Wyprawka Ines

Z wizytą u Zuzanny Lewandowskiej

Mia rocznik 2015, Ines 2018 – obie spod znaku Panny. Siostry i dwa największe skarby Zuzanny Lewandowskiej, stylistyki związanej z modą już kilkanaście lat. Dzisiaj przeczytacie o wyprawce niezwykle przemyślanej, na miarę Twojego Stylu, Glamour, Harper's Baazer i Esquire

I chociaż mogłoby się wydawać, że w szafie dzieci Zuzy znajdziecie wyłącznie złote wieszaki z kaszmirowymi sweterkami i sukienkami to dzisiaj odrobinę zbijemy was z tropu. Tutaj owszem króluje jakość, gustowny dobór tkanin i kolorów. ale też niezwykle rozsądne korzystanie z dóbr materialnych, mądra selekcja produktów i przemyślane zakupy, również te z drugiej ręki. Jak więc wygląda wyprawka trzymiesięcznej Ines? Jest skompletowana na spokojnie, a nie przez pryzmat szaleństwa zakupowego, które miało miejsce w czasie oczekiwania na starszą córkę Zuzy – Mię. Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Na co dzień królują tutaj koleżeńskie wymiany ubranek i akcesoriów oraz sąsiedzkie garażówki. Z których ta największa warszawska, organizowana przez dobrą znajomą naszej bohaterki, wyprzedaż ciuchów Żyrafy Wchodzą do Szafy, przyciąga z miesiąca coraz więcej odwiedzających.

Dokładnie właśnie tak wygląda wyprawkowy świat mamy dwóch dziewczynek, w którym zawsze znajdzie się chwila przerabianie starych ubrań (na maszynie, której tajniki właśnie odkrywa Zuza) i mądre pozbywanie się tych, których już nikt nie będzie używał. Musimy też koniecznie wspomnieć o wsparciu domu samotnych kobiet w Warszawie i ośrodka opiekuńczego dla malutkich dzieci w Otwocku, które regularnie odwiedza Zuza. Tutaj zawozi nieużywane już elementy wyprawki, takie jak za małe ubranka po dzieciach, tekstylia i akcesoria.

Pogodzenie pracy z macierzyństwem nie było wcale takie proste, jak to sobie na początku wyobrażała Zuza. Długie, często całodniowe sesje zdjęciowe, przy których pracowała nie mogłyby się odbywać gdyby nie pomoc rodziny. Jednak z biegiem czasu chęć spędzania większej ilości czasu z dziewczynkami wygrała i chwilowo Zuza całkowicie zrezygnowała z pracy. Teraz aktualny czas urlopu macierzyńskiego traktuje jako ten najlepszy. Po żłobkowe Mii wizyty na placu zabaw, długie wspólne spacery po warszawskiej Saskiej Kępie mają dla niej ogromną wartość. Różnica wieku pomiędzy dziewczynkami pozwala jej na podzielenie dnia, tak aby czasu starczyło zarówno na wizytę na basenie z Mią i tulenie Ines. Nie ma u nich dnia bez popołudniowych lodów lub kosztowania pysznych rurek z bitą śmietaną. Nie ma też dnia bez kąpielowych szaleństw. Wspólnie z dziewczynkami doświadcza ogromnej miłości i wielkich emocji, które daje jej bycie mamą. A co powiedziała nam o samej wyprawce? Przeczytajcie!

*

UBRANKA

Przed urodzeniem Ines miałam bardzo dużo ubranek po Mii. Jednak tym razem do tematu podeszłam zupełnie inaczej. Za pierwszym razem nie miałam pojęcia co na pewno mi się przyda, a ilość rzeczy na rynku powodowała ból głowy i niezłe skołowanie, przy wyborze ubranek. Tym razem postawiłam na jakość i zrobiłam dużą selekcję rzeczy. Zostawiłam tylko te, co do których byłam pewna, a resztę oddałam dzieciom z domu opiekuńczego w Otwocku i do domu samotnej matki w Warszawie. Teraz na bieżąco zawożę tam nadwyżkę ubranek po dzieciach.

W garderobie Ines, schowanej w łóżeczku, pod przewijakiem, w razie awarii (śmiech) dominują te ubranka, które łatwo się zapina i które są delikatne dla skóry. Doceniam polskie marki, które szyją z naszej krajowej bawełny i za którymi idzie coś więcej niż tylko wyprodukowanie ubranka dla dzieci. Mięsista bawełna Coodo, którą znamy od lat, wygodne przy zmianie pieluszki śpioszki od Łapserdaka – poznałyśmy niedawno i lubimy nosić na co dzień oraz moje ulubione Petit Bateau. Muszę wspomnieć też o takich sieciówkach jak Gap, Reserved Kids, Kapphal z linią dla noworodków – bardzo często kupuję tam ubranka dla dzieci.

*

TEKSTYLIA

Jestem wielką fanką wszelkich otulaczy i kocyków. Tego nigdy za wiele. Mam ich dużo po młodszej córeczce, ale i teraz ciągle uzupełniam stosik kupując co chwila nowe. Uwielbiam je. Przy zmianie pieluszki ostatnimi czasy towarzyszy nam otulacz Bolo. Gołe nóżki i rączki od razu znajdują cieplejsze schronienie. Ines uwielbia gdy ją się nimi okrywa, przed ponownym założeniem pieluszki. W salonie zaś na stałe zakotwiczył się kocyk Fabliek. Kaktusowy print dopełnia wnętrze i na dobre wpisał się w nasze kanapowe pielesze. Teraz gdy za oknem zimno, sprawdza się on również w nosidełku, jako okrycie mojej córeczki.

