciepły, miękki kombinezon merino niemieckiej firmy Engel Natur, nadaje się zarówno do chusty, jak i do wózka. Na spacerach dobrze sprawdza się też ciepły brązowy kombinezon Coodo. Od dziewiarki Kai Kotto mamy najśliczniejszy sweterek z gruszką. Najchętniej oprawiłabym go w ramkę. I te różne czapeczki i maleńkie skarpetki. Wszystko piękne.

 

*

AKCESORIA

W kupowaniu i dostawaniu używanych rzeczy od znajomych czy znajomych znajomych jest jeszcze jeden wielki plus – ktoś zaufany już je sprawdził, przetestował i nie trzeba się zastanawiać nad wyborem. W internecie króluje marketingowy bełkot, a my oszczędzamy dzięki temu dużo czasu. Przy wyborze akcesoriów też wyznajemy zasadę im mniej, tym lepiej. Staramy się nie obrastać w przedmioty, ale przy noworodku nie jest to proste. W ciąży myślałam, że te wszystkie rzeczy będą niezbędne. Teraz, im dalej w las, okazuje się, że da się karmić bez poduchy, elektroniczna niania wcale by się nie przydała, a zamiast włączać szumisia, wolę Irce pośpiewać i pomruczeć. Moja przyjaciółka Marta ma dwuletnią córkę i te wszystkie rzeczy już przetestowała: wózek, nosidło i fotelik samochodowy – odkupiliśmy je więc z drugiej ręki. Inna przyjaciółka pożyczyła nam laktator i bujak. Jeszcze inna przysłała piękną chustę, a kolejna – sweterki zrobione na drutach przez jej babcię. Z rzeczy nowych kupiliśmy lub dostaliśmy w prezencie gniazdo do spania, kosz Mojżesza oraz zwykły przewijak z Ikei. Przydaje mi się też dziwny wynalazek – kula Karmiuszka, którą dostałam od sąsiadki – odciąża plecy podczas karmienia w dzikich pozycjach. Irena uwielbia też masaż i czesanie. Polecamy szczotki dla niemowlaków z koziego włosia od szczotkarza Barylińskiego z ulicy Poznańskiej w Warszawie.

 

*

TEKSTYLIA

Zwracam uwagę na to, żeby tekstylia były naturalne: len, bawełna, wełna. Nasze mieszkanie jest chłodne, więc przydają się różne mniejsze i większe kocyki. Nasze ulubione, piękne i nie do zdarcia, są te od polskich marek: Poofi i Pink No More. Porządne kolorowe koce z wełny mój brat przywiózł nam z Ekwadoru i Norwegii. W chłodne dni sprawdza się też ciepły, zapinany na suwak śpiworek Gro Bag. Przez to, że dużo spacerujemy i karmię w różnych miejscach, przydają się także pieluszki bambusowe i otulacze Pink No More. W pierwszych dniach, po powrocie ze szpitala do domu, bardzo przydatny okazał się rożek marki BimBla.

*

KĄCIK MALUSZKA

Póki co Irenka śpi z nami i ciągle jest przy nas. Pokój zaczniemy urządzać jej pewnie najwcześniej za rok. Na razie kupujemy dla niej ilustracje polskich twórców młodego pokolenia – mamy już m.in. prace Michała Loby, Agaty Królak, Julii Mirny i Pawła Mildnera. Jako że córka wychowuje się z psem, ilustracje też przedstawiają różne pieski. 

*

ZABAWKI

Mamy już trochę ładnych zabawek: gryzaki, grzechotki, przytulanki. Przyrodnie siostry zrobiły dla Irenki mobile z papieru – na sznureczkach zawiesiły niezdrowe jedzenie, które będzie mogła zjeść, jak już skończy z mlekiem matki: pizzę, tacos, kajzerkę, ciasto z czekoladą. Sporo mamy też książek i komiksów dla dzieci – mąż jest już w blokach startowych, żeby zacząć jej czytać. Póki co czytamy na głos to, co po prostu aktualnie czytamy. Prowadzimy też wspólnie dziennik, do którego wpisujemy wydarzenia z życia Ireny, na przykład to, że zaczęła gugać, albo że za nią pierwszy spacer czy wycieczka autobusem. Będzie miała piękną pamiątkę. 

*

Agata, bardzo dziękujemy za spotkanie i mamy nadzieję – do zobaczenia!

*

Publikacja powstała przy współpracy z Gro Company, Pink No More i Coodo.