moja wyprawka

Wyprawka Ireny

Naturalny zestaw powitalny

Wyprawka Ireny
Ewa Przedpełska

Wszechstronna i naturalna, funkcjonalna, oparta na prostych rozwiązaniach i radach przyjaciółek. Oto przymioty wyprawki Irenki, córki instruktorki jogi, Basi Tworek.

W kolejnej odsłonie cyklu Moja wyprawka wymagającym testom poddamy tekstylia, książki, przybory, kosmetyki dla niemowląt i akcesoria, które usprawniać mają rzeczywistość matki oraz dziecka. A czy faktycznie wywiązują się z obietnicy – to będziemy badać na drodze obserwacji i wywiadu z Basią Tworek, wielbicielką Totoro i muminkowej Buki, znaną jako ninja jogi. Basia poprowadzi nas przez kręte ścieżki wyprawkowych kitów i hitów, inwestycji, które trafiły w sam środek tarczy albo kulą w płot. Mówi też o swoich zdrowych mikronawykach, oraz o tym, jak rozplanowała sobie – będąc jeszcze w ciąży – czas zaraz po narodzinach córki. Na co wydatkować będzie energię, a z czego na pewien czas zrezygnuje. To też ważny, niematerialny element wyprawki, najbardziej podstawowy, a przez to często zupełnie przez mamy pomijany. Oddaję głos Basi.

SELFCARE WEDŁUG BASI

Chcę mieć jak najwięcej energii dla Irenki i dla moich jogowych padawanów, dlatego jeszcze przed porodem określiłam sobie priorytety i staram się tego bardzo trzymać. Na pierwszym miejscu w dbaniu o siebie jest sen i pełnowartościowe jedzenie. Zdecydowaliśmy się z mężem na catering pudełkowy Nice To Fit You – to w połogu i w trakcie wdrażania się w role mamy i taty okazało się najwyższym levelem #selfcare, jaki mogliśmy sobie dać. Do tego porcyjka codziennego ruchu. Jako, że jestem bardzo krzywa, codzienne ćwiczenia, przeciąganie, rolowanie pomagają mi radzić sobie z przeciążeniami w moim „nowym”, pociążowym ciele, które w dodatku musi teraz sporo nosić, schylać się, kołysać, lub karmić w jednej pozycji. Mata do jogi jest w naszym salonie pełnoprawnym meblem. Po prostu nigdy jej nie zwijamy, w związku z czym można na nią wskoczyć ,,przy okazji”, nawet na kilka minut pomiędzy codziennymi obowiązkami.

Mimo że praca jest moją wielką pasją, to jest teraz ona na dalszym planie, i odkryłam, że mi to zupełnie nie przeszkadza. Chyba chciałabym, żeby tak zostało. Liczę się z tym, że będę mieć teraz mniej czasu na uczenie oraz uczenie się. Ale czuję, że rola mamy jest tym, do czego nieświadomie przygotowywałam się całe dotychczasowe życie i w czym spełniam się obecnie najbardziej.

MAŁO CHCIEĆ

Kompletując wyprawkę, na uwadze miałam przede wszystkim to, żeby nie zagracić domu. Obiecaliśmy sobie z mężem, że podejdziemy do tego minimalistycznie, bo nie lubimy mieć za dużo rzeczy. Opierałam się na radach moich koleżanek – matek, które przekazały mi większość ubranek po swoich dzieciach, i na książce „Dziecko bez kosztów”, którą dostałam od autorki podcastu Zawód Człowiek, Marysi Gembarzewskiej (czytając ją z dystansem, można się dowiedzieć, czego naprawdę nam potrzeba, a czego zupełnie nie), oraz książce położnej Izy Dembińskiej „Pierwsze chwile z noworodkiem”. Okazuje się, że takie malutkie niemowlę naprawdę prawie niczego nie potrzebuje, oprócz bliskości rodziców. Pomocny w tej kwestii okazał się także album Dobry Rok, który organizuje wszystkie cenne drobiazgi, zapiski i zdjęcia z pierwszego roku życia Irki.

TO NAM SIĘ PRZYDAŁO

Seria dla mamy i dziecka Naturativ jest bezkonkurencyjna. Kosmetyki wchodzące w jej skład są delikatne i wielofunkcyjne. Dzielę się z Irenką balsamem do ciała i żelem do kąpieli, którego używam do mycia włosów, twarzy i do higieny intymnej. Co ważne, te kosmetyki mają w składzie probiotyki.

Drugim hitem są bawełniane ubranka i dodatki. Większość dostałam od koleżanek i tak odkryłam Coodo – ich kokon sprawdził się na wielu poziomach. Kocham za jakość, kolory i kroje. Jako początkująca matka nie wiedziałam, jak ważne jest to, żeby ubranka były zapinane kopertowo, a nie wkładane przez głowę! Irena miała wyjątkowo długie nogi, więc musiałam dokupić kilka rzeczy i Coodo było moim pierwszym wyborem. Tutaj też spisała się marka Jo&Co., zwłaszcza legginsy. Brawo za kolory i fasony! Ręcznik z kapturem Hi Little One z bawełny frotte też bardzo się nam przydaje.

Kocyki! Te wełniane i wafelkowe od Mallino były niezwykle przydatne, nawet latem. Na początku używałam ich, gdy Irenka marzła w klimatyzowanych pomieszczeniach. I teraz na jesień też. Równie chętnie sięgam po kocyki Pink no more – miętowy kocyk z bawełny i przędzy bambusowej sprawdza się w podróżach i podczas spontanicznych drzemek.

Książka wydawnictwa Natuli „Jak zrozumieć małe dziecko” porusza wszystkie ważne tematy jak bliskość, sen, jedzenie, zabawa. Opiera się na badaniach naukowych i kruszy mity. Dla mnie była bardzo pomocna w podejmowaniu decyzji odnośnie tego, jakim rodzicem chcę być, i utwierdziła na przykład w tym, że chcę karmić na żądanie.

Chusta kółkowa – mieszkamy na 6. piętrze w kamienicy bez windy, więc znoszenie Irenki, oraz samotne wizyty u lekarzy nie udałyby się bez tego wynalazku. Teraz idzie zima i bardzo liczę na tuliponczo od Patulove.

A TO ZUPEŁNIE NIE

Przewijak i kołyska. Irenka śpi z nami, a przewijam ją gdzie popadnie. Dużo się naczytałam o tym, że w pierwszych miesiącach życia dziecko potrzebuje kołysania (tutaj polecam książkę „Homo Hapticus” wydawnictwa UJ), dlatego zdecydowaliśmy się na kupienie kołyski. Bardzo się starałam, żeby kącik do spania był ładny – wyszukałam sobie piękne prześcieradło od Pink No More. A potem się okazało, że najlepiej jest, jak dziecko śpi z nami. Kołyska poszła w odstawkę, a prześcieradło przyda się do łóżeczka, jak Irenka będzie starsza.

ZDROWE MIKRONAWYKI

To, z czym nie mogę się rozstać jako mama, to piłka dmuchana do usypiania i żelowe kompresy na piersi od Lansinoh, które można schładzać lub ogrzewać. Równie ważne są mata do jogi i piłka do rolowania, bo w ciele robi się mnóstwo przeciążeń w trakcie opieki nad dzieckiem i regularne rozpracowywanie ich to klucz do codziennego dobrego samopoczucia.

Nauczyłam się też tworzenia mikronawyków. Na przykład za każdym razem, gdy idę do łazienki, mijam ścianę, o którą na kilka sekund się opieram plecami i przypominam sobie o właściwej postawie korzystnej dla moich pleców. Po ciąży przywracanie krzywizn kręgosłupa oraz właściwego ułożenia żeber jest suuuperważne.

Kiedy pracuję na komputerze, to pod stołem mam roller do stóp. A kiedy biorę Irenkę na ręce, to zamiast ją kołysać, często robię z nią kilka przysiadów na piłce.

Myślę, że nie bez znaczenia jest też to, że bardzo dużo rzeczy u nas w domu dzieje się nisko, przy ziemi, w związku z czym sporo kucam, co jest bardzo zdrowe dla dolnych pleców, bioder i całej kończyny dolnej.

*

Zajrzyjcie też do innych odsłon cyklu Moja wyprawka.

*

Basia Tworek o sobie:

Mam na imię Basia. Jestem nauczycielką jogi i psychologiem. Całe swoje dorosłe życie poświęciłam poszukiwaniu połączeń pomiędzy tym, czego o ciele i emocjach uczą joga oraz nasza zachodnia psychologia (a zwłaszcza neuropsychologia, w której centrum leży nasz układ nerwowy). Jestem tu po to, żeby pomóc ci w odkrywaniu twojej własnej jogowej ścieżki, w stawaniu się prawdziwym Ninja-Yogi, który polega na sobie i sobie ufa.

Piszę bloga, prowadzę jogowy kanał na YouTube, razem z redaktorem Czciną nagrywam podcast JOGAPDEJT (do posłuchania na Spotify, iTunes i Google podcast), tworzę autorskie programy online do praktyki w domu. Czasem pojawiam się w mediach albo gościnnie na trasie BeActive Tour Ewy Chodakowskiej. Można mnie też spotkać w kameralnej szkole Stan Skupienia na warszawskim Placu Zbawiciela, którą założyłam w 2017 roku.

*

Artykuł powstał we współpracy z markami Coodo, Jo&Co., Papierowe Stuki, Patulove i Pink no more oraz sklepami bbtb.pl i mallino.pl.

Dodaj komentarz