Pościelowe zabawy z Mią to natomiast nasz czas. Chowamy się pod kołdrą i szepczemy sobie do ucha miłe słowa. Liczę, że do zabawy w a kuku niedługo dołączy również i Ines. Będą to takie nasze babskie rytuały. Doceniam również nasze polskie, wspaniałe rękodzieło. Otulacz Yellow Yarny Yak używamy na wiele sposobów. Jako apaszkę dla Mii, kocyk na bujaczku czy otulacz dla Ines. Prawdziwy wielofunkcyjny muślin w wyprawce.

Przy wyborze tekstyliów stawiam na dobrą jakość i wysokiej jakości bawełnę. Chcę otulać Ines tym co nie uczula i nie jest sztuczne. Korzystam z nich bardzo często w ciągu dnia i są zdecydowanie tym elementem wyprawki, bez których byłaby niekompletna. Wybieram stonowane kolory, współgrające z innymi elementami wyprawki. Często dobieram je również tak aby mogła z nich również korzystać Mia. Uwielbiam wszelkiego rodzaju kocyki. Nasz ostatni hit to tkany bawełniany kocyk z pomponami. Ines przygląda im się z wielkim zaciekawieniem.

 

*

AKCESORIA

Do listy najbardziej trafionych akcesoriów dopisać muszę na pewno karuzelę nad łóżeczko. Ines bardzo się uspokaja gdy pozytywna rozbrzmiewa w naszej sypialni. Misie kręcą się w kółko, a ona nie może oderwać od nich wzorku. Podobnie również jest z czarno-białą grafiką od Roberta Kuta. Nie wyobrażam sobie też sezonu grzewczego bez nawilżacza powietrza. Na stałe w sypialni jest z nami ten od Beaba. Korzystamy z nawilżacza rodzinnie i jest to zdecydowanie jeden z naszych sposobów na dobry sen. Podobnie jest ze śpiworkiem do spania Gro Company. On również pomaga nam aby każda noc mijała spokojnie. Ines nie rozkopie się w czasie snu, a ja mam pewność, będzie jej zawsze cieplutko. Długo też szukałam sposobu na prawidłowe ułożenie główki malutkiej podczas snu. Na samym początku spała z przekręconą tylko na prawą stronę. Podkładałam zrolowane pieluszki tetrowe, ale nic to niestety nie pomagało. Szybko więc zdecydowałam się na zakup poduszki z dziurką, w sklepie rehabilitacyjnym. Problem powoli znika i jest co raz lepiej. Z poduszek mamy również kurę La Millou, przy karmieniu małej niezbędna.

Podobnie jak przy ubrankach, wybierając akcesoria do wyprawki wiedziałam, że nie warto szaleć i obkupywać się. Na przykład nie zaopatrzyłam się w specjalną torbę do wózka, a postawiłam na shoppera. Najważniejsze rzeczy, które muszę ze sobą zabrać i jakie przydadzą się przy karmieniu małej, czy zmianie pieluszki chowam do kosmetyczki od Samiboo. Do kompletu na jesienne spacery mamy również ciepły śpiworek Samiboo. Póki co używamy tylko jego. Ines urodziła się dużo mniejsza niż Mia w tym czasie, więc kombinezony jakie mam po niej są jeszcze o wiele a duże. Zima się jeszcze tak naprawdę nie zaczęła, a on jest w ciągłym użyciu. Podstawą w wyprawce Ines jest bujaczek, z którym chodzę po całym mieszkaniu. Dostałam go od koleżanki. Ma już swoje lata, więc na stałe jest przykryty wspomnianym wcześniej otulaczem Yellow Yarny Yak. Dzięki bujaczkowi, niezależnie od tego co w danej chwili robię, mam zawsze córeczkę w zasięgu ręki. Ona również bardzo być obok mnie.

*

KOSMETYKI

W tym temacie jestem zdecydowanie minimalistką. Zawsze staram się nie używać dużej ilości kosmetyków, a tylko te które faktycznie są potrzebne. Od koleżanki, która pracuje w szwajcarskim żłobku dostałam rewelacyjną maść na odparzenia. Przy kąpielowym zakończeniu każdego dnia towarzyszy nam Weleda, a na suchą skórę używamy po prostu olejku arganowego. Zarówno ja, Mia i Ines. Stawiam na kosmetyki dobrej jakości dla całej rodziny, ale również te, które są sprawdzone i które polecają mi inne mamy, moje koleżanki. Kieruję się przy ich wyborze zdrowym rozsądkiem, chociaż czasem jest ciężko, bo kosmetyków dla niemowląt jest całe mnóstwo.

*

ZABAWKI

Ines nie może narzekać na brak zabawek. Głównie to są te, które czekają na nią w pokoju jej starszej siostry. Lalki, przytulanki, gry, układanki. Nie będzie u nas nudy. Teraz największe zainteresowanie wzbudza karuzela nad łóżeczkiem i misie, które córka dostaje od dziadków. Robi nam się już ich dosyć spora kolekcja. Często też rozglądam się za nowymi zabawkami w trakcie naszych podroży po Europie. Lubię je przywozić do Warszawy. Ostatnio zamieszkał z nami na przykład drewniany krasnoludek Lucie Kass i już się przymierzam do powiększenia kolekcji tych figurek. A jeżeli zabawa to koniecznie na pobliskim placu zabaw. W końcu największe zainteresowanie figlami póki co wykazuje Mia. Nie ma dnia, abyśmy nie maszerowały w trójkę w jego kierunku. Dzień bez spaceru to u nas dzień stracony. Uwielbiamy je!

*

Zuza dziękujemy, że opowiedziałaś nam o wyprawce Ines i zainspirowałaś do jej kompletowania w gronie najlepszych przyjaciółek. Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